Konrad Adamczewski Konrad Adamczewski 15.06.2010 04:08
Ubi stawia na ruch - relacja z konferencji na E3
705V

Ubi stawia na ruch - relacja z konferencji na E3

Na pierwszym miejscu skakanie przed ekranem, kontrolery ruchu, a do tego trochę dziwnych popierdółek. Na drugim - sprawdzone marki i to co już dobrze znamy w nowych, odświeżonych szatach. To właśnie pokazał Ubisoft na swojej konferencji w Los Angeles.xxxxx
 


Od razu może powiem, że nie było nic o wyczekiwanym Beyond Good & Evil 2. Niestety. A co było? Show francuskiego potentata rozpoczął się od pokazu nowej produkcji Tetsuy Mizuguchiego - twórcy kultowego Lumines. Coś - bo trudno nazwać to pełnoprawną grą - zwane Child of Eden (o którym pisaliśmy już tutaj) wyglądało na nieco głupawe machanie rękoma w rytm muzyki i podziwianie na ekranie futurystycznych animacji.

Całość hula dzięki Kinect i właśnie tytułu wykorzystujące kontrolery ruchu były gwoździem w programie, który przygotował na E3 Ubisoft. Jednym z haseł przewodnich konferencji była linia produkcji zwanych grami, które możemy poczuć (Games You Can Feel). Pokazano Motion Sports, czyli zestaw sportowych gierek na Kinect, w których między innymi możemy jeździć na nartach, bronić i strzelać karne, a także wcielić się w amerykańskiego futbolistę. Dalej podniecano się czymś zwanym Your Shape: Fitness Evolved, co wygląda ni mniej ni więcej jak rozwinięcie pomysłu z Wii Fit, na dodatek prezentowane przez gościa zalatującego tandetnymi reklamami telezakupów Mango.

Ubisoft zatem zainspirował się dokonaniami Nintendo, a nawet bezczelnie skopiował je w przypadku "gry" zwanej Innenergy. Pokazano coś co do złudzenia przypominało zapowiedziany przez Japończyków rok temu Vitality Sensor i zabawę polegającą np. na rytmicznym oddychaniu... Tego typu atrakcje mają zredukować nasz stres, a na dodatek ową nakładkę możemy podłączyć do każdego komputera i praktyce ćwiczyć wszędzie - w domu, na przerwie w pracy, czy podczas podróży pociągiem. Wyobrażacie sobie coś takiego w przedziałach PKP? Ja szczerze mówiąc nie bardzo. To jednak nie koniec dziwnych wynalazków. Ubisoft wypuści na rynek też zestaw laserowych pistoletów, pozwalających na śmiganie np. po parku i wirtualne, grupowe ostrzeliwanie się (pamiętam podobny gadżet Segi, zwany Sega Lock-On, wypuszczony w... 1992 roku). Firma wskoczy rónież na rynek gier muzycznych za sprawą tytułu nazwanego Michael Jackson. Ten ostatni pozostaje jednak niewiadomą, bo zaprezentowano jedynie ekran przedstawiający logo gry i skaczących w rytm muzyki króla popu ludków. Tu również całość na pewno będzie obsługiwał Kinect.


Na szczęście Ubisoft nie zapomniał również o bardziej wymagających graczach, choć ci zdecydowanie mogli się czuć konferencją firmy zawiedzeni. Zobaczyliśmy nadchodzący dodatek do Assassin's Creed II o podtytule Brotherhood.

Widać, że gra hula na tym samym silniku, ale została podkręcona pod względem efekciarstwa. W pokazanym fragmencie, gdy Ezio walczył z najeźdźcami w willi w Monteriggioni, aż roiło się od skryptów. Autorzy postarali się również o urozmaicenie rozgrywki i tak mamy np. trochę strzelania, gdy bohater pruje do wrogów z armaty osadzonej na murach miasta. Wspomniano również o trybie multi, a na zaprezentowanych filmikach można było zobaczyć czterech zabójców działających w grupie. Kolejną szerszą prezentację zarezerwowano dla Driver San Francisco. Nowe przygody powracającego do chwały Johna Tannera, który zmierzy się ze swoim odwiecznym wrogiem - Charlsem Jericho, póki co jednak wyglądają co najmniej dziwnie.

Klimat ma przypominać filmy z lat 70. i w sumie gra wygląda trochę jak racer. Mamy widok ze środka auta i licencjonowane bryki (w liczbie ponad 100), które można rozbić na kawałeczki. Nie wspomniano słowem o misjach czy samej rozgrywce (nawet trudno wywnioskować, czy będzie to pełnoprawny sandboks), pokazano natomiast patent zwany Shift. Mianowicie po tym jak zaliczymy dzwona, możemy jakby przeskoczyć do dowolnej mijanej wcześniej fury i za jej kółkiem kontynuować pościg za bandziorem. Brzmi dziwnie? Nawet bardzo.


Ubisoft zamierza również wskoczyć na rynek gier traktujących o szarpaniu trików na desce, serwując nam Shaun White Skateboarding. Gra reklamowana przez słynnego snowboardzistę, który poświecił rudą czupryną podczas konferencji, to totalnie arkadowa "skejtówka". W zasadzie można powiedzieć, że gra daje nam odpowiedź na pytanie co by się stało, gdyby Skate spotkał się z Prince of Persia. Tutaj bowiem jeżdżąc po miejscówkach sprawiamy, podobnie jak w Księciu sprzed dwóch lat, że powracają one do życia. Otoczenie nabiera kolorów, przed nami wyrastają choćby zielone drzewa, a także pojawiają się kolejne miejsca do czesania trików. Czy będzie to godna konkurencja dla serii Skate, która od dawna pozostaje na tym poletku bezkonkurencyjna? Raczej wątpię, bo Shaun White Skateboarding to zupełnie inne, moim zdaniem nieco udziwnione, podejście do tematu. Gra ukaże się na PS3, Xboksa i Wii.


Z konkretnych gier pokazano jeszcze trailer kolejnej odsłony perypetii nieśmiertelnych królików - Raving Rabbids Travel in Time (Wii), a także rozgrywkę z Ghost Recon Future Soldier, skupiającą się głównie na wykorzystaniu niewidzialnego kamuflarza. Ponadto na sam koniec CEO Ubisoftu - Yves Guillemonet, zapowiedział dwa całkiem nowe projekty. Project Dust (tytuł roboczy) wygląda na symulację Boga, podobną do Black & White Petera Molyneuxa, natomiast Rayman Orgins to powrót znanego bohatera w nowej przygodzie, okraszonej przepiękną, ręcznie rysowaną grafiką 2D. To tyle. Wielka bomba nie spadła i szczerze mówiąc spodziewałem się po Ubi nieco więcej. Cóż, nie ma co narzekać. Pora iść spać...

Tagi: e3 2010 ubisoft