Blog użytkownika Evo24

Evo24 Evo24 05.07.2020, 22:09
Muzykowo i krzykowo - mała odskocznia
222V

Muzykowo i krzykowo - mała odskocznia

Tym razem postanowiłem napisać coś o muzyce, którą ostatnio słuchałem. Jest to jednorazowy wybryk z mojej strony i raczej nie będzie kontynuacji. Miłego czytania i słuchania.

  Nim zaczniemy... dlaczego naszła mnie ochota na taki blog ? Ano wystąpiłem w jednej muzycznej serii (dwa razy) i szczerze mówiąc pomyślałem, by też coś takiego zrobić. Zaznaczę, że nie jestem zbytnio ekspertem od muzyki, zatem poszczególne opisy kawałków/albumów nie będą jakoś specjalnie rozbudowane muzycznymi zwrotami. Mała uwaga: Starałem się znaleźć całe albumy, ale nie dało rady, zatem niektóre są pełne, a w niektórych dałem taki kawałek, który podobał mi się najbardziej. Będzie 5 osobnych piosenek, bo mam zwykle w tendencji słuchanie tylko całych albumów, a nie pojedynczych kawałków.

 

  Jak najlepiej zareklamować grę ? Dobrą muzyką i seria Mortal Kombat ma czasami z tym problem. Mianowicie wrzucają do zwiastunów jakieś rapy, które albo brzmią słabo, albo nie pasują do gry. Zdarzają się oczywiście wyjątki, co widać było na zwiastunach premierowych MKX i MK11, ale lata przed nimi już udało się to zrobić za... chyba pierwszym razem. Nie jestem pewny, czy były wcześniejsze zwiastuny. Mianowicie do Mortal Kombat: Deadly Alliance nagrano kawałek Inmortal, który wykonał zespół Adema. Utwór wpada w ucho, jest idealnie ciężki dla normalnych ludzi (to chyba Nu-Metal), keybord w tle jest fantastyczny i trochę mam problem z pierwszymi sekundami, które są dość dziwne. Tekstem wyraźnie widać, że chodzi o Scorpiona polującego na Quan Chi, co się dobrze sprawdza. Zachęcam do zapoznania się z Immortal. Tylko nie pomylcie się z tym nowym ze zwiastuna ogłaszającego MK11.

   Tą nutkę możecie kojarzyć z filmu o jeżu Sonicu, a konkretnie ze sceny dziwacznego tańca Robotnika. Wtedy zaczęła lecieć ta muzyka. I muszę przyznać, że gust muzyczny to Eggman ma całkiem dobry. Co mogę o niej napisać ? Przede wszystkim uspokaja i to największa jej zaleta. Często wracając zdenerwowany do domu odpalałem sobie ten konkretny utwór i potem nerwy znikały. A także wpada w ucho... W sumie to tyle. 

   Kilka miesięcy pracy nad nowym kawałkiem i proszę, kolejna piosenka Bring Me The Horizon, która wyszła całkiem niedawno. I ponownie, wyszło im coś dobrego. To trochę, jakby spodobała im się forma Ludens i postanowili zrobić czegoś więcej w tym stylu. Co trochę idzie na niekorzyść dla Ludens, bo był w sumie dość wyjątkowy. Mała ciekawostka: producentem Parasite Eve jest znany z soundtracku do DOOMa Mick Gordon. Czy słychać coś, co byłoby z jego ręki ? Niewiele, ale słychać. Wokal brzmi dobrze, elementy elektroniczno-popowe działają i dalej brzmią dobrze, metalowe również. Dodatkowo Oliver znowu krzyczy, ale w jednym momencie. Swoją drogą wiele osób słyszała w tym krzyku Chestera Benningtona.... dla mnie dziwne, ale chyba przez tekst, bo Oli krzyczy ,,War". Ten utwór raczej nie trafi do zagorzałych fanów ciężkiego BMTH, ale przypadnie do gustu fanom Amo, Sempiternal czy Ludens.

  Hyde jest moim ulubionym japońskim muzykiem i pierwszym, którego słuchałem po wstrzymaniu działalności Linkin Parka. Po śmierci Benningtona miałem muzyczną dziurę, która siedziała we mnie przez długi czas. I dopiero na początku 2019 została wypełniona, gdy poznałem właśnie jego. Od tego czasu śledzę jego działalność muzyczną, a kilka miesięcy temu wypuścił dwa single: Believing in Myself będące motywem Maratonu w Tokyo (oczywiście odwołany przez pana wirusa) oraz omawiany Interplay, który reklamuje jakieś pachinko. Nim zacznę o samej piosence.... mój Boże, teledysk wygląda fantastycznie. To zabrzmi dziwnie, ale czułem się podczas oglądania, jakbym był na jakiejś mocnej imprezie przez zabawę kolorami i efektami świetlnymi (a ja nie chodzę na imprezy, bo to nie dla mnie). Sama nutka jest chwytliwa, brzmi dobrze, lecz kończy się tak nagle. W ogólnym rozrachunku uznaję Interplay za całkiem dobry kawałek, dużo lepszy od Believing in Myself. To taka Mad Qualia v.2020.

   Ostatni utwór dodałem tylko dla żartu. Nirvany chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Piosenki tego zespołu często dostają różnorakie covery. Idealnym przykładem jest Heart Shaped Box z Infamous Second: Son czy Smels Like Teen Spirit w wykonaniu Metalici. To ,,arcydzieło" odkryłem podczas nadrabiania materiałów Youtubera o nazwie Jared Dines, który opiera kontent na muzyce metalowej. Jednym z filmów była jego reakcja na About a Girl w wykonaniu Puddle of Mud, którego zupełnie nie znam. Nim odpaliłem film, postanowiłem sprawdzić na własnej skórze, co to jest. I.... takiego czegoś się nie spodziewałem. Instrumentalnie jest naprawdę spoko. Doceniam fakt, że zamiast perkusji użyto bongosów. Głównym problemem tego coveru jest wokal. Wes Scantlin... nawet nie wiem, jak mam określić, co on wykonuje. Krzyczy ? Charcze ? Chce mu się do klopa ? Nie mam pojęcia. Brzmi w ten sposób niezbyt dobrze, czy nawet prześmiewczo. Chyba nawet kumple z zespołu nie potrafili nie spojrzeć na niego z takim wzrokiem w stylu ,,Chłopie, co ty robisz ?". Cokolwiek chciał gość zrobić, to mu nie wyszło.

Tagi:

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +12 -

Nirvana and Deviloof are my love
Oceń profil
+ +98 -
Evo24
Ranking: 416 Poziom: 53
PD: 19856
REPUTACJA: 5417