Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 13.04.2016 17:02
Rozwiązanie konkursu Quantum Break
448V

Rozwiązanie konkursu Quantum Break

W ubiegłym tygodniu zapowiedzieliśmy konkurs, w którym mogliście wygrać trzy kopie Quantum Break w wersji na Xboksa One. Dostaliśmy od Was sporo ciekawych prac, ale zwycięzcami są… 

Ponownie zaskoczyliście nas zainteresowanie. Uwielbiamy w redakcji przeglądać Wasze prace z konkursów, w których otrzymujecie twórczą swobodę. Wtedy mamy możliwość przyjrzenia się ciekawym projektom i tym razem nie było inaczej…

Nie łatwo było wybrać najlepsze dzieła, ale nie będziemy ukrywać – niektórzy z Was wyróżniali się na tle pozostałych uczestników… I to właśnie dla tych osób wędrują kody na Quantum Break!

Tak przedstawiają się zwycięskie prace:

Piotr

Jędrzej

futurexlive

Powoli  zapadał zmierzch, słońce pochylając się nad horyzontem wydłużało cień postaci opuszczającej w pośpiechu budynek. Był to młody mężczyzna, lekko zdenerwowany, rozglądający się po pozornie bezludnym parkingu, na którym stało kilka samochodów. Nagle zatrzymał się u szczytu schodów i przechylił lekko głowę, jakby czegoś nasłuchiwał.

Poczuł to momentalnie jeszcze zanim zobaczył. Delikatne drgnięcie powietrza, nieznaczna zmiana ciśnienia, zapach ozonu. Wiedział co się za chwilę stanie i był na to przygotowany. Zaskoczyło go jednak to, że ci którzy go ścigali tak szybko trafili na jego trop. Postanowił nie ułatwiać im pojmania go, choć wiedział, że to jest nieuniknione. Mógł jedynie przedłużyć to w czasie. Czas – to było ostatnio słowo które powtarzał bardzo często. Do niedawna niewidzialna siła która kierowała życiem jego i wszystkich ludzi na świecie. Potężna i nieujarzmiona. Teraz jednak wiele się zmieniło. Teraz, czas stał się narzędziem w jego rękach, czymś co mógł dowolnie kreować. Rozciągać i zgniatać niczym dziecko zabawkę z plasteliny.

Gdy tylko zobaczył pęknięcie czasoprzestrzeni , wiedział, że za chwilę przyjdzie mu walczyć. Sięgnął za pasek po glocka i przyjął pozycję strzelecka. Wtem na parking z dwóch stron wyjechały dwa białe minivany. Jak na jeden sygnał w obydwu samochodach rozsunęły się boczne drzwi i zaczęli wypadać z nich żołnierze z uniesionymi pistoletami maszynowymi. Natychmiast po opuszczeniu aut otworzyli ogień. Jednak kilka metrów od celu pociski zwalniały do ślimaczego tempa w oczywisty sposób nie stanowiąc zagrożenia dla mężczyzny stojącego na schodach. Ten powoli schodził po stopniach, omijając roje kul niemal zawisłych w bezruchu. Sam również zaczął strzelać, jednak wystrzały z jego glocka niezawodnie dosięgały celów, nim zszedł pomiędzy zaparkowane samochody połowa napastników była martwa.

Pęknięcie ciągle się powiększało a on wiedział, że nie ma chwili do stracenia. Nie tylko on potrafił kontrolować upływ czasu i za chwilę miały się tu pojawić siły z którymi jego sztuczki niewiele pomogą. Teraz jednak musiał skupić się na czym innym. Zdezorientowani żołnierze, którzy zostali jeszcze na placu boju szybko się przegrupowywali i teraz był otoczony. Wystrzelał już wszystkie swoje naboje i nie miał żadnej broni którą mógłby stawić  im czoła. Oprócz czasu. Stał spokojnie koncentrując się i planując dalsze kroki. W momencie gdy napastnicy otworzyli ogień jego już nie było w miejscu w które mierzyli. Niczym smuga światła przemknął za plecy najbardziej oddalonego przeciwnika i zanim ten się zorientował chwycił jego głowę i mocnym skrętem złamał mu kark. Z jego perspektywy otaczający świat był jakby zatopiony w jakimś gęstym oparze. Wszystko dookoła poruszało się bardzo powoli. On jednak był poza tą dziwną mocą, dla niego czas płynął normalnie. Żołnierz ze załamanym kręgosłupem powoli opadał na ziemię, jakby był zanurzony w wodzie i niespiesznie opadał na dno. Wyciągnął mu z martwej dłoni pistolet maszynowy i zanim reszta napastników zdążyła odwrócić się w jego stronę puścił każdemu z nich krótką serię. Nim ich ciała spoczęły nieruchomo na asfalcie minęło kilkadziesiąt sekund.

W tym momencie powietrze przeszył ostry trzask a wszystko wokół niego jakby się rozpadło. Wyglądało to tak jak gdyby całe otoczenie zrobione było ze szkła rozpryskującego się na drobne kawałki. Samochody, otaczające go ciała, schody po których przed chwilą zszedł. Nawet powietrze w centrum placu wyglądało jakby coś je zarysowało. Jak szyba w którą ktoś rzucił kamieniem. I z tego pęknięcia wyszła jakaś postać. Gdy tylko ją zobaczył wiedział ze to koniec, że to jego nemezis. Że skończył mu się czas...

Dziękujemy wszystkim za zabawę, a zwycięzcom serdecznie gratulujemy! Skontaktujemy się z Wami w przeciągu kilku najbliższych godzin i podeślemy stosowne kody. Do następnego! ;) 

Tagi: konkurs Microsoft quantic dream