SKLEP

Blog użytkownika lordjahu

lordjahu lordjahu 13.04.2019, 16:24
Skyland: Heart of the Mountain — recenzja
402V

Skyland: Heart of the Mountain — recenzja

Dawno nie miałem w swoich łapach gry nastawionej na odkrywanie świata i poszukiwanie ukrytych elementów, choć swego czasu wiele się nich przez mój pulpit przewinęło. Tytuły wydawnictwa Artifex Mundi można spokojnie wpasować między kategorię przygodówek, gier zręcznościowych a fabularnych majstersztyków, wprowadzających nas w gęstą ścieżkę fabularną.

Producent, studio Cordelia Games tym razem przytacza nam całkiem nową wizję post-apokaliptycznego świata, gdzie ocaleli ratują swój niepewny byt, przed niesprzyjającymi warunkami egzystencji. Mam na myśli odwieczną cywilizację, która na jednej z pozaziemskich planet, mocno wyniszczonej przez rozwój technologiczny, postanawia osiedlić się na tajemniczych konstruktach wystających mocno poza opary trujących gazów. Ewakuowana ludzkość odkrywa, iż te tajemnicze kolosy, to mityczne giganty które wieki temu zapadły w kamienny sen.

Ocaleli szybko odkrywają, że w śpiących gigantach tli się przepotężna energia, która pozwoli im ponownie rozwinąć skrzydła i tym razem nie powtórzyć cywilizacyjnych błędów przeszłości. W tym celu rozbudowują swoje miasto na kamiennych kolosach i nazywają je dumnie, Skyland. W czasach rozkwitu cywilizacyjnego mieszkańcy ponownie stykają się z pewną dozą problemu, jakim są nasilające się porwania i zaginięcia ludności. W grze wcielamy się w zaradną bohaterkę, która po niedawnej śmierci swego ojca, zakasa rękawy i dąży do odkrycia prawdy. Wraz ze swoją odważną załogą oraz siostrą Adrianne na pokładzie statku powietrznego Nightingale, wyrusza na pełną niebezpieczeństw przygodę. Nie wie, jednak że od jej wyborów może zależeć przyszłość jej krainy.

Twórcy gry wprowadzają nas w całkiem przyjemną w odbiorze historię, pełną akcji, łamigłówek oraz szybkiego rzutu we właściwą przygodę. Nie wspomnę, ile to razy spotykałem się z nieprzemyślaną zagrywką, gdzie dopiero w połowie gry, mogliśmy poczuć właściwą zabawę. W tym wypadku już na samym początku zostajemy zesłani do tajemniczego więzienia celem uwolnienia kluczowej postaci… By nie zdradzać jednak za wiele, w tym momencie zaprzestanę dalszej opowieści fabularnej. Muszę jednak zaznaczyć, iż przed graczem czekają długie przygody oraz masa zagadek do odkrycia, w tym jakże interesującym, tajemniczym świecie.

Muszę przyznać, iż tym razem wizja utopijnego świata, skąpana w iście post-apokaliptycznym klimacie, w Skyland: Heart of the Mountain wypada to bardzo dobrze. Z jednej strony to zasługa wizualnej perełki pełnej mechanicznych urządzeń, steampunkowej aparatury, balonów oraz architektury, która zahacza o wiele systemów via RPG. Całość świata przedstawionego oddano z należytą starannością, dbając o wiele detali także tych ręcznie malowanych. Każda z postaci posiada odmienne animacje oraz wymyślne stroje, które wielokrotnie miałem możliwość podziwiać m.in. na targach Poznańskich (Pyrkon) czy innych fantastycznych eventach. Niestety, ale w kwestii odbioru, najbardziej kuleje ścieżka dźwiękowa, która wprowadza pewien unikalny nastrój, ale nie napawa optymizmem wraz z pchnięciem fabuły na dalszy plan. Nastrojowe tło uczestniczy w każdym aspekcie zabawy, ale nie zwraca naszej uwagi za często.

Kwestia mechaniki pozostaje w tym rodzaju niezmienna – wciąż zajmujemy się przeskakiwaniem między różnorodnymi lokacjami, odkrywaniem i łamaniem łamigłówek na podstawie głównej ścieżki fabularnej. Podczas przygody natrafiamy na skupiska bibelotów, które wymuszą na nas odkrywanie ukrytych elementów oraz składanie ich w całość, by stworzyć coś nowego. Ku mojemu zaskoczeniu czekać będą na nas tzw. QTE (quick time event) sprawdzające naszą zręczność via spostrzegawczość.

W kwestii podsumowania ponownie otrzymujemy grę dobrą, dostosowaną dla młodszego, jak i starszego gracza, który chciałby się zrelaksować podczas fantastycznej przygody. Mam na myśli wiele łamigłówek, zróżnicowanych poziomów oraz mini-gierek, które dla sprawnego oka, nie okażą się żadnym zagrożeniem. Na odbiorcę czekać będzie 40 poziomów i ponad 20 mini gierek, które sprawdzą nasze umiejętności wyszukiwania ukrytych elementów. Duża ilość łamigłówek opierających się o zasady steampunkowe, dostarczą nam wiele przyjemności przy ich łamaniu, a odkrycie dalszych przygód głównych bohaterów mogą napawać wielkim optymizmem. Łącznie w grze spędziłem tylko 4 godziny, zawieszając się na kilku mniej i bardziej wymagających łamigłówkach, ale w końcu wybór wysokiego poziomu trudności, to coś więcej niż zwykła przygoda z podpowiedziami. Myślę, że osoby mające już za sobą takie tytuły, poradzą sobie o wiele lepiej niż ja, zaniżając czas potrzebny na przejście gry w mniej niż 3 godziny, co oczywiście jest do zrobienia. Tytuł ten dostępny jest na wiele platform, m.in. na:

za jedyne 35,99 zł ;)

Tagi: przygodówka skyland łamigłówka

Oceń notkę
+ +6 -

Oceń profil
+ +16 -
lordjahu
Ranking: 3655 Poziom: 25
PD: 2532
REPUTACJA: 618
Miesięcznik PSX Extreme