Blog użytkownika Strimer

Strimer Strimer 11.12.2019, 20:46
Zmarnowane uniwersa
1015V

Zmarnowane uniwersa

Czyli o niewykorzystanym potencjale światów wykreowanych przez twórców najlepiej ocenianych gier wideo.

Na moją ocenę gry często ogromny wpływ ma to, czy świat który deweloper mi zaprezentował jest spójny, interesujący i czy został odpowiednio dostosowany pod dalszy rozwój uniwersum. I choć w znamienitej większości przypadków dyrektorzy kreatywni dobrze ocenianych produkcji (lub tym bardziej serii gier) dobrze poprowadzili rozwój świata i zgrabnie połączyli wątki zarówno główne jak i te mniej istotne, to zdarzają się niechlubne przypadki całkowitego zmarnowania potencjału ciekawego świata gry. Moja subiektywna lista przybliży wam takie przypadki zarówno w postaci pojedynczych gier, jak i całych serii, które niekiedy pogubiły się w mocno zaawansowanym stadium rozwoju.

Assassin's Creed (cała seria, wątek współczesny)

Jestem fanem formuły Ubisoftu. Choć praktycznie każda ich gra wygląda z założenia bardzo podobnie, to zawsze sprawiają mi one mnóstwo frajdy i rzadko kiedy zdarza mi się negatywnie podchodzić do produkcji Francuzów, nawet jeśli internauci mają o nich bardzo negatywne zdanie. Assassin's Creed przez dłuuugi czas było moją ulubioną serią gier i do dzisiaj interesuję się jej losami i ogrywam (zazwyczaj ze sporym opóźnieniem) najnowsze odsłony, które w znamienitej większości są po prostu dobre. Od zawsze jednak bolał mnie wątek symulacji Animus, który za każdym razem irytował mnie równie mocno, doprowadzając do białej gorączki w okolicach przygód Edwarda Kenway'a, gdzie współczesne sekwencje były obrzydliwie źle wkomponowane w historię i zaprzepaszczały i tak ograniczone uczucie immersji. Origins aspekt ten poprowadziło nieco lepiej, jednak nadal uważam, że w aktualnej formie najlepiej byłoby, gdyby całkowicie zresetować lub usunąć wątek Animusa z serii i przywrócić go, kiedy deweloperzy wymyślą coś wartego uwagi. Moim zdaniem Desmond Miles był jedynym bohaterem współczesnym wartym śledzenia w uniwersum AC i potencjał dalszego rozwoju tła fabularnego został całkowicie stracony.

Grand Theft Auto (cała seria, w tym GTA Online)

O ile zdecydowana większość gier z serii Grand Theft Auto zawsze plasowała się wysoko w moich osobistych zestawieniach gier roku, tak mam wobec Rockstar jeden ogromny zarzut. Nie potrafią dobrze prowadzić uniwersum. I owszem spójność świata pomiędzy częściami franczyz często jest piętą achillesową deweloperów (patrz - The Elder Scrolls, Tomb Raider, seria Arkham) tak GTA jest gargantuicznym świadectwem braku konsekwencji i olewactwa ze strony deweloperów. Jak wytłumaczyć głupotki fabularne, nieścisłości świata i to, że Los Santos nagle w GTA V stało się wyspą? Powiedzmy fanom, że GTA San Andreas istnieje w innym uniwersum niż GTA V. Poważnie, to jest wytłumaczenie osób odpowiedzialnych za jedną z bardziej rozpoznawalnych marek w branży. Sorki, to nie delikatnie naiwne uniwersum Marvela, żebym to chwycił. Szczerze mówiąc, boli mnie to jako fana serii. Boli fakt, że Rockstar marnuje potencjał jaki drzemie w settingu Grand Theft Auto, totalnie rezygnując z ciekawego poprowadzenia historii i geografii świata. Skoro możemy pozwolić sobie na takie abstrakcje jak kosmici czy latające samochody, to czemu by nie uzasadnić podziału stanu San Andreas w jakiś totalnie pokręcony, ale satysfakcjonujący sposób? To jest właśnie paradoks Rockstara. Studio, które tworzy genialnie napisane postaci, którymi wypełnia fenomenalne i spójne historie rozgrywające się we wiarygodnych lokacjach, ale nie jest w stanie rozbudowywać świata poza tym co obserwujemy jeżdżąc jego ulicami czy bezdrożami. Podobne niekonsekwencje pojawiają się także w przypadku Red Dead Redemption i liczę, że w przyszłości zostaną naprawione całkowicie, lub przynajmniej zniwelowane, bo nie pochłonie to wielkich kosztów, a pozbawi nowe produkcje R* jednego z najczęściej punktowanych powodów do narzekań graczy.

Hollow Knight

Mam na mojej kupce wstydu wiele gier, których nie skończyłem niekoniecznie z braku czasu, a bardziej z czystego lenistwa, bo wymagały ode mnie za dużo zaangażowania (Tyranny, jeszcze kiedyś cię pokonam!) i Hollow Knight jest jedną z tych gier. Niemniej jednak, jest to produkcja absolutnie wybitna, satysfakcjonująca, piękna i z pewnością zasługująca na osobny wpis. Kocham twór Team Cherry całym sercem i bardzo doceniam ilość miłości włożonej w produkcję, ale zawiodło mnie to, jak słabo wykorzystano potencjał drzemiący w tym co udało się stworzyć scenarzystom. Świat przedstawiony miał przypominać to, co zapoczątkowało Dark Souls, jednak w nieco bardziej uroczej, minimalistycznej formie. I spoko, to się udało. Serio, miło się patrzy na te wszystkie dziwaczne postacie i wątki, które z czasem nabierają sensu, ale co z tego jeśli połowa innych, potencjalnie ciekawszych rozwojowo miejsc czy stworków pozostaje jedną wielką zagadką, którą nawet przy pomocy społeczności ciężko zinterpretować, bo tak mało o nich wiadomo. Jasne, podobnie jak w soulsach powinniśmy sobie sami dopowiadać szczegóły, jednak ten kto grał w Hollow Knight wie, że twórcy zboczyli z obranej przez From Software ścieżki za bardzo, i zgubili balans dawkowania informacji gdzieś w połowie gry. W przeciwieństwie do pierwszych kilku godzin bowiem, sugestywnych dialogów robi się zdecydowanie za mało, a niespójna i mocno rozbita mapa świata gry nie ułatwia składania fascynującego bądź co bądź uniwersum w całość. Liczę po cichu, że nadchodząca kontynuacja - Silksong skupi się na rozwijaniu świata gry i rozwiąże sporo nieścisłości w podobny sposób jak zrobiło to Dark Souls 2. 

Fallout 76

Choć w momencie pisania tego tekstu w świecie F76 spędziłem niespełna 10h (i bawię się zaskakująco dobrze!) to już teraz widzę że odrobinę brakuje mu magii, dzięki której pokochałem serię. O ile widać tu dookoła dobrze znane mi z poprzednich części smaczki, to mam wrażenie, że zostało to wszystko sprowadzone do koniecznego minimum. Wątek krypty 76 jest uroczo głupiutki i naiwny, aktualny brak NPC kastruje prezentowany świat, a choć historii zapisanych w terminalach i na notatkach jest od groma (znacznie więcej niż w Fallout 4!), to są one jakieś takie niefalloutowe, zbyt patetyczne, miejscami wręcz pisane na siłę. Uwielbiam dziki, górzysty świat gry i piękne krajobrazy, lubię wątek Spalonych i szokująco dobrze wpasowujące się w klimat Fallout wydarzenia multiplayer, ale F76 najzwyczajniej w świecie nie korzysta z historii serii ani nie rozwija jej w taki sposób w jaki robi to na przykład Elder Scrolls Online czy nawet moduł multiplayer do The Last of Us! Serio, tak prosty w założeniu tryb online jak ten w TLoU bardziej pogłębia świat gry niż większość nowości w F76. I choć czuć tu nieco Fallouta, to jest to niemałe zmarnowanie tego co pozostawili po sobie poprzednicy i jakieś takie to wszystko pozbawione uroku. Być może aktualizacja z NPC doda West Virginii nieco magii sprzed lat i wprowadzi do świata gry nieco życia, bo póki co choć mamy tu do czynienia z de facto mocno połataną, to jednak bardzo zgrabną foremką która czeka na wypełnienie treścią.

Frostpunk (i poniekąd This War of Mine)

Frostpunk ma ze sobą podobny problem co This War of Mine. Choć gra ma swoją własną tożsamość i unikalny setting, to o świecie przedstawionym wiadomo tyle co nic. Jest to na swój sposób urokliwe wręcz pociągająco niezobowiązujące dla graczy ceniących sobie głównie rozgrywkę, ale też najzwyczajniej w świecie źle poprowadzone. Jeśli deweloper nie zamierza tłumaczyć graczowi dokładnie co powoduje taki a nie inny stan świata i dlaczego dzieją się takie a nie inne rzeczy, to po co częstować go co chwilę sugestywnymi wskazówkami, co do których wiarygodności nigdy nie będzie miał pewności. Ponownie odwołam się tutaj do Dark Souls - to nie jest taka sugestywność jaką zobaczyć możemy w grach From Software. Tu nie ma miejsca na interpretację, nie ma subtelnych smaczków mieszających nam w głowie. Są suche fakty, które jednak nie naprowadzają na żaden sensowny trop. Frostpunk ma naprawdę aspirujący do miana fascynującego świat, który idealnie nadawałby się na fabularne rozszerzenia lepsze jakościowo niż aktualne, które nie zachwycają mieszanymi ocenami na Steam. 

Podzielcie się w komentarzach swoimi propozycjami podobnych przypadków, niekoniecznie tylko z gier wideo.

Tagi: Assassin's Creed gry playstation 4 ps4 seria gier świat uniwersum xbox one xone

Oceń notkę
+ +17 -

Oceń profil
+ +7 -
Strimer
Ranking: 6317 Poziom: 19
PD: 1306
REPUTACJA: 377