Kuba Kleszcz Kuba Kleszcz 23.05.2015 22:28
Chmielarz o Wiedźminie: dziką rozkosz sprawia mi polskość tej gry
3050V

Chmielarz o Wiedźminie: dziką rozkosz sprawia mi polskość tej gry

Najbardziej znany polski deweloper w kraju i na świecie podzielił się swoimi przemyśleniami o największej grze w historii Polski, czyli Dzikim Gonie. Jak mówi, nie czuje się mocno związany ze swoją ojczyzną, ale z Wiedźmina ciężko nie być dumnym.

Dla Adriana Chmielarza, jednego z twórców The Vanishing of Ethan Carter, jednym z niezaprzeczalnie największych atutów gry jest jej polskość, która ujawnia się nawet poprzez takie niuanse, jak wzory wymalowane na chatach:

Zorientowałem się wczoraj, około godziny piątej rano, że pomijając wszelakie inne zalety gry, dziką rozkosz sprawia mi polskość tej gry. Od malunków na chatach przez staromowę po echa starych legend, którymi zaczytywałem się jako dzieciak -- wszystko to nie tylko jest cudownym kwantowym spętleniem małoletniego i dorosłego mnie, ale i obiektywnie fascynującym przeżyciem, którego ze świecą szukać w innych wielkich produkcjach.

Członek The Astronauts docenia drogę, jaką podążono przy produkcji Dzikiego Gonu. W niczym nie przypomina ona strategii obranej przez Techland przy Dying Light - grę wprawdzie polską, ale skrywającą ten fakt, czyniąc ją przystępniejszą dla zagranicznego odbiorcy:

Dying Light zrobił wszystko, żeby nikt się nie zorientował, że gra jest z Polski. Nie chodzi mi tylko o geografię, ale też i o uniwersalny story-telling a la hollywoodzkie kino klasy B czy C. I okay, nie mam żadnych pretensji, a Techland w końcu ma maszynkę do produkowania pieniędzy. Wiedźmin 3 natomiast to jedna z najbardziej ryzykownych produkcji AAA, jakie miałem w życiu okazję zobaczyć na własne oczy, produkcja zrośnięta z rodzimą kulturą twórców w sposób nieoperowalny.
 
Wiedźmin to też cudowny kontrast. Sprzedawanie prawie zapomnianych słowiańskich bajań i mitów tudzież egzotycznego polskiego folkloru i kultury za pomocą najnowocześniejszej ze sztuk, w bitach i bajtach.
 
I w takie dni leżę sobie i myślę, że może i nie miałem wpływu na to, gdzie się urodziłem, ale też na Swaroga, kapralu, całkiem nieźle się trafiło.
 
A tak właściwie to ja chciałem tylko powiedzieć, że quest Krwawego Barona jest zarąbisty, no ale wiecie, tak jakoś wyszło.

Myślicie, że gry epatujące lokalnym kolorytem to dla wydawcy zbyt duże ryzyko, byśmy częściej dostawali takie produkcje, czy to Wiedźmin 3: Dziki Gon to początek nowego trendu?

Źródło: https://www.facebook.com/adrian.chmielarz/posts/873202586055098

Tagi: