Blog użytkownika lordjahu

lordjahu lordjahu 14.06.2019, 11:07
Quo Vadis Atlandydo? Rzut oka na ostatni (jak na razie) dodatek do Titan Quest!
98V

Quo Vadis Atlandydo? Rzut oka na ostatni (jak na razie) dodatek do Titan Quest!

Lekko ponad rok temu opisywałem na łamach bloga na DP, mój ulubiony slasher z dzieciństwa. Mowa oczywiście o tytułowym Titan Quest. Aż dziw bierze, że tytuł, któremu stuknęło 12 lat, wciąż otrzymuje aktualizacje oraz nowe DLC. Niedawno, bo pod koniec 2017 roku, gra otrzymała kolejną kampanię fabularną, rozgrywającą się w mroźnych ostępach północy.

Ragnarok przenosił nas na kraniec świata, oferując nowe obszary do odwiedzenia, bóstwa do poznania a przede wszystkim wzbogacając zawartość podstawową o nowe przedmioty i umiejętności. W praktyce okazało się, że nasz bohater stał się potężniejszy m.in. dzięki nowemu mistrzostwu, lepszemu zbalansowaniu przedmiotów oraz podwyższeniu maksymalnego poziomu postaci do 85. Złowroga armia Asgardu zalewała mapę swoimi pomiotami, które jak zwykłem bywało – eliminowaliśmy z uśmiechem na twarzy. Dodatek pozwalał nam się raczyć dodatkowymi 6-8 godzinami zabawy, masakrując cele misji z pasków życia oraz wyzwalając udręczonych ciągłą wojną, obywateli dalekiej północy. Na szczęście lub nieszczęście, wiele zmieniło się na początku maja tego roku, gdy pojawił się kolejny, epicki dodatek.

Mający swoją premierę 9 maja kolejny dodatek do gry Titan Quest – Atlantis, wprowadzał kolejny akt, w którym nasz bohater nawiązuje sojusz z tajemniczym podróżnikiem, chcąc za wszelką cenę odnaleźć tytułowy, mistyczny ląd. Nowe DLC wprowadziło kosmetyczne zmiany w mechanice gry, usprawniając wiele elementów dotyczących zarządzania ekwipunkiem oraz wpływające w dużej mierze na częstotliwość wypadania lepszej jakości łupów, także tych epickich. Nasz heros otrzymuje wiele zadań pobocznych, przy czym twórcy popełnili „chyba” na trzeźwo pewną, dość konkretną gafę. Otóż w nowym dodatku nie uświadczymy nawet jednego zadania głównego a konkretniej – nici z kampanii.

Twórcy postanowili bowiem nie bawić się w wymyślanie nowych historii, na rzecz czystej i nieskrępowanej walki. I tak przemierzając nieznane krainy świata, pokonujemy różnorakie pokraki i zbieramy po nich potężny oręż, przedmioty związane z zadaniami oraz złoto. Misje składają się z prostych zadań, na zasadzie zabij, przynieś, pokombinuj, przy których po spędzeniu w grze ponad 90 godzin, wkrada się bardzo mocno recydywa. Z jednej strony to wciąż tytuł cieszący oko, ale bez należycie nakreślonej historii, mamy wrażenie, że otrzymany dodatek ma nam po prostu pomóc wbić szybciej maksymalny poziom, by móc szybciej eksterminować pomioty na epickim poziomie doświadczenia.

Graficznie to wciąż ten sam, dobry Titan Quest jednak wzbogacony o kilka mniejszych i ważniejszych zabiegów kosmetycznych związanych z lepszym cieniowaniem elementów w grze, ulepszoną grafiką i bardziej nasyconymi barwami. Dodatek wprowadza też możliwość zakupu u specjalnego sprzedawcy w pierwszym mieście z dodatku, magicznych kul, które oferować nam będą losowe skarby. Tych mamy do wyboru trzy, określające wybraną jakość oraz kosztujące coraz wyższe ceny. Można je nazwać takimi loot boxami, gdyż mogą zawierać mało wartościowe śmieci, a i zdarzy się, że wypadnie jakaś legenda. Nie ukrywam, że z ponad 80% wypadków, w taki właśnie sposób ulepszyłem swoje postacie.

Do tego dochodzą smaczki w postaci powiększenia poziomu mocy o jeden poziom, charakteryzujący się tym iż po wybraniu odpowiedniej klasy, na samej górze widnieje nowa umiejętność do odblokowania. Każda z klas otrzymuje po jednej, która w dużym stopniu wpływa na wrażenia z walki, działając ofensywnie lub defensywnie – zależne od wyboru klasy i podklasy. Do te pory zagrałem z innymi herosami może ze 2-4 mecze w systemie kooperacji, ale uważam to za stratę czasu. Jeśli nie mamy dogadanej ekipy, losowo przyznawane osoby nie kwapią się za bardzo do rozgrywki drużynowej, albo uciekając na boki lub wystawiając nas na pierwszy ogień – po prostu szkoda sobie psuć zabawę. Ah, nie wspominając o tym, że ciężko znaleźć na serwerze kogoś, kto aktualnie gra.

Wydaje mi się też, że twórcy nieco za szybko opublikowali swoją grę, gdyż mimo pojawiających się od premiery łatek, ta wciąż cierpi na słabą optymalizację. Gracze skarżą się głównie na bugi i niewidzialne ściany, które jak dobrze wiemy – potrafią zniechęcić do grania, nawet najbardziej zagorzałych maniaków. Do tego dochodzą częste problemy z odtwarzaną muzyką, elementami udźwiękowienia oraz płynnością, która niejednokrotnie może nam zwolnić poprzez niedoczytanie się mapy lub pojawienie się większej ilości stworów na planszy … tja, nawet na topowym, gamingowym kompie potrafi złapać zadyszkę 13-letnia gra :)

Ogólny koncept Atlandyty się udał – otrzymaliśmy sporo nowego, ale jednocześnie zostaliśmy ograbienia z jakiejkolwiek kampanii dla pojedynczego gracza, gdyż oferowane przez twórców zadania poboczne robimy tak szybko, że nie zdążymy ich nawet zauważyć. Może również zaboleć fakt, iż grając na normalnym poziomie trudności, kończąc główną kampanię oraz dodatek Ragnarok, spokojnie wyklepiemy sobie 50. poziom postaci, a wkraczając na nowy DLC, zderzamy się z postaciami na 33 poziomie … szczerze, jest to niesmaczne. No, ale jakby ktoś chciał się przekonać, jak wiele zmienił ostatni dodatek, to zapraszam na GOG-a, gdzie gra jest dostępna za 59,99 zł, i poczekać jak ponownie portal zaleje fala obniżek :)

Tagi: atlantyda Titan Quest Titan Quest: Anniversary Edition

Oceń notkę
+ +3 -

Oceń profil
+ +29 -
lordjahu
Ranking: 1990 Poziom: 34
PD: 5588
REPUTACJA: 1861