Blog użytkownika Sept1mber2k

Bo to miłość jest...

Sept1mber2k Sept1mber2k 13.01.2021, 09:23
Opowiastki o początkach cechu Wiedźminów cz2 – Świat Wiedźmina #5
177V

Opowiastki o początkach cechu Wiedźminów cz2 – Świat Wiedźmina #5

Życie łowcy potworów nie jest usłane różami, same dzieciństwo także. Wyczerpujące treningi, nauka wszystkiego o bestiach, ćwiczenie warzenia eliksirów, jednak pomimo niełatwych początków, wiedźmin to ciekawa i intrygująca osoba.

            Adepci cechu wiedźminów, spędzili setki godzin na udoskonalaniu swojego rzemiosła, nawet po osiągnięciu mistrzowskiego poziomu, musieli się nauczyć dostrzegać swoje słabsze strony i poprawiać detale, które mogły w przyszłości uratować im życie. Trening w wiedźmińskich siedliszczach nie był łatwy, codzienne spędzanie wielu godzin na nauce nowych technik czy czerpaniu informacji na temat nowych potworów. Oczywiście każda szkoła różniła się sposobem treningu i elementami, nad którymi więcej pracowano. Oprócz doskonałego wyszkolenia fizycznego czy perfekcyjnego władania orężem wiedźmini musieli posiadać specjalistyczną i doskonałą wiedzę na temat potworów. Znania ich życia, słabych punktów oraz stosowania odpowiedniej strategii, która zawsze różniła się – zależało to od miejsca, czasu, wieku stwora, powodów jego żerowania i wielu, wielu więcej powodów.

 

               Szermierka to podstawa podstaw kunsztu walki, wiedźmin najwięcej wiedzy zdobywali oczywiście podczas nauki za młodu, jednak przez całe swoje życie musieli pracować nad odpowiednimi cięciami, parowaniem czy piruetami. Każda szkoła ustalała zasady i założenia, według których będą przeprowadzać szkolenia. Wilki skupiały się na szybkości, skuteczności oraz mobilności. Oczywiście nauczyciele fechtunku nie przekazywali jedynie swojej wiedzy, lecz wszyscy czerpali swoją wiedzę na podstawie licznych dzieł opisujących wszystkie elementy szermierki. Szkoły posiadały wiele cennych dzieł, które służyły wiedzą dla kilku pokoleń wiedźminów.



 

    Ciężko mówić o jednym stylu, który był już od zawsze. Przez lata system szermierki ewoluował, zmieniał się na lepsze, jak i na gorsze. Wiedźmińskie szkoły czerpały wiedzę z każdego. Ludzi, elfów czy krasnoludów. Wyłapywano najlepsze elementy szermierki i wdrążano je do swojego stylu. Wiadomo szermierka szermierką, ale żaden blok nie ochroni wiedźmina przed potężnym ciosem wiwerny czy pazurami wilkołaka. Łowcy potworów musieli do perfekcji opanować szybkie uniki. Fechtunek musiał być ulepszany przez całe życie wiedźmina, aby osiągnąć mistrzostwo, wiedźmini trenowali w różnych okolicznościach. Ów trening miał przygotować ich do walki w każdych warunkach czy miejscach. Wszystkie te elementy składają się na nieprawdopodobne umiejętności, które są niezbędne do tego fachu.

 

       Narzędziem pracy wiedźminów są oczywiście miecze, wiedźmini na swych plecach noszą dwa miecze. Nieprawdą jest, że stalowy jest na ludzi. Oba miecze były na potwory. Miecz srebrny służy do walki z bestiami zrodzonymi z magii. Nie wszystkie wieedźmińskie miecze były wykonane z meteorytowej stali. Wszystkie te oręże musiały być bardzo ostre. Zazwyczaj miecze były okuwane miękką stalą, aby były łatwiejsze do naostrzenia. Najlepsze miecze kuły gnomy, ale to już dawno temu, dziś najlepsze bronie wychodzą spod Mahakamskiego młota, krasnoludzkie sihill to jedne z najlepszych mieczy. Cóż stalowy oręż służył wiedźminom także do obrony przed ludźmi. Dlatego ludzie mówią, że klinga stalowa na nas, na ludzi. Wiedźmini nazywali go mieczem na durniów.

„Panująca opinia, iż najlepszymi mieczami są krasnoludzkie sihlle, jest równie powszechna, jak błędna. Faktem jest, że kute są one z wykorzystaniem gnomiej technologii szlifowania i ostrzenia głowni, które po dziś dzień nie ma sobie równych. Jednakże prawdziwym cudem technologii płatnerskiej są dawne gnomie miecze zwane gwyhyr. (...) Płomieniste ostrzenie brzeszczotu pozwalało uzyskać niespotykaną ostrość. (...) Oryginalne gwyhyry są obecnie rzadkością i potrafią osiągać niebotyczne ceny.” – Esterhazy z Fano, mistrz płatnerski, „Gawędy o broni”



 

          Studiowanie starych rycin, ksiąg na temat straszliwych istot – to codzienność w wiedźmińskiej szkole. Wiedza musiała być ogromna i dotykać wielu dziedzin. Sama walka to nic, ale na początek odpowiednie zbadanie poszlaków, wyciągniecie odpowiednich wniosków, ustalenie i pozyskanie jak najwięcej informacji na temat przeciwnika – zawód prawie podobny do detektywa – „prawie” robi różnice, samo tropienie, szukanie poszlak, analizowanie otoczenia, wszystko to samo co w fachu detektywa, ale do owych czynności potrzebna jest wiedza na temat stworów, klątw czy magii. Oczywiście im starszy, bardziej doświadczony wiedźmin, tym lepiej, pokonanie pospolitych bestii będzie dla niego drobnostką, a nawet przyjemnością. Gorzej, jeśli wiedźmin trafi na jakiegoś mutanta – paradoks, mutant vs mutant – wtedy łowca musi zaufać swojej intuicji oraz ogromnej wiedzy i postarać się pokonać bestie. Cóż wiedza jest potrzebna, jednak nie można zlekceważyć przeciwnika, każdy osobnik jest inny, to inny organizm, inaczej reaguję, zachowuje się podobnie, ale każda bestia różni się od innej, nie ma znaczenia, że są z tego samego gatunku. Plusem wiedźmińskiego fachu jest częsta podróż, zawsze jest na „wakacjach”.  Wiedźmini są swoistą skarbnicą wiedzy, ich długie życie owocuje w liczne przygody, opowieści, miłości czy intrygi. Wielu pamięta dziadków obecnych władców, ciężko im się dziwić, żyją dłużej od ludzi, wymarzone życie powiecie, jednak bezpłodność, brak domu, całe życie w podróży – fach wiedźmina to legendarne powołanie – jeśli tak można to nazwać. Dziś niewielu z nich pozostało przy życiu...

 

          Wiedźmini podróżowali po całym świecie, wyrabiali sobie zdanie na swój temat, większość szanowała swój cech i żyła wedle ustalonych zasad, najważniejsza i chyba jedyna – nie mieszać się w nie swoje sprawy. Ludzie od zarania dziejów nie przepadali za wiedźminami, jednak mimo złych opinii, rzadko mieli im coś do zarzucenia. Na pewno słyszeliście o cechu Kota, który najbardziej przyczynił się do straszliwych pogromów... Szczególnie w pamięć ludzi zapadła masakra w Iello. W 1241 roku doszło do rzezi w Iello, wykonawcą był wiedźmin Brehen ze szkoły kota, który z nie wiadomo, z jakich przyczyn wymordował wiele osób i swobodnie opuścił miasto. Cała sprawa, dla ów Kota rozeszła się po kościach, jednak opinia wiedźminów została jeszcze bardziej popsuta. Te i inne wydarzenia odmieniły cały wiedźmiński cech, ale do pogromów doszło już wcześniej, prawie wszystkie szkoły zostały potraktowane w ten sam sposób... ludzie wymordowali większość wiedźmińskich nauczycieli i adeptów. Przeżyła jedynie garstka, po tych wydarzeniach sytuacja się uspokoiła i wszystko wróciło do normy ... ale nie było już tak jak dawniej. Szkoły opustoszały ci, którzy przeżyli, nie potrafili przeprowadzać mutacji. Dla cechu wiedźminów nastały mroczne czasy...

 

dziękuje za uwagę, nastepny blog w sobote - Wieczorynka!

 

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +7 -

Oceń profil
+ +20 -
Sept1mber2k
Ranking: 4956 Poziom: 25
PD: 2606
REPUTACJA: 1441