vergil vergil 17.01.2013 15:00
Playtest: Graliśmy w demo Dead Space 3!
728V

Playtest: Graliśmy w demo Dead Space 3!

Podczas gdy posiadacze Xboxa 360 mogą już zagrywać się w wersję demonstracyjną Dead Space 3, nam przyjdzie na nią poczekać do przyszłej środy. Jako, że miałem już okazję ją sprawdzić, postanowiłem, że podzielę się z Wami wrażeniami, jakie towarzyszyły mi w trakcie rozgrywki. Powiem tak: najnowsze dzieło Visceral Games zapowiada się na świetną produkcję i dobre zwieńczenie serii, choć zgodnie z naszymi wcześniejszymi przewidywaniami, o nagłym zawale serca raczej nie może być już mowy.

Podczas gdy posiadacze Xboxa 360 mogą już zagrywać się w wersję demonstracyjną Dead Space 3, nam przyjdzie na nią poczekać do przyszłej środy. Jako, że miałem już okazję ją sprawdzić, postanowiłem, że podzielę się z Wami wrażeniami, jakie towarzyszyły mi w trakcie rozgrywki. Powiem tak: najnowsze dzieło Visceral Games zapowiada się na świetną produkcję i dobre zwieńczenie serii, choć zgodnie z naszymi wcześniejszymi przewidywaniami, o nagłym zawale serca raczej nie może być już mowy.


Demo rozpoczyna się w momencie, w którym Isaac budzi się we wraku statku, jaki rozbił się gdzieś na powierzchni śnieżnej planety Tau Volantis. Szybki rekonesans pozwala mu dojść do wniosku, że najwyraźniej jest tutaj sam, bo reszta załogi albo zginęła w katastrofie, albo... no właśnie – padła ofiarą Necromorphów, które rozpoczęły już swoje krwawe żniwo. Zabawę zaczynamy z naszym ulubionym Plasma Cutterem i karabinem maszynowym połączonym z tak zwanym „Force Gunnem” odrzucającym przeciwników, jacy przekroczyli naszą „barierę osobistą”. Już pierwsze spojrzenie na ekran ekwipunku wystarczy, by zobaczyć zmiany, jakie zaszły w tej produkcji. Deweloperzy dorzucili bowiem kolumnę „Resources”, gdzie znalazły się surowce potrzebne do tworzenia broni, tudzież ulepszania posiadanego przez nas oręża.



Pierwsze minuty zabawy nastrajają niesamowicie optymistycznie – dookoła szaleje zamieć, Isaac jest sam i rozpaczliwie próbuje skontaktować się z Ellie, a w tle słychać odgłosy wydawane przez kreatury, które zaznaczyły tutaj swoją obecność. Dead Space 3 straszy więc dokładnie w taki sam sposób, w jaki robiła to druga odsłona serii – Necromorphy atakują znienacka (zgrabnie wykorzystują ograniczoną przez zawzięcie prószący śnieg widoczność). Tyle dobrze, że po raz kolejny odcinanie im kończyn jest najlepszym sposobem na ich eliminację. W trakcie eksploracji pierwszej z napotkanych jaskiń (uwaga na potwory, które udawanie trupów opanowały do perfekcji) natykamy się również na pierwsze elementy broni - później będziemy mogli je wykorzystać pracując na specjalnie w tym celu przygotowanym warsztacie.


Po jej opuszczeniu w oczy rzuca się jeszcze jedna cecha Dead Space 3 – spektakularność. Trzeba przyznać, że dzieje się tu naprawdę sporo, a niektóre akcje, w jakich uczestniczy Clarke, wyglądają, jakby ktoś wyjął je z serii Uncharted. Całość została rozwiązana poprzez nieźle zrealizowane QTE. A w jaki sposób został tu podany tryb współpracy, wokół którego od kilku miesięcy było tyle szumu? Na podstawie udostępnionej przez Visceral Games wersji demonstracyjnej śmiało można dojść do wniosku, że... nie taki diabeł straszny. Z Carverem (nad którym kontrolę może przejąć drugi gracz lub Sztuczna Inteligencja) zamieniamy w trakcie pierwszego spotkania dosłownie dwa słowa, po czym bohaterowie po raz kolejny zostają rozdzieleni. Warto w tym momencie nadmienić, że grając w pojedynkę nie doświadczymy wszystkich przygotowanych przez twórców smaczków, więc Ci z Was, którzy nie patrzą na tryb cooperative z pogardą, zdecydowanie powinni go sprawdzić. Mi to rozwiązanie przypadło do gustu, nawet pomimo tego, że wciąż mam w pamięci samotną przeprawę przez USG Ishimura.



Zatrzymajmy się na moment przy warsztacie, którego możliwości są naprawdę duże. Oczywiście deweloperzy nie dają nam całkowicie wolnej ręki w kwestii tworzenia broni, jednak koniec końców i tak wszyscy powinniśmy być zadowoleni. W trakcie rozgrywki odnajdujemy bowiem projekty nowego oręża (jego wytworzenie ogranicza się w zasadzie do dwóch kliknięć), który później możemy także udoskonalać. Rozkładając konkretną giwerę otrzymujemy pakiet części: Upper Tool i Lower Tool odpowiadają za podstawowy i dodatkowy tryb strzału, głowice (również podzielone na „Upper” i „Lower”) mają wpływ na zadawane obrażenia, a kolba to przede wszystkim poziom stabilności giwery. Do tego dochodzą również wszelakie dodatki, stanowiące niemałe ułatwienie (przykładowo zainstalowanie „Stasis Support” sprawia, że uzupełniając własny poziom „stazy”, uzupełniamy go również u partnera). Oczywiście ulepszać możemy również pancerz, standardowo powiększając pasek życia (RIG), zwiększając zapas tlenu, a także wydajność urządzeń odpowiadających za kinezę i wspomnianą wcześniej „stazę”.


Na koniec zostawiłem jedną z najważniejszych zmian w tej produkcji, czyli walkę z ludźmi (Unitolodzy wciąż nie dają nam spokoju). Pomimo że Ci, nawet na normalnym poziomie trudności, mają lekkiego „zeza”, od czasu do czasu zdarza im się w nas trafić. Chcąc nie chcąc musimy zatem chować się za osłonami (kolejna nowość w serii), co do najłatwiejszych nie należy. Po pierwsze bowiem w starciach z żywymi przeciwnikami często biorą udział również Necromorphy, które do perfekcji opanowały sztukę zachodzenia gracza od tyłu. Ponadto Cover System nie działa tak dobrze, jak w innych strzelaninach TPP – ot, podchodzimy do osłony i naciskamy prawą gałkę, by sterowana przez nas postać przykucnęła, ewentualnie sami kryjemy się za konkretną przeszkodą, by nafaszerować ołowiem strzelającego do nas delikwenta. Cieszy fakt, że ich także możemy pozbawiać kończyn – Dead Space 3 nie idzie pod tym względem na żadne ustępstwa, a zmasakrowane, ludzkie ciała, są tu na porządku dziennym.



Jak widać, Dead Space 3 jest nieco inną produkcją, aniżeli poprzednie (z naciskiem na pierwszą) odsłony serii. Tak jak powiedziałem na wstępie, jest to jednak bardzo solidny tytuł, który z pewnością zapewni nam masę dobrej zabawy. Twórcy upchnęli tu wiele nowych rozwiązań, które nie wszystkim muszą przypaść do gustu i mimo że nie jest to „stary, dobry Dead Space”, gra naprawdę może się spodobać. Dajcie jej szansę – ja również byłem do niej sceptycznie nastawiony, ale po ograniu dema nie mogę się doczekać, kiedy w moje ręce wpadnie pełna wersja.



Jeśli macie jakieś pytania - piszcie. Chętnie na nie odpowiem.

Tagi: dead space 3 demo ea Electronic Arts playtest Visceral Games