Blog użytkownika Evo24

Evo24 Evo24 15.07.2019, 00:16
Kanapka ze łzami diabła
455V

Kanapka ze łzami diabła

Dwie tysiąclecia temu wybuchła wojna między światem graczy a drugim....samym światem deweloperów gier. W efekcie powstało wiele gatunków, aż któregoś dnia powstała gra, która dała początek slasherom. Tą grą było Devil May Cry, które zmieniło wszystko, a jej potomek osiągnął to, co przodek chciał od początku. A oto i druga kanapka. Zapraszam.

  Przekręcić tekst o Spardzie, by pasował do gier nie było łatwo. Ale jakoś się udało, chociaż nie jestem z tego dumny. W każdym razie parę słów od wstępu. Z serią Devil May Cry miałem do czynienia jeszcze za czasów PS2 i na początku poprzedniej generacji, lecz potem nastąpiła przerwa i ta seria odeszła w niepamięć. Totalnie zapomniałem o tych grach. Zatem tu nostalgia się nie ima. Reboot jednak mnie ominął i zdołałem go nadrobić na szybko, przed sprzedażą Xboxa 360. A w momencie opublikowania zwiastuna Devil May Cry 5, przypomniałem sobie. O tej serii, w którą sporo się zagrywałem, i za cholerę nie wiedziałem jak skończyć. Na potrzeby Devil May Cry jeszcze w Czerwcu (po zakończeniu poprzedniego E3) dorwałem na PS4 pakiet DMC 1-4 a potem DmC: Devil May Cry. Na 4, DmC i 5 przyjdzie jeszcze czas. Dzisiaj zajmiemy się pierwszymi trzema grami z tej serii. Zaczynając od gry, która w ogóle była pierwszym slasherem. A mowa tu o:  

Devil May Cry




Podobny obraz

  Gra do tej pory kochana przez wszystkich. Gra, którą wszyscy darzą nostalgią i wspominają świetnie. Gra, dzięki której nie dostalibyśmy wielu innych slasherów m.in. Castlevania: Lords of Shadows, Metal Gear Rising, Ninja Gaiden czy God of War. Gdy zasiadałem do tej odsłony, skończyłem dopiero trójkę. Chciałem skończyć serię chronologicznie. A wtedy chronologia znana mi była tylko w jednym aspekcie. Że trójka jest przed jedynką a potem nie wiadomo. Ostatecznie wyszło tak :3, 1, 2, 4, 5. DmC to reboot. A wracając do starego i kochanego diabła....to na pewno dobra gra. Ale czy świetna jak wszyscy ją traktują ? Nie powiedziałbym. 

  Zacznijmy od podstaw. Ta gra z początku miała być kolejnym Residentem (stare Residenty są uwielbiane a ja ich nie cierpię). Ostatecznie wyszła z tego zupełnie nowa gra i chwała temu za to. Rzeczy z Residentów mimo wszystko zostały. M.in. Gó*niana fabuła. Do biura Dantego wchodzi jakaś randomowa laska, gada mu o zniszczeniu świata i chodźmy na wyspę, bo tam jest władca zła. A no i kobieta wygląda jak jego matka, co go ostatecznie kupiło. Dante biega z 6 czy 5 godzin po wyspie dochodzi do twistu, który jest wcześniej ujawniony od tak. Potem walka z ostatnim złym i koniec. Dante w tej grze ma mało swojego charakteru. To znaczy naśmiewa się z przeciwników (głównie bossów) czy kilka razy powie coś w jego charakterze, ale tego jest mało. Dante pokazuje swój charakter na samym początku, a potem z gdzieś z 5, może 4 razy. Trish..zachowuje się tajemniczo, też się naśmiewa (choć w tym przypadku z Dantego) i właśnie ten twist...w którym na krótko pokazane jest jako ta zła i potem staje się dobra. Oczywiście trzeba wspomnieć też o Mundusie (na potrzeby odróżnienia tego złola od Mundusa z DmC, mówcie imię starego Mundusa przez "u"). Ten jest kompletnie płaski. To taki typowy zły władca demonów, chcący zemsty na synu gościa, co odebrał mu wszystko.  W ciągu fabuły natrafimy też na masę innych potworów. W tym natrafimy na Nelo Angelo. Wiąże się z wątkiem brata białowłosego. JEst potraktowany po macoszemu. Otóż Dante chce też zemścić się za zabicie matki i brata. Well, ostateczna walka Dantego z Nelo Angelo (który tym bratem jest) nie wywołuje większych emocji i z perspektywy grającego czy samego Dantego (który po walce dostaje jedynie flashback we łbie i freez'a przez minutę). I wybaczcie, nie zrozumiałbym tego wątku, dopóki nie zagrałbym najpierw w Devil May Cry 3. Znając trójkę, można już rozumieć ten motyw. Zwłaszcza, że Dante nie odzywa się do Nelo Angelo. Może tylko 3 czy 2 zdania do niego powie i tyle. Zatem podsumowując: fabuła tej gry to chłam.  

  Co do rozgrywki...walka jest w porządku. Jak na sam początek serii i na pierwszego slashera jest nieźle. Widać też jak system walki zmienił się w całej serii. Z tego do tych właściwych odsłon. Na pochwałę ta część (no dobra, 3 miała też) posiada zmianę Devil Triggera w zależności od broni, którą trzymamy. Jednak samego uzbrojenia mamy mało. Mamy Ifrita, czyli nasze standardowe rękawice i kopacze w serii. Ogniste. Mamy kochanego przez wszystkich Alastora, do którego sam nic nie mam i wygląda nieźle. Mamy Force Edge, który jest gorszą wersją Alastora, gdyż ma wszystkie ciosy tamtej broni i nie ma Devil Triggera. Mamy też Spardę, najpotężniejszą broń w grze, ale jego Devil Trigger pojawia się tylko w ostatniej walce. Meh. Oczywiście mamy też różnorakie bronie palne, ale w większości to standard serii. Ebony i Ivory, Shotgun i kilka innych broni palnych. Tu mamy Nightmare'a beta, granatnik i broń do używania pod wodą. Do tego jeszcze dojdę. Podczas walki mamy jednak mało możliwości. Mało combosów a walka w powietrzu sprowadza się do strzelania pistoletami, shotgunem, kopnięciem i uderzeniem miecza. I tyle. Jeśli już korzystać z wybicia przeciwnika to lepiej używać do żonglerki. Podbijamy wroga, postrzelamy, kilka combo, znów podbijamy. Polecam. Do wad walki jeszcze przejdę. 

Znalezione obrazy dla zapytania Devil May Cry 1

  Drugim elementem tej gry jest eksploracja i o mój boże. Co ci krytycy widzą w tej eksploracji. Jest ona okropna. Zagadki mogą być. Eksploracja...ssie. W większości sprowadza się ona do: znajdź jakiś klucz, poszukaj drzwi do których pasuje..tylko wykonane słabo. Koniec końców nowi gracze będą sprowadzani do grzebania przy ścianach. Albo zaczną oglądać filmy na YT. Sam twierdzę, że Devil May Cry to nie jest seria o eksploracji. Ona ma się skupiać na walce, walkach z bossami i dobrej muzyce. Eksploracja to bardziej element wyciekły z Resident Evil. Bo tam siedziało się przy wszystkim. Tu też a w grze tworzonej głównie pod walkę to boli. Oczywiście urozmaicenie, ale tu wypada słabo. Dodatkowo elementy platformowe to..Jezu Chryste. Z jakiegoś powodu ta seria trzyma się ciągle elementów platformowych. Tutaj wypadają również słabo. Zwłaszcza, że tutaj nie ma fizyki. Fizyka w Devil May Cry od 1-4 jest g*wniana. Postacie z tych gier nie mają wagi. Kiedy te postacie podskakują, to nie są wtedy postaciami podskakującymi i lądującymi na nogach. To jest...kursor myszki najeżdża na tą postać, podnosi ją wyżej i opuszcza ją. Przez to elementy zręcznościowe są zrobione paskudnie. Przyznać się, czy komuś te elementy platformowe się podobały w tej grze ? Mamy też jeszcze kolejny wy*ryf z Residenta. Mianowicie kamera statyczna. Nienawidzę tych kamer. W tej grze jest to najbardziej uciążliwe, aczkolwiek to nie najgorsza kamera w serii. Ogólnie seria Devil May Cry ma problem z kamerą. Tutaj statycznych ujęć jest za dużo i ogranicza kąt widzenia. Momentów swobodnych jest mało. Uciążliwe jest to przy bossach. A no i Backtracking. Uważam, że 75% tej gry to backtracking i tutaj praktycznie cały czas się cofamy. Wszystko po to, by kamyczek donieść w odpowiednią dziurkę. W tej części jest zrobiony prawdopodobnie najgorzej w serii. 

  Muzyka dalej jest świetna, grafika jak na dzisiejsze czasy jest ok. To były wczesne lata PS2. Aczkolwiek fizyka płaszcza była dobrze zrobiona. Gdy Dante się obracał, płaszcz zaczynał się podnosić. Haczyk polegał jednak na tym, że postać robiła się rozmyta. Remastery tej gry są na odwal się. I na PS3/X360 i na PS4/XONE i na Switcha. Są zrobione leniwie. Projekty potworów są świetne. Moim ulubionym projektem jest Nobody i chyba Frost. Sami przeciwnicy w walce są wykonani solidnie i jedynie obody mnie irytowały. Nawet Frosty były zrobione spoko, a nie lubię z nimi walczyć z DMC4. BTW przeciwnicy z DMC1 są też w 4. Co jest zabawne i fajne. Budowa poziomów..widać, że to miał być Resident, lecz tutaj są zrobione nawet spoko. Jest też wychwalany przez wszystkich klimat Residenta. I nie powiem, czuć go tutaj i jest creepy w tej grze. Mi nawet się podobał. 


Podobny obraz

  Zdobywanie umiejętności jest zrobione dobrze (chociaż przeklinam pawiana co uznał, że w DMD lepiej podwyższyć ceny), sekretne misje ciężkie, męczące i absurdalne, ale oryginalne, lecz samo ich rozmieszczenie jest denerwujące. Za ich ukończenie dostajemy kawałek niebieskiego orba ( są orby i służą do wielu rzeczy w zależności od koloru np. czerwone to waluta, którą zdobywamy za zabicie wrogów i niszczenie przedmiotów), z czego cztery dadzą nam wydłużenie zdrowia. Jest to w całej serii. System oceniania w większości polega też na czasie, zatem warto też przebiec wszystko. Skórki są zrobione ok. Sparda z Yamato to niecodzienny widok. Ten ludzki Sparda. Nazwy stylisha są dobre i trzeba się postarać, by wbić oceny S. S, bo jeszcze SSS nie było. Ponadto najlepszy styl nie równa się największa skuteczność, ciężkich przeciwników lepiej powalić szybko, mniej stylowo, potem trzaskać punkty stylu na słabiakach, jeśli za bardzo skupimy się nabijaniu punktów na tych twardszych to w końcu możemy wybić się z rytmu i dostać poważne obrażenia, jeśli wybijemy się z rytmu na zwykłych mobkach to i tak jakoś wiele nie stracimy. Projekty lokacji i postaci są zrobione całkiem nieźle i tylko Mundus mi kuł w oczy. Wygląda jak wielki posąg Zeusa ze skrzydłami. Jak na ostatniego bossa tak sobie. Mowa tu oczywiście o głównych postaciach. Trish wygląda nieźle a Dante...to był czasy, gdy Dante był w dziwnym momencie swojego życia. Osobiście nie przepadam za tą wersją Dantego, lecz wykonany jest dobrze. Głosy są dobre, chyba że mowa tu o Dante. Nie lubię tego głosu. Pod względem walki wydawał mi się zupełnie inny niż w cutscenkach. Trish i reszta dobrze wypadli. Animacje jak na tamte lata są całkiem dobre. No dobra, gesty rąk wykonywane przez Nelo Angelo nie istnieją.

  Inną kwestią jest poziom trudności. Wszyscy mówią, że ,,Ugh, DMC 3 takie trudne, nie mogę przejść normala". A spróbujcie przejść DMC 1 na Dante Must Die. Mamy ten element kontynuacji, który sprawdzałby się na automatach, ale tu ? Nie jest specjalnie trudna, lecz momentami gra jest też robiona, by być trudna na siłę. Sam tryb Dante Must Die...to najtrudniejszy tryb, jaki ukończyłem w serii. Jest piekielnie trudny i przyjemności z gry jest niewiele. Przeciwnicy mają standardowo wydłużone zdrowie i aury, które są najgorsze. Niech trafi wam się Nobody i jeszcze z Aurą. Wtedy obliczcie ile zajmie wam go pokonanie. Aura w tej grze jest przesadzona. Masakrą pod tym względem jest Mundus, który jest tak trudny, że męczyłem się z nim przez tydzień. Skończyłem 4 dni przed premierą DMC 5. Chciałem zdobyć tą platynę przed DMC 5, by być przygotowany na piekło w nowej wersji. Ale i tak była to jedna najbardziej satysfakcjonujących platyn w moim życiu. Zdobyłem wszystkie trofea w tej grze, ukończyłem ją z 6 razy i zapełniłem dziennik z wrogami na calaka (btw fajny element by wyuczyć się przeciwnika). 

  I czas na kolejne wady. Brakuje tu lokowania na wrogach, co było charakterystycznym elementem DMC. W zamian Dante przykleja się do przeciwnika i atakuje tylko jego. To nie jest przyjemne. Najgorsze jest w momentach walk z Nightmare'rem czy z wieloma przeciwnikami. Wtedy Dante nie ma pojęcia gdzie atakować. Nieraz doprowadzało mnie to do szewskiej pasji. Misje związane z wodą są beznadziejne. Nieprzyjemnie się je przechodzi. Walki z bossami..bywa różnie. I z wykonania i z wyglądu. Fajnie, że mają jakieś charaktery i mają swój głos. Poza Nightmarem i niekiedy Nelo Angelo, bo ten pierwszy to skamieniałe g*wno bez charakteru i myślące a ten drugi ma jakiś charakter, lecz nic się nie odzywa. Tylko śmieje się i wydaje dźwięki gdy macha bronią. Mi osobiście podobały się wszystkie walki z Phanthomem. Nelo Angelo mogę uznać dobrego tylko na siłę. Griffon i Nightmare byli tacy sobie. Każdy z nich miał w swoich walkach coś denerwującego. Ostatni boss jest żałosny. Dopakuj się Devil Starrami i używaj Devil Triggera. Samo wykonanie jest takie sobie.



Podobny obraz

  Devil May Cry 1 jest mimo wszystko grą dobrą, lecz przestarzałą. Założę się, że tutaj jest w większości wychwalana za efekt nostalgii. To nie jest na te czasy świetna gra. Jest tylko i wyłącznie dobra z paroma pomysłami trafionymi i nietrafionymi. Capcom wtedy nie miał pojęcia co robić przy tej grze i chyba strzelali w rzutki w elementy, jakie mają się pojawić. Ta gra zasługuje również na Remake. Jeśli Itsuno dostanie za zadanie zrobić remake DMC 1, to przyjmę z otwartymi ramionami. Aczkolwiek znając go zrobiłby DMC 6 lub DmC 2. I nie chciałbym, by wtrącił się w to Kamiya. Nie chciałbym, by gość wlazł na plan i stwierdził ,,to moja gra i zrobimy po mojemu". Najważniejszą rzeczą jest zrobić dobrą grę a patrząc po dorobku tego pana...nie chciałbym od niego kolejnego DMC. Mógłby zrobić to lepiej, ale jednocześnie twórca sprowadziły serię do tego momentu, gdzie potrzebowałaby przerwy i kolejnego reboota. Nie zgodzicie się ? Ludzie marudzący na Scoota za zniszczenie Obcego ? Ogólnie ludzie mają do Capcomu ból dupy, że olano tamtego pana. A i sam Hideki Kamiya jest strasznym dupkiem i miał mnóstwo problemów z tym, jak poszła dalej seria Devil May Cry. I pomijając DMC 2...ta seria szła tylko coraz dalej w lepsze. Każda część dodawała coś nowego i..to, że Capcom go olał, to wyszło tej serii tylko na dobre. Ok, koleś to zaczął (więc automatycznie jego słowo święte, nie ?), ale czy gdyby dalej by był za sterami to czy nie gralibyśmy w dokładnie to samo co w DMC 1 ? Albo coś innego ? Swoją drogą czytałem jego wizję DMC 5 i....ten koleś ma naprawdę dziwne pomysły. Czy on zrobi wszystko, by DMC nie było już slasherem ? W ogóle ma dziwne pomysły i radzę go traktować z przymrużeniem oka.

Znalezione obrazy dla zapytania devil may cry hd collection

  W każdym razie tak prezentuje się DMC 1. Może wam się wydawać, że równam tą grę z błotem...ale tak nie jest. Skończyłem grę mimo wszystko zadowolony. Pomimo wk**wiającego backtrackingu czy elementów z RE, czy głupot w walce, czy innych wad, reszta mi się podobała. Na Normalu i Son of Sparda da się wykrzesać frajdę. A i nigdy nie ukończyłem tej gry na easy. Oraz z auto-mode. Granie w DMC na trybie auto i jeszcze na easy to grzech . Mam jednak ten charakter, że widzę wady w grach. I tutaj jest ich dużo. Ale to jeszcze nic. 2 lata później wyszła kontynuacja i.....no właśnie.

Devil May Cry 2

Znalezione obrazy dla zapytania Devil May Cry 2

   Matko Boska i na Wielkiego Przedwiecznego. Ta gra to jedna z najgorszych gier, w jakie grałem. To było okropne. Każdy element tej gry był pogorszony od pierwszej części. Jedynka była dobra, ale miała swoje wady, TO było koszmarem a trójka jest już świetna, zatem..co tu się do jasnej cholery stało ?! I wiem, że były problemy podczas produkcji itd. Ale to nic nie zmienia. Mam docenić g*wno, bo powstawało w bólach. Final Fantasy XV też powstawało w **uj czasu i pomimo tego piekła deweloperskiego wyszła bardzo dobra i grywalna gra. Też z wadami, ale była dobra (pewnie fanboje mnie za to zjedzą, ale ch*j w dupę fanbojom). A tu... Grałem w mnóstwo slasherów. W tym te słabe (np. Bayonetta, Heavenly Sword czy klon GoWa o nazwie Dante's Inferno z kilkoma dobrymi pomysłami i dobrym wykorzystaniem rzeczy z Boskiej Komedii), ale nie umywają się to tego ścierwa.

   Po kolei. Fabuła to bzdura. To w zasadzie pogorszona wersja z jedynki. Dante idzie ratować jakąś wyspę, mamy damę w opałach, która też jest wytworem głównego złego, zły chce osiągnąć nieśmiertelność i Dante walczy z nim, bo jakaś staruszka powiedziała mu, że jeśli uratuje tą wyspę, opowie coś o jego ojcu. Dante ratuje wyspę i dostaje g*wno. Postacie ? Dante prawie nie ma charakteru. Prawie. Może z 1 czy 2% zostały z tego gościa, którym graliśmy przez całą serię. Lucia (ta dama w opałach) jest jakaś. I tylko tyle mogę o niej powiedzieć. Główny zły....przemilczmy go. To jest żałosne i śmieszne. Ta gra ma wiele nienormalnych momentów np. Dante patrzy na jakiś wieżowiec i w następnym ujęciu, łowca demonów się na nim znajduje. Nie dowiadujemy się jak tam wlazł. Jest też fabuła Lucii, która pokrywa się z historią Dantego i mniej więcej pokazuje nam tylko scenki z kampanii Dantego + perspektywę Lucii i jej drogę do złola. M.in. wyjaśnia to, czemu z czasem staje się porwana. I poza tym..mógłbym tu gadać o tej fabule (jak zła jest) bez końca, ale nie chcę o tym pisać. Po prostu lepsza już jest jedynka. Zakończenie tej gry to chyba pomyłka. Napisy końcowe dostajemy dopiero po przejściu gry jako Lucia, bo Dante ich nie ma. Nawet gra nie wyjaśnia jak Dante uciekł z piekła pod sam koniec. Nawet nie czuć jako Dante, że skończyło się tą grę. I sorry za spoiler, ale nic nie stracicie. Zwłaszcza, że Capcom i dziś zachowuje się, jakby ta gra nie istniała. Ile sekund ma DMC 2 w filmiku streszczającym fabułę poprzedniczek z DMC 5 ?

Podobny obraz

   Rozgrywka to ból. To jest ból. Celowanie jest, tylko że odbywa się na zasadzie przypadku i nic z tym nie mogę zrobić. Nie raz gra da mi za cel potwora, którego nie chciałem atakować. Sama to zrobi. Czy zmieni ? Ehh. Rzadko kiedy. Kamera w tej grze jest jeszcze gorsza od poprzedniczki. To pójdzie dalej niż bohater, tam nagle spada, tu przeciąga się etc. To koszmar. Walka w tej grze...mamy tym razem sporo możliwości (m.in. więcej combosów czy podwójny skok) w walce, ale wszystko wydaje się powolne, sztywne, popsute. Postać chodzi potwornie wolno i dziwacznie.  Nowe bronie ? Inna tekstura miecza. Bronie palne są totalnie przekokszone. Wystarczy tylko strzelać w przeciwników i tyle. Tak Dante Must Die skończyłem. Devil Trigger jest jeszcze bardziej przekokszony. Zadaje masakryczne obrażenia i wystarczy również tego używać. Np. ostatniego bossa zacznie to spowalniać i tyle. Mamy też formę Majina. Do tej pory nie ogarnąłem jak się go przyzywa i to jest po prostu Armagedon. Najlepsze jest to, że w żadnym razie ta gra nam tego nie wyjaśnia. Wcale. Nikt nam nie mówi skąd się on pojawił. Słabo. Lucia, nasza druga grywalna postać, walczy trochę inaczej. Jest szybsza od Dantego, używa sztyletów do atakowania na blisko i rzucania a jej Devil Trigger też jest inny od białowłosego. Bardziej anielski. Kupowanie ciosów ? Nie ma. Ulepszanie broni sprowadza się do wydania red orbów na zwiększenie obrażeń broni. Punkty stylu ? Nazwy są śmieszne. Don't worry ? C'mon ? Are you Ready ? Serio ? Tutaj też naprawdę ciężko o zdobycie S za skończenie misji. Ani razu tego nie zrobiłem. Sekretne misje ? Tylko 2 znalazłem w ciągu całej gry. Może mój brat znalazł resztę, bo on też w to grał. Też uważa to za chłam. 

  Backtrackingu nie ma, ale lokacje (choć modele są niezłe) są totalnie ze sobą niepowiązane. Np. Ta wyspa i to miasto. Bossowie są śmieszni. To nawet nie jest poziom Devil May Cry'a. Bossowie powinni mówić, mieć charakter czy minimalnie stanowić jakieś zagrożenie. Tutaj to po prostu większa i silniejsza wersja podrzędnych bestii. One też są okropne. Nie tylko ich wygląd, jak i w walce są beznadziejne. Były w większości wzorowane na zwierzętach ! Co tam było ? Małpy ? Ptaki ? KOZY ? Naprawdę tak nisko Capcom upadł ? Jedynka miała dużo lepszych przeciwników. Co najmniej mogą wyróżniać się szkielety. Ostatni boss jest g*wnem. Dosłownie. To jest g*wno ze zlepkiem poprzednich bossów. I jakim cudem to COŚ było królem Krainy Mroku ? Jakim cudem ? Główny zły również jest słaby. Jest beznadziejny. Głosy postaci są słabe. Arius brzmi beznadziejne, Dante brzmi jakby miał dość życia i chciałby się zabić, Lucia ma dziwaczny akcent. Może włoski ? Sam nie wiem. Wygląd lokacji może być. Postacie...wymienię w zaletach.

Podobny obraz

  Także zalety....ech.....system amuletów czy tych kamieni jest ok. Co dalej...……...….....wygląd Dantego jest spoko. Lucia również (chociaż rasiści będą kręcić nosem na ciemnoskórą, czerwonowłosą dziewczynę). Główny zły wygląda jak Heichachi Mishima z Tekkena. Nie żartuję. Sprawdźcie sobie Ariusa. Devil Trigger wygląda genialnie. Rzecz, która najbardziej mi się podobała to wygląd Devil Triggera. Mówię Prawdę. DT Lucii też jest dobry. I........zalety...….....zalety......….ta gra po raz pierwszy wprowadziła Krwawy Pałac, który wykonany jest ok, ale wtedy mamy jeszcze ten paskudny system walki. Co jeszcze...…......….muzyka. Muzyka w tej grze również daje radę, ale mało jest utworów godnych zapamiętania. Nie ma niczego na miarę Public Enemy z DMC 1, Devils Never Cry z DMC 3, Lock and Load, Drink it Down i Shall Never Surrender z DMC 4, Never Surrender czy How Old is Your Soul ? z DmC, czy Devil Trigger, Crimson Cloud, Mad Qualia albo Subhuman z DMC 5. I......…..jeszcze jakieś zalety...…...scenki z jeżdżącym na motorze Dante czy fizyka płaszcza i włosów Dantego. Jeszcze coś.........zalety...…………………... …….………………………….

Znalezione obrazy dla zapytania devil may cry 2

  Wiecie co, to już śmieszne na siłę szukać tu zalet. Ta gra to jedna wielka pomyłka. Policzek w twarz każdego gracza, policzek dla tej serii, czy fana. Fani mimo wszystko wolą gnoić DmC, ale zapominają o tym chłamie. Jeśli ktoś dalej twierdzi, że DmC jest słabe, to niech koniecznie zagra w DMC 2. Może wtedy zmieni zdanie a nie będzie truł o to, że Dante nie ma białych włosów. Odradzam pozostałym. Nie polecam tej gry. To jest okropna gra. Jedyne na co zasługuje ta gra, to gnojenie ją po koniec dni. Albo dopóki ostatnia sztuka płytowa się zniszczy. Czy usuną tą grę z kanonu. Gdyby tej gry nie było...Capcom nic by nie stracił. I gdyby nie Itsuno, prawdopodobnie dostalibyśmy najgorszą grę ze wszystkich. Nie była grywalna już podczas prac nad nią, niemal niegrywalna jest teraz. Pozostaje tylko pominąć tą grę. Dość strzępić jęzora o tym ścierwie. DMC 2, najgorsza odsłona w serii. I przez kolejne 2 lata Capcom starał się chyba odbudować zaufanie graczy tą serią. Hideaki Itsuno dowodził nad powstawaniem trójki i robili wszystko, by ta gra nie była g*wnem. Na szczęście im się to udało. 

Devil May Cry 3: Dante's Awakening

Znalezione obrazy dla zapytania devil may cry 3 title

  Ostatnia część Devil May Cry wydana na PS2 i pierwsza wydana na PC. Najwyraźniej gracze pecetowi zostali w końcu docenieni i też mogli zagrać już w tą świetną odsłonę tej serii. Trójkę skończyłem na PS4, gdzieś mam jakieś flashbacki z czasów PS2, tylko bardzo małą ich ilość. DMC 3 jest wreszcie tym Devil May Cry'em, jaki powinien być od początku. To jest ta gra, którą uwielbiam. Nie DMC 1, nie DMC 2. Dokładnie od tej odsłony ta seria zaczęła być już poniekąd znana i ludzie zakochali się w tej grze. Krytycy dalej uznawali ją za gorszą od jedynki (śmieszne, naprawdę śmieszne). Uwielbiam slashery, kocham tą serię, uwielbiam trójkę, lecz do najlepszej części jej brakuje (piątki). No to zacznijmy już od opowiadania fabuły.

  Fabuła tej gry jest fajna i bardzo przyjemnie się ją poznaje. Ma też w sobie dużo japońskości a to lubię w grach, chociaż z umiarem. Dante jeszcze nie wymyślił nazwy swojego "lokalu" a już pojawia się do niego pewien uczony o imieniu Arkham (BTW gra żartuje z jego imienia i trofeum z nim związane jest nazwane Asylum) z "zaproszeniem" od jego brata, Vergila. Jednocześnie jego miasto zostaje nagle rozwalone przez dziwną wieżę, która jest kluczem do otworzenia bramy między światami ludzi i demonów. Vergil chce otworzyć tą bramę w celu zdobycia większej mocy a Dante postanawia popsuć plany braciszka. Do całej intrygi dochodzi jeszcze trzecia postać. Lady chce zemścić się na Arkhamie za śmierć jej matki. Z biegiem fabuły Dante przebudza swój DT, poznaje Lady, dowiadujemy się o jej relacji z ojcem, jak wygląda relacja czerwonego z niebieskim i ostatecznie dochodzi do pewnego wydarzenia. Mianowicie Arkham otwiera tą bramę (nie od razu) i przejmuję moc Force Edge'a. Dante podąża za nim a także Vergil. W sytuacji pojedynku miedzy tymi panami, Dante tworzy sojusz z Vergilem i pokonują uczonego. Niestety ich sojusz nie trwa długo, ze względów ich różnicy, charakterów, celów czy przeszłości. Vergil zostaje pokonany i nie przyjmuje pomocy ucieczki od brata i trafia do Krainy Mroku. Dante wraca, Lady zabija Arkhama a białowłosy postanawia nazwać swój lokal "Devil May Cry", mający na celu niszczenie demonów, w czym pomaga mu Lady. Fabuła ma wiele elementów zabawnych, wiele poważnych i po prostu jest wykonana solidnie. Wątek Lady jest jednym z lepszych wątków zemsty w grach, relacja Dantego i Vergila jest zrobiona naprawdę świetnie i czy jest coś, co mogłoby mi rzucić się w oczy ? Nie wiem. Momentami są pewne głupotki, ale to głupotki. Cutscenki w tej grze są wyreżyserowane i wykonane bardzo dobrze. Jest też cały Edge Devil May Cry'a. Edge w stylu Devil May Cry. W sensie nie jest to np. przeklinanie na przeklinania by być fajnym, tylko sceny pokazywania bycia badassem w fajny sposób. Najlepszym przykładem jest pierwsza scena walki w lokalu Dantego. Naprawdę fajnie się to ogląda. O dziwo krwi leje się dużo. Nie jest to dla mnie problem. Nie ma jej też aż za dużo, aczkolwiek mam wrażenie, że do tej pory piątka jest równie brutalna co trójka. 

Znalezione obrazy dla zapytania devil may cry 3

  Postacie ? Dante jest jeszcze młody i buntowniczy (nie wiem ile ma lat, ale chyba 20 lat ? ), często używa sarkazmu a z czasem gry poważnieje i pomimo zachowania pazura...staje się tym, za co go kochamy. Wszelakie zabawne sceny z są mogą przynieść uśmiech na twarzy. Pomijając pewnego pana, który uważa wszystkie te sceny za cringe (NRGeek). W sumie Dante zachowuje się tutaj tak samo, jak Dante z DmC, tylko z różnicą w postaci przekleństw używanych przez tego drugiego. I zanim rzucicie się na mnie z widłami i pochodniami...Deal with it ! To prawda. Taki Dante tutaj jest. Ale mimo wszystko, białowłosy w tej grze jest pod względem charakteru, jego historii czy samej jego przemiany jest naprawdę dobrą postacią. A no i ma realną motywację do kopania tyłków. W końcu rozwalono mu przyszły zakład pracy. Lady również jest naprawdę dobra Uwielbiam ją w tej serii i tutaj jej rola jest naprawdę dobra. Nienawidzi swego ojca, nie cierpi wszystkiego co demoniczne, ale też się zmienia. Arkham...Arkham to złol żądny potęgi, lecz ma jakiś charakter, jest zaślepiony żądza stania się bogiem i zrobi dla tego wszystko. Nawet z tym jest związana inna postać, którą nie chcę zdradzać. Inną kwestią jest błękitny diabeł. Vergil to, moim skromnym zdaniem, najlepszy antagonista w serii i postać, którą uwielbiam. Jest kompletnym przeciwieństwem Dantego, ma naprawdę ciekawy charakter i jest kozacki. Vergil nienawidzi swojej ludzkiej strony i swojej słabości. Nie lubi być pół człowiekiem-pół demonem (zapomniałem wspomnieć, że bracia są synami demona Spardy i ludzkiej kobiety Evy) i chciałby być w pełni demonem. Pomimo nienawiści do wszystkiego, darzy wielkim szacunkiem swego ojca i chce to udowodnić przewyższając go. Pomimo posiadania ludzkich cech, chce być lepszym Mrocznym Rycerzem niż Sparda. I widać to w niemal wszystkich cutscenkach z nim. Nie używa broni palnej, zawsze chodzi elegancko ubrany, nigdy nie nosi współczesnych ubrań, patrzy na wszystkich z góry. Kiedy w fabule pojawia się Lady, nawet nie zwraca na nią uwagi a Arkhama wyśmiewa na swój sposób (Żałosny śmiertelnik chciał stać się demonem). Vergil nie szanuje ludzi, lecz jest to pokazane subtelnie. Przyznajcie, to jest ciekawy sposób na napisanie postaci.

Znalezione obrazy dla zapytania devil may cry 3 vergil

  Nim przejdę do rozgrywki, omówmy kwestię poziomu trudności. Ta gra jest uważana za ciężką grę. I dla osób zaczynających z tą serią na trójce (jak ja zaczynałem na PS4)...jest ciężko. Przeciwnicy dużo zdrowia zabierają, samouczek to w większości pokazanie przycisków na padzie (czy klawiaturze) z wyjaśnieniem co dany przycisk robi i gramy. Na początku maszowałem na gunslingerze tylko kółko i póżniej zapamiętał jak się atakuje, jak strzela, jak robić uniki etc. O ile pamiętam to udało mi się przejść  grę z ocenami C/B. Przez długi czas przyzwyczaiłem się do poziomu trudności. Obecnie przechodząc tą grę, dostaję oceny A/B/S. Tak tą grę wyćwiczyłem. Trzeba się do poziomu trudności przyzwyczaić i tyle. A i jeszcze pewna kwestia. Odpalacie grę na start i macie wybór: Gold i Yellow. Wyjątkowo kiepskie rozwiązanie. Chodzi tu o rodzaj Chekpointa. Na Gold macie normalne jak w innych grach, na Yellow musicie po śmierci przechodzić misję od nowa. Głupsze jeszcze jest to, że gra wam tego nie wyjaśni. 

  I teraz najważniejsze. Walka. Tutaj wykonana jest bardzo dobrze i wreszcie pokazuje, jak powinien wyglądać slasher. To chyba najlepszy slasher z czasów PS2. Patrz i ucz się God of Warze. Mamy mnóstwo combosów, mnóstwo broni (i białej i palnej), mnóstwo możliwości. Każda broń w tej grze się wyróżnia i możemy zmieniać dwie w locie. Max 2 bronie możemy trzymać (zależnie od rodzaju) i trzeba się nimi wymieniać. Rebellion to nasza podstawowa broń i jest najbardziej zbalansowana, Cerberus jest szybki ale słaby, Nevan jest skupiona na atakowaniu z dystansu (a to jest gitara !), Agni i Rudra to szybsza wersja Rebelliona, z odrobinę słabszymi ciosami a Beowulf zadaje mnóstwo obrażeń i jest powolny. Broni palnej to mamy bazookę, shotgun, demoniczną broń laserową, snajperkę czy Ebony i Ivory. Można też używać w kilku miejscach otoczenia czy wywrócić przeciwnika i jeździć na nim. Zabawa pełną gębą. Dochodzimy też do jednej, ważnej nowości. Style. Dante ma na początku 4 style. Trickster (uniki i teleportacje), Swordmaster (więcej ciosów bronią białą), Gunslinger (więcej możliwości bronią palną)  Royal Guard (obrona). Z każdego ze stylów używa się inaczej i można poprowadzić walki na różne sposoby. Ja sam przechodziłem na początku na Tricksterze a potem na Swordmasterze by nabijać więcej ładnych combosów. Oczywiście każdy może zagrać inaczej. Umiejętności związane ze stylami levelujemy przez zabijanie przeciwników. A wtedy dostajemy więcej możliwości. Kupowanie Combosów jest (z czego tym razem wszystko jest drogie, ale poziom DMC 4 i DMC 5 to nie jest), ulepszanie obrażeń występuje tylko w broniach palnych, możemy kupować zdrowie, wydłużać Devil Trigger i zdrowie. Czy jest jakiś problem w walce ? Jeden ze stylami. Nie możemy zmieniać ich w locie. Niekiedy zdarzy się potrzeba innego stylu a musimy zasuwać do posągu lwa z klepsydrą (wykupujemy tam podczas misji umiejętności, zdrowie i występuje w całej serii) by móc zmienić styl. Co jest głupie i dobrze, że w DMC 4 i DMC 5 możemy zmieniać style w locie. A i prawie bym zapomniał. Jest namierzanie wrogów. Coś, z czego ta seria jest znana. Mianowicie możemy teraz namierzać i celować w przeciwników i zmieniać ich normalnie. Jedyny problem ? Kamera czasami źle się ustawi, ale czasem się dzięki temu naprawi. Także tutaj wreszcie jest to zrobione dobrze. Są też i taunty. I wiem, że były też i w jedynce, ale nie była przydatna. Tutaj jest. Naśmiewając się z przeciwnika, podbijamy ocenę stylisha. 

Znalezione obrazy dla zapytania devil may cry 3

  Co do reszty rozgrywki...Eksploracja dalej jest to dupy. To najgorszy element tej gry. W tytule jeszcze bardziej nastawionym na walkę dalej mamy to g*wno z jedynki, czyli szukanie kamyczków i artefaktów i wsadzanie ich w odpowiednie dziurki. To nadal nie jest w żaden sposób fajne. Backtracking dalej jest okropny i pomimo iż narzekałem na backtracking w 1, twierdzę, że DMC 3 ma równie okropny backtracking co jedynka. Czwórka może się nie podobać przez przechodzenie od tyłu, ale trójka moim zdaniem bardziej ucierpiała przez backtracking. Niekiedy musimy zawracać, przechodzimy tymi samymi ścieżkami, kilka misji składa się z tych samych lokacji bez nowości. Słabo. Naprawdę słabo. Sama wieża, w której przechodzimy przez większość gry, jest pół otwarta i to tu nie pasuje. Można łatwo się zgubić a o mapie specjalnie nie mówię, bo chyba nikt z mapy w tej serii nie korzystał i słusznie, bo zrobiona jest tandetnie. W ogóle skąd Dante wie, gdzie ma iść a ścieżka np. wskazuje inną drogę ? Poważnie pytam. Już w DMC 1 to pytanie występuje. Elementy platformowe są momentami lepsze a raz momentami gorsze od elementów platformowych z jedynki. Mamy np. ten pokój z poruszającymi się kostkami i dzięki nim mamy wejść na szczyt. Plus jeszcze ta żałosna fizyka skoków sprawia, że.....powiem tak. Dajcie mi Vergila na Dante Must Die, ale nie każcie mi znów wspinać się po tej wieży. Oho, coś zdradziłem, ale zaraz do tego dojdę. Nie pomaga nam też kamera. Tu co prawda działa lepiej niż w jedynce i dwójce, ale dalej jest słaba. Będę to powtarzał, ale ta seria ma problem z kamerami. Tutaj statycznych ujęć jest jednak mniej (ale dalej dużo) a raz kamera podczas walki ustawi się w kiepski sposób uniemożliwiający walkę. Brakuje tu też sprintu. Niekiedy Dante będzie przechodził kilometry i bieganie naprawdę by się przydało. 

  Gra ma swój klimat i różni się od jedynki. Lokacje i projekty postaci oraz wrogów są zrobione świetnie. Wieża wygląda wspaniale. To samo świat Demonów. Kuje troszkę w oczy to, że rzadko kiedy się zmieniają, aczkolwiek na zewnątrz wieży sporo się zmienia. Nowszych terenów trochę mało. Dante wreszcie wygląda normalnie i jedyny problem z nim mam taki, że dziwacznie wygląda jego pasek na klacie. Po co on ? Vergil i Lady wyglądają wspaniale. Arkham ? Przez jego ubiór myślałem, że jest księdzem. Ale nie jest. Jest uczonym. A propo tych postaci..głosy. Lady ma całkiem fajny głos, lecz ciężko wybrać mi najlepszy w całej serii. Vergil brzmi świetnie i jedyny szkopuł w tym, że brzmi, jakby miał katar. I w sumie to nawet prawdziwe. Dan Southworth, aktor podkładający głos Vergilowi (znany też z serialu Power Rangers), był wtedy przeziębiony. Porównajcie jego głos z trójki do czwórki. Brzmią inaczej. Aczkolwiek tutaj dalej brzmi świetnie. Dantemu podkłada głos Reuben Langdon i to jest najlepszy głos Dantego w serii. Naprawdę się cieszę, że dalej jest brany do tej roli (BTW też grał w Power Rangers) i nie zmienili go na rzecz głosu Dantego z DmC (ale tamten głos też jest świetny). Nie wiecie jaką ulgę miałem, gdy dowiedziałem się, że będzie podkładał głos Dantemu w DMC 5. Tak samo z Vergilem. Cieszyłem się, że Dan będzie dalej grał Vergila. I to nie spoiler. Vergil jest w DMC 5. Widać go na pierwszym zwiastunie, zatem nie jest to spoiler.  Arkham brzmi creepy a bossów podkłada w większości jedna osoba. I dała im wiele charakteru. Naprawdę dobre wykonanie.

Znalezione obrazy dla zapytania devil may cry 3

  Przeciwnicy są tutaj zrobieni fajnie. A w każdym razie Kostuchy. Podoba mi się to, że podczas atakowania wypada z nich piasek i w czasie śmierci zmieniają się w piasek. Coś, czego np. 4 i DmC nie zrobiły lepiej. Jednak najprzyjemniej walczy się z Kostuchami (BTW ich nazwy nawiązują do 7 grzechów głównych). Z resztą bossów nie walczy się fajnie. Mamy przeciwników, których nie można podbić, mamy te przeklęte pająki, mamy okropne w walce przeciw nim szachy czy te mackowate cholerstwa zmieniające się w dym. Nie ma tutaj dużo fajnych przeciwników. Bossowie są wykonani dobrze. Każdy ma charakter...dobra, nie każdy np. ta dżdżownica czy stonoga. Moi ulubieńcy to Cerberus (ten boss oddziela graczy od tych urodzonych do slasherów do tych, którzy nie lubią tego gatunku), Nevan, Agni i Rudra (scenka z nimi jest genialna i zabawna) i Doppleganger. Nie lubię za to Beowulfa, tej stonogi czy tego przeklętego konia, zwanego jako Geyron. Reszta jest zrobiona całkiem dobrze. Na sam koniec zostawiłem walki z Vergilem. Są 3 walki, każda z nich różni się od innej. Te walki są zrobione świetne. Moją ulubioną jest pierwsza walka z Vergilem. Ta w deszczu, gdy pod sam jej koniec Vergilowi opadają włosy. Walka pomiędzy braćmi wyraźnie pokazuje ich różnice. Dante walczy wielkim mieczem i jest dość powolny a Vergil jest mega szybki i atakuje ultra szybką i silną kataną. Niestety walka jako niebieski nie jest już dobra. 

  Może od razu przejdę do gameplay'u Vergila. W DMC 3 w wersji na PC był ekskluzywną postacią a w wersjach na PS3/X360 i PS4/XONE jest już normalnie dostępny. Ale po skończeniu gry. Przechodzimy nim wszystkie poziomy co Dante, lecz bez cutscenek. Walki z nim jako bossem też są i tutaj ma kolor czerwony. Polecam go nazywać jako Vante. I tutaj jest poważna wada, bo ten białowłosy jest powolny. I to strasznie. W przeciwieństwie do jego wersji jako bossa, tutaj nie jest szybki. Ani trochę. Ma jeden styl walki (Darkslayer) i w większości polega na teleportach. A prawdopodobnie większość osób zapomni o tym stylu. Ma też 3 bronie. No dobra, 4 licząc broń dystansową. Vergil nienawidzi wszystkiego co ludzkie, więc używa zamiast pistoletów przyzywanych mieczy. One są wykonane dobrze. A reszta broni ? Mamy Yamato, Beowulfa i Force Edge'a. Yamato w tej grze nie jest szybkie i ma mało możliwości. Wydaje się też powolne. Czuć jednak siłę tej broni i czuć różnicę w graniu. A i nie możemy się wybijać nim w powietrze. Beowulfem walczy się inaczej niż jako Dante, ale tutaj nie do końca czuć tą broń. Force Edgem walczy się podobnie do Rebelliona Dantego, lecz są różnice w ich walce. Vergil używa też Yamato podczas użytkowania Force'a, Stinger jest krótszy i nie ma million stabs. Aczkolwiek najlepiej walczyć na sam początek tą bronią i potem lepiej wykupić inne umiejętności dla innych broni. Rozwijanie Vergila działa potem tak samo jak Dantego, też musimy przechodzić sekretne misje i też musimy ulepszać zdrowie. A i Devil Trigger ma od samego początku. Czy można przyzwyczaić się do jego gameplay'u ? Tak. Tylko wykupcie jeszcze wszystkie możliwości i masterujcie potem niebieskiego. Ja nie miałem zbytnio czasu na rozwijanie gry jako on, ale jako jego wersja z DMC 4 gram świetnie i uwielbiam grać jako Vergil.


Znalezione obrazy dla zapytania devil may cry 3

  Chyba niewiele mi już zostało do opisu, zatem przejdźmy do ostatnich rzeczy. Sekretne misje są większości ustawione w miejscach, gdzie kamera ich nie widzi, aczkolwiek nie musimy zawracać się pół drogi. Ich wymagania są różne, lecz są też niektóre przesadzone np. przesiedź 30 sekund nie dotykając podłogi czy coś. Skórki w tej grze są zrobione spoko. Najlepiej zrobione są skórki Vergila, bo po zdobyciu jego stroju Corrupted, jego Devil Trigger zmienia się na Nelo Angelo i daje nam nowe ruchy. Grafika wyciskała siódme poty z PS2 i trzeba przyznać, wygląda tu dobrze. Tak samo szczegóły np. pod koniec pierwszej walki braci, przez deszcz i zmęczenie, włosy Vergila opadają i wtedy bracia mają taką samą fryzurę. Muzyka w tej grze jest genialna. To ewidentnie mój gust. Najbardziej lubię Devil's Never Cry, muzykę pierwszej walki z niebieskim diabłem, muzykę walki z Agni i Rudrą..właściwie uwielbiam chyba cały soundtrack z wyjątkami np. Geyron czy muzyka Cerberusa. Troszkę tego jest. Wprowadzono ocenę SSS w walce i również zmieniono ich nazwy. Tym razem na lepsze. Jest też kompletnie przebudowany system oceniania misji. I mój boże, jest bardzo surowy. Naprawdę trzeba się napracować, by zdobyć S. Jest z tego satysfakcja, choć momentami jest wszystko przesadzone. Niekiedy za ukończenie misji w 3 minuty, dostaniemy D. Krwawy pałac jest wykonany dalej solidnie i w przeciwieństwie do jego wersji z 4 i 5, mamy 10000 pięter. Po ukończeniu jednego piętra, możemy wejść do jednego dającego nam zdrowie, drugiego dającego nam DT i trzeciego dającego nam więcej wrogów. Kolejność przechodzenie pięter jest różna i możemy przechodzić przez piętra o 1, 10 i 100. Również wygląd DT Dantego zmienia się przez trzymaną przez nas broń (uwielbiam jego wygląd z Agni i Rudrą, ale sam niespecjalnie lubię wersję z Rebellionem). Ciekawa jest nagroda pod sam koniec, jeśli ubijemy 100 przeciwników. Poza standardowym zakończeniem, dostajemy też krótką scenkę odpowiadającą nam, co się stało z bratem Dantego i to jest dobre wprowadzenie do jedynki. 


Podobny obraz

  Jak zatem trzyma się Devil May Cry 3 ? To jest świetna gra. To jest wreszcie ten Devil May Cry, którego kocham. To jest coś, co potem rozwinie się w czwórce, DmC i ostatecznie przekształci wszystko co najlepsze w 5. Polecam tą grę każdemu. Jest idealna dla nowych graczy i na pewno nikogo nie odstraszy. Dobra, może odstraszyć wysokim poziomem trudności, ale c'mon. Pewnie graliście w trudniejsze gry np. Dark Souls, Cannon Fodder, Crash Bandicoot itd. Warto zagrać. Naprawdę. Inni pewnie się obrażą i pójdą dalej grać i wychwalać niedopracowaną jedynkę, inni tą grę pokochają a inni znienawidzą. Ja należę do ludzi, którzy ją pokochali i od tej części zaczęła się moja miłość do tej serii, oraz zacząłem grać masowo w slashery. Przedtem grałem jedynie w God of War i to był bezkompromisowo najlepszy dla mnie slasher. Dziś na GoWy patrzę inaczej i kiedyś nimi też się zajmę. Jednak wiedzcie, że dla mnie najlepszą serią slasherów jest Devil May Cry. I czwórką i rebootem i najlepszą odsłoną zajmiemy się w przyszłości. Po God of War. I mam nadzieję, że kiedyś dostaniemy remake nie tylko jedynki, ale też dwójki i trójki. Jedynka jest ok, dwójka paskudna, zatem remake'i mogłyby naprawić wiele rzeczy i uczynić te gry grywalnymi jak na dzisiejsze standardy. DMC 3 dalej dobrze się trzyma, ale graficznie może już nie być tak dobrze jak kiedyś. A Capcom potrafi zrobić dobrze remake. Dobrym przykładem jest właśnie Resident Evil 2, którego oryginał nie lubię a remake bardzo lubię. Tylko wystarczy chcieć a z Capcomem bywa różnie. Ale skoro Capcom się odrodził, kto wie. Chcą robić remake'i, zatem módlmy się o odnowienie tych trzech gier.  

I to jest też koniec tego bloga. Mam nadzieję, że wam się podobało moje narzekanie i zachwalanie. Piszcie co myślicie o tych trzech grach, jakie z nimi macie wspomnienia i oceniajcie bloga. Do zobaczenia w kolejnej kanapce, w której zajmiemy się....kelner, co tutaj robi ta irytująca żaba ? I czemu wydaje dźwięki akordeonu ? I czemu są tutaj jakieś rękawiczki z pomarańczowymi włosami ? Trzymajcie się.

 

Kącik Muzyczny

Tutaj przedstawię wam 3 utwory z DMC 1 i 3, które bardzo lubię i najbardziej zapadły mi w pamięć, albo utwory, których ludzie nie znają. Taki mój subiektywny wybór. W dwójce takiej muzyki nie ma. W ogóle Devil May Cry posiada chyba najlepszą ścieżkę dźwiękową w historii gier. Ale po kolei.

W DMC 1 mamy Public Enemy, który jest najbardziej charakterystycznym utworem tej gry. Pewnie większość ludzi kojarzy jedynkę właśnie z tą odsłoną. I nie dziwota, bo ten utwór jest bardzo dobry. Może tekstu nie ma, lecz naprawdę jest dobry.

Na drugi ogień dam tutaj Lock and Load. Jego nowsza wersja jest w Devil May Cry 4 i prawdopodobnie z tej gry jest znana. A to tylko remix. Znaczy, ktoś zagrał ten utwór inaczej i dodał tam tekst. Sam wolę wersję z DMC 4, lecz tutaj również wypada dobrze i jak sugeruje nazwa, pojawia się dopiero po pojawieniu się przeciwników o nazwie Blade.

I tutaj muzyka nie występująca normalnie w grze. To utwór bonusowy. Nazywa się Ring The Noise i wykonawcą tego utworu jest Yukihiro z L'Arc~en~Ciel. Zapamiętajcie tą nazwę, będzie wracać. A czy sam utwór jest wykonany dobrze ? To pozostawiam wam, bo sam nie jestem pewny jak go ocenić. Brzmi nawet dobrze, wokal może być, ale coś mi w nim z jakiegoś powodu nie pasuje. Nie wiem. Chyba sama jakość utworu. 

Jako że w DMC 2 nie ma charakterystycznej muzyki, przeskoczymy sobie do Devil May Cry 3. I tutaj miałem naprawdę ciężki wybór wybrać 3 utwory. Ale pójdę tak. Najważniejszym i najbardziej charakterystycznym utworem trójki jest zdecydowanie Devil's Never Cry. Ten utwór po wprowadzeniu organami, kompletnie zmienia się o 180 stopni. Jeśli lubicie ten gatunek muzyki, to was nie zawiedzie.

Kolejnym utworem będzie....mój boże....Chcę dać jakiś utwór walki z Vergilem, lecz nie jestem pewny który. Sam kocham utwór pierwszej walki, aczkolwiek ludzie niespecjalnie o niej pamiętają. Wszyscy za to uwielbiają utwory z walki drugiej i ostatniej. Sam muzyki z ostatniej walki nie do końca lubię, więc logicznym posunięciem byłby chyba drugi utwór. Ale wybiorę z walki pierwszej. Ona buduje klimat walki jak i brzmi dobrze. 

Ostatnim utworem będzie...jasna cholera. Wybór jest naprawdę ciężki. Kusi mnie wybranie muzyki ze statuy a pierwszej muzyki bitewnej Dantego. Pierwsza zachowuje klimat jak i spokój w grze a druga też daje do klimatu i naprawdę dobrze brzmi podczas walki. Chyba dam...muzykę ze statuy. Może na wieczory wam się przyda, jeśli chce wam się posłuchać muzyki z gier. Albo nie. Dam te dwa utwory. Złamię już w pierwszej kanapce zasadę trzech utworów. A co mi tam. Czy powtórzy to się więcej ? Nie raz i zobaczycie, jak dotrę do DMC 5. To ja się z wami żegnam i zostawiam przy muzyce

Tagi: Devil May Cry Devil May Cry 2 Devil May Cry 3 kanapka

Oceń notkę
+ +10 -

Oceń profil
+ +55 -
Evo24
Ranking: 831 Poziom: 44
PD: 11737
REPUTACJA: 3136