Piotr Rozbicki Piotr Rozbicki 02.11.2018 12:51
Black Ops 4. Gracze wściekli na nowe metody wyciągania pieniędzy poprzez mikrotransakcje
2785V

Black Ops 4. Gracze wściekli na nowe metody wyciągania pieniędzy poprzez mikrotransakcje

Call of Duty: Black Ops 4 zebrał świetne oceny w recenzjach i pomimo braku kampanii single player sprzedaje się świetnie, głównie dzięki chwalonemu trybowi battle royale. Wygląda na to, że właśnie teraz Activision postanowiło jeszcze intensywniej zbierać żniwa, co wzbudziło dość uzasadniony opór graczy.

Całkiem sprytna taktyka - wypuścić na rynek produkt z niegotowym jeszcze komponentem dotyczącym mikrotransakcji i zaimplementować go dopiero po wystawieniu ocen przez recenzentów. Tego jeszcze Activision nie próbowało...

Call of Duty: Black Ops 4 - recenzja gry

Wprawdzie wiedzieliśmy, że w czwartej części Black Ops 4 twórcy wprowadzą system zdobywania nagród kosmetycznych podobny do tego znanego z Fortnite czyli Czarny Rynek, wiedzieliśmy też, że prędzej czy później pojawi się możliwość płacenia za przyspieszenie procesu, jednak wszystkich - w tym graczy - zaskoczył agresywny sposób zachęcania do tego klientów.

Otóż zdobycie wszystkich 200 poziomów paska z nagrodami to niesamowity grind, niespotykany nawet w fortnite'owym pierwowzorze (wychodzi ok. 250 godzin grania!) i wcześniejszych grach Call of Duty. Oczywiście trzeba pamiętać, że owe nagrody na pasku w zakładce Czanego Rynku obecne są tam tylko przez jakiś czas (po którym zastępowane są nowym paskiem, który trzeba nabijać od zera), co dodatkowo komplikuje sprawę. Przedwczorajsza aktualizacja wersji na PS 4 wprowadziła dostęp do kupowanych za prawdziwy grosz COD Points przyspieszających ten proces. Zakup wszystkich poziomów Czarnego Rynku równy jest kwocie ok. 700 zł! Do tego dochodzi możliwość kupna za prawdziwe pieniądze tzw. Rozkazów Specjalnych, czyli kolejnego paska z nagrodami, które można nabijać równolegle z głównym.

Jak nietrudno się domyślić, na Reddicie oraz na forach zawrzało. Tak daleko Activision w swoich praktykach monetyzowania gier AAA jeszcze się nie posunęło. Co gorsza, to przecież produkt, za który płaci się prawie 300 zł a nie free-to-play pokroju Fortnite!

Ciekawe, czy gracze powiedzą wreszcie "dość". Szkoda tylko, że zostało to załatwione w tak cyniczny sposób. Nie sposób nie zauważyć, że zostało to obliczone na uniknięcie katastrofalnej wpadki, jaką miał Star Wars: Battlefront II. Wówczas doniesienia o nieuczciwie i agresywnie zaimplementowanych mikropłatnościach przed premierą gry bardzo mocno wpłynęły na premierową sprzedaż gry DICE.

Tagi: Activision Call of Duty: Black Ops 4 Treyarch

Nie przegap