Paweł Perez Myśliwiec Paweł Perez Myśliwiec 10.11.2015 12:43
Jessica Curry, Kairi, Namidanobaka - wywiady w PSX Extreme
615V

Jessica Curry, Kairi, Namidanobaka - wywiady w PSX Extreme

W listopadowym numerze PSX Extreme nie zabrakło wywiadów. Tym razem, co ciekawe, przepytywaliśmy same panie. W aktualnym wydaniu magazynu znajdziecie wywiady z muzykiem Jessicą Curry i cosplayerkami - Kairi Namidanobaką

Jessica Curry - „Zawsze piszę z serca”

Muzyka do Everybody's Gone to the Rapture udowodniła, że ta część naszej branży potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Oprawą audio do gry zajęła się Jessica Curry, która wspólnie ze swoim małżonkiem i grupą znajomych osób tworzą produkcje pod szyldem The Chinese Room. Podczas rozmowy zdradziła nam m.in. skąd czerpie inspiracje do pisania melodii, obok których nie sposób przejść obojętnie.

Mariusz Borkowski: Co robiłaś przed pracą nad ścieżką dźwiękową do Rapture?
Jessica Curry: Zanim zaczęłam pracę nad Rapture, pracowałam nad muzyką do Amnesia: A Machine for Pigs. To horror – nigdy nie pisałam muzyki do podobnego gatunku. Gra jest osadzona w wiktoriańskiej Anglii i właśnie to było dla mnie kopalnią inspiracji pod względem muzycznym. Mogłam napisać „Music Hall”, „German Leider” i wszystko, co pomiędzy tym! Kupa frajdy.

M.B.: Jak długo trwały prace nad oprawą dźwiękową do Everybody’s Gone to the Rapture oraz procesem nagrywania?
J.C.: Pracowałam nad muzyką do Rapture przez prawie trzy lata. Jestem także kierownikiem studia w The Chinese Room, więc było całkiem sporo roboty przy tworzeniu gry w tym okresie. Sama muzyka przebyła niezłą podróż – bardzo się zmieniła i ostatecznie bardzo się różni od początkowej koncepcji. Gdybym nie poświęciła tyle czasu na pracę nad muzyką, pewnie nie byłaby tak dobra, jak jest. Rosła powoli – zarówno na stronach, jak i w moim sercu.

M.B.: Ewidentnie widać, że tym razem otrzymałaś większy budżet na produkcję muzyki – mogłabyś nam opowiedzieć w skrócie o procesie powstawania tych utworów?
J.C.: Tak, miałam wielkie szczęście, że udało mi się przekonać Sony do tak dużego ryzyka w kwestii budżetu na muzykę do gry. Pracowałam z Sony Music w kwestiach logistycznych – oni zarezerwowali studio, muzyków, inżynierów itd. Oni sami pomogli też zaplanować sesje w kwestiach planu działania i harmonogramów muzyków. To było dla mnie wielkie wsparcie, robiłam takie rzeczy wcześniej, ale na o wiele mniejszą skalę.

Marzenie każdego kompozytora muzyki do gier wideo. Sesja nagraniowa z udziałem orkiestry symfonicznej.

Cosplay szyty na miarę 

Cosplay już dawno wyszedł z niszy, opanowując hale największych festiwali kultury popularnej. O fenomenie tego medium, życiu cosplayera oraz szyciu kostiumów rozmawiamy z Karoliną „Namidanobaką” Górczaną i Katarzyną „Kairi” Siedlecką – dwiema polskimi reprezentantkami sztuki krawieckiej.

PSX Extreme: Widzę na Was stroje Elizabeth z gry BioShock Infinite oraz Black Cat z komiksów Spider-Mana. Czy kierowałyście się interesującym konceptem, czy może jesteście fankami danego uniwersum?
Kairi: Mam ciekawą historię związaną ze swoim cosplayem. Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o BioShocku Infinite, krążyła po Sieci opowieść o pewnej cosplayerce [Anna „Ormeli” Moleva – przyp. red.], która wykonała strój na podstawie wczesnych konceptów postaci. Spodobała się producentom do tego stopnia, że zeskanowali jej twarz na potrzeby promocji gry i oficjalnych materiałów. Pomyślałam: „Absolutnie nie będę tworzyła takiego cosplayu, bo nie da się tego zrobić lepiej niż ona. Ona po prostu jest tą postacią”. Niestety, gdy zagrałam w produkcję, stwierdziłam, że nie ma opcji. Muszę się wcielić w Elizabeth. W moim arsenale są dwa kostiumy – ten pierwszy (z głównej części gry) i drugi (występujący tylko w epilogu).

Namidanobaka: U mnie to tak krótko. Po prostu podoba mi się postać, lubię też Spider-Mana, więc stwierdziłam, że przygotuję cosplay swojej bohaterki.

PE: Jak długo trwało wykonanie kostiumów?
Kairi: Chcesz, żeby brzmiało to dobrze w druku, czy było śmieszne i prawdziwe? Długie miesiące planowania, godziny spędzone nad maszyną… Tak naprawdę: dwa dni. Rynek jest teraz bardziej wymagający, a my musimy za nim nadążać – tworzyć coraz to nowe kostiumy w coraz krótszym czasie. Cosplayerzy zawsze pracują nad czymś świeżym. Nie możemy zostawać w tyle.

Namidanobaka: Dokładnie! Nie można stale chodzić w tym samym stroju. Ludziom po pewnym czasie zaczyna się to zwyczajnie nudzić. Szczególnie, gdy czwarty raz z rzędu bierzesz udział w jakimś konkursie w identycznym kostiumie.

 

„Ludzie myślą, że jesteś atrakcją – łapią cię gdzieś, nawet obmacują”

PE: Czy cosplay może być sposobem na życie?
Namidanobaka: Zdecydowanie tak. Jeśli zajmujesz się tworzeniem strojów na zlecenie, możesz się z tego spokojnie utrzymać.

Kairi: Niestety, nie wybiłam się do tego stopnia, żeby to można było nazwać zarabianiem na własne utrzymanie. Odpowiadając na twoje pytanie – tak, da się. Jeżeli mówimy o tworzeniu kostiumów, a nie o byciu cosplayerem (to jednak różnica). Na pewno są osoby, które zarabiają na życie, przebierając się za różne postacie. Jest to mniejsza grupa osób. Zazwyczaj – Amerykanie albo Azjaci.

Rozmowę dla PE przeprowadził Tomek "Tommy Gun" Grodecki. Cały wywiad w numerze. 

Dziewczyny gościły m.in. na Extreme Party 2015. Od lewej: Hella A (Harley Quin), Namidanobaka (Black Cat) i Kairi (Elizabeth). 

---

Oba wywiady znajdziecie w listopadowym numerze PSX Extreme. Wydanie można kupić w stacjonarnych punktach z prasą, jak również poprzez nasz sklepik (w formie papierowej i formacie PDF) lub e-Kiosk.pl

Tagi: