Hagenda

TomHagen TomHagen 15.09.2021, 17:47
God of War: Ragnarok i Angerboda, czyli jak się zbija kapitał
1182V

God of War: Ragnarok i Angerboda, czyli jak się zbija kapitał

...i to na ludziach przyklaskującym decyzjom studia, choć twórcy tak naprawdę mają ich gdzieś.

O czym innym miał być wpis, ale trudno. Poczeka do weekendu.

Dziś troszkę krócej (nie tak jak przy okazji TLOU2), bo temat jest niezwykle prosty i każdy w lot powinien być w stanie pojąć, o co w tym wszystkim chodzi.

Na imprezie Sony pokazano zwiastun nowego God of War o podtytule Ragnarok. Czy ta gra "pozamiatała", była "bombą" czy też "wyglądającą na DLC" - to nie ma znaczenia. Poprzedniczka była hitem i ta część również nim będzie.

Na koniec pokazano jedną z nowych postaci, gigantkę Angerbodę, no i się zaczęło.

Bronić kreatywności jak wolności

Pojawiły się zastrzeżenia, uwagi i krytyka tego, że postać z nordyckiej mitologii jest ciemnoskóra i w ogóle wygląda na rasową afroamerykankę (afronorda?). Od razu znaleźli się obrońcy internetowi, kolportując niniejszy tekst:

"Rzeczy, które absolutnie nikomu nie przeszkadzają w mitologii Nordyckiej i jej interpretacjach we współczesnej kulturze w grach czy filmach:
- Przedstawianie boga piękna Baldura jako psychola nienawidzącego własnej matki, chcącego ją zamordować
- Wprowadzanie do historii zmyślonej postaci Kratosa która morduje sobie nordyckich bogów
- Zabawy z linią czasową (Jörmungandr i jego obecność w pierwszym GoW)
- Mieszanie mitologii Nordyckiej i Greckiej, pojawianie się w Midgardzie ducha Ateny czy Zeusa w Hel
- Atreus - dziecko Kratosa i nieokreślonej do końca postaci matki-olbrzymki jako Loki, znany między innymi z tego że zmienił się w klacz, dał zapłodnić ogierowi i urodził ośmionożnego konia. Z innych dzieci to ma węża i wilka.

Rzeczy, które są absolutnie niedopuszczalne we współczesnych interpretacjach mitologii Nordyckiej:
- Angrboda, matka wilka Fenrira jako ciemnoskóra dziewczynka"

Brzmi całkiem sensownie, prawda? I takie by było - w końcu wizja artystyczna i swoboda interpretacji nie jest przez nikogo zakazana, a sama seria nigdy kurczowo nie trzymała się kwestii mitologicznych jak prawd objawionych, których zmieniać nie wolno.

Dlaczego piszę, że było? Bo na przekór internetowym obrońcom gry wyszedł narrative director gry, Matt Sophos, i zaczął bronić takiego, a nie innego wyglądu postaci... zasłaniając się mitologią właśnie i tym, że nie stoi on z nią w żadnej sprzeczności:

"Pokażesz mi w którejkolwiek z Edd miejsce, gdzie jest napisane, że wszyscy Jötunnowie byli biali? Zaoszczędzę ci czasu... nie ma tam tego. Czytałem je"

Obrońcy internetowi bronili wolności interpretacji, a dla scenarzysty mitologia potraktowana literalnie stała się nagle świętością. Ups.

Cytując klasyk polskiego kina, "No i w ... . I wylądował."

Internetowi obrońcy gry mają również inne, sprawdzone sposoby, które mogliby stosować:

ale - co odnotowuję z zadowoleniem - jest to naprawdę margines, przynajmniej jeśli chodzi o polską społeczność. Co prawda, jak to się mówi, zasadą powinno być "stop making stupid people famous", ale z drugiej strony głupotę trzeba obnażać i wypleniać. Uwzględniwszy obowiązkowy wątek tępego hejterstwa w tego typu sytuacjach, możemy go już zostawić i spokojnie przejść dalej. 

Spóźniony odwrót taktyczny

A wiecie, że twórcy faktycznie mogli obronić się w dobry sposób, nie zaogniając sytuacji jeszcze bardziej? Bo dało się to zrobić! Szambo nadal by się wylało, ale temat rozszedłby się po kościach znacznie szybciej.

Wystarczyło bowiem... żeby twórcy w ogóle nie próbowali właśnie w tak newralgicznym momencie, za przeproszeniem, wycierać sobie mitologią pewnej części ciała - i od razu, z podniesionym czołem, powiedzieli: to tylko i wyłącznie nasza wizja.

Niestety, twórca - i to narrative director! - poczuł potrzebę dogryzienia ludziom, którym nie odpowiadał jego wybór, i popisać się tym, że zna mitologię, a jego obraz postaci jest z nią zgodny. Może też chciał pokazać pretensje jako bezpodstawne, przekierowując ów pretensje na ludzi, którzy te legendy wieki temu przekazywali między sobą i spisywali. Miejmy pretensje do autorów tych zapisków, że byli za głupi, bo nie opisali czegoś tak oczywistego jak kolor skóry.

W odpowiedzi na to stwierdzenie internauci zaczęli wytykać, nie przymierzając, głupotę takiego rozumowania. No i wtedy - dopiero wtedy - scenarzysta wysmarował długą odpowiedź, w której porzucił dotychczasowy argument i podjął obronę, którą powinien zastosować od początku:

"Konsekwentnie wykorzystywaliśmy postacie mitologiczne i każdej nadawaliśmy styl, który był nasz własny"

Dlaczego tego typu obrona - ale zastosowana od razu - gwarantowałaby stuprocentową skuteczność? Z prostej przyczyny, o której mowa była na początku: nie można nikomu zakazać dowolności interpretacji tego, co czyta/przedstawia, nawet jeśli jest to interpretacja dla części graczy zwyczajnie głupia (bo mówimy o osobie o afrykańskich rysach i kolorze skóry w świecie mitologii nordyckiej, po prostu. To jakby w Ojcu chrzestnym jednym z caporegime rodziny Corleone byłaby czarnoskóra postać. To się ze sobą gryzie i stąd krytyka. Czy ktokolwiek robił aferę o czarnoskórych bohaterów gier pokroju Deathloop, The Walking Dead, GTA San Andreas?) - więc każde słowo krytyki można by było zwyczajnie zbyć "my to tak widzimy i koniec".

Ale tak się nie stało. Punktem wyjścia było zasłonięcie się zgodnością z mitologią, a gdy ten argument padł, zmieniono front i już do tego nie wracano, mówiąc, że mitologia to tylko inspiracja i nikt na zgodność z nią nie patrzy. Czemu to takie istotne?

Głowa do interesów

Ano dlatego, bo to pokazuje wprost, że skoro człowiek odpowiadający za narrację sam plącze się w wyjaśnieniu naprawdę prostej kwestii i zmienia zdanie - i który najnowszym wpisem jeszcze bardziej się pogrążył (dla przypomnienia: pierwszym argumentem wskazał, że przedstawienie Angerbody jest w zgodzie z mitologią, bo czarny kolor skóry był dopuszczalny, a potem, że mitologia jest nieważna, bo to tylko inspiracja):

"Nie możesz podmienić rasy postaci, która należy do gatunku obejmującego: człowieka z kamienia, wilki, człowieka z ośmioma ramionami i olbrzymiego węża. Jötnarowie nie mają jednej rasy"

...no to chyba mamy do czynienia z jakimś absurdem. Facet, jesteś odpowiedzialny za narrację w tej grze, zdecyduj się! Znowu zasłaniasz się dopuszczalnością rasy przez kanon, chociaż kilka godzin wcześniej mówisz, że to jedynie inspiracja dla waszego własnego punktu widzenia?

I to objawia najistotniejszy problem: skoro twórca miota się w wyjaśnieniach dotyczących własnej kreatywnej decyzji i raz za razem zmienia stojącą za nią motywację (a przecież może zamknąć usta wszystkim tak, jak to zrobił Kojima przy okazji promowania Metal Gear Solid V, gdy zarzucono go krytyką designu postaci Quiet: Kojima powiedział, że ten design będzie miał swoje uzasadnienie fabularne, a po jego odkryciu wszystkim krytykującym będzie "wstyd". I rzeczywiście uzasadnienie ku temu - jakkolwiek by je nie oceniać - istniało), to znaczy, że za tym nie stoi żadna sensowna przesłanka, przynajmniej w uniwersum gry. 

O czym to świadczy? O prostej rzeczy: ta postać jest czarnoskóra z przydziału i nic poza tym. I nie, nie robi się czegoś takiego, żeby wkurzyć ludzi. To się robi po to, żeby zbić kapitał na aktualnej modzie.

Nie brzmi wam to znajomo? Nie wygląda to podobnie jak fala poparcia dla osób LGBT i ich praw przez wielkie korporacje w trakcie całego miesiąca - czy to zmieniając logo albo wydając kolorowe gadżety - po czym, po zakończeniu ów miesiąca, wszystko wraca do starego trybu i nikt już nie zaprząta sobie tym głowy? Przy czym jest to zwyczajna zagrywka obliczona wyłącznie na zwiększenie zysku tam, gdzie rzeczywiście może być on większy - bo w tych krajach świata, które patrzą na to nieprzychylnie, korporacje nie mają już na to odwagi?

I to jest clou całej sprawy: nie mając jakiegokolwiek zamysłu czy też choćby zastanowienia się nad tą kwestią bardziej szczegółowo, podmienia się istniejącą postać na czarnoskórą, nie wprowadzając żadnych szerszych konsekwencji tej decyzji. A skąd wiadomo, że rasa to jedyny wyróżnik, a głębszych motywów za tą zmianą po prostu nie ma? A z tego, o czym wspomniałem na początku: szef narracji zmieniający argumenty w tej sprawie tak, jak mu to w danej sekundzie najlepiej pasuje. Przy przemyślanej postaci miałby również i przemyślaną ku temu motywację.

A internetowi obrońcy bronią decyzji twórców, zarzucając innych tekstami o rasizmie albo czepialstwie. Tylko że to nie jest kwestia rasizmu czy polityki, tylko ludzi, którzy chcą wiedzieć, dlaczego bawół ciągnący karetę to rozwiązanie sensowne. Jeśli chcieć się bawić w takie epitety, to jedynymi rasistami są tylko i wyłącznie twórcy, którzy chcąc się przypodobać określonej części grupy docelowej nie robią niczego poza, niestety, ale wyłącznie przemalowaniem wcześniej wymyślonej postaci, uważając, że coś takiego wystarczy jako reprezentacja tej grupy.

Pytanie do obrońców: Wam to wystarcza? Czarnoskóra postać, która wyróżniać się nie będzie niczym innym niż rasą, bo przecież wtłoczona jest w świat, wierzenia i podania wykreowane przez białych ludzi? Reprezentowanie nie własnej, ale cudzej kultury? To ma być forma sprawiedliwości dziejowej - omijanie dorobku kulturowego czarnoskórych i wklejanie ich do dorobku kulturowego ludzi białych? To jest według Was w porządku wobec czarnoskórych?

Napotkałem w niektórych dyskusjach internetowych na stwierdzenie, że czarnoskóra postać w mitologii nordyckiej to novum, a osoby, które krytykują, powinny w końcu wyjść ze swojej bańki i to zaakceptować. Problem tylko z tym taki, że ja ze swojej bańki wyjść już nie mogę, bo jej zwyczajnie nie ma. Tak nieprzemyślanymi, obliczonymi na zysk zachowaniami grającymi na obecnych trendach, wraz z przyklaskiwaniem tak płaskim i powierzchownym działaniom ta bańka została już dawno, wbrew posiadacza woli, zniszczona siłą. Nie można stwierdzić, że po niedzieli następuje wtorek i jest to normalne, a Ci, którym to przeszkadza, powinni ten fakt zaakceptować od razu. To tak nie działa.

Zakończę ten tekst stwierdzeniem z rozmowy z kolegą ze Stanów, którego poznałem na forum internetowym kilka lat temu, bo temat ten zdążył się - krótko - przewinąć.

"They f...d up. Wanna play Left 4 Dead tonight?"

 

PS. Pożyczam sobie jedno z rozwiązań pana Sophosa zastosowane przez niego na Twitterze; scenarzysta sam każde słowo krytyczne, nawet jeśli kulturalne, blokował. Ja po prostu nie muszę komukolwiek odpowiadać, bo poprzedniego GOW-a skończyłem, w jej kserokopię grać nie zamierzam więc i temat tej gry staje się dla mnie definitywnie zamknięty. A jeśli są osoby które popierają, jak wskazałem we wpisie, zapędy o tle właściwie rasistowskim i tak na dobrą sprawę kpinę z osób czarnoskórych - bawcie się dobrze, w którymkolwiek roku ta gra wyjdzie. Poza tym, pewien użytkownik stwierdził wczoraj, że jeśli się nie podoba, to mam nie grać. Mógłbym więc teraz powiedzieć, że jeśli coś się tu komuś nie podoba, to niech nie komentuje. Byłby to jednak argument cienki jak siki pająka (albo tłumaczenia pana Sophosa), ale widać wciąż wśród ludzi żywy.

Tagi: God of War: Ragnarok

Oceń notkę
+ +70 -

Better tomorrow was yesterday
Oceń profil
+ +74 -
TomHagen
Ranking: 2196 Poziom: 38
PD: 7801
REPUTACJA: 6855