nariko nariko 16.06.2010 22:01
Konferencje E3 okiem "fanboja"
433V

Konferencje E3 okiem "fanboja"

Znany ze swoich kontrowersyjnych poglądów i uznawany przez co bardziej złośliwych "fanbojem Xboxa 360 i Halo", Zeratul, komentuje wydarzenia z minionych konferencji konsolowych potentatów. Myślicie, że tradycyjnie faworyzuje Microsoft? Nic bardziej mylnego! Sprawdźcie kto jego subiektywnym zdaniem zawiódł, a kto w tym roku wygrał rywalizację.


Znany ze swoich kontrowersyjnych poglądów i uznawany przez co bardziej złośliwych "fanbojem Xboxa 360 i Halo", Zeratul, komentuje wydarzenia z minionych konferencji konsolowych potentatów. Myślicie, że tradycyjnie faworyzuje Microsoft? Nic bardziej mylnego! Sprawdźcie kto jego subiektywnym zdaniem zawiódł, a kto w tym roku wygrał rywalizację.


Konferencje świętej trójcy mamy już za sobą. Jako posiadacz wszystkich trzech konsol jak co roku byłem zainteresowany każdą z nich. Każdą oceniałem zawsze w dosyć subiektywny sposób patrząc na to, co firmy mają do zaoferowania w postaci świetnych gier na najbliższe lata i genialnych usług około-konsolowych. I z dużą dawką goryczy muszę przyznać, że jestem niesamowicie rozczarowany ilością gier zaprezentowanych przez każdą z firm. Jeżeli byłbym fanem Nintendo (a nie jestem) to z pewnością bym cieszył się jak głupi myśląc o nowej Zeldzie, Metroidzie czy wielkim powrocie Donkey Konga, bo pod kątek gier, Nintendo chyba zaprezentowało się najlepiej, poza tym pokazało, że nie zmienia polityki i możemy oczekiwać od nich tego samego co przez ostatnie lata. Fajnie to brzmi dla fanów Mariana... ale nie dla mnie. Dlatego zostawiam już Ninny w tyle i skupiam się na dwóch najważniejszych dla mnie konsolach czyli PlayStation 3 i Xbox 360.


Po raz pierwszy od 2006 roku uważam, że Sony zrobiło lepszą konferencję niż Microsoft. Wprawdzie nie było to specjalnie duże wyzwanie, gdyż Microsoft odstawił szopkę dla mojej mamy i pokazał środkowy palec nie tylko mnie, ale i milionom graczy którzy do tej pory dzielnie opłacali abonament Xbox Live, a także cierpliwie oczekiwali powrotu swojej konsoli z serwisu. Ale może zanim do tego przejdę wytłumaczę czego oczekiwałem od tegorocznego E3... Moje największe obawy kierowałem w stronę Kinect'a (czytaj bardziej jako Konekt a nie Kinekt), któremu idealnie pasuje nazwa Kinkiet, a także PlayStation Move. Co ważniejsze większe obawy miałem o Move niż Kinect'a. I to z bardzo prostej przyczyny. Po pierwsze Sony cały czas mówiło o tym, że ich kontroler to precyzja, że celują nie tylko w graczy niedzielnych ale i hardkorowych. Bałem się po prostu, że teraz będę musiał grać w Killzone'a machając dildosem i gdy przez przypadek zmienię kolor żarówki na różowy to broń w grze zmieni się w Needlera z Halo. Bałem się, że grając w God of Wara będę musiał wtykać Dildosa do... mordy mojego psa by imitować wbijanie Blades of Chaos w pysk minotaura. Na szczęście Sony bardzo szybko moje obawy rozwiało tłumacząc, że w grach znajdzie się sterowanie zarówno tradycyjne jak i to "innowacyjne" czyli oparte na Move. Nie wiem czy rzeczywiście mogą sobie na to pozwolić tylko i wyłącznie dlatego, że mają napęd Blu-Ray, bo nie interesuje mnie to, ważniejsze jednak jest to, że wygląda na to, że Jack głupi nie jest i nie chce popełniać błędu poprzedników którzy wymuszali na deweloperach konstruowania gier w oparciu o technologię SixAxisa. Dzięki temu zagraniu mieliśmy (moim zdaniem) zupełnie niegrywalnego Lair'a i Warhawk'a. I o ile przez ostatnie lata byłem chyba największym krytykiem marketingu Sony, tak od wprowadzenia na rynek odnowionej konsoli po niższej cenie i rozpoczęciu kampani reklamowych z Kevinem Butlerem jestem jej największym fanem. Sony w idealny sposób, z jajem przekonuje ludzi do wyboru ich produktu. Do tego nie zdradza hardcorowych graczy, którzy dalej pragną potu, łez i krwi siedząc przed konsolą. Najlepszym przykładem było samo wystąpienie Kevina Butlera na E3, które po prostu zniszczyło konkurencję. Jasne, moja dziewczyna go w ogóle nie rozumiała( w sensie merytorycznym, a nie językowym), ale ja tak i ja potrzebowałem zapewnienia, że gry od teraz to nie tylko kiwanie karkiem i machanie rękoma. Sony w idealny sposób zaprezentowało PlayStation 3 i naprawdę... it only does EVERYTHING!!! Trudno mi było z początku uwierzyć w zmianę polityki Japończyków (tak samo jak nie wierzę w magiczną przemianę jednego z kandydatów na prezydenta), ale po naprawdę słabych (moim zdaniem) trzech latach - 2010 naprawdę będzie w końcu rokiem PlayStation 3.


Microsoft zadziwił mnie dokumentnie na konferencji. Nie mogłem ukryć zdziwienia oglądająć pokaz Halo Reach podczas pierwszych 20 minut prezentacji. Aż wprost nie mogłem się doczekać tego co zostanie pokazane później. Do tej pory bomba i sensacja goniła sensację. Co roku udawało się wyciągnąć jakiegoś exclusive który do tej pory ukazywał się tylko na PlayStation, co roku udało się pokazywać mocny line up gier na najbliższy rok czy nawet dłuższej... w tym roku po prezentacji Halo Reach rzeczywiście przyszła rewolucja, ale nie taka jakiej oczekiwałem. Co innego moja dziewczyna która Dance Central jest zainteresowana i uważa "grę" za ósmy cud świata. Dla niej możliwość rzeczywistego tańczenia jest czymś wprost genialnym i w przeciwieństwie do "głupiego Wii" nie musi trzymać kontrolera. To samo tyczy się gry Fitness of Ubisoftu i popierdółkowych gier od Rare. Wprost ciężko jest uwierzyć w taką wielką przemianę Microsoftu, ale czy rzeczywiście? Otóż po wydaniu Halo 3 Bungie usamodzielniło się, zamknięto Ensemble Studios, Bizzare Creations zostało kupione przez Activision, a Bioware przez EA, ponadto największy krytyk Sony gruby pan Newell z Valve zapowiada Portal 2 na PS3 i przeprasza graczy mówiąc, że konsola którą najmniej był do tej pory zainteresowany ma największy potencjał. To pokazuje brak zainteresowania Microsoftu graczami hardkorowymi, którzy to jakby nie było decydowali o tym, że to właśnie konsola Xbox 360 odnosiła sukces sprzedając więcej kopii niż PlayStation 3, czy sprzedając więcej gier niż PS3. I teraz to wszystko się kończy... Posiadacze Xboksa dostają Fable 3, Halo Reach i Gears of War 3 i koniec. Brak jakichkolwiek zapowiedzi ekskluzywnych tytułów. W takiej sytuacji jak w ogóle można myśleć (w chwili gdy posiada się obie konsole) o traktowaniu konsoli Xbox 360 jako priorytetowej? Po co w ogóle płacić abonament Live? By pograć online w Halo? Chyba lepiej zainwestować w PlayStation Plus, które będzie co miesiąc oferowało gry za darmo i co ważniejsze te gry pozostaną darmowe dopóki będzie się opłacało owy abonament. Czy tylko dla mnie oferta Microsoftu to teraz idealny deal dla mojej dziewczyny, a dla mnie konsola- złom? Sony z Kevinem jako mesjaszem jawi się jako zbawca, który przygarnie mnie z wygnania. I o ile na You Tube parę lat temu królowała piosenka "Sony you went wrong with your PS3, I'll just keep playing my 360". Tak teraz jest zupełnie na odwrót... Sony odwołało plany lotu na słońce, przestało przekonywać, że muszę iść pracować nadgodziny by uzbierać na nową konsolę i przestało reklamować PS3 jako komputer. Zamiast tego pozbierało się i nadgoniło konkurencję. W zamian za to Microsoft kopiuje pomysły Nintendo już zacierając ręce ile kasy zarobi i kumpluje sie z Activision. Jeżeli to jest ich pomysł na zbicie fortuny to krzyż na drogę, bo moje wyznanie mówi o tym, że należy skupić się na robieniu dobrych gier i oferowaniu graczom pierwszorzędnego serwisu, a dopiero potem liczeniu pieniędzy. I moje wyznanie popiera Sony, które poprzez potwierdzenie kupna Media Molecule, poszerza swoje portfolio zamiast je kurczyć.

Tagi: bym donkey konga e3 2010 konferencje konsol ninny playstation 3 pory postaci poza xbox 360 xbox live