Blog użytkownika Lukas Alexander

Lukas Alexander Lukas Alexander 09.08.2019, 21:35
Kommando Brandenburg   cz.3
144V

Kommando Brandenburg   cz.3

Trzecia część historii Niemieckich Sił Specjalnych. Tym razem początek "Operacji Barbarossa" i działania w Afryce Północnej. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie udało mi się w tymi wpisie wyczerpać tematu walk na Czarnym Lądzie. Włochy muszą jeszcze poczekać...

Kommando Brandenburg   cz.3
   Front Wschodni 1941

     22 czerwca 1941 roku rozpoczyna się "Operacja Barbarossa". We wczesnych godzinach porannych dywizje Wehrmachtu wdzierają się na okupowane przez Sowietów ziemie II Rzeczpospolitej. Na całej długości frontu dochodzi do przełamań, a Armia Czerwona zaczyna się bezładnie wycofywać. Decydującym czynnikiem są po raz kolejny szybkość, zaskoczenie i drobiazgowo zaplanowana współpraca różnych rodzajów broni. Aby utrzymać tempo natarcia konieczne jest kontrolowanie przepraw na rzekach i ważnych węzłów komunikacyjnych.

2 Grupa Pancerna pod dowództwem Heinza Guderiana naciera w kierunku Bagien Prypeci. Jest to obszar niezbyt faworyzujący formacje zmechanizowane- wszędzie tu pełno zbiorników wodnych, a wąskie leśne ścieżki doprowadzają do utworzenia ciągnących się kilometrami kolumn pojazdów. Zwiadowcy docierają w pobliże jedynego w okolicy mostu, na którym obecnie tłoczą się sowieckie niedobitki. Potwierdzono, że ładunki wybuchowe zostały już rozmieszczone a saperzy tylko czekają na odpowiedni rozkaz. Na domiar złego, nikt nie wie gdzie ukryty jest detonator.

     Znów trzeba wezwać Brandenburczyków. Oddano im do dyspozycji dwie zdobyczne ciężarówki i skierowano na wschód. Dowódca oddziału nie planował korzystać ze specjalnych przywilejów nadanych mu przez sztab korpusu. Zdecydował, że przyłączy się do napotkanej kolumny wojsk sojuszniczych aby nie wzbudzać niczyich podejrzeń- szpiedzy komunistów mogą być wszędzie. Na miejscu zapoznano się z sytuacją i rozpoczęto obmyślanie planu. Znów postawiono na fortel. Brandenburczycy będą udawać, że są ściganie przez niemieckie "czołówki". Pierwszy pojazd miał przeprawić się na wschodni brzeg, i w spowodowanym zamieszaniu zlokalizować stanowisko detonatora. Druga grupa powinna w tym czasie zająć się demontowaniem materiałów wybuchowych na zachodniej stronie- ich wóz został "uszkodzony". W momencie gdy ciężarówki zaczną zbliżać się do przeprawy, niemieckie baterie artylerii otrzymały rozkaz ostrzelania okolicy. Była to część planu, usprawiedliwiająca gwałtowny postój drugiego pojazdu (zniszczony przez szrapnel silnik). Aby jeszcze bardziej uwiarygodnić całe przedsięwzięcie, dwa bombowce nurkujące Ju 87 zostały oddelegowane do zbombardowania fikcyjnych celów w pobliżu linii frontu. Kiedy rozpęta się walka, z pobliskiego lasu wyruszyć powinna kompania czołgów mająca za zadanie zajęcie przeprawy i zluzowanie oblężonych komandosów. Dojazd na miejsce powinien trwać ok. 15 minut co oznacza, że przez ten czas oddział sabotażystów jest zdany tylko na siebie.

Przebrani w sowieckie płaszcze Brandenburczycy wskakują na pakę i ruszają do akcji. Dowódca wystylizowany jest na oficera NKWD- ma w ten sposób uzyskać większą wiarygodność podczas kontroli w pobliżu zatłoczonego mostu. Tak jak zaplanowano, wraz ze zbliżającymi się pojazdami spadły pociski artyleryjskie rażąc wyimaginowane cele w bezpośredniej bliskości przeprawy. Ciężarówkami rzucało po całej drodze, tak jakby kierowcy próbowali omijać kolejne eksplozje. Akcja była przeprowadzona w momencie gdy trwał zachód słońca i wartownicy byli przezeń oślepieni. Komandosi docierają do mostu i momentalnie zmuszeni są do odpędzania żołnierskich mas szukających środka transportu. W ruch idą kolby karabinów. Gdy pierwsza grupa jest już na wschodnim brzegu, "enkawudzista" zeskakuje na ziemię i zaczyna robić harmider. Żąda spotkania z dowódcą posterunku twierdząc, że most musi za wszelką cenę pozostać nietknięty. W tym czasie zlokalizowana zostaje kryjówka saperów obsługujących detonator. Przebrania zostają zrzucone i rozpoczyna się wymiana ognia, której pierwszą ofiarą zostaje dowódca rzucający hasło do ataku. Komandosi neutralizują swój główny cel i okopują się, w oczekiwaniu na nadejście kolumny czołgów.

Zaczynają się problemy. Las z którego wyrusza odsiecz zostaje ostrzelany przez sowiecką artylerię. Pierwszy wóz otrzymuje bezpośrednie trafienie i konieczne jest usunięcie go z drogi. Zajmuje to bardzo dużo czasu, czyniąc sytuację odciętych na moście Brandenburczyków jeszcze bardziej rozpaczliwą. W końcu jednak udaje się udrożnić przejazd i panzery wydostają się na otwarty teren, tylko po to, aby znów zostać ostrzelanymi przez nieprzyjacielskie działa. Sytuację ratuje eskadra bombowców nurkujących, których nalot częściowo neutralizuje kanonierów wroga. Podczas szaleńczego pędu w kierunku mostu unieruchomione zostają jeszcze trzy wozy. Marne resztki kompanii docierają do przeprawy- wystarczy to jednak aby rozpędzić resztę krasnoarmiejców. 

     Komandosi ponieśli dotkliwe straty. W milczeniu ładują zabitych i rannych na paki ciężarówek, po czym oddalają się w stronę swego obozu ulokowanego w pobliżu sztabu. Medale i wyróżnienia w raportach otrzymali tylko czołgiści. Kommando które wykrwawiło się na moście oficjalnie nie istniało.

Afryka Północna 1942-1943 (część I)

     Działania Sił Specjalnych w Afryce Północnej były ściśle powiązane z podbojami Marszałka Rommla. Szef Abwehry, Canaris, postanowił sformować sześćdziesięcioosobowy oddział, dowództwo którego powierzył Oberleutnantowi von Koenenowi. Rekrutowano żołnierzy władających językiem Angielskim, Arabskim lub Suahili. Większość kandydatów wychowała się lub pracowała w byłych niemieckich koloniach na Czarnym Lądzie. Początkowo komandosi mieli infiltrować strefę przyfrontową i donosić o potencjale nieprzyjaciela w rejonach planowanego natarcia. Sytuacja uległa zmianie wraz z kolejnymi, zdecydowanymi zwycięstwami Korpusu Afrykańskiego. Teraz żołnierze von Koenena zostali oddelegowani do zajęcia mostów w pobliży Kanału Suezkiego i Nilu. Ich wysadzenie z pewnością spowolniłoby przyszłe postępy Rommla, który teraz niespodziewanie traci inicjatywę i zaczyna się wycofywać. Los nie sprzyja Brandenburczykom.

     Niemiecki wywiad był przekonany, że wojska brytyjskie zaopatrywane są przy użyciu szlaku biegnącego od Zatoki Gwinejskiej (Lagos) do Port Sudan. Mowa tu o arterii ciągnącej się przez całą szerokość kontynentu- z brzegu zachodniego na wschodni. Sztabowcy postanowili zorganizować grupę zwiadowczą, która przeniknie w głąb pustyni i potwierdzi bądź zaprzeczy istnieniu alianckiej "drogi życia". W ostatnim tygodniu czerwca 1942 roku "brytyjski" konwój wyrusza na południe, w kierunku Czadu leżącego na terenach Francuskiej Afryki Równikowej. Oprócz upałów we znaki dawały się wrogo nastawione, dzikie plemiona i arabscy maruderzy.

Ekspedycja podzielona została na trzy części:

- Największa, pierwsza grupa pod dowództwem von Leipziga (najwyższy stopniem) miała zinfiltrować góry Toummo (Marzuq w dzisiejszej Libii) i płaskowyż Tassili (południowo-wschodnia Algieria).

- Druga grupa skierowała się ku górom Tibesti, aby upewnić się czy znajdują się tam alianckie pozycje.

- Trzecia część konwoju pod dowództwem Leutnanta Beckera, oddelegowana została do zbadania strefy przygranicznej w głębi Algerii.

Nie minęło zbyt wiele czasu, a oddział znów był w komplecie. Wszystkie grupy potwierdziły obecność sił nieprzyjaciela w swoich strefach operacyjnych, i w oparciu o to wyznaczono przypuszczalny przebieg trasy angielskich konwojów. Teraz czas na powrót do bazy. Kolejne pojazdy w kolumnie zostają porzucone w związku z koniecznością oszczędzania benzyny. Informacje zostają dostarczone i... okazuje się, że nie mają one kompletnie żadnego znaczenia w sytuacji jaka panuje obecnie na froncie. Afrika Korps przegrywa istotne bitwy, traci sprzęt i ludzi oraz zmuszona zostaje do cofania się. Rommel nie ma zamiaru uszczuplać swoich głównych sił po to, aby zneutralizować nitkę zaopatrzeniową gdzieś w górach. Setki kilometrów przebyto na darmo. Fortuna nie sprzyja Brandenburczykom.

     Kiedy opisywane powyżej przedsięwzięcie znajdowało się jeszcze w sferze planów, rozpoczęto operację "Salam" polegającą na przerzucie agentów Abwehry za linie wroga. Podobne praktyki miały miejsce wcześniej, ale niemal wszystkie kończył się porażką- infiltratorzy znikali bez śladu. Tym razem postanowiono bardziej się przyłożyć. W warunkach totalnego panowaniu aliantów w powietrzu zrezygnowano z desantu szybowcowego. Podróż drogą morską również okazała się zbyt niebezpieczna. Konieczny był marsz wgłąb lądu- 2000 kilometrów w jedną stronę! 

Aby operacja doszła do skutku, konieczne było zwerbowanie człowieka potrafiącego przeprowadzić grupę szpiegów przez bezmiar afrykańskich pustyń. Osoba taka wkrótce się znalazła- mowa tu o kapitanie Laszlo Almasym- znanym na Czarnym Lądzie odkrywcy i podróżniku. Zatrudniono go w charakterze przewodnika dla oddziału Abwehry pod dowództwem kapitana von Steffensona (również pustynnego wędrowca).

Plan był następujący: agenci kontrwywiadu mieli zostać dostarczeni w pobliże Asjum (port na Nilu), gdzie wsiądą w pociąg jadący do Kairu. Na miejscu skontaktują się z lokalną siatką wywiadowczą i założą stację nadawczą. Szykowała się wyprawa daleko za linie wroga. W podróż wyruszyło pięć ciężarówek, z czego trzy zostaną po drodze ukryte- będą magazynami, w których ekspedycja uzupełni paliwo i żywność w czasie drogi powrotnej.

Członkowie zespołu nosili na sobie tropikalny mundur Luftwaffe, ze względu na jego podobieństwo do brytyjskiego Khaki. Ciężarówki były kanadyjskie, z wymalowanymi charakterystycznymi, niemieckimi krzyżami. Symbole ukryto pod warstwą kurzu tak, aby można je było rozpoznać dopiero przy dokładnych oględzinach. Ponadto pojazdy były oznaczone "Białą Tarczą"- symbolem który w angielskiej 8 Armii przyznawał immunitet w punktach kontrolnych.

     Operacja "Salam" nie zaczęła się przyjemnie. Jeden z wozów utknął w piasku już po kilku przejechanych milach. Bardzo wiele pracy kosztowało wydobycie go z grząskiej pułapki. Na domiar złego, oficer dowodzący- kapitan von Steffens, doznał ataku serca i konieczna była jego natychmiastowa ewakuacja. Gdy już doprowadzono ekspedycję do porządku można było wyruszyć w drogę. Podróż przez pustynię przebiegła bez zakłóceń ze strony Brytyjczyków, a Almasy był w stanie zlokalizować górski przesmyk który odkrył 10 lat wcześniej, i który teraz pozwolił skrócić trasę przemarszu. Jakby tego było mało, przewodnik odnalazł własne zapasy wody, złożone w górach dekadę wcześniej. Los postanowił wynagrodzić początkowe trudności!

W końcu udało się wjechać na porządną, wojskową drogę łączącą ze sobą główne ośrodki miejskie na terenie Egiptu. W pierwszym napotkanym punkcie kontrolnym okazano dokumenty sudańskim wartownikom. Kierowca zrobił to zapobiegawczo, pomimo świadomości posiadania nadającej specjalne przywileje "Białej Tarczy". Udało się, strażnik zaakceptował papiery, a ciężarówki ruszyły do miejsca gdzie mają wysadzić agentów. Dwaj szpiedzy przebrani w cywilną odzież ruszają w kierunku Asjum, gdzie wsiądą do pociągu. Czas na powrót.

Tym razem nie obyło się bez nieprzyjemnych incydentów. Ekspedycja odnalazła ukryte uprzednio pojazdy, zabrała resztki zapasów i kontynuowała swój pochód. Po jakimś czasie Almasy zorientował się, że poruszają się po obszarze negatywnie wpływającym na wskazania kompasu- zmarnowali czas i zasoby w krytycznym momencie! Trzeba było zaczekać na zapadnięcie nocy i kierować się gwiazdami. Sytuacja stała się nieciekawa. Na szczęście, natknięto się na jeden z brytyjskich składów polowych w którym zaopatrują się patrole dalekiego zasięgu. 

     4 czerwca ekspedycja wraca do bazy. Operacja "Salam" zostaje ogłoszona sukcesem, ale w rzeczywistości okazuje się kompletną porażką. Brytyjski kontrwywiad przechwycił agentów Abwehry jeszcze na pustyni. Jedynym co uratowało Almasy'ego przed pojmaniem były problemy z angielską łącznością. Co ciekawe, schwytani szpiedzy zostali wykorzystani później w roli podwójnych agentów- tym razem działając na szkodę Niemców. Cztery tysiące mil przez pustynię na marne...

Źródła:

Internet

James Lucas "Kommando: German Special forces of World War Two".

Tagi:

Oceń notkę
+ +6 -

Oceń profil
+ +6 -
Lukas Alexander
Ranking: 4730 Poziom: 22
PD: 1815
REPUTACJA: 326