Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 15.04.2021 17:56
Prime Time Netflix
1669V

Prime Time z wielką kontrowersją. Twórcy nie otrzymali zgody na stworzenie filmu

„Prime Time” to najnowsza, polska produkcja dostępna na platformie Netflix. Film jednak debiutuje w cieniu kontrowersji, ponieważ autorzy tworząc produkcję podobno inspirowali się życiem mężczyzny, który nie wyraził zgody na stworzenie tego obrazu.

Od wczoraj na platformie Netflix możecie zapoznać się z filmem „Prime Time”, który nie został przygotowany przez streamingowego giganta, ale w obliczu zamkniętych kin – firma przejęła prawa do emisji obrazu. Tytuł jednak zadebiutował w obliczu zaskakujących wydarzeń, ponieważ twórcy podobno inspirowali się prawdziwymi wydarzeniami, ale nigdy nie otrzymali zgody na stworzenie tego obrazu.

Film przedstawia historię mężczyzny, który wtargnął do gmachu telewizji, bierze zakładników i chce otrzymać kilka minut na antenie. Jak się okazuje – tą osobą był Adrian, który nie współpracował przy opracowaniu produkcji:

„Moje imię i nazwisko Adrian M (nazwisko do wiadomości redakcji). Piszę do Państwa w związku z premierą filmu „Prime Time” w reżyserii Jakuba Piątka, wyprodukowanego przez Watchout Studio, TVN Film, PISF, KBF, za którego dystrybucję, odpowiedzialny jest Next Film – firma należąca do grupy Agora, w którego promocję zaangażowana jest Gazeta Wyborcza, a którego premiera na polskim Netflix’ie zaplanowana jest na 14.04.21.

Film pana Piątka opowiada o wydarzeniach z 21 września 2003 roku, których sprawcą, niestety, byłem ja. To ja tamtego dnia wtargnąłem do gmachu TVP przy ulicy Woronicza, biorąc zakładnika i domagając się wejścia na antenę.

Oświadczam: nie współpracowałem przy produkcji tego filmu, nie wyraziłem też na tę produkcję zgody.”

List otwarty opublikowany na łamach INPoland przedstawia szczegóły historii – twórcy chcieli nawiązać współpracę, ale nie otrzymali zgody. Adrian podkreśla, że zachorował na chorobę psychiczną na długo przed tymi wydarzeniami, a powracanie do tej historii może wywołać lawinę nieodwracalnych wydarzeń:

„W maju 2018 dostałem od pana Jakuba Piątka maila, w którym poinformował mnie o swoich filmowych planach, prosząc o współpracę. Odmówiłem. Jednocześnie pragnę poinformować bardzo wyraźnie, że pan Piątek miał w merytoryczny sposób wyjaśnione, że jakakolwiek próba opowiadania tamtej historii bez mojej zgody zwyczajnie naruszy moje dobra osobiste, a konkretnie te związane z moją chorobą psychiczną, która była bezpośrednią przyczyną incydentu w TVP. Zachorowałem i byłem dokładnie zdiagnozowany na długo przed tym wydarzeniem. Ponadto pan Piątek miał wytłumaczone, że powracanie do tamtej historii, bardzo skomplikowanej zresztą, może spowodować nieprzewidywalne skutki również dla ludzi zupełnie postronnych. Pan Piątek usłyszał również, że przez te wszystkie lata konsekwentnie i zgodnie całą rodziną odrzucaliśmy oferty przenoszenia na ekran tamtej historii. Dołożyliśmy wszelkich starań, żeby uświadomić pana Piątka, jak bardzo niechciana jest przez nas taka produkcja i jak niebezpieczne mogą być reperkusje takiego filmu.

Pan Piątek zwyczajnie to zignorował, a wy: producenci i dystrybutorzy pomogliście mu zrobić ten koszmarny film”.

Twórcy podkreślają, że jest to „uniwersalna historia o buncie”, która była inspirowana wieloma podobnymi przypadkami z całego świata. W rzeczywistości zdaniem Adriana – jest to żywa próba rekonstrukcji wydarzeń z nim w roli głównej, która w dodatku przez fantazje twórców może bardzo negatywnie wpłynąć na jego życie:

„W filmie panowie Piątek i Czapski (autorzy scenariusza) zdecydowali się pofantazjować na ten temat i w ich wersji przyczyną wtargnięcia Sebastiana do TVP było odrzucenie przez ojca-tyrana, który zostawił rodzinę dla innej kobiety i psychicznie znęcał się nad synem. Ponieważ ten film skutecznie miesza: prawdę, doniesienia medialne o mojej sprawie z fantazją twórców stworzoną na potrzeby tej produkcji, zachodzi realne ryzyko, że ludzie, którzy nas znają/kojarzą będą odbierać fikcyjne elementy tej historii jako prawdę, myśląc jednocześnie, że to wszystko przez mojego ojca. Przełożenie tego filmu na realne życie prawdziwych ludzi jest widoczne gołym okiem. To się już dzieje”.

Adrian podkreśla, że gdy producenci z Watchout Studio zamierzali zająć się biograficznym filmem o profesorze Relidze pt. „Bogowie”, to uzyskali zgodę i choć nie można tutaj mówić o bezpośrednim porównaniu osób, to jednak w tym wypadku autorzy otrzymali jasny komunikat, dlaczego nie powinni opracowywać tego obrazu, ale i tak postanowili go stworzyć.

„Formuła filmu fabularnego i wizja artystyczna (zmiana imienia, dodatkowe postacie, koloryzacja fabuły na potrzeby dramaturgii) nie zwalniają z odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych, nie zmieniają faktu, że film nawiązuje tylko do jednego zdarzenia i pomimo wszystkich zabiegów nadal ja i moja rodzina jesteśmy identyfikowani. Duet Piątek-Czapski wręcz puszcza oczko do publiczności, sugerując dokładnie, o które wydarzenie i którego sprawcę chodzi – to konkretne wydarzenie z moim udziałem. Mogę dokładnie wskazać palcem te sceny. I zrobię to na swoim blogu, zanim podejmę kroki prawne”.

Adrian podkreśla, że przez ostatnie 18 lat nigdy nie chciał zarobić na tym wydarzeniu – nie udzielił zgody na stworzenie filmów, nie brał udziału w wywiadach i reportażach, ale mimo wszystko taka produkcja powstała.

Zachęcam do zapoznania się z całym listem otwartym, bo znajdziecie w nim sporo szczegółów dotyczących sprawy. Przeczytajcie także naszą recenzję „Prime Time”.

Źródło: https://inpoland.today/list-otwarty-do-producentow-i-dystrybutorow-filmu-prime-time/

Tagi: film Netflix Prime Time