Blog użytkownika lordjahu

lordjahu lordjahu 24.04.2019, 14:57
God's Trigger — wrażenia z polskiego, kooperacyjnego piekiełka
83V

God's Trigger — wrażenia z polskiego, kooperacyjnego piekiełka

Niespełna tydzień temu na polskim rynku elektronicznej rozrywki zagościła nowa gra rodzimego studia One More Level. Mimo iż portfolio firmy nie urzeka znanymi tytułami, to twórcy postanowili podejść do produkcji ich nowej gry ze sprawdzonym pomysłem. Zapewne wielu z was miało przyjemność zagrać w kooperacyjne szaleństwo pokroju Hotline Miami, delektując się hektolitrami krwi i demolką na skalę czterech ścian.

Twórcy God’s Trigger czerpali garściami pomysły z HM i w ten sposób wykreowali swoje nowe dzieło. Mimo gorącego przyjęcia przez zapalonych graczy, tytuł ten nie uniknął pomniejszych błędów wydajnościowych, które były niekoniecznie boską interwencją. Na potrzeby nowej gry, przebudowano wątek fabularny w taki sposób, by nie tylko zainteresować graczy ciekawą kampanią, ale dać im krztę rekompensaty w postaci rozwoju głównych bohaterów i ich umiejętności. Może, zanim dobrniemy do właściwego gameplay’u, zajmijmy się poprawnym wprowadzeniem do gry.

Naszą zabawę rozpoczynamy od poznania dwójki bohaterów – są nimi anielski Harry oraz demoniczna Judy, którzy natrafiają na siebie w barze i postanawiają ramię w ramię walczyć z niesprawiedliwością. By nieco nie oklepywać powtarzanych wątków walki dobra ze złem, twórcy dodali coś na kształt zbliżającej się apokalipsy na czele z czterema jeźdźcami. Jak można się domyślić – nam przypada rola ich powstrzymania. Ale by nie było zbyt kolorowo i oczywiście, liczyć możemy również na przewidywalny zwrot fabularny o którym – o ironio – wiemy już po pierwszej godzinie zabawy.

Mechanika właściwa gry to nic innego jak widok z lotu ptaka na postacie i sterowanie na boki. Padem lub myszą celujemy, przyciskami poruszamy się we wszystkich kierunkach i strzelamy. I mimo że walka wydaje się być banalnie prosta, to w praktyce okazuje się, że brak jakiejkolwiek taktyki lub nici porozumienia w kooperacji, bardzo szybko kończy się rozpoczęciem poziomu od nowa. To klasyczna dla tego typu gier rozgrywka, mająca na celu sprecyzowanie mechaniki do przemyślenia nad kolejnym ruchem i takie operowanie otoczeniem, by nie dać się zranić … choć w tym wypadku każde zranienie kończy się śmiercią.

Podczas gry w pojedynkę,którą twórcy oddali desperatom, częsta śmierć jest na porządku dziennym. Zabicie przez przeciwnika albo skłania nas do ponownego rozpoczęcia misji lub cofa nas do ostatnio przekroczonego zapisu gry. W przypadku grania kooperacyjnego zawsze istnieje cień szansy iż grający z nami gracz, ożywi nas w ciągu kilku sekund. Podczas naszej przygody możliwe jest zebranie określonej ilości strzykawek które nam to umożliwią. W innym przypadku musimy zaczynać od nowa.

Podczas zabijania przeciwników, wykonywania zdań oraz zbierania rozsianych po mapie dusz i znajdziek, otrzymujemy pożądane punkty doświadczenia, które po wykonaniu głównego wątku fabularnego, obdarują nas nagrodą w postaci nowego poziomu. Każdy z nich daje nam możliwość wyboru lub ulepszenia posiadanych już umiejętności specjalnych, które to aktywujemy przed wkroczeniem na teren misji.

Walka odbywa się w ten sam sposób co w Hotline Miami. Rzut z góry i walka na boki. Dużo strzelania dzierżąc w rękach broń dalekosiężną oraz hektolitry posoki, wyzwalane przez walkę bezpośrednią. Broń znajdujemy przy poległych przeciwnikach a tę strzelającą tylko z pewną ilością amunicji w magazynku. Należy więc podchodzić do zabawy z pewną dozą oszczędności, gdyż nigdy nie wiadomo, na jaki zwrot akcji natrafimy.

To, co urzekło mnie w God’s Trigger to komiksowa grafika, okraszona litrami krwi, ścielącymi się na podłodze truchłami pokonanych przeciwników w tej jakże przepięknej oprawie audio-wizualnej. Mamy tutaj do czynienia do z przepiękną grafiką 3D, która mimo wypalania nam oczu kolorowym HDR-em, poraża wręcz swoją przestarzałą otoczką. Tekstury są nijakie, powtarzalne i ciągle mamy wrażenie, że gdzieś już je widzieliśmy / mieliśmy okazję je spotkać. Wrażenie to potęguje się w przypadku wspomnienia niedoszłej premiery Seven, polskiego studia Fool's Theory.

Ogólnie rzecz biorąc God’s Trigger jest grą dobrą, ale obecnie pełną błędów na tle wydajnościowym. Negatywnych emocji dodają też pomniejsze błędy w mechanice, pozwalające wrogom uzyskiwać nieśmiertelność lub zatrzymując ich truchła na ścianie, co w ostatecznym rozrachunku nie pozwala nam przejść dalej. Zamrożenie akcji, brak możliwości pchnięcia fabuły do przodu, przekłamania animacji i niewidzialne ściany to tylko zalążek problemów z jakimi przyjdzie nam się mierzyć. Do tego dochodzi wysoki poziom trudności i nieco skopane zarządzanie klawiszami sterującymi. Z drugiej strony jak na tytuł oferujący 4 do 5 godzin zabawy kooperacyjnej lub nawet 6 w przypadku grania w pojedynkę, nie jest źle choć mogłoby być nieco lepiej.

Na tę chwilę God’s Trigger mocno tanieje i jego cena na PC już spadła do 50 złociszy, co może zainteresować społeczność nad tańszymi, majówkowymi zakupami. Do tego dochodzą aktualizacje które co rusz opuszczają Steamowego klienta i pozwalają nam cieszyć się coraz mocniej połataną grą. Podoba mi się takie podejście studia, tym bardziej że premierowo można było się wręcz kisić w takiej a nie innej zupie błędów.

 

Tagi: God's Trigger hotline miami One More Level techland wydawnictwo

Oceń notkę
+ +3 -

Oceń profil
+ +29 -
lordjahu
Ranking: 1989 Poziom: 34
PD: 5590
REPUTACJA: 1861