Forum - Kąciki - Od graczy dla graczy - gry z zepsutym balansem

dKc
Poziom: 70
REP.: 19465
Czytelnik
dKc dodano: 21.10.2017, 10:13 #1
Czy grałeś kiedyś w grę, w którą grałeś i stwierdziłeś, że było coś nie tak jeśli chodzi o sam design? Wg mnie poziom trudności w grach powinien być stopniowany (wyjątkiem Soulsy) od najbardziej przystępnego, aż do wyzwań w ostatnich momentach kampanii. Super jest, jeśli gracz się uczy w trakcie gry ciągle czegoś nowego i poprzeczka cały czas jest stawiana odrobię wyżej tak, żeby nie było ani za trudno ani za łatwo (choć taka gra chyba nie istnieje; zawsze jak się nauczę grać na początku do końca idę jak przecinek, a jak nie umiem grać to gra mi się ciężko przez całą historię). W niektórych grach balans może być zachwiany.

Ja przypominam sobie dwa takie przypadki:
1. Micro Machines: World Series - jeśli gracz siada pierwszy raz do gry, nie ma szans, i tak będzie dwunasty (ostatnie miejsce). Dopiero po kilku wyścigach jeśli gracz wyuczy się tras na pamięć ma szansę na podium. W online grają właśnie takie osoby. Od czasu premiery (lipiec) nie dodano żadnych nowych tras, ale to nie problem, bo nawet jeśli teraz mam już level 40 to i tak agresywność AI nie zapewnia mi miejsca w stawce. Trzeba jechać idealnie i mieć szczęście, żeby AI nie dostało powerupa np. młotka, którego użyje w idealnym momencie (tak, brak tu pomyłek ze strony AI) i z 1. miejsca spadamy na 8. (bo wszyscy idealnie jeżdżą). Poczekajcie aż gra będzie w Plusie, żebyście sami mogli potwierdzić moje słowa. Najlepsze jest to, że nie można nigdzie ustawić niższego poziomu trudności! AI jest megagenialne, zna trasy na pamięć i nic z tym nie zrobimy. Możemy tylko liczyć na łut szczęścia i ćwiczyć swoją pamięć mięści skręcając na odpowiednich zakrętach w odpowiednim czasie. Stresujące to trochę. Mrugnięcie Dodam, że tylko jednym pojazdem da się normalnie jeździć - mowa o tym spychaczu Victoryi Tennikost. Grałem w wersję na PS4. Wyszło to też na PC i X1, ale nie widziałem tych wersji na oczy.

2. Eternal Sonata - w walkach bardzo ważne było tam kontrowanie/blokowanie ciosów. Niestety, w tych turowych walkach czas na blok wynosił czasem 0,2 sekundy przez co bardzo ciężko było się wstrzelić i zablokować cios, a ciosy przeciwników były na tyle mocne, że każdy blok był na wagę złota i po niezablokowaniu często się ginęło wracając do checkpointa oddalonego bardzo daleko.
Wolę Knacka od Crasha.
łatwo osądzać, trudniej zrozumieć
MSaint
Poziom: 59
REP.: 15915
Czytelnik
MSaint dodano: 21.10.2017 10:43 #2
Jak ktoś mówi o zepsutym balansie, to zawsze przypominają mi się dwa przykłady, z tej samej marki: Final Fantasy Tactics i Final Fantasy VIII. Ta pierwsza miała Cida Orlandu, dołączającego pod koniec gry i de facto nam tę grę wygrywającego, choć wcześniej podczas walki z Wiegrafem można było się było po prostu zablokować.
W Final Fantasy VIII trzeba aktywnie się starać, by gry nie "złamać" - albo walisz GF-ami i męczysz się okrutnie, albo stosujesz prosty do wykonania myk, który bez problemu znajdziesz w necie i gra przestaje stanowić wyzwanie niemal do samego końca.

Balansu, który by podpasował każdemu graczowi, raczej nie ma, ale dwa przykłady wspominam bardzo miło: F-Zero X na N64, gdzie lamisz niesamowicie na początku, aż nagle coś się włącza w umyśle i znienacka zaczynasz coś wygrywać. Drugi to oczywiście Super Meat Boy, gdzie nie dostajesz żadnych nowych zdolności przez całą grę, ale porównując finałowe wyzwania do pierwszych etapów masz prawo poczuć się jak mistrz.
https://www.youtube.com/user/MSaint
Ashin
Poziom: 36
REP.: 4491
Czytelnik
Ashin dodano: 21.10.2017 16:04 #3
Początek pierwszego posta: to jedynie znajomość trasy, a nie brak balansu, ale dalej no to może być już upierdliwe.
Brak balansu w grach single jest nagminny. Przypominam sobie takiego fallouta - sniper do tego charyzma i inteligencja na odpowiednim poziomie. No gra przechodzi się sama, gdzie trzeba zagadasz, ale w sumie nie jest to wymagane. Drugim genialnym buildem jest osoba pod walke wręcz, ze wspomaganymi rękawicami. Jeżeli macie dużo AP walki są banalnie proste, zawsze dojdziesz do przeciwnika, właściwie znając myk ze zdobyciem pancerza wspomaganego, nawet nie trzeba się silić na podnoszenie siły.
Wiesiek i młynek. Sory męczyłem się mnóstwo czasu i bawiłem się fajnie, tutaj jakieś eliksiry tam jakieś znaki w ogóle. Mówi kumpel weź młynek, wziąłem i gra przestała bawić. Jedyny błąd - rynsztunek kota, mało hp i niska odporność, ale co z tego skoro przeciwnicy padali jak muchy?
Regalia i jedna z dodatkowych postaci. To przyjemna Polska gra taktyczna, z fajną fabułą i ciekawymi postaciami. Na początku naprawdę trzeba się napocić i nakombinować. Jednak w końcu zdobywamy postać z dyplomacji - z księstwa paladynów no nie przypomnę sobie nazwy, władająca kuszą i mająca znaczące buffy. Co gorsza razem z signy potrafiły wygrywać walki.
Takich przykładów można mnożyć. Kotor i władający jasną stroną mocy, nie mija wiele czasu i buffy stają się tak mocne, że postać nie władająca mieczem staje się jego mistrzem...

edit - Henrietta przypomniałem sobie! :)

// Edytowano 1 raz, ostatni raz 21.10.2017 o godz. 16:06

Obiektywnie 10/10. Subiektywnie 1/10.
Mr.Darko
Poziom: 63
REP.: 8679
Czytelnik
Mr.Darko dodano: 23.10.2017 15:43 #4
Noc Kruka - dodatek do Gothica 2. Zwiększono HP wrogów, podwyższono koszt punktowy podniesienia umiejętności / statystyk. Klasa maga stała się całkowicie niegrywalna (ilość fireballi koniecznych do położenia przeciwnika drenowała manę raz, dwa + z tego co pamiętam koszt czarów chyba też podnieśli). Granie wojownikiem do najprzyjemniejszych nie należało, bo w podstawce kiedy szliśmy walczyć z Orkami szanse były wyrównane. W dodatku ich pasek życia schodził bardzo wolno, więc najczęściej to oni zabijali ciebie. Jako tako dało się grać łucznikiem (jakiś progres postaci poczułem dopiero w końcowej fazie gry). Dodam jeszcze po#$%^ wartości HP poszukiwaczy i ich odporność na magię... NK mnie mocno przeczołgało, ale bawiłem się dobrze. Mimo to uważam, że balans został spieprzony po całości.
"Ore ga bakemono? Chigau... Ore wa akuma da!"
snake18011992
Poziom: 70
REP.: 24691
Czytelnik
snake18011992 dodano: 24.10.2017 12:34 #5
Wszystkie dzisiejsze bijatyki z DLC (czyli wszystkie), gdzie za najlepsze postacie trzeba dodatkowo zapłacić. Najbardziej zepsuty balans ma Xenoverse. Gracze bez DLC zdobywają kilkakrotnie mniej XP i wolniej, nie mają dostępu do najlepszych ataków i OP itemów, w tym kostiumów z najlepszymi statsami.

Szybka odpowiedź

Przeglądają temat

1 aktywny w tym 0 zarejestrowanych, 1 gość, 0 ukrytych