Blog użytkownika Evo24

Evo24 Evo24 10.11.2020, 19:27
Muzykowo i krzykowo #5
145V

Muzykowo i krzykowo #5

Witam ponownie w kolejnym zbiorze słuchanych przeze mnie piosenek. Dzisiaj nie tylko głównym daniem będzie pewien wampirzy zespół, ale będziemy mieć do czynienia z dwoma nowymi utworami zespołu, który ostatnią muzyką wydał 15 lat temu. Postanowiłem jak najszybciej o nich kosztem długości bloga. Mam nadzieję, że mi za to wybaczycie.

   Ten zespół krążył mi po głowie za każdym razem, gdy pisałem o innych albumach, ale jakoś zawsze mi o nim wylatywało. Dlatego też postanowiłem o nich napisać na trzeciej stronie, która skupia się na tylko jednej bandzie. A oto i VAMPS, zespół gitarzysty K.A.Z.-a (Oblivion Dust) oraz wokalisty HYDE (L'Arc~En~Ciel).

VAMPS - VAMPS

  Debiutancki album Vamps jest w porządku. On już trochę się zestarzał, ale słucha się go nadal całkiem dobrze. Jego największym problemem jest to, że znaczna większość piosenek jest bardzo podobna. Zdarzą się jakieś cięższe utwory, jak Vampire Depression czy łagodniejszy w stylu Evanescent i w takich momentach VAMPS jest najlepsze. Cała reszta, choć podobna do siebie, potrafi zaoferować sporo. Są jeszcze Hunting oraz Sex Blood Rock N' Roll mające wyssać energię z fanów na koncertach. Wokalnie HYDE całkiem nieźle się bawi. Wrzeszczy, wyje, łagodnie szepcze, uspokaja, śpiewa delikatnie bądź szorstko itd. Myślę, że to najmocniejszy element tego albumu. Lubię tematykę wampirów i nawiedzenia, która towarzyszy całemu albumowi. Instrumentalnie gitary nie zawodzą, perkusja z jakiegoś powodu wydaje mi się... perkusja po prostu istnieje i tyle. Jeśli komuś spodoba się jakakolwiek piosenka, to pokochacie cały album.

Ulubione kawałki: Redroom, Deep Red, Vampire Depression

VAMPS - Bloodsuckers

  Bloodsuckers pojawiło już się w innym blogu i do dziś sobie myślę, że nie rozpisałem się wystarczająco. Bloodsuckers jest świetnym albumem, który bawi się gatunkowo. Na początek dostajemy spokojne pianino, by następnie dostać coś w stylu alternatywnego rocka, a następnie coś znacznie cięższego. I to jest siła Bloodsuckers. Każda piosenka jest inna i prezentuje coś ciekawego. A to dostaniemy Evil, które trochę mi przypomina późniejsze Underworld, a to spokojne i chwytliwe Get Away, tu ciężkie i ponure Damned, aż w końcu nie usłyszymy elektroniczne i przyjemne Inside Myself. Najlepszym utworem jest smutna ballada nieszczęśliwie zakochanego wampira, która poruszy serce swym przepięknym tekstem. Na minus muszę zaznaczyć tytułowe Bloodsuckers i niestety wstęp. Co z nimi jest nie tak? Nie brzmienie, które oba mają zrobione świetne, a długość. To są krótkie utwory, których człowiek chciałby po prostu więcej (zwłaszcza tego drugiego, który idealnie nadałby się do jakiegoś slashera). Bębny już słychać trochę lepiej, gitarowo jest również znacznie lepiej, elektronika i pianino to po prostu 10/10. Wokalnie HYDE najlepiej wypada, zwłaszcza z japońskimi zwrotkami. Jego mieszanie angielskiego z japońskim to naprawdę dobry shit, który zdarza się tutaj dość często. O tekstach mogę powiedzieć, że również są o wampirach i ponownie wypadają genialnie. I to w zasadzie tyle, co chciałem powiedzieć o tym albumie. Moim zdaniem to tytuł obowiązkowy i powinien spodobać się każdemu. Jest również wersja tylko z angielskim tekstem i chociaż preferuję tą oryginalną, dla osób nielubiących japońskiego raczej przypadnie do gustu. I właśnie tyle chciałem od samego początku opowiedzieć o tym albumie.

Ulubione kawałki: Damned, Vampire's Love, Inside Myself

VAMPS - Underworld

  Fani Code Vein mogą dobrze kojarzyć tę nazwę. Underworld pojawiało się w materiałach promocyjnych i rzekomo w czołówce. No cóż... zacząłem grać w Code Vein i jeszcze jej nie dostałem. Może pojawia się później. W każdym razie Underworld to dość ciekawe zjawisko, gdyż jest najcięższym albumem, jaki powstał spod nazwy VAMPS. Czy to dobrze? Moim zdaniem tak, chociaż momentami można odczuć zmęczenie. Może nie znużenie, ale... nie wszystko mi się podobało. Konkretnie nie podobało mi się Rise or Die, który zwyczajnie mnie męczy podczas słuchania, ale bardziej przez brzmienie, nie wokal. HYDE dalej spisuje się dobrze, chociaż zdecydował się na stworzenie albumu całego po angielsku. Wychodzi mu to, ale po prostu preferuję jego mieszanie japońskiego z angielskim. Instrumentalnie to dużo słychać tu klawiszy, nawet bardziej niż gitarę. Ta druga oraz perkusja brzmią najlepiej w całej dyskografii zespołu. Co trochę mnie zawodzi to wkład osób gościnnych. Szczerze mnie ciekawił występ Chrisa Motionlessa, ale jego prawie tam nie ma. Richard Kruspe czy Kamikaze Boy... gdyby ich nie było w nazwach utworów, to nawet nie odczułbym różnicy. Chyba najlepiej wypadła Apocalyptica w Sin in Justice, gdzie ich styl i styl wampirów ładnie się łączą. Tekstowo jest dalej wampirzo i przygnębiająco, chociaż takie Calling może się wybijać. Świetnie spisuje się In This Hell, które idealnie wpisuje się tekstowo w... CODE VEIN. Ta gra wie, czym mnie do niej przyciągnąć. Najpierw soulsowy gameplay, potem anime waifu, a teraz muzyka VAMPS. Uwielbiam skoczne Don't Hold Back, ciężkie i cmentarne Bleed for Me, chwytliwe B.Y.O.B czy Rise Up. Na koniec wspomnę o jednym numerze, którego zwykle nie ma, ale był dodawany jako utwór B dla Calling. Jest to cover Enjoy The Silence, któy prezentuje bardziej rockowe i elektroniczne brzmienie. Polecam sprawdzić, jak i cały album. Może i będzie momentami odczuwalne zmęczenie, ale w większej mierze będziecie świetnie się bawić.

Ulubione kawałki: Chyba dałbym wszystko z wyjątkiem Rise or Die

 

  I to wszystko na dzisiaj. Mam nadzieję, że muzyka wam się spodobała i podzielicie się tym, co wam wpadło w ucho. Do zobaczenia!

Tagi: Muzykowo i Krzykowo

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +11 -

Zjadam swe skrzydła, by poskromić się
Oceń profil
+ +121 -
Evo24
Ranking: 270 Poziom: 58
PD: 25989
REPUTACJA: 7911