Maciej Klimaszewski Maciej Klimaszewski 03.05.2012 14:47
Na rynku FPS-ów nie ma miejsca
815V

Na rynku FPS-ów nie ma miejsca

Współzałożyciel wchłoniętego przez Crytek Free Radical Entertainment, Steve Ellis uważa, że na rynku strzelanin z perspektywy pierwszej osoby nie ma miejsca na inicjatywy, które wykraczają poza marki Call of Duty i Battlefield. Pozostałe shootery nie mają po prostu szans na jakiekolwiek współzawodnictwo.

xxxxx

 

Ellis pracował wcześniej przy kultowyn GoldenEye 64 na maszynkę Nintendo i pomagał ukształtować się twórcom Timesplitters. Deweloper jest świadomy hegemonii serii Call of Duty i tego jak bardzo przyćmiewa ona inne projekty:

 

"Nikt tak naprawdę nie kupuje FPS-ów, chyba że te nazywają się Call of Duty. Myślę, że Battlefield poradził sobie całkiem nieźle, ale pomijając to, każdy FPS przynosi straty."

 

Jako przykład pada tu Crysis 2, z którego dochód nie zbliżył się nawet do kosztów, jakie poniosło Crytek w procesie dewelopingu. W tym momencie jak bumerang wraca sprawa Timesplitters 4, które wbrew plotkom prawdopodobnie się nie ukaże.

 

"Spędziłem cały 2008 rok na rozmowach z wydawcami, by popchnąć produkcję Timesplitters 4. Okazało się jednak, że nie ma zainteresowania czymś, co stara się odejść od utartych rozwiązań, które od lat definiują gatunek. Nikt nie chce robić czegoś dziwnego z powodu zbyt dużego ryzyka. Dużą częścią tego są oczywiście pieniądze."

 

Ciężarówki hajsu zabijają kreatywność, czy może Ellis zbytnio dramatyzuje? Naturalnym następstwem olbrzymiego sukcesu CoD-a są rzesze naśladowców, ale nie wygląda na to, by FPS-y wymierały. Prawdą jest jednak to, że dzieje się z nimi coś niedobrego - stają się do siebie zbyt podobne...

Tagi: