Blog użytkownika Evo24

Evo24 Evo24 23.12.2019, 23:57
Rozliczenie z Wiedźminem 3
264V

Rozliczenie z Wiedźminem 3

Nadszedł ten dzień. Dzień, w którym postanowiłem ponownie zagrać w Wiedźmina 3. Do tej pory wypowiadałem się o nim w większości negatywnie, a moją opinię wyrobiłem sobie 2 lata od ostatniego przejścia tej gry. Miesiąc temu postanowiłem dać jej drugą szansę i kilka dni temu udało mi się ją skończyć. Czy zmieniłem zdanie ? Zapraszam. Tylko przygotujcie sobie coś do picia, bo tekst jest długi.

  Na wstępie chcę zaznaczyć, że to są moje przemyślenia dotyczące owej gry.  Opiszę co mi się podobało i co nie podobało w omawianym tytule. Nie chcę, żeby to wszystko wyglądało na recenzję, lecz pewnie i tak będzie to wyglądać niczym recenzja. Dodam też, że nie jestem fanem tej serii. Wiedźmina 1 i 2 nigdy nie lubiłem, nie lubię i nie będę lubić. To tyle w kwestii wstępu. Czas przejść do sedna. Możliwe spoilery.

Znalezione obrazy dla zapytania wiedźmin 3

  Zacznę od fabuły, która jest bardzo podobna do Wiedźmina 2, ale dużo lepsza pod każdym względem. Geralt niczym w poprzedniczce zbiera strzępki informacji z różnych miejsc w celu odnalezienia pewnej persony. Zmienia się jednak postać szukana przez naszego bohatera. Zamiast wykreowanego na potrzeby gry wiedźmina Leto, Białowłosy szuka ważnej z punku książek Ciri, która jest dla niego jak córka. I to założenie naprawdę daje radę. Gra nawet pokazuję m.in dla osób nieznających książek jak ważna jest dziewczyna dla naszego Rzeźnika z Blaviken. Widać cierpienie bohatera, gdy nagle wymyka mu się z rąk lub gdy grozi jej niebezpieczeństwo. Jest to naprawdę ładnie nakreślone. Sama postać Ciri jest dobrze napisana, ciekawa pod kątem charakteru i jedynce co mogę jej zarzucić, to czasami z zaradnej dziewczyny staje się typową, zbuntowaną nastolatką oraz jej wygląd będący żeńską wersją Geralta. Ten problem z wyglądem wynika jedynie z tego, że od zawsze mam problem z identyfikacją wieku Ciri. Podczas śledztwa napotkamy postacie, na których wcześniej zrobiliśmy jakieś wrażenie. Te wątki są wykonane dużo lepiej niż słabo powiązane wątki z dwójki, którymi zajmowaliśmy się przez znaczną większość gry zamiast szukać tytułowego zabójcy królów. Sama końcówka gry gna na złamanie karku, zadania są coraz bardziej liniowe i chociaż nie blokuje otwartego świata, można stracić ochotę eksploracji i lepiej zakończyć wszystko i dokopać Dzikiemu Gonowi. Sam Dziki Gon oraz ich Król są bez charakteru. Najważniejszych członków (czy tak to można nazwać) wyróżniają się jedynie cechami: mądry, silny, drań.

  Ogólne moje wrażenie co do fabuły jest pozytywne. Nie jest to poziom jeszcze bardziej detektywistycznej jedynki, ale również jest wysoki. Część wyborów była interesująca, wątki główne ładnie przeplatają się z pobocznymi i...niestety część wątków nie jest do końca dobra. Przede wszystkim wątek końca świata. Jest widocznie doczepiony na siłę. Niby był jakoś podbudowany, lecz ostatecznie pojawia się tak znikąd, na sam koniec gry. Można było się go obejść. Nie podobał mi się też wątek szukania Ciri w Novigradzie, który niewiele wnosił. Oczywiście Geralt musi zebrać informacje dotyczące Ciri i w tym celu brata się podejrzanym elementem miasta, chodzi po kanałach, ratuje czarodziei, by tylko usłyszeć przedłużoną wersję zdania: Ciri tu była i się teleportowała. Trochę rozczarowująco po kilku godzinach służenia części postaci. W pozostałych miejscach świata zostało to zrobione dużo lepiej.

Znalezione obrazy dla zapytania novigrad witcher 

  Nie przeszkadzał mi wątek ścigania czarownic i magicznych istot. Na początku myślałem, że wytłumaczono to tak z dupy, temy za nim nie przepadałem. Po prostu Radowid się nachlał i sodówa uderzyła mu do głowy. Po czym doszedłem do wniosku, że czarownice przecież pomagały w mordowaniu królów, a kościół przez cały czas miał z nimi problemy, zatem....to w sumie jest logiczny powód, a jako że Radowid od zawsze był szaleńcem, to jak kościół miałby nie skorzystać ? Chociaż z drugiej strony ten wątek upodabnia Wieśka do innego RPGa, który również zajmuje się wątek uprzedzeń to magów *kaszel* Dragon Age *kaszel*.  

  Zatem większość fabuły mam za sobą. Do wątku miłosnego i zadań pobocznych jeszcze wrócę. Najpierw świat przedstawiony. Nigdy nie przepadałem za ogólnym światem growego wiedźmina. Głównie za to, jak próbuje być mroczny na siłę i przesadnie polski. I zanim wleci to zdanie ,, No tak, za dużo mroku to od razu jesteś na nie" to wyjaśnię, że chodzi mi o jakość tego mroku. O ile z większą ilością growych gier nie mam problemu (albo buduje świat, albo jest związany z fabułą, albo jest do niego jakiś kontrast, albo chodzi o estetykę itd.), tak mam problem z mrokiem starającym się być na siłę fajnym, aby co chwilę tłumaczyć za co dana gra dostała czerwone 18+. Przekleństwa dla fajności, co chwilę pokazywanie jak jest nieprzyjemnie itd. W zasadzie taki mrok jest w grach CD Projekt Red. Łączy się to też z przesadną polskością świata przedstawionego.

Znalezione obrazy dla zapytania witcher 3 dark

   W poprzednich grach jawnie tego nie trawiłem. Nie trawiłem pokazywanych co chwilę polskich stereotypów, ciągłych żartów o chlaniu, ruchaniu i o okradającej wszystkich polityce. W Wiedźminie 3 pokazano, że można zrobić normalnego RPGa bez dodawania tych powyższych elementów. Oczywiście dalej są, ale nie są już wpychane w mordę. Teraz służą bardziej jako taką małą odskocznią i świeżością od tych wszystkich poważnych rozmów czy sztampowych dialogów. Niby w jedynce i dwójce też są odskocznią, ale było ich tak dużo (co drugi wieśniak gadał w ten sposób)….że można się porzygać. A tutaj tak nie jest. Pod tym kątem Wiedźmin 3 stara się być normalnym RPGiem i to wychodzi mu na dobre. Tylko są w grze momenty, gdzie scenarzysta daje mroczne i poważne momenty na siłę, bo zapomniał jaki to DOJRZAŁY RPG DLA DOROSŁYCH. Jednym z przykładów jest ostatnia scena w białym sadzie, gdzie nawalona kobieta uderzała właścicielkę gospody o stół tak mocno, że nie było już co zbierać. A jak wiedźmini chcieli pomóc, to od razu wszyscy rzucają się na nich i mówią, że to ich wina. To było niepotrzebne i nie pasowało mi. Innym przykładem jest zadanie z odnalezienie sprawcy podpalenia kuźni krasnoluda, gdzie winowajca nie jest w stanie powiedzieć dlaczego to zrobił. Wiecie, bo przesadny rasizm jest zły. Jakby ktoś nie miał o tym pojęcia. Ostatnim moim przykładem są ataki wieśniaków lub złodziei, którzy w tym momencie mają ochotę spuścić nam łomot, pomimo wiedzy o tym, kim jest Geralt. Na środku miasta, obok strażników, za dnia, wśród innych ludzi. No trzeba pokazać jak źli są ludzie, nie ? 

  I nie mówię tutaj o wszystkich przeciwnikach. Cała reszta jest naprawdę dobra i całkiem fajne jest to, że spora część potworów jest wyrwana ze słowiańskich wierzeń. Południce, Baby Wodne, Strzygi, Utopce itp. to naprawdę ciekawe i odświeżające potwory, z którymi dane nam będzie się zmierzyć. Sztampowe stworzenia jak krasnoludy lub elfy dalej są, jednak miło zobaczyć coś oryginalnego i budującego świat Wiedźmina. Przeciwnicy typu bandyta czy nomadzi dalej są. O  wojownikach dzikiego gonu nie mówiąc, bo wykonani są naprawdę dobrzy i zabijanie ich to sama przyjemność. Krótko mówiąc jest z czym walczyć.

Znalezione obrazy dla zapytania witcher 3

  Ostatnia rzecz, z jaką mam problem w kwestii scenariusza/świata gry to wątek romantyczny. Ciepłe słowa na początek. Jest dużo lepiej wykonany niż w poprzednich grach. Geralt nie jest już gościem, który po kilku zdaniach potrafi zaciągnąć do łóżką każdą kobietę, a każda ładna kobieta nie jest już potencjalną postacią do zaliczenia. Teraz trzeba się postarać. I teraz co do kwestii Triss/Yennefer...Zacznę tak. Mówi nam się w grze, że Yen jest prawdziwą miłością Wiedźmina, leczy po jej odnalezieniu nie dochodzi do żadnej romantycznej interakcji między nimi. Nasza czarodziejka zostaje sprowadzona do roli ekspozycji fabularnej i tłumaczy, że trzeba odszukać Ciri, mówi gdzie zacząć i koniec. Bez żadnego ciepłego słowa. Potem gra nam sugeruje, byśmy zaczęli poszukiwania w takiej kolejności: Velen, Novigrad, Skelige. Prawdopodobnie tak postąpi większość nowych graczy. Tu pojawia się pewien problem. Jest nim Triss. A ona jest strasznie wkurzająca w romansie z Geraltem. To nawet zaleta, bo w poprzednich grach rudowłosa była stereotypem wesołej przyjaciółki zakochanej w białowłosym. Tutaj wreszcie przypomina nam postać z książek. Teraz tak. Problem romansu wiąże się też z problemem narracyjnym, a konkretnie z niepowiązaniem poprzednich gier. Można grać w Wiedźmina 3 bez znajomości poprzednich gier. I nowi gracze mogą być zakłopotani po tym, że z Yennefer nie ma żadnej chemii (wbrew temu, że to ma być prawdziwa miłość bohatera), następnie spotyka Triss, która mówi o tym, jak zerwali ze sobą w pokoju, lecz widać co chwilę jak bardzo potrzebuje Geralta i jeśli ten nowy gracz podąży jak gra nam wskazuje i wybierze rudowłosą to zgadnijcie co....na Skelige dalej czeka na nas Yen, która nagle ma czas na ciepłe słówka i romansowanie z Geraltem. Jak nowy gracz jest zakłopotany. Słyszy, że ta pierwsza jest prawdziwą miłością, potem widzi brak chemii. Następnie spotyka drugą panią, która przypomina o tym, że Geralt kiedyś z nią był i chociaż mówi o rozstaniu to ciągle chce być z bohaterem, a następnie spotyka Yen już skorą do romansowania. Chyba więcej tu pisać nie muszę.

Ogólnie te dwie panie są pod kątem charakteru całkiem spoko....póki chodzi o główną fabułą, bo przy romansach to są odwrotnościami samych siebie. Triss jest napaloną gimnazjalistką, która jest zakochana w głównym bohaterze, gdyż jest głównym bohaterem. Yennefer natomiast  jest zimną s*ką przez prawie całą grę, gdzie powie do nas jakieś miłe słowo po dłuuuugim czasie. Rozumiem, że te panie miały się od siebie różnić, lecz czemu w ramach romansu zachowują się jak parodie ? Na samiuteńki koniec...na którą panią padł mój wybór ? Na Yen, bo jest najbardziej logicznym wyborem. A skoro mowa o charakterach to widać, że każda postać jest napisana dużo lepiej niż w poprzednich grach. Nie są już stereotypami i nie rzucają co chwilę typowych żartów o chlaniu. Mówię tu o wszystkich postaciach z poprzednich gier i nowych. O dziwo najlepszą personą, która ma najlepszy rozwój w całej serii to Jaskier. Postać, która od początku była typowym śmieszkiem popadającym w problemy/najlepszym przyjacielem głównego bohatera. Teraz widać, że dojrzał i z czym musi się razić. Przeżywa również pewien ważny problem, o którym nie chcę mówić...bo lepiej samemu to odkryć.

Tyle w kwestii fabuły. Mam tu dużo zastrzeżeń, ale oceniam ją za dobrą. Przy przechodzeniu tej gry fabuła była naprawdę wciągająca...poza tymi elementami powyżej. Wiele dobrego powiedziałem, wiele złego. Momentami zależało mi na losach postaci, innych nienawidziłem. Jednak te wszystkie złe rzeczy to tylko drobnostki. Formalnie można by powiedzieć na siłę, że fabularnie jestem zadowolony. Bo normalnie powiedziałbym, że fabuła była po prostu spoko. Ni dobra, ni zła. W porządku. Teraz czas na rozgrywkę i jeśli uważacie to wszystko z góry za czepianie się (momentami na siłę), tak teraz będę mówił o najgorszej wadzie tej gry, która mnie cały czas denerwowała. O kilku innych wadach też, ale również będzie sporo zalet. 

Znalezione obrazy dla zapytania wiedźmin 3 system rozwoju

No to jaka jest najgorsza wada tej gry ? System rozwoju postaci. Jedyne co trzeba było zrobić to trochę zbalansować system rozwoju z Wiedźmina 2, który wypada chyba najlepiej w całej serii. Tutaj to jakieś dziwaczne pomieszanie elementów jedynki i dwójki, gdzie dorzucono ograniczenie w postaci slotów, co zabija frajdę z rozwijania postaci. Zacznę od początku. Są tutaj 4 drzewka. Szermierka, znaki, eliksiry i inne. Eliksiry można kompletnie olać, bo jedyne co może nam się faktycznie z tego przydać to zmniejszenie toksyczności. Nienajlepsze są pozostałe umiejętności. W większości to są te nielubiane przeze mnie g*wna pokroju: Teraz twój atak podstawowy ma 5% szans na 3 sekundowe podpalenie itd. Niemal cały system rozwoju jest wypełniony tym..czymś. To trochę jak system rozwoju z jedynki, ale tutaj jest jeszcze gorzej. Za tym wszystkim są rzeczy, które naprawdę się przydadzą podczas walki i wprowadzają podczas niej więcej dynamiki m.in. Młynek. Ale żeby to wszystko odblokować trzeba władować z 15 punktów na tamte g*wna. A i zapomniałbym o moim ulubionym elemencie. Nieważne jaką rzecz zechcemy odblokować, trzeba ją umieścić w jeden z kilku slotów. Nie mówiąc już o tym, że umiejętności się ze sobą łączą. A kiedy zdobędziemy umiejętność, na którą musieliśmy zbierać po tak długim czasie...…….to żal z niej korzystać, bo fajne jest zabijanie utopca na 2 ciosy. Co psuje system walki (o którym jeszcze wspomnę). Zamiast analizowania słabych stron przeciwników oraz uczenia się jak z nim walczyć (co ta gra ma i to jest dobre), lepiej zainwestować w te 300% obrażeń. To jest ograniczające i zabija sens rozwijania postaci. 

Wspominając już o systemie walki...jest naprawdę dobry. Walka nie zależy już od losowego ciosu jak w dwójce (zamiast powolnego zamachu Geralt uderzy ciosem przecinającym przeciwnika na pół) oraz nie jest już nudny jak w jedynce. Jest normalny, dobrze zrobiony i przyjemny. Bardzo podoba mi się fakt, że nie możemy zabić wszystkiego jednym mieczem. Oczywiście że wiedźmini używają dwóch broni (stalową na ludzi i srebrną na potwory), lecz chodzi mi o to, że w poprzednich grach dało się walczyć bronią stalową z potworami. Troszkę psuło mi radochę. Tutaj na szczęście tego nie ma. Ciosy podzielone są na lekkie, ciężkie. Mnóstwo petard, użyteczne znaki, kusza służąca do zestrzeliwania istot w powietrzu (bo normalnie jest g*wnem i z jakiegoś powodu pod wodą zabija na hita). Prawie bym zapomniał o dwóch unikach, które co prawda są dziwne, ale pasują na konkretnych przeciwników. Jedyny minus samej walki to tylko sam fakt, że Geralt może z jakiegoś powodu machnąć sobie mieczem w powietrzem zamiast we wroga lub za późno wyciągnie broń. Mamy dużo opcji w walce i szkoda tylko, że powyższy system rozwoju go psuje. Żeby było jasne, walka w tej grze to zaleta :)

Następnie konstrukcja świata, która bardzo przypomina gry Ubisoftu. Wiem, że to co powiedziałem od razu skazuje mnie na śmierć (nie umrę), ale...to prawda. Mapy są obsypane tymi typowymi dla współczesnych gier znajdźkami, którymi w 85% to są te cholerne skrzynie ze skarbem. Zawsze z tą samą formułką, czyli martwe ciało z listem i kluczem, a skrzynia jest kilka kroków dalej. Nie wspomnę o tym, że Wiedźminowi nawet nie oberwało się za ten sam element (te znajdźki), za co dostały inne gry (każdy Assassin's Creed czy Shadow of Mordor). Pozostała reszta to są oczywiście zadania poboczne, wiedźmińskie zlecenia czy kapliczki podwyższające moc znaków i dające 1 punkt umiejętności. To w sumie całkiem dobrze, ale to tyle ? Gra zyskałaby jeszcze bardziej, gdyby konstrukcja świata byłaby w stylu Skyrima. Co mam na myśli ? Każdy znak zapytania oznaczałby loch, ruiny, wioski, miasta, miejsca kultu lub inne miejsca służące do eksploracji. To byłby świetny pomysł zamiast tych cholernych skrzyń. A cały świat jest stworzony pięknie, wyróżnia się od innych RPGów. Jest dużo ciekawszy niż świat w takim Skyrimie. Spory potencjał, lecz niestety nie wykorzystany. Całe szczęście można te bezczelne znaki zapytania ukryć. Jednym z genialnych elementów jest sposób podróżowania. I nie mam na myśli łódek, które są strasznie wolne. Mam tu na myśli naszego wierzchowca, Płotkę. Jest chyba najlepszym koniem, jakim dane mi było podróżować w grach. To cholerstwo z Shadow of The Colossus czy te chaotycznie zwierzęta z Assassin's Creed nie mają do niej startu. To najlepszy koń w grach. 

Znalezione obrazy dla zapytania wiedźmin 3

Zadania poboczne jak wcześniej wspomniałem ładnie łączą się z zadaniami głównymi. To w sumie całkiem odświeżające dostać takie zadania, które choć trochę starają się nam opowiedzieć jakąś historię. Bardzo dobrze wykonane i dobrze, że w kolejnych grach zadania poboczne próbują być chociaż podobne jak w Wiedźminie 3. Idealnym przykładem są Assassin's Creed Origins i Odyssey. Z czego ten pierwszy ma tego mało. Sprytnym posunięciem było osadzenie jednego z najlepszych wątków pobocznych na samym początku gry. No może nie na samiuteńkim, ale po dotarciu do Velen. Mam tu oczywiście na myśli wątek Krwawego Barona. Ba, nawet takie zadanie poboczne jak znalezienie patelni potrafi zaciekawić. Zlecenia wiedźmińskie były....ok. Jest ich pokaźna ilość i pokazuje normalną pracę wiedźmina, tylko są tworzone pewnym schematem. Mamy wieśniaka, który coś nam zleca. Następnie targujemy się w kwestii nagrody i idziemy do określonego miejsca. Idziemy po czerwonych śladach, zabijamy potwora i wracamy po kasę. Nie żebym miał coś przeciwko, ale miłe było to, że część z tych zleceń robiło coś ciekawego. W sumie to te zlecenia bardziej by pasowały jako typowe zadanie poboczne. Takie mam wrażenie. 

  Wisienką na torcie jest polski dubbing, który często jest uznawany za jeden z najlepszych. Osobiście dalej uważam, że Gothic najlepiej miał zrobiony polski dubbing (aż dziwnie się w niego gra po angielsku), a to wynika z kilku problemów polonizacji Wiedźmina 3. Nie chodzi mi o samą jakość, bo ona jest na wysokim poziomie. Aktorzy głosowi głównych postaci spisują się na medal, gdzie do zarzucenia mam jedynie krzyki Geralta. To tak jakby Rozenek miał zacząć krzyczeć, ale po chwili mu by się odechciało. Taki mały element, ale bohater chyba powinien nie mieć problemu z krzyczeniem. Teraz tak. Widać w kilku momentach, jak gra była robiona pod dubbing angielski. Część dialogów została przyspieszona, by pasowały do ruchów ust postaci. Pojawiają się również zdania, które na nasze nie mają najmniejszego sensu. Większości idą z ust przeciwników. To są zdania, które za granicą są normalnością lub memami, ale w Polsce nikt ich nie używa. Niekiedy problemami są imiona postaci, które są wymawiane w różnych wersjach np. Ciri jest nazywana Siri. Na plus jednak to, że dzięki polskiemu językowi czuć klimat w tej grze. Z trudem zmuszałem się do grania po angielsku. Nie jestem w żadnym stopniu przyzwyczajony do tych głosów. Poza głosem Geralta, który mówi po angielsku w innej grze, którą katuję od dłuższego czasu (Soul Calibur VI).  

Klimat tych gier jest niemożliwy. O tej całej słowiańskości nawet nie muszę mówić, czuć również lodowate zimno Skelige czy francuską baśń w jednym z dodatków. Świetnym pomysłem było oddanie słowiańskich czy pogańskich zwyczajów. Najlepszym przykładem są dziady. Do nich problem mam jedynie taki, że duchy są niewyraźnie. Ale czuć klimat tego obrzędu. Aż sam Mickiewicz byłby dumny z tej (tym razem nie ze swojej) pracy. Pomaga temu również muzyka, która jest genialna. Jest bardzo charakterystyczna, dobrze zrobiona i prawdopodobnie każdy Polak słysząc chociaż trochę skojarzy z czego dany utwór pochodzi. Jeśli ktoś jakimś cudem nie grał lub (co gorsza) nie słyszał muzyki z tej gry to poniżej macie cały soundtrack z tej gry. Dobra, może nie cały, ale większość utworów tam znajdziecie. 

Na sam koniec dodatki. Trochę szkoda, że REDzi zrezygnowali z tworzenia trzeciego dodatku, bo są one wykonane naprawdę solidnie i zdecydowanie dużo lepiej od dodatków w innych grach. Serca z Kamienia oferują całkiem klimatyczną i mroczną opowieść główną z prawdopodobnie najlepszym/najciekawszym antagonistą w serii. Mroczną w takim sensie, że zintegrowaną z Olgierdem von Everec. Można mu współczuć, można go nienawidzić, można go oceniać na różne sposoby i zakończyć jego historię w różny sposób. Co prawda część osób może się nie podobać skupienie się na jednej postaci. Ja nie miałem z tym żadnego problemu. Większym problemem jest nowy teren, który.....zawodzi. To tylko nowy kawałek Velen. Zamiast jakiegoś zupełnie nowego miejsca to dano do dość zmęczonego już terenu jeszcze jeden fragment. Zawodzi również wątek ludzi Ofiru. Jest beznadziejny, a sami Ofirczycy pojawiają się na bardzo krótką chwilę. Widać tutaj, że to miał być pomysł na zupełnie nowy dodatek. Ostatni boss zawodzi. Nie mam tu na myśli Pana Lusterko a koszmary. Doskonale wiecie jakie.  A no i system glifów. No więc...nie używałem go. Nie przydał mi się ani razu. I wraca Shani. Czego chcieć więcej.

Natomiast kompletnie mnie zachwyciło Krew i Wino. Piękny baśniowy świat czerpiący inspiracje z dobrze nam znanych bajek, idealnie zbudowany kontrast między mrokiem a jasnością. Gra wtedy wie, kiedy jest potrzebny a kiedy nie. Mamy mnóstwo rzeczy do zrobienia. Od prowadzenia winnicy po typowe zadania poboczne. Ludzie są mniej chamscy niż w głównej grze. Znaczniki faktycznie oferują jakieś przygody niż listy ze skrzyniami. Wątek główny jest całkiem spoko, lecz widać, że to bardziej rozbudowane zlecenie wiedźmińskie i pod tym kątem może zawodzić. Uwielbiam za to umieszczenie tu na główny plan wampiry. Chyba nie muszę wyjaśniać. Absolutnie uwielbiam Regisa. Definitywnie moja ulubiona postać w serii. Jeszcze jedna kwestia. Rzekomo zadania są tu bardziej w stylu tych z Assassin's Creed. Nie mam z tym najmniejszego problemu. Uwielbiam Assassin's Creeda, ale część osób może się rozczarować. Koniec końców wolę dużo bardziej ten dodatek od Serc z Kamienia.

Podobny obraz

Dotarliśmy do końca. Zatem jaki jest mój ostateczny werdykt ? Czy uważam Wiedźmina 3 za lepszą grę niż poprzedno (gdzie uważałem ją tylko za dobrą) ? Tak. Jest dużo lepiej. Czy jest najlepszą grą tej generacji czy w ogóle najlepszą grą w historii ? Chyba nie. Ta gra dalej ma poważne problemy. Nie jest idealna jak wiele ekspertów rzecze. Ma okropny system rozwoju, ma trochę problemów pod kątem scenariusza (zwłaszcza wątek romantyczny). Ma mnóstwo niewykorzystanego potencjału, jednak mimo wszystko bawiłem się naprawdę dobrze. Na pewno będę wracał do tej gry, lecz niezbyt często. Bardzo szanuję tę grę za to jak pokazała, że Polacy nie są jedynie pijakami, złodziejami i chamami. Szanuję za to jak ta gra wpłynęła na branżę i jak zmieniła wiele. Assassin's Creed kompletnie odmienione czy Horizon Zero Dawn czerpiące kilka mechanik z tej gry. Ale nie tylko ta gra czerpie. Szanuje również autorów, którzy nie traktują gracza jak kompletnego idiotę. Życzę CD Projekt Red powodzenia przy Cyberpunku, bo choć materiały mnie nie zachęcają (wręcz na odwrót), dochodzą plotki o multi z mikrotransakcjami (gdzie sami mówili o ich braku) czy same realia tej gry mnie nie interesują, tak dla REDów to pewien sprawdzian. Czy są w stanie stworzyć grę niebędącą w uniwersum Wiedźmina. Jeśli im się to uda (i pewnie wszyscy dookoła będą trąbić, że im się udało), to mają jeszcze wiele do zaoferowania w branży. Jeśli nie....poszedłbym na pogrzeb i zostawiłbym chociaż kwiatka.

I taki jest koniec tego bloga. Mam nadzieję, że wam się podobał. Z góry najmocniej przepraszam za moją ortografię i problemy językowe, lecz starałem się jak mogłem. Koniec końców dziękuję wszystkim za uwagę i do zobaczenia w następnych blogach. I wcale to nie jest blog wydany na fali serialu. Po prostu kończę go w takiej chwili. Wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku !  

 

 

Tagi: przemyślenia wiedźmin 3

Oceń notkę
+ +10 -

Oceń profil
+ +69 -
Evo24
Ranking: 646 Poziom: 47
PD: 14077
REPUTACJA: 3804