Blog użytkownika Strimer

Strimer Strimer 18.11.2019, 16:05
Czy Death Stranding jest grą dla Ciebie?
1456V

Czy Death Stranding jest grą dla Ciebie?

Po spędzeniu dłuższej chwili z najnowszym dzieckiem Hideo Kojimy zdziwiły mnie niepochlebne recenzje niektórych portali growych, które nie zostawiły na Death Stranding suchej nitki. Po analizie wrażeń innych graczy wiedziałem co było na rzeczy. To nie jest doświadczenie dla każdego. Postaram się pomóc wam ustalić, czy będziecie się dobrze bawić w skórze Sama.

Tekst NIE ZAWIERA spoilerów fabularnych, a opis mechaniki gry został ograniczony do koniecznego minimum.
Wersja tl;dr tekstu odpowiadająca na pytanie z tytułu znajduje się w ostatnim akapicie tekstu.

Wielkie oczekiwania

Pozwolę sobie pominąć ocenę aspektów audiowizualnych (są po prostu ku*ewsko dobre!), a skupię się na przekazaniu wrażeń z rozgrywki i porównania do innych tytułów pod tymże względem. Choć po wcześniejsze gry Kojimy (nie licząc MGS V) sięgnąłem dopiero na krótko przed premierą Death Stranding, sporo czytałem o jego procesie twórczym i ciekawych rozwiązaniach jakie implementował w swoich grach, o wielkiej wojnie z Konami, o początkach kariery jako game director i wiele więcej. Zaciekawiły mnie jego próby połączenia typowego cinema experience z mechanikami doskonale znanymi fanom gier wideo, wprowadzając przy tym sporo innowacji. Najlepsze jest to, że większość pomysłów Kojimy na papierze brzmi jak totalne szaleństwo, a w praktyce zazwyczaj sprawdzają się doprawdy wybornie. I tak też wyglądało Death Stranding. 

Na tydzień przed premierą zeszło embargo na recenzje, a te, jak już wcześniej wspominałem nie były zbyt pozytywne. Nieco obniżyłem swoje oczekiwania względem rozgrywki, która rzekomo stanowiła największą bolączkę DS. Nadszedł dzień premiery, który niefortunnie kolidował z moim wyjazdem do oddalonych dwieście kilometrów od mojego obecnego miejsca zamieszkania Katowic, więc swoje ręce na grze położyłem dopiero koło godziny dwudziestej pierwszej. Pomimo zmęczenia udało mi się pograć do drugiej w nocy. Byłem zadowolony, aczkolwiek lekko skonfundowany.

Pierwsze wrażenia

Uczucie zagubienia minęło częściowo po dotarciu do trzeciego rozdziału, który wywraca rozgrywkę do góry nogami dodając sporo mechanik i upraszczając te, z którymi mieliśmy styczność w pierwszych godzinach gry. Potwierdziły się plotki o tym, że Death Stranding to po prostu symulator kuriera w postapokaliptycznej Ameryce. Brzmi nudno, nieprawdaż? Owszem i z pewnością w praktyce również byłoby nudne, gdyby gry nie robił Hideo Kojima. Dostarczanie paczek po prostu sprawia masę frajdy, jakkolwiek abstrakcyjnie by to nie brzmiało. DS początkowo przytłacza ilością wykresów i pozornie przekombinowanych mechanik, jednak większości z nich uczymy się po prostu grając. Fabuła również trzyma bardzo wysoki poziom. Główny wątek jest od początku ciekawy, świat zaskakująco spójny i logiczny (o czym z pewnością stworzę osobny wpis, bo temat jest wart poruszenia). Postacie są wyraziste, Norman Reedus idealnie pasuje do swojej roli, choć mógłby być bardziej wygadany w rozmowach z preppersami, którzy swoją drogą w większości są również zaskakująco przyzwoicie napisani jak na postacie poboczne. 

Jak w to się gra?

Początkowo bałem się, że mechanika gry zacznie się nudzić po kilku godzinach spędzonych na dostarczaniu paczek, jednak aktualnie w Death Stranding przegrałem dwadzieścia godzin i nadal bawię się świetnie. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że im dłużej gram tym lepiej się bawię, bo gra wciąż oddaje w moje ręce nowe zabawki. Nie będę opisywał gadżetów dostępnych w grze bo zepsułoby to rozgrywkę osobom, które zdecydują się na zakup gry, ale jest w czym wybierać i do każdego zlecenia możemy podejść DOSŁOWNIE na kilkaset sposobów. Warto również nadmienić, że każde działanie któe brzmi logicznie w większości przypadków zadziała w Death Stranding. Chcesz przedostać się na drugą stronę rwącej rzeki? Proszę bardzo, postaw na niej drabinę i po niej przejedź! Sami planujemy sobie trasę, decydujemy się, czy skorzystamy z pojazdu, do wytyczonej trasy dobieramy gadżety i rozkładamy ciężar niesionych przesyłek tak, aby Sam zachował odpowiedni balans i nie uszkodził paczek potykając się o wystający kamień. Choć planowanie wydaje się zajmować lwią część rozgrywki, w rzeczywistości po przyzwyczajeniu się do interfejsu zajmuje ono maksymalnie pięć minut każdorazowo, wliczając w to animacje opuszczenia bunkru i opcjonalne wstawki fabularne. 

Tempo rozgrywki w Death Stranding przypomina mi nieco Red Dead Redemption 2, do którego odwołam się później jeszcze kilkukrotnie. Trzonem zabawy jest poruszanie się po mapie i na podróżowaniu spędzimy zdecydowanie najwięcej czasu. Nieco mniej rozgrywki zajmuje interakcja ze strukturami innych graczy (o ile będziecie z nich korzystać, ale o tym później) i budowa naszych własnych, a najmniej w grze uświadczymy walki oraz skradania się, choć to zależne będzie od obieranych przez nas ścieżek i stylu rozgrywki. Warto wspomnieć również o reżyserowanych wstawkach fabularnych, (których nazwanie cutscenkami byłoby obrazą kunsztu zespołu deweloperskiego) które według wyliczeń graczy zajmują 1/3 (!!!) czasu gry i faktycznie jest ich sporo oraz są znacznie dłuższe niż w innych grach, choć nie tak długie jak w Metal Gear Solid 4. Death Stranding jest grą niespieszną, choć momentami potrafiąca podnieść tętno, szczególnie przy pierwszych kontaktach z Wynurzonymi i wkraczaniu na nieznany wcześniej teren.

W przeciwieństwie do RDR2 poruszanie się nie jest jedynie trzymaniem klawisza i okazyjnym zatrzymywaniem się w przypadku losowych spotkań, ponieważ w Death Stranding pełne skupienie musimy utrzymać praktycznie przez całą drogę do celu, zwracając uwagę na liczne mechaniki poruszania się i bezpieczne pokonanie terenu bez zniszczenia cennych ładunków. I ponownie przyznam że w teorii brzmi to nieciekawie, jednak klimat świata przedstawionego i gęsta atmosfera odizolowania naprawdę sprawiają, że każde, nawet potencjalnie najprostsze zlecenie jest wielką przygodą, którą doświadcza się całym sobą. Nie czułem tego w żadnej innej grze, to po prostu trzeba przeżyć na własnej skórze, najlepiej wieczorem z kubkiem gorącej herbaty i przy zgaszonym świetle. To nie jest gra o bieganiu przez pustkowia z pistoletem bo ktoś postrzelił nas w głowę, a o podróżowaniu i doświadczaniu. Nie powstała jeszcze gra, która pozwoliłaby przeżyć coś podobnego.

Aktywności (nie)poboczne

Death Stranding pomimo pozornie prostych założeń już po wcześniejszym opisie rozgrywki brzmi dość świeżo, prawda? To co powiecie na naprawdę rewolucyjne zaimplementowanie asynchronicznego multiplayera? Na swojej drodze nie spotkamy innych graczy, ale na każdym kroku można ujrzeć i wykorzystać wedle uznania struktury autorstwa osób, które odwiedziły nasze miejsce przed nami i postawiły na przykład skrzynkę pocztową. Spotkamy ich naprawdę multum i z każdym obiektem możemy wejść w interakcją, która będzie miała wpływ na naszą rozgrywkę. Tutaj w głowie zaświeciła mi się lampka. Recenzent amerykańskiego działu IGN skrytykował Death Stranding w dużej mierze za pusty, nudny świat w którym nie ma nic ciekawego do roboty. Albo recenzent przebiegł przez grę z zamkniętymi oczami, albo graliśmy w inną grę. To naprawdę idiotyczne oskarżenie i myślę, że każdy kto grał w DS się ze mną zgodzi.  Jeżeli uznamy daną strukturę za użyteczną możemy zostawić danemu graczowi kilka lub kilkaset lajków, które co ciekawe nie mają wpływu na grę w większym stopniu. Po co więc one w ogóle istnieją? Już wyjaśniam.

Kojima mówił wielokrotnie, że Death Stranding to gra o łączeniu się z innymi, o tworzeniu więzi i pielęgnowaniu jej. W DS istnieje wiele mechanik pozwalających na interakcję z innymi graczami, jednak bez problemu da się bez nich przejść grę w trybie offline, choć będzie to o wiele trudniejsze i pozbawi grę ogromnej części uroku. W DS bowiem nie uświadczymy trollingu, PVP czy nagminnego wyzywania waszej matki. To w istocie gra o łączeniu się z innymi, o bezinteresownym pomaganiu sobie i wzajemnym zrozumieniu potrzeb innych ludzi. Death Stranding można ukończyć bez korzystania z tych mechanik, pytanie jednak po co? Gra nie wymaga Playstation Plus do korzystania z pełni swojego trybu sieciowego. Struktury innych nie są jednocześnie tak nachalne jak mogłoby się wydawać i serwery odpowiednio dozują ilość obiektów które spotykamy. Brak interakcji z innymi graczami pozbawi was całej satysfakcji którą serwuje Death Stranding kiedy przykładowo skończy się wam wyposażenie tuż przed ostatnim wzniesieniem którego obejście zajęłoby dobre kilkanaście minut, a akurat w tym miejscu inny gracz pozostawił chwilę wcześniej drabinkę która uratuje wasz tyłek, więc zatrzymacie się na te kilka sekund aby zasypać waszego wybawcę lajkami. On następnego dnia zaloguje się do gry i spojrzy na powiadomienie ze świadomością, że pomógł komuś w trudnej sytuacji. I to jest właśnie to magiczne doświadczenie które obiecał graczom Kojima przy pierwszych zapowiedziach gry. Zdecydowanie dotrzymał słowa.

Co nie wyszło tak dobrze?

Ciężko jest mi podać chociaż jedną istotną wadę, którą każdy mógłby odebrać równie negatywnie. Jedynym faktycznym problemem Death Stranding jest to, że gra jest po prostu za łatwa. Większość gier przechodzę na poziomie normalnym lub łatwym. Nie lubię psuć sobie gry frustracją i powtarzaniem wielokrotnie tej samej sekwencji jeśli mam z nią problem. Użytkownicy Reddita zasugerowali jednak, aby grać na najwyższy poziomie trudności niezależnie od naszych umiejętności, więc postanowiłem spróbować z zamiarem obniżenia go jeśli napotkam znaczące trudności. Nie zginąłem ani razu. 

I choć można tłumaczyć to tym, że okazji do śmierci nie jest zbyt wiele, to najzwyczajniej w świecie gra nie stanowi wyzwania w praktycznie żadnym momencie jeśli potrafimy logicznie myśleć i sensownie planować trasy. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić jak nudna musi być gra na najniższym poziomie trudności, który z tego co mi wiadomo znacznie zmniejsza występowanie mechanik poruszania się i ich wpływ na grę. Jeśli kupicie grę koniecznie zacznijcie przygodę na najwyższym poziomie trudności. Możecie go potem zmienić w każdej chwili. 

Gra jest również zoptymalizowana dobrze i tylko raz doświadczyłem zwiechy systemu i konieczności restartu konsoli. Zdarzeniu temu towarzyszył również mały artefakt graficzny który możecie zobaczyć poniżejk. Nadmienię tylko że gram na wersji PS4 Slim i gra działa w płynnych 30 klatkach bez zauważalnych dropów. I mówi to gracz korzystający głównie z dość mocnego PC!

Dla kogo jest ta gra?

Death Stranding to doświadczenie zdecydowanie mocno unikatowe, nieśpieszne i mocno zaskakujące. Najlepiej bawić się w niej będą osoby ceniące sobie innowację, świetną (choć miejscami dziwaczną) fabułę oraz niespotykane wcześniej rozwiązania zaimplementowane w rozgrywce. Mechanik w grze jest naprawdę sporo i w przeciwieństwie do chociażby Red Dead Redemption 2 każda z nich ma znaczący wpływ na rozgrywkę, choć ich wymasterowanie nie jest wymagane do czerpania frajdy z gry. Jeżeli nie wymagacie od dobrych produkcji tony skryptów i akcji, a brakuje wam nieco bardziej filmowych doświadczeń które stawiają na klimat i wolniejszą rozgrywkę to Death Stranding jest must have na waszej półce. 

Jeżeli jednak męczą was przedłużające się sekwencje fabularne i spora liczba mikrozarządzania lepiej odpuśćcie sobie DS, bo możecie się po prostu zmęczyć jej tempem. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, jest to produkcja przeznaczona bardziej dla koneserów gier Kojimy i osób, które lubią eksperymenty. Z pewnością jest to tytuł przełomowy i jestem przekonany, że za kilkanaście lat będziemy do niego powracać myślami jako do prekursora pewnego nowego nurtu w tworzeniu gier wideo.

Uważam, że Death Stranding warto przynajmniej sprawdzić chociażby u kumpla, lub kupić używaną za kilka miesięcy i odsprzedać jeśli nie spełni naszych oczekiwań. To po prostu fenomenalna gra, która nie każdego wciągnie swoimi założeniami i może odstraszać udziwnieniami japońskiego reżysera. 


SUPLEMENT

Gdybym miał porównać Death Stranding do innych gier to byłyby to:

- The Legend of Zelda: Breath of the Wild (WSZYSTKO co brzmi logicznie zadziała w świecie gry. Każdy gadżet ma jakieś ukryte zastosowanie, o którym gra nas nie informuje. Dziwię się, że tak mało osób eksperymentuje z narzędziami które daje nam Death Stranding)

- Red Dead Redemption 2 (podobne tempo rozgrywki, eksploracja pełni podobnie dużą rolę)

- Euro Truck Simulator 2 (ten przykład proszę potraktować z przymróżeniem oka. W obydwóch przypadkach pokonywanie długich tras przypomina wykonywanie pracy, jednak praca ta jest bardzo satysfakcjonująca i przyjemna)

- Metal Gear Solid 1 (niekiedy podobnie dziwaczne rozwiązania fabularne i podobny stopień wyważenia powagi oraz humoru)

- Silent Hill 2 (atmosfera oraz poruszanie się po pozornie podobnych lokacjach)

Tagi: Death Stranding hideo kojima Kojima Kojima Productions pierwsze wrażenia ps4 ps4 pro

Oceń notkę
+ +43 -

Oceń profil
+ +5 -
Strimer
Ranking: 48843 Poziom: 16
PD: 807
REPUTACJA: 274