Paweł Musiolik Paweł Musiolik 08.04.2014 11:58
Pierwsze wrażenia z Final Fantasy XIV: A Realm Reborn (PS4)
819V

Pierwsze wrażenia z Final Fantasy XIV: A Realm Reborn (PS4)

Jestem niepoprawnym, z reguły patrzącym optymistycznie na serię Square Enix fanem. Jednak nie lubię gier MMORPG, które wymagają gigantycznego czasu by osiągnąć w nich cokolwiek. Jednak Final Fantasy XIV: A Realm Reborn (PS3) spodobało mi się bardzo mocno już od pierwszego kontaktu. Nie ma co ukrywać, że wersja na PS3 mocno cierpi przez niedobory mocy sprzętu. Dlatego wyczekiwałem dłuższego kontaktu z wersją na PS4.

Premiera Final Fantasy XIV: A Realm Reborn (PS4) już 14 kwietnia i co warto pamiętać - osoby, które zakupiły grę na PlayStation 3 mogą bez problemu nie tylko przenieść swoją postać i cały postęp do wersji na nową generację, a przede wszystkim - za darmo otrzymać wydanie na nową generację. Tyle odnośnie ważnych informacji.

Za mną dwie fazy betatestów gry, z czego bardziej wyczekiwałem jednak na otwarty weekend przed samą premierą, bo tak łatwiej zobaczyć zainteresowanie ludzi i nawet jeśli 10% obecnych w becie przejdzie do wersji sklepowej - będzie dobrze. Czekałem na konkretne zaludnienie serwerów gdyż gra jest identyczna w zawartość z wersjami aktualnie dostępnymi. Oczywiście względem mojej recenzji zmieniło się dosyć sporo. Mimo jeszcze braku oficjalnego, dużego rozszerzenia, to dwie łatki z dodatkową zawartością i poprawkami znacząco wpłynęły na przyjemność obcowania z grą. Pomijam już dodatkowe raidy i dungeony dla postaci wysokopoziomowych i drużyn złożonych z ośmiu osób. Nowe osoby mogą pytać - czy jest coś do roboty więcej niż wykonywanie zadań. Oczywiście, że tak. Poprawka 2.2 przyniosła chociażby dodatkowy zestaw wyzwań dający nam doświadczenie i gotówkę, co na początku rozgrywki jest niczym zbawienie. Ewentualnie w momencie gdy chcemy wbić kilkanaście poziomów innej klasie postaci by odblokować mocniejsze wydanie naszej podstawowej. Ja tak zrobiłem ze swoim Lancerem, którego "ewoluowałem" w Dragoona.

Jednak paradoksalnie, w tej wersji największą i najlepsza nowością jest po prostu znacznie lepsza grafika, większa płynność gry i czasy wczytywania. Z tym ostatnim na PS3 był niesamowity problem i czasami wchodząc do Limsa Lominsa czekałem tak długo, że zaparzyłem herbatę przez ten czas. Teraz wszystko zamyka się w maksymalnie kilkunastu sekundach (jeśli serwer nie dostaje zadyszki), na co oczywiście ma wpływ pamięć RAM. Z płynnością jest także lepiej. Jednak trzeba sobie zdawać sprawę, że w praktyce każde MMO jest w stanie zajechać najlepszy sprzęt, mimo dobrej optymalizacji gry (FF XIV: ARR należy do takich produkcji). Tutaj jest podobnie. To znaczy, gra lwią część czasu trzyma minimalne 30 klatek na sekundę, nawet przy FATE gdzie na ekranie jest kilkadziesiąt postaci (ależ to pięknie wygląda!). Gdy jesteśmy w Dungeonach gdzie pole widzenia jest mniejsze - gra dobija spokojnie do 60 klatek. Są jednak miejsca wysoce zaludnione, gdzie jednak całość przycina, ale to raczej nie do przeskoczenia.

Nie jest to oczywiście recenzja, bo mimo praktycznie całego weekendu spędzonego w Eorzei - to zbyt krótko by jednoznacznie ocenić produkcję Square. Ale już teraz zaryzykuję, że osoby wieszczące śmierć grze w ciągu pół roku i przejście na F2P się myliły. FF XIV: ARR dopiero rozwija skrzydła i na PS4 pozwala się wreszcie cieszyć tym, jak gra wygląda i jak ma działać. Co będzie później - czas pokaże. Tak jak nasza recenzja po premierze gry.

Tagi: Final Fantasy XIV: A Realm Reborn pierwsze wrażenia playstation 4 Square Enix