Blog użytkownika lordjahu

lordjahu lordjahu 30.03.2019, 11:10
Metro Exodus — recenzja post-apokaliptycznej perełki
1807V

Metro Exodus — recenzja post-apokaliptycznej perełki

Hej wszystkim. Jestem tu nowy i na razie badam grunt, na nowym blogerskim poletku. Zajmuję się szeroko pojętą blogerką i pisaniem recenzji dobre kilka lat, a od niedawna na własny użytek. Dotychczas można było śledzić moje wypociny na portalu DobreProgramy, ale niezdrowa atmosfera WP, zniechęciła mnie do dalszego tam pisania. Mam nadzieję, że uda mi się wkraść w łaski odbiorców na tym jakże ciekawym blogu o tematyce growej, gdyż jako jeden z nielicznych duuuużo piszę o gierkach :)

Nie tak dawno swoją światową premierę miała trzecia część znamienitej serii Metro, tworzonej na podstawie opowiadań Dmitrija Głuchowskiego. Poprzednie odsłony serii zapisały się w kanonie wirtualnej rozgrywki, jako świetne przykłady na ukazanie świata spętanego kataklizmem, wywołanym jak zwykle przez czynnik ludzki. Metro Exodus wciąż jest sztywną kontynuacją wątków z Metro 2033 oraz Last Light, które w ramach prężnego rozwoju wydarzeń fabularnych, nakreślają przed graczem całkiem nowe cele i zadania. Nie ukrywam, że z wielkim zainteresowaniem śledziłem losy tej znamienitej serii, nie obawiając się o zaniżenie jakości względem ukazanych wcześniej materiałów promocyjnych. W końcu studio 4A Games nie raz udowodniło, że potrafią zrobić na premierę wręcz idealną grę. 

Niestety, ale ostatnie tygodnie nie napawały graczy komputerowych zbytnim optymizmem, a niektórzy zapaleńcy nawet rozważali bojkot ws. zakupu ich ulubionej gry. Wszystko rozeszło się bowiem o komplikacje związane z wydaniem gry na kontrowersyjną (ostatnimi czasy) platformę Epic Games. Bardzo zabolał ten fakt posiadaczy platformy Steam, którzy byli pewni, że kolejna część z ich ulubionej serii Metro również dołączy do ich wirtualnych bibliotek w aplikacji. Przez zbyt późną informację ze strony wydawcy o nowym kliencie gry oraz ograniczeniu wydania do jednej "słusznej" platformy, wielu graczy poczuło się oszukanych. Moim zdaniem jednak nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, gdyż taka była wola większości udziałowców. A poza tym Metro Exodus to nie tylko kolejna część... to historia, którą będziemy kształtować swoimi heroicznymi czynami. 

Krok ku wybawieniu

Względem poprzednich odsłon, które przez długie godziny prowadziły nas po Moskiewskich tunelach za rączkę, w Exodus wreszcie mamy do czynienia z dużym, otwartym światem. By ujednolicić jednak postęp fabularny, musimy się cofnąć do przeszłości. Ponownie wcielamy się w postać Artyoma, który po przywróceniu tymczasowego pokoju w podziemiach miasta i zażegnaniu obecności nadprzyrodzonych mocy, wciąż wychodzi na powierzchnię, próbując skontaktować się z pozostałymi przy życiu mieszkańcami. Przyjmując na swe barki potężną dawkę napromieniowania, wdrapuje się on bowiem na wysokie budynki, mając nadzieję odebrać wyczekiwany sygnał radiowy. Podczas jednej z takich wypraw, zauważa pociąg...

Ten symbol nieugiętego środka transportu rozpala nadzieję naszego protagonisty, który postanawia zainteresować się jego źródłem. Na miejscu wraz ze swoją żoną Anną, znaną z poprzedniej części — odkrywają spisek który miał na celu zagłuszenie łączności między Moskwą a całym światem. Postanawiają wykorzystać przystosowany do podróży parowóz i udać się na pełną niebezpieczeństw wyprawę na wschód w poszukiwaniu nowego domu. Na pokładzie parowozu Aurora znaleźli się też nasi pobratymcy z poprzednich części, ratując nas dobrym słowem, wyposażeniem oraz ciekawostkami, które w praktyce okażą się bezcenne podczas przemierzania tajemniczego świata gry.

Kampania fabularna została podzielona na okresy, w których trakcie odwiedzimy różnorakie miejsca ocierające się swym klimatem o 4 pory roku. Natrafimy więc na spowite zimą miasta, piaszczyste forty oraz zielone góry Uralu. Jednak tym, co najmocniej uderza w gracza, to istna dowolność czynności na ogromnych mapach wypełnionych po brzegi zadaniami głównymi, pobocznymi oraz zleceniami. Po 7 godzinach spędzonych na jednej z nich wiem jedno... to będzie długa i niebezpieczna przygoda!

Nieprzyjazne środowisko

Podczas naszej podróży Aurorą natkniemy się na tajemnicze tereny, które w pewien sposób wymuszą na nas ich eksplorację. Mogą być to czynniki związane z naprawą środka lokomocji, uzupełnieniem zapasów lub odebraniem tajemniczych przekazów radiowych. Po wstępnej analizie terenu otrzymujemy mapę z zaznaczonymi na niej celami zadań. Od nas będzie jednak zależeć, w jaki sposób będziemy je wykonywać. W moim przypadku sprawa była dość jasna — eksploracja. Zaglądałem w każdy zakamarek, odkrywając smutną historię pozostawionych samych sobie mieszkańców miasteczek. 

Przechadzając się po ogromnej lokacji, wielokrotnie natrafimy na interesujące miejsca, które z automatu zostaną nakreślone na naszej mapce. Mowa tutaj o silnie napromieniowanych gruntach, obozowiskach bandytów oraz schronieniach, w których będziemy mogli po części się zregenerować. Bardzo ważnym elementem tych terenów jest zauważalna ilość krwiożerczej fauny, idealnie zaadaptowanej w ciągu 20 lat do niebezpiecznych warunków życia. Mam na myśli zmutowaną zwierzynę stadną, którą w większości wypadków należy obejść, by uniknąć straty w amunicji i zdrowiu. Jednak nie powinniśmy obawiać się tylko tego ,co porusza się pieszo, gdyż w wodzie oraz w powietrzu czekają na nas straszniejsze kreatury.

Piszę tutaj o plujących kwasem krewetkach, monstrualnych węgorzach oraz skrzydlatych straszydłach, które przez nieuwagę mogą zajść nas od tyłu, porwać w przestworza i upuścić ze sporej odległości na ziemię. Pół biedy, jeśli zdążymy się szybko uleczyć i zestrzelić dziada, najczęściej jednak trafiamy w centrum jakiegoś konfliktu ds. łatwego pożywienia. Do tego dochodzą skażone tereny, w których maska okaże się nieodłącznym elementem przetrwania, tunele i wnętrza budynków gdzie latarka i zapalniczka oświetlą nam drogę w mroku... Wciąż musimy uważać, oglądać się, nasłuchiwać... gdyż zagraża nam nie tylko zmutowana zwierzyna. Jest coś gorszego - człowiek.

Mowa oczywiście o bandytach, którzy obrabowują z dóbr pozostałych przy życiu ludzi, porywają ich dla okupu lub zabijają z zimną krwią. Porywając się na ich ratunek mamy wybór czy chcemy to zrobić po cichu, czy może wpadając z karabinem i zarzynając wszystkich wedle woli... istna dowolność. Zazwyczaj po oswobodzeniu więźniów otrzymamy sowite wynagrodzenie, ciekawostkę lub ważną informację dotyczącą misji. Może się też okazać, że nowo poznana osoba, zasili naszą wesołą gromadkę.

Zabijanie jest codziennością

W poprzednich odsłonach gry bez problemów mogliśmy przemknąć obok naszych przeciwników niezauważeni, docierając do celu misji. W tym przypadku jest zgoła inaczej. W związku z niebezpieczeństwami czyhającymi na nas na każdym kroku potyczka jest nieunikniona. Podczas infiltracji wrogiej bazy możliwe będzie ogłuszenie przeciwników a przy znacznej przewadze bojowej, nawet przyjęcie ich natychmiastowej kapitulacji — w końcu to Spartańska codzienność. I choć w kwestii ludzi sprawa zazwyczaj jest prosta, to w przypadku wrogo postawionej fauny, sięgać po karabin będziemy nader często.

Podczas eksploracji mapy wielokrotnie natrafimy na surowce w postaci chemikaliów oraz złomu, które posłużą nam do wytwarzania przedmiotów. Początkowo dzięki mobilnej stacji w plecaku, otrzymamy możliwość wytwarzania filtrów do maski, apteczek oraz spersonalizowania swojej broni do nagłych potrzeb w każdym możliwym miejscu. W przypadku gdy wkraczamy w niebezpieczne rejony, posiłkujemy się tłumikiem, gdy wrogów jest więcej — dbamy o większą siłę ognia i dodatkowe magazynki, a gdy zechcemy eliminować wroga z odległości — zamontujemy długą lufę i lunetę. Personalizacja broni jest jednak zależna od znalezionych podczas zabawy dodatków. Te możemy zebrać podczas demontażu broni lub odnaleźć podczas przeczesywania budynków. Dają nam one opcję na rozbudowanie ekwipunku adekwatnego do potrzeb chwili.

Co jakiś czas natrafimy na schronienia, w których będziemy mogli ulepszyć na specjalnych warsztatach nasze pukawki oraz obecne wyposażenie. W takich wypadkach opcji mamy o wiele więcej, w tym naprawę maski czy możliwość wytwarzania amunicji. Warto jest również inwestować w możliwość wyczyszczenia broni, gdyż jej brudne elementy mogą nagle odmówić posłuszeństwa, szczególnie w zażartych starciach z wrogiem. Obok warsztatu znajdziemy również pryczę, na której będziemy mogli się zdrzemnąć i określić czas pobudki. Do wyboru mamy ranek oraz noc — jako eksplorator polecam ranne godziny, gdyż więcej możemy znaleźć, ale jesteśmy bardziej podatni na zauważenie ze strony wrogów. Z drugiej strony noc daje nam większe możliwości infiltracyjne, ale powoduje również nagły wzrost i agresję, błąkających się po mapie potworów... kwestia wyboru.

Piękno apokalipsy

Świat przedstawiony w Metro Exodus to istny majstersztyk. Duże, rozległe lokacje witają nas tuż po opuszczeniu rodzimego metra. Przed graczem stoi pełna dowolność wyborów, nawet tych w kwestii zadań oraz ścieżki, którą nasza postać będzie przemierzała. Możemy się skupić na zadaniu głównym lub od razu pójść na żywioł, zwiedzając tajemnicze zakamarki mapy. Twórcy przewidzieli ten fakt i tak dostosowali mechanikę gry, by taka osoba nie poczuła się pokrzywdzona że w miejsce już odwiedzone, zaoferuje w późniejszym czasie zadanie poboczne. Po udaniu się do takiej lokacji otrzymujemy możliwość odwiedzenia skrajnie zamkniętego terenu lub spotkania osoby, która w tym czasie... polowała na krewetki, ale zauważyła naszą wcześniejszą obecność :)

Zdarza się też tak, że podczas naszej wędrówki natrafimy na zmienne warunki pogodowe zmuszające nas do schronienia pod najbliższym zadaszeniem lub podczas nocnej eskapady, unikanie elektrycznych anomalii. Świat przedstawiony pozwala nam w praktyce dostać się wszędzie. Ku temu służą różnorakie środki transportu typu łodzie, linki zjazdowe oraz machiny, które przy posiadaniu odpowiednich narzędzi wprawimy w ruch. Na podmokłych terenach musimy uważać na głębokie szczeliny, gdyż mocno obciążona postać nie poradzi sobie w takich warunkach. Jednak szczęście Artyoma zazwyczaj pomaga mu wyjść z tej sytuacji bez szwanku. 

Eksplorując tereny dawnej Rosji, możemy natrafić na wiele budynków pamiętających czasy swej świetności, a obecnie będących ich cieniem. W domostwach znajdziemy wiele pamiątek rodzinnych, zabawek oraz szczelnie zamkniętych konfitur. Rozkładające się od 20 lat ciała mieszkańców, pozwolą nam zapoznać się z ich trudnym żywotem, ale również określić jak wyglądało ich życie, problemy. Zdarzają się też bardzo drastyczniejsze lokacje, gdzie trudna prawda dopiero po 20 latach wychodzi na jaw...

Przed nami Ural!

Muszę przyznać, że nie zawiodłem się na nowej odsłonie. Metro Exodus posiada wszystko to, co pokochaliśmy w poprzednich odsłonach i ukazuje to w nowym, lepszym wydaniu. Podczas naszej przygody spotkamy wielu sprzymierzeńców, rozbudujemy środek lokomocji oraz przemierzymy ogromne tereny pełne tajemnic i niebezpieczeństw. W każdym momencie nasza postać zostaje postawiona przed trudnym wyborem moralnym, który w dużym stopniu zadecyduje o losie przyszłym, jak i tym który pozostawiliśmy w moskiewskim metrze. Czasu na zabawę mamy sporo, a to zasługa wielowątkowości zadań pobocznych, ukrytych elementów interakcyjnych oraz stopni trudności, które zostały dopasowane tak, by umilić zabawę każdemu odbiorcy.

Nie mogło zabraknąć smaczków, starannie ukrytych przez twórców gry, wręcz czekających na cierpliwych eksploratorów. Ponownie otrzymamy możliwość zapoznania się z notatkami lub pozostawionymi w odtwarzaczach — kasetami magnetofonowymi, które przybliżą nam historię prostych ludzi — ich cierpienie, a nawet nadzieję... która niestety, nigdy nie nadeszła. Nowa odsłona serii ukazała mi twór z tak dopracowaną i fenomenalnie nakreśloną ścieżką fabularną, która nie tylko zachęca do zagrania, ale również uczestniczenia w pełnej zwrotów akcji przygodzie naszych bohaterów. Polecam każdemu zapoznanie się z tym, jakże trudnym i wymagającym światem Metro Exodus!  

Tagi: metro Metro 2033 Metro Exodus metro: last light

Oceń notkę
+ +24 -

Oceń profil
+ +36 -
lordjahu
Ranking: 1356 Poziom: 43
PD: 10996
REPUTACJA: 2607