Konrad Adamczewski Konrad Adamczewski 05.04.2013 15:14
SoQ ofiarą wirusa!
2367V

SoQ ofiarą wirusa!

Niby mamy wiosnę, ale zima trwa w najlepsze. Jeśli jesteście zmęczeni aurą, to ze swoją wycieczką w tropiki Techland może trafić w sedno. Premiera Dead Island: Riptide za pasem, a deweloper postanowił przypomnieć o nadchodzącej produkcji i zaprosił dziennikarzy na pokaz gry. Mieliśmy okazję sprawdzić w akcji tryb kooperacji, a także ... zamienić się w zombie.

xxxxx


Na miejscu w pocie czoła pracowały dwie sympatyczne panie makijażystki, które każdego chętnego zamieniały w małe dzieło sztuki. Trzeba przyznać, że dziewczyny miały inwencję - trafili się osobnicy z ranami szarpanymi, dziurami w zabandażowanych głowach czy „szkłem” wystającym z rozoranego czoła. Z miejsca można byłoby urządzić casting do czwartego sezonu „The Walking Dead” i kilka osób dostałoby angaż. Mi panie zrobiły demoniczne oczęta i bladą cerę i jeden z fotografów Techlandu stwierdził, że powinienem z kolei trafić na casting do kolejnej części Dead Island i z odpowiednią miną robić za „zombie-podglądacza”, który łypie zza krzaków. Czyżby tym samym zdradził, że firma pracuje już nad następną odsłoną serii? ;)


Po upiększeniu się zostało łyknięcie energetyka Zombie Antidote, dającego kopa w postaci + 1000 punktów doświadczenia, założenie na głowę wieńca z kolorowych kwiatów i granie. W czteroosobowych teamach mieliśmy okazję zaliczyć kawałek gry pochodzący z jej początku. Na dzień dobry można było rozwinąć postać i pogrzebać w umiejętnościach, w których pojawiło się kilka nowości - np. grupowy atak Furii, który odpalony w bliskiej odległości od kompanów daje korzyści również im. Następnie czekała nas obrona zajętej miejscówki (więcej o tego typu akcjach pisaliśmy poprzednio), ale dość skromnej, obeszło się więc bez budowania zasieków. Potem czekała nas wycieczka do wioski, którą zaliczyliśmy w cztery osoby autem, co znacznie przyspieszyło proces dotarcia na miejsce. W wiosce z kolei należało odnaleźć silnik łodzi i cały czas odpierać ataki zombiaków, których wydaje się tu być więcej niż w oryginale. Nieumarli napierają momentami naprawdę agresywnie i trzeba się pilnować i osłaniać, a broni jak zawsze nie ma za wiele. Po łyknięciu silnika i zamontowaniu go w łodzi pozostało popłynąć do kolejnej miejscówki, co wcale nie okazało się takie łatwe. Zombiaki w „wersji wodnej” non stop wynurzały się przy łodzi i starały się ściągać któregoś z nas do wody, zatem obywatelska czujność była wskazana i w tym przypadku. Potem wylądowaliśmy w kolejnej wiosce, którą należało wyczyścić ze ścierwa, a każdemu generalnie się spieszyło, bo podczas jednej ze wcześniejszych scenek okazało się, że wyspa na której się znajdujemy (będąca częścią tego samego archipelagu co Banoi) niebawem ma zostać potraktowana atakiem bombowym, a nikomu przecież nie uśmiechało się zostać usmażonym jak frytka.

Dead Island Riptide to w sumie stary dobry Dead Island z szeregiem nowych możliwości i usprawnień (jest np. możliwość podświetlania celów i rzucania prostych podpowiedzi kumplom z drużyny). Fani „jedynki” i tę produkcję przywitają z otwartymi rękoma. Ja się do nich zaliczam, więc już zacieram ręce na myśl o powrocie między palmy i przelewaniu kolejnych wiader krwi. Riptide wyląduje na sklepowych półkach 26 kwietnia i dostępne będzie w polskiej wersji językowej (napisy). Przygotujcie pałki i łomy.

 

Tagi: dead island: riptide Techland

Nie przegap