SKLEP

Blog użytkownika lordjahu

lordjahu lordjahu 14.05.2019, 10:35
Fade to Silence — niespełnione marzenie o przetrwaniu
358V

Fade to Silence — niespełnione marzenie o przetrwaniu

Tuż po upadku firmy Spellbound Entertainment, pozostała grupka pracowników postanowiła dalej tworzyć gry i tak właśnie wpadł im pomysł na remaster dobrze znanej weteranom gatunku gry. Po ciepło przyjętym Giana Sisters Twisted Dreams ufundowanej m.in. na Kickstarterze, studio Black Forest Games zaczęło rozwijać skrzydła, tworząc coraz to nowe gry.

Spod ich skrzydeł powstały takie perełki jak kompletna edycja czwartego Gothica czy mająca swoją premierę raptem 3 lata temu, przyjemna platformówka Rouge Stormers. Pod koniec 2017 roku studio Black Forest Games zostało przejęte przez THQ Nordic, a w głowach twórców urodził się nowy pomysł. Plan był prosty – kolejna gra postawiona na surwiwal, ale osadzona tym razem w bardzo nieprzyjaznych warunkach atmosferycznych, z mocno okrojonymi zasobami i szczątkową fabułą. Wszystko to wyglądało bardzo fajnie na papierze, lecz by twórcy nie zostali potraktowani z przymrużeniem oka przez rynek, który w 2017 roku już zostawał zalewany przez falę produktów postawionych na przetrwanie, postanowiono grę wydać we wczesnym dostępnie na platformie Steam. Tam tkwiła ona do końca kwietnia tego roku, gdzie nadszedł czas podsumowania i wydania gry jako pełnej wersji. Niestety, ale nie miałem możliwości zagrania w wersję przedpremierową, więc nie mam pojęcia, jak wiele się zmieniało między poważniejszymi aktualizacjami, ale muszę przyznać, iż studio zmarnowało bardzo fajny pomysł na rzecz usilnego budowania napięcia… ale po kolei.

Swoją przygodę rozpoczynamy od tajemniczego przebudzenia w towarzystwie mrocznej zjawy przeszywającej truchło naszego bohatera. Ten budzi się, nie pamiętając o niczym ze swojej przeszłości, budując klimat niewiedzy oraz sprowadzając na gracza wiele wątpliwości i zagwozdek. Wydostając się z tajemniczej jaskini, zostajemy od razu wciągnięci w dynamiczny bieg wydarzeń, w którym to już na samym początku zabawy zapoznajemy się z systemem walki oraz czynnikami przetrwania, które w Fade to Silence grają pierwszą rolę. Po krótkim wprowadzeniu dowiadujemy się, że nasz protagonista imieniem Ash próbuje za wszelką cenę przetrwać w tym jakże tajemniczym i trudnym do przeżycia świecie, gdzie wieczna zima doszczętnie zniszczyła wszelakie cywilizacje.

Świat wydaje się mocno problematyczny przez trudne warunki pogodowe, zamiecie oraz pokrycie terenu grubą warstwą białego puchu. Dopiero po opuszczeniu wejściowej lokacji oraz wyjściu na otwarty teren, dociera do nas skala kataklizmu, który pokryła ziemię, na której się znajdujemy. Rzeki zamarzły, przemierzanie szlaków w głębokim puchu znacznie utrudnia chodzenie, a do tego dochodzą zmienne warunki pogodowe, które w znacznym stopniu wpływają na statystyki naszego bohatera. Lecz by jeszcze mocniej pogrążyć gracza w tragedii katastrofy ekologicznej, twórcy dodali od siebie coś jeszcze – tajemnicze potwory.

I choć wiem, jak trywialnie to musi brzmieć, to w praktyce jest nieźle. Dowiadujemy się, że prócz straszliwego zimna coś jeszcze czai się w białym puchu a na domiar złego, nasz bohater ma coś z tym wspólnego. Lecz zanim zabierzemy się za odkrywanie wielkich tajemnic świata przedstawionego, musimy zająć się najważniejszym – przetrwaniem. W tej roli gra sprawdza się wyśmienicie. Nasz bohater musi przemierzyć świat w grze, odnajdując surowce tak mocno potrzebne mu do rozwijania swojego ekwipunku, jak i tworzenia nowych narzędzi. Gra nie prowadzi nas za rączkę, podpowiadając tylko w określonych wypadkach, by nadać naszej postaci jakikolwiek cel. Początkowo musimy zadbać o ognisko, więc wyruszamy w teren w poszukiwaniu opału. Banalne zadanie, gdyż wokół nas mnóstwo nadpalonych drzew, ale jak się okazuje w tym wypadku to absurd, gdyż większość surowców uległa spaczeniu i nie nadają się już do niczego. Tak więc szukamy nadal, a gdy znajdziemy odpowiednie drzewa, okazuje się, że nie mamy czym ich zrąbać … tak powstaje problem wytworzenia siekiery, ale jeśli się z nim uporamy, gra zacznie się robić prostsza.

Jednak by należycie obdarować naszą postać w dobra, w postaci cieplejszego odzienia oraz wytrzymalszego ekwipunku, zdobywać musimy uprzednio surowce. W miejscu, gdzie dopiero co rozpoczęliśmy naszą przygodę, znajduje się palenisko, po którym zasileniu w opał, możemy się zregenerować, zagrzać a przede wszystkim rozdysponować zdobyte surowce. Te zazwyczaj przetwarzamy na inne lub używamy do rozwoju naszej osady. I choć rozumiem podejście twórców w kwestii tworzenia i rozwijania osady, werbowania pozostałych przy życiu ocalałych, tak właśnie budowanie bazy i dbanie o ich przeżycie jako jedyny żywiciel stada, jest według mnie mocno nie na miejscu.

Tym, co mnie mocno zabolało w Fade to Silence to walka, a raczej jej Dark Soulsową mechanika. Walka opiera się o zaznaczenie naszego przeciwnika i sprowadza się do walki bezpośredniej, chyba że podczas naszej przygody zaopatrzymy się w broń dalekosiężną via łuk. Mnie osobiście zastosowanie takiej mechaniki mocno ogranicza, gdyż uniemożliwia zastosowanie bliższych mojemu sercu taktyk, opierających o nieco dynamiczniejszą walkę. Z drugiej strony bardzo rzadko dochodzi do walki między dwoma i więcej przeciwnikami, więc system 1 na 1 z tej drugiej strony wypada dość dobrze.

Przejdźmy może do naszych złowieszczych przeciwników. Ci okupują zamarznięte ziemie i strategiczne punkty, w których nasza postać znajdzie wiele przydatnych przedmiotów do zebrania. Poprzez eliminację potworów oraz tajemnicze obeliski związane w jakiś sposób z naszym bohaterem, nie tylko oczyszczamy lokację ze zła, to jeszcze otrzymujemy możliwość rozwoju bohatera o umiejętności specjalne. Tych jest tutaj mało, ale oferują mocny przyrost statystyk lub uprawniają do korzystania z mitycznych umiejętności, którymi człowiek nie powinien pogardzić w przypadku rychłej śmierci z wyziębienia.

Gra skąpana jest w zimnym klimacie postapo z wieloma elementami przetrwania oraz dylematami moralnymi, które od czasu do czasu pojawiają się wraz z postępem linii fabularnej. Wybory te nakreślać będą ścieżkę naszej postaci, choć w ostatecznym zakończeniu fabuły niewiele będą one znaczyły. Problemem Fade to Silence są pomniejsze błędy z pogranicza grafiki oraz mechaniki, które widocznie nie zostały wyeliminowane za wczas. Być może twórcy pracują już nad kolejną aktualizacją, ale na tę chwilę błędy uniemożliwiają dotarcie do niektórych lokacji, stworzenie przedmiotów lub wprowadzają pokraczne animacje postaci. To sprawia, że Ash zachowuje się strasznie sztywno względem innych postaci lub cechuje go drętwota w przypadku moralnej rozterki – można to jeszcze naprawić, więc poczekamy na ruch producenta.

Największą bolączką gry jest mapa, na której się poruszamy. Może nie jest ona największa i z otwartym światem, ale już po pierwszych godzinach zabawy zauważamy, że prowadzi nas ona za rączkę. Do tego wszystkiego dochodzi drętwota poczucia wyobcowania przez trudne warunki świata przedstawionego, w którym w ogóle nie czujemy na karku zbliżającej się śmierci. Szybkie przygotowanie do zabawy od samego początku skutkuje lepszym wyposażeniem oraz obroną, która w zupełności wystarcza nam przez pierwsze 7-10 godzin gry. Do tego dbanie o prowiant i ciepłotę ciała, sprowadza się raptem do uruchomienia mapy i zmierzania do bezpiecznego miejsca.

Grając w Fade to Silence, w ogóle nie czułem, że uczestniczę w tytule postawionym na przetrwanie. Kampania została poprowadzona wręcz na odwal, a grafika, jak i mechanika mogłaby być interesująca z 2-3 lata temu, ale jak na dzisiejsze czasy gra jest po prostu niedopracowana i nudna. Oczywiście widać mocne zaangażowanie zespołu w projekt, ale patrząc na bętę z 2017 roku, niewiele w kwestii oprawy graficznej oraz mechaniki się zmieniło. Być może gdyby studio poczekało z premierą do końca roku, łatając pomniejsze, jak i te poważniejsze błędy, nawet rezygnując z tajemniczych potworów na rzecz trudniejszych warunków pogodowych, udałoby się stworzyć coś na kształt przygodowej wersji gry Frostpunk, a tak … wyszło mocno średnio.

Tagi: Fade to Silence Survival

Oceń notkę
+ +12 -

Oceń profil
+ +16 -
lordjahu
Ranking: 3664 Poziom: 25
PD: 2521
REPUTACJA: 618
Miesięcznik PSX Extreme