Blog użytkownika Evo24

Evo24 Evo24 27.04.2019, 21:01
Devil May Cry 5 - Wrażenia po skończeniu gry [ogromne spoilery]
214V

Devil May Cry 5 - Wrażenia po skończeniu gry [ogromne spoilery]

Devil May Cry to moja ulubiona seria gier w ogóle. Ze wszystkich odsłon tylko dwójka była najgorsza (okropność, odradzam). Skończyłem piątkę na prawie każdym trybie (poza Hell and Hell, gdyż jestem w połowie gry na nim) i co o niej myślę ? 

Ten blog jest głównie dla ludzi, którzy skończyli Devil May Cry 5. Będę omawiać przeciwników, fabułę, postacie i bossów. Jeśli jeszcze nie skończyłeś gry lub szukasz czegoś w stylu recenzji bezspoilerowej, nie ten adres. Jeśli masz wywalone na spoilery, to zapraszam. Też jesteś mile widziany. 

Na Devil May Cry 5 czekałem naprawdę długo. Od ogłoszenia na E3 2018 roku, byłem zajarany. Swoją drogą dla mnie Capcom załatwił E3. Żadne Cyberpunki i TLoU2 nie jarały mnie tak bardzo, jak DMC 5 i RE2. Wyjątkiem było Sekiro, którym też bardzo się jarałem. Gdy wyszło demo  na PS4 i XONE, wrzuciłem swojego pierwszego bloga z zachwytami .  A jak z pełną wersją ? Już mówię, dla mnie Devil May Cry 5 (i Sekiro ale o tym może kiedyś) to moja gra roku. 

Będę tutaj wspominaj poprzednie odsłony oraz DmC: Devil may Cry, którego nie wliczam do serii. Uznaję tę odsłonę za coś zupełnie innego.  Jeśli chcecie wiedzieć co o niej myślę, to powiem: To jest jeden z lepszych slasherów, ale średniawy Devil May Cry. 

Od czego tu zacząć ? Bo naprawdę jest dużo do obgadania. Może przejdę do fabuły.

Znalezione obrazy dla zapytania devil may cry 5

Do biura Devil May Cry przybywa niejaki V z pracą dla Dantego. Mianowicie, prastary demon wkrótce wróci do życia i potrzebna pomoc syna Spardy. Dante wraz ze swoimi współpracownicami - Lady i Trish - rusza załatwić sprawę. Dołączają też V i Nero, który chce się zemścić na Urizenie (imię demona) za utratę swojej demonicznej ręki. okazuje się, ze demon jest zbyt potężny i pokonuje Dantego oraz panienki a jednoręki łowca i tajemniczy zleceniodawca jako jedyni zdołali uciec. Po miesiącu wraca V i Nero z mechaniczną protezą stworzoną przez jego przyjaciółkę Nico, by dokończyć to, co zaczęli. Z czasem okazuje się, ze Dante przeżył i tez postanawia pokonać demona, lecz nie tylko dla zysku ale i z pobudek osobistych. Sam przeciwnik gromadzi w piekielnym drzewie Klifot (w którym sam siedzi) krew mieszkańców Red Grave City, by zdobyć więcej mocy. Sama fabuła jest niezła. To nie jest DMC 1 i 2, gdzie historia była do dupy. To coś na poziomie 3 i 4. Przyjemnie się nią ogląda. Jest opowiedziana w stylu czwórki i trójki. Są elementy epickości, powagi i mroku, ale też i komedii. Dochodzi też do wielu istotnych zdarzeń jak np. wyjaśnienie kim jest V a zakończenie gry jest dobre. Wolałbym, gdyby podeszli do tego trochę inaczej, ale nie mam za złe obranej drogi. No i miałem satysfakcję z ukończenia gry. Każdy z bohaterów ma swój charakter i pewnie każdy znajdzie swojego ulubieńca. Konwersacje między nimi są ciekawe i dobrze zarysowane. Nero to nasz bohater z końcówki czwórki, który jest dojrzały i bawi się z przeciwnikami. Jednak dalej się rozwija z biegiem gry i wynik końcowy jest dobry. Nie będziecie się z nim nudzić. W przeciwieństwie do Dantego, jego żarty są trochę gorsze i klnie. Tak, nasz bohater przeklina, ale to nie jest Donte. Nie przeklina tak ostro jak on. Słów zaczynających na f używa 3 razy. Poza nim i Gryfem (który też przeklina na f i to częściej), wulgarność tej gry jest taka jak w DMC 4. Wiecie, różnorakie wersje ,,ass", ,,bitch", ,,shit". Wracając do porównania Nero i Donte..wygląda podobnie, ale to nie te same postacie. Swoją drogą, jego wygląd  mi się podoba. Jego przyjaciółka - Nico - jest postacią, która nie każdemu się spodoba. Zabawna, wulgarna momentami (ass, bitch, shit itd. Jej scenki z Nero są kapitalne i wyraźnie widać między nimi relację ,,Najlepsi przyjaciele". To nie para. Białowłosy dalej jest z Kyrie. Nico lubi też mówić o swoich maszynkach niczym dzieła a i potrafi też ocenić inne bronie. No i to też babka zdolna przylać demonom. Rozjeżdża je swoim vanem i jest jedna ciekawa scenka, w której załatwia empuse papierosem (palaczka, co też jej daje do charakteru). Skojarzenia z pierwszym teaserem DmC ? A co do Kyrie... prawie jej nie ma (Jest tylko w retrospekcji i pod koniec  rozmawia ze swym chłopem przez telefon) ale przez opisy z gry i to, co o niej mówi Nero wyraźnie widać, że jest lepszą postacią niż w DMC4. Tutaj wreszcie jest osobą. Fakt, nie ma okazji pogadać i gra jej nie pokazuje, lecz sam jej dialog z Nero wyraźnie pokazuje, kim jest ta postać teraz. Bo to nie jest ,,dziewczyna Nero" z czwórki. Tam była chyba najgorszą postacią. Tutaj jest zmiana na lepsze.  A skoro o panienkach jesteśmy, to czas na Lady i Trish. Ze wszystkich postaci wypadają najgorzej. Poza byciem na początku gry i uratowaniem przez bohaterów, nic nie robią i są w tej grze chyba na siłę. Po prostu niepotrzebne. Ale hej, przynajmniej można pogapić się na ładne widoczki, nie ? A i od razu zaznaczę, mam w dupie cenzurę. Dante nie jest już emo-punkowym nastolatkiem, tylko starym, dobrym wyjadaczem. Dalej ma białe, długie włosy, używa tony sarkazmu, lubi żartować i komediować, lecz w tej części często mu się zdarza spoważnieć. Na szczęście to nie poziom DMC2. To taki Dante z DMC 3 i 4 tylko momentami bywa poważny. Uwielbiam tą postać. Kilka scen naprawdę mnie rozśmieszyło i rozwaliła, w tym scena z kapeluszem Fausta dosłownie parodiująca Michaela Jacksona. Szkoda że Dante jeszcze kapeluszem nie rzucił. Dobra, dość o Dante. Czas na nową postać. V to ciekawa postać. Wpasowuje się jako tajemnica do rozwikłania. Wygląda jak postać z Final Fantasy. Ja go lubiłem nie za to, a to że wyglądem przypomina mi mojego kumpla z czasów technikum. Osobowością jest ok, bo co prawda skomentuje coś poezją, jego wyzwiska przeciwników są komiczne (V uwielbia prozę Williama Blake'a i mam za to plus) a głównie jest cichy, skryty i dąży tylko do pokonania Urizena bez względu na straty. Jest też bardziej emocjonalny. Widać to gdy spotyka Proto i Scouto Angelo i widzi dom podobny do domu Dantego. To trochę taki emoboy tyle że nie jest homoseksualny.  Podsumowując: podobała mi się ta postać. I zdaje sobie sprawę, że wygląda jak Kylo Ren. Od razu powiem, że V miał taką twarz zanim Kylo się pojawił. To rycerz Ren przypomina V a nie odwrotnie :P Towarzyszą mu przyzywane demony: Cień (pantera zmieniająca kształt z DMC 1), Koszmar (Gigantyczny golem, który był bossem DMC1) i Gryf (wzorowany na Griffonie  z DMC1). Ten ostatni jako jedyny gada i jest jedną z zabawniejszych elementów gry. No i wreszcie sam Urizen. To przeciwnik pożądający mocy i o ile tacy przeciwnicy kiedyś byli (Vergil w 3 i w połowie Sanctus z 4), tak sam Urizen jest bardzo klimatyczny, dla mocy rujnuje miasto i wygląda obłędnie. Prawdę mówiąc, widząc jak wścieka się i wstaje ze swojego tronu, sprawił że dostałem ciarek i dreszczy. Jak to dobrze wyglądało. Sam typ też jest związany tajemnicą i jest związany z najlepszym antagonistą tej serii (Jak ktoś mi powie, że Mundus to zabije śmiechem, ale co kto lubi).

Trzeba też wspomnieć o duperelach typu grafika i ilość klatek. Grałem na zwykłym PS4 i od razu powiem, że ta gra wygląda ślicznie. Chodzi w 1080p, ale najbardziej spodobało mi się cieniowanie. Gra powstała na silniku RE Engine, czyli silniku pisanym z myślą o horrorach. Mrok kontrastujący ze światłem robi ogromne wrażenie. Ba, nieraz cieniowanie jest tak dobre, że Dante wydaje się momentami mieć czarne włosy. Klatkarz utrzymuje się w okolicach 60 klatek i spada w cutscenkach (jednak jest tego bardzo mało) oraz gdy V rozwala w misji V drugą blokadę i gdy Dante w formie DT używa Stingera z dużą ilością wrogów. 

Podobny obraz

I czas przejść do klimatu, muzyki, lokacji, voice actingu etc. Klimat jest zdecydowanie inny niż w poprzednich odsłonach. Naprawdę robi wrażenie. Tak wiem, to nie jest klimat DMC 1 (Niby klimat Resident Evil, ale to chyba przez skalę i kamerę, która o ile w Residentach jako element grozy pasuje, bo nie wiemy co czai się za rogiem, tak w DMC 1 była słabym elementem ), totalny brak z 2 czy z 3 i 4 ale też daje radę. Ogólny mrok to też dobry dodatek do klimatu. Lokacje do 12 misji robią wrażenie. Widzimy miasto i jego elementy zrujnowane przez drzewo Klifota. Są też takie elementy, przez które może spowodować smutek, jak zniszczony rynek w misji 2 czy wszędzie ciała (? Sam nie wiem co to) ofiar demonów. Od misji 13 do 16 mamy drzewo Klifot i jego wnętrza. To akurat może być rozczarowujące i nijakie. Jednak cieszę się, że nie zrobiono czegoś w stylu DMC4, gdzie każde miejscówki modne w slasherach się pojawiały. Potrzeba elementów śniegu ? Damy lodowy zamek. Modne są elementy dżungli. Damy z dupy wyrośnięty las, który jest moją znienawidzoną lokacją w serii. Dalej wiecie. W poprzednich odsłonach też były niemal identycznie lokacje i tylko przy czwórce ludzie mieli problem. Od 17 do końca gry jest już interesująco, bo mamy miejsce nostalgiczne dla Dantego, sam szczyt Klifota i przez chwilę Krainę Mroku i ulice Red Grave City po tej masakrze. I przyznam, popisali się. Muzyka jest bardzo dobra i przyjemnie się słucha. Owszem, to nie są chóry czy organy z poprzednich odsłon, lecz cieszę się, że nie dostaliśmy tak oklepanego schematu. Devil Trigger to utwór genialny. Często nie wiem co na konsoli robić i zjeżdżam w dół DMC 5 tylko po to, by posłuchać muzyki.

Subhuman to temat rzeka. Pierwsza wersja, ta znienawidzona przez paskudny wokal była tak okropna, że nie mogłem przestać tego słuchać. Takie Guilty Pleasure muzyczne. Nowa wersja brzmi dużo lepiej i o ile nie jest to typ muzyki, który słucham naokoło (czasem puszczę) tak pasuje do Dantego, do jego lokacji tego co w nich legendarny łowca demonów odwala.

Crimson Cloud V już na starcie budził u mnie mieszane odczucia (znaczy, gdy pierwszy raz go usłyszałem), lecz po przesłuchaniu go kilka razy, zaczęło mi się podobać. Też pasuje do V (tekst piosenki ma też mały spoiler fabularny) i do jego gameplay'u. Samo wprowadzenie w wersji Game Edit pasuje do tajemniczości postaci.

Moim ulubionym utworem (jak pewnie większość osób się domyśla) jest Mad Qualia, który promuje grę. Dałbym też stwierdzenie, że gdyby DMC 5 dostałoby anime, to byłaby to świetna czołówka.

Co do reszty ścieżki dźwiękowej, jest bardzo dobra. Bosoowie też mają swoje utwory i o nich powiem, gdy będę omawiać bossów. Ale zdradzę, że tylko jeden utwór mnie rozczarował. Voice Acting to też jedna z najlepszych rzeczy w tej grze.  Reuben Langdon to mój ulubiony Dante. Uwielbiam go w tej roli i tutaj również spisał się na medal. Johnny Yong Bosh również spisuje się na medal. Aczkolwiek brzmi trochę inaczej niż w DMC 4. Chyba mikrofon ma inny. Tak mi się wydaje. Świetny też jest Brian Hanford jako V. Praktycznie każdy brzmi świetnie. Moim ulubionym głosem jest Joey Camen jako Morrison. O Morrisonie wspomnę później. Jest też jak zwykle genialny Dan Southworth jako Urizen oraz jeszcze jedna postać, o której powiem omawiając bossów.

Zapomniałbym o poziomie trudności. Jeśli ktoś oczekuje czegoś na poziomie DMC 3, to raczej się rozczaruje. Gra jest prosta, lecz nie znaczy że trudna. Część przeciwników i bossów jest bardzo wymagająca. Porównałbym ciężkość gry do DMC4. Co do Dante Must Die… Powiem moją kolejność tych trybów. Od najtrudniejszego do najprostszego. DMC 1> DMC 5=DMC 3> DMC 4>DMC 2 (bo wystarczyło tylko strzelać we wszystkich). Dziwnie to wygląda. Wyjaśnię. Grając w DMD w piątce miałem spore skojarzenia z trójką. A ta odsłona była ciężka na tym trybie. Jednak daleko im do jedynki. Moim zdaniem DMD jest najtrudniejsze w pierwszej odsłonie tej serii. Głównie przez długie wzmocnienie przeciwników oraz ciężkich bossów. Mundusa pokonywałem...No niecałe 120 prób było, bo się wkurzałem i już zacząłem to liczyć. Także DMC 5 na normalu to poziom czwóki, Son of Sparda już jest cięższe a DMD jest równie męczące jak DMC 3. Przynajmniej dla mnie.

Następnie rozgrywka. Cieszę się, że inspirowano DmC. Jeśli coś w porównaniu do poprzednich odsłon reboot zrobił dobrze, to budowa poziomów i skupienie się na walce. I tutaj jest podobnie. Poziomy są korytarzowe i mają wywaloną eksplorację i łamigłówki. Bardzo się cieszę z tego powodu. Jeżeli jest coś, co bardzo mnie wkurzało w poprzednich odsłonach, to była eksploracja i powolne zagadki. Dla mnie nie to jest podstawą w tej serii a walka. I bardzo mnie rozwaliło, gdy w kilku recenzjach wiele osób narzekało na brak eksploracji. A co ? To RPG ? Nie. Eksploracja jest zbędna. Jedynymi znajdźkami w tej grze to blue orby i purple orby. Nietrudno je znaleźć. Znalazłem wszystkie niebieskie bez patrzenia w internet i tylko jeden z fioletowych mi został do calaka. Ewentualnie w niektórych misjach będziemy potrzebować młodych Nidhogga by odblokować przejście, ale są bardzo blisko zablokowanych przejść i tylko chmara wrogów nas spowalnia. Nie ma też backtrakingu. Coś, na co seria cierpiała ot dłuższego czasu. Chyba najbardziej oberwało się trójce. Devil May Cry 3 jest dziwnie zbudowaną grą. Także przez eksplorację. I nagle pojawią się ludzie mówiący, że czwórka bardziej ucierpiała bo odgrzewa stare lokacje i zawracamy się jako Dante (lub Trish albo Vergil). Pod względem walki, to nie przeszkadza. Jak ktoś na eksplorację na to patrzy, to jest do dupy. No i nie walczymy ze wszystkimi jako Dante. Z Credo nie walczymy, z Sanctusem Dante też nie walczy a poziomy są tylko odrobinę zmodyfikowany. Wynagradzają za to cutscenki Dantego z bossami i inny system walki. Co do piątki, jeśli musiałbym na siłę lub pod przymusem powiedzieć czy jest backtracking, to w misji 12 są takie elementy, lecz jest tego naprawdę mało i tylko w jednej lokacji. Zagadek praktycznie nie ma. Postacie ma też normalną fizykę. Znów rzecz, która była w DmC, bo w starszych odsłonach fizyki praktycznie nie było. To była fizyka na poziomie....kamienia ? Kłody ? Postać nie miała ciężaru a w piątce jest. Nie wiem czy ktoś nadal się o to czepia, bo jeden koleś, którego znałem stwierdził ,,Skakanie jak w DmC ? To gra się tak samo jak w ten słaby reboot. Nie dla mnie to. Wracam do jedynki ". Nie pytam.

Podobny obraz

Przyszłą pora na system walki poszczególnymi postaciami. Nero to właściwie udoskonalona wersja z czwórki. Mamy ciosy mieczem z czwórki oraz zupełnie nowe ciosy, jak rzucenie się na przeciwnika w locie czy ładowanie Czerwonej Królowej niczym dodawanie gazu w motorach. Nero ma też rewolwer, który wreszcie jest normalną bronią. Strzela się z niego przyjemnie. Największą zmianą są Poskramiacze Demonów. W miejsce demonicznej ręki, białowłosy dostaje protezę, znaczy kilka protez. Każda z nich ma swoje zalety i wady. Można też je wzmacniać i gdy oberwiemy podczas ich używania, tracimy dłoń. I to jest rozwinięcie gameplay'u Nero. W 4 właściwie po pokonaniu szyby Agnusa, nasza ręka przestała być ulepszana i rozwijana. Tutaj jest to dobrze zrobione. Moje ulubione protezy to Uwertura rażąca prądem, Ragetime zatrzymująca czas, Gerbera pozwalająca wystrzelić się w powietrzu i bronić się przed przeciwnikami wraz z atakiem wiązkami laserowymi oraz Niszczycielska Broń, która zastępuję utraconą dłoń Nero i jest przepotężna. Polecam jej używać zamiast....A ostrzegałem przed spoilerami. Polecam używać tej protezy zamiast nowej ręki Nero. Pod koniec gry, Nero odzyskuję swoją rękę i zdobywa umiejętność diabelskiej przemiany. Swoją drogą wygląd Nero jako demona jest zarąbisty (nie lubię tak mówić, lecz nie umiem inaczej tego powiedzieć). W tej formie, nasz bohater walczy bardzo podobnie do czwórki i to chyba jeden z lepszych DT.

Znalezione obrazy dla zapytania devil may cry 5 nero devil trigger

I Nero w końcu korzysta z tego krzyżaka na padzie. Walka nim sprawa masę radości i mi się nim gra najlepiej w serii (Dante też, lecz o nim za chwilę). Jeżeli jest jakaś wada, jaka mi się nie podobała, to brak zmiany protez w locie. W moim pierwszym blogu wspominałem o tym problemie i myślałem, że Capcom to naprawi i przypisze zmianę w locie np. na krzyżaku. Krzyżak to Devil Trigger a zmiany w locie rąk nie ma. Co mi się nie podoba bo jest ten problem, że jak zdobywam inną rękę, a chciałem używać obecnie zaaplikowanej, to wysadzam ją. Coś jest marnotrawstwem. I to mój jedyny problem gry tą postacią. Uwielbiam grać jako Nero.

Znalezione obrazy dla zapytania devil may cry 5 nero

Dante jest chyba najtrudniejszy do ogarnięcia. Co nie znaczy, że jest okropny. Ma świetny system walki. Mamy 10 broni. 5 broni palnych i 5 broni białych. Najpierw bronie palne. Ebony i Ivory to jeden ze znaków rozpoznawczych Dantego. Strzela się przyjemnie i mają sensowny dźwięk. Strzelba też jest bardzo dobra. Mamy rakietnicę Lady (właściwie starszą i nowszą wersję, ale to tak naprawdę jedna broń) którą strzela się podobnie jak w czwórce oraz dwie rakietnice (jeśli znajdziemy starą). Dla mnie rakietnice to ostatnia deska ratunku w różnych sytuacjach. Bronie białe..mamy Rebelion znany nam z poprzednich odsłon. Walka nim nadal jest przyjemna. Mamy też Spardę, lecz (co trochę rozczarowujące) to taka skórka dla Rebeliona. Gra się tak samo a broń od czasu do czasu zrobi animację kosy jak w 4. I macie odpowiedź, dlaczego wpisałem 5 broni białych. To praktycznie to samo, lecz ci co wolą Spardę, to nie będzie żaden problem. Mamy Demoniczny Miecz Dante, który jest genialny. To połączenie obydwu tych mieczy oraz ciosów ze stylu Mistrza Miecza plus przyzywane miecze Dantego, które działają świetnie. Jest to najbardziej rozwinięty miecz w grze i warto z niego korzystać. Mamy Balroga, czyli co to za DMC bez rękawic (nie, DMC 2 ?). Jedna ważna rzecz. Szkoda, że Dante nie pokazał jak zdobywa tą broń, jednak jest w notatkach Nico wyjaśnione jak  zdobył Balroga. Sama broń jest podzielona na dwa tryby, co podzieliło graczy. Mi obydwa tryby przypadły do gustu, aczkolwiek preferuję pierwszy tryb. Jaki ? Ten pierwszy to szybkie ciosy pięściami i tylko pięściami. Boks w szalonej formie. Drugi tryb to  potężne i oszałamiające kopniaki. Taki tryb też mi odpowiada, ale jestem jednym z tych ludzi, dla których ważna jest szybkość.  Podoba mi się wygląd rękawic i kopaczy. Kojarzy mi się z Ifritem z jedynki. Fajna jest też mechanika ala żaru, że trzeba broń naładować by płonęła. Kopniakami wystarczy trzymać przycisk ataku a rękawicami tylko atakować jak szalony. Kolejna broń to Cavaliere, czyli motor Dantego. Mój boże, jak ja kocham tą broń. Można ten motocykl łączyć i jeździć nim atakując wrogów (to tylko w trybie Swordmaster) lub rozłączyć i atakować dwoma piłami. Mogę też łączyć te ciosy by np. atakować piłą, potem tylnym kołem motocyklu i znów atakować piłami. I to jest dobry system walki (prawda, Nier: Automata ?). Przeszkadza mi tylko wersja R, gdzie motor ma żywsze kolory. Nie podoba mi się ten wygląd i nie wiem czy automatycznie jest taki kolor po kupieniu wersji Deluxe (wkrótce ulepszam grę na Deluxe) czy mam wybór. Jak nie, to będę niezadowolony. Ciekawostka: pierwotnie ten motor miał nazywać się Emperor i miał go używać Nero. Ostatnią bronią jest Król Cerber. Pamiętacie Cerberusa z DMC 3 ? To jest coś takiego ale z kilkoma bajerami. To lodowe nunchaku może zmienić się w ognisty kij lub elektryczną mieszankę tych dwóch. Z tej broni korzystałem najmniej, lecz przydaje się na pewnego przeciwnika. Później o nim wspomnę. Oczywiście Dante zmienia się w demona i ponownie ma gameplay oparty na stylach jak z czwórki. Tutaj jest chyba dopracowany perfekcyjnie. Trickster to uniki i teleport do przeciwnika, Swordmaster to dodatkowe ciosy dla broni (zależy jakiej używamy), Gunslinger to dodatkowe ataki do broni palnej (BTW Ebony i Ivory są strasznie przekokszone używając Gunslingera) i Royal Gurad, który jest przegięty. Używając go tracimy nie zdrowie a DT i zadajemy mnóstwo obrażeń z niego. Można też zblokować wszystko. Ba, za jego pomocą można pokonać ostatniego bossa w ciągu 3 sekund ! Nie żartuję. Mimo wszystko wyćwiczenie Dantego jest dość trudne i chyba potrzeba pająka zamiast ręki by go w pełni opanować. A i zapomniałbym o innej broni palnej, która jest całkiem ciekawa, lecz o niej jeszcze wspomnę. Na koniec dodam jeszcze o innej formie łowcy. Pamięta ktoś formę Majina z DMC 2. Jeden z dobrych elementów gry, ale tak z dupy wprowadzony (nikt nam nie wyjaśnił jak Dante go pozyskał). Był momentami deską ratunku oraz ciężko się w niego zmieniało. Strzelam, że Capcom zapomniał o jego istnieniu i stworzyło formę na nim bazującą. Diabelska Przemiana Grzechu lub Sin Devil Trigger. Wygląda obłędnie oraz jest wytłumaczony fabularnie.. Ładuje się go, poświęcając punkty DT przytrzymując klawisz odpowiedzialny za transformację w demona. Po napełnieniu paska wystarczy go przytrzymać, aż Dantemu pokażą się rogi i puścić. Widzimy  genialną animację transformacji. Ta forma jest tzn by przekroczyć wszelkie granice i (poza urozmaiceniem) pozbyć się denerwujących przeciwników. Jest potężna i łatwo zabija przeciwników. Różni się od DT znacząco. Sin jest powolny i nie regeneruje się jego zdrowie. Nie ma animacji obrywania, trwa strasznie krótko i nie możemy go przedłużyć. Możemy też od razu zakończyć działanie po zdobyciu SSS naładowanej na maxa lub po użyciu przepotężnego combo. Po wyczerpaniu, nasz bohater pada i musi chwilę odsapnąć, co naraża go na cios. 

Znalezione obrazy dla zapytania devil may cry 5 dante

I czas na najbardziej oryginalny system walki w serii, który stawia wszystko na głowie. V to nie jest typ jak Dante czy Nero. Fizycznie nie jest dobrze sprawny. Sam nie potrafi udźwignąć Spardy. V to taki summoner. Do walki wzywa swoje demony. Cień atakuje w zwarciu, Gryf strzela z daleka a używając punktów DP możemy przywołać Koszmara siejącego chaos. Z nim jest taki problem, że jest powolny i sam atakuje, więc radziłbym go dosiadać, lecz gdy obrywamy siedząc na nim, tracimy punkty DT. Możemy też sprawić, by demony przez chwilę same atakowały (do w tym przypadku jest głupie i zaraz do tego dojdę) a punkty regenerujemy nie tylko wyśmiewając się z przeciwników czy atakując, ale też czytając poezję Williama Blake'a. No co ? Nie ja to wymyślam. Stwory też mają paski zdrowia, więc trzeba na nie uważać i jeśli padną, trzeba poczekać (najlepiej blisko nich) by wróciły do walki. Demony nie mogą też zabić przeciwników i tylko V jest w stanie je wykończyć i animacje wykańczania ich są mistrzowskie. A i w przeciwieństwie do innych slasherów, gdzie wykończenia są sprawiają bohatera nieśmiertelnym, V otrzymuje obrażenia i nie ma nieśmiertelności. Ten gameplay jest bardziej dla nowych graczy, bo jest dosyć łatwy, lecz nie nazwałbym go trybem dla noobów. Można nim się pobawić i wytrenować na hardkorowca. Trzymamy się na dystans, nie atakujemy bezpośrednio i tylko czekamy aż zmasakrowany demon będzie oszołomiony (czy jakoś tak). Gra się dobrze, lecz mam z nim pewien problem. Misji z V jest mało, bo 6-7. Co gorsza, sam V ma strasznie mało ciosów. Najmniej ze wszystkich. Mimo wszystko jego gameplay jest bardzo dobry i z całą pewnością nie jest popsuty, tylko mała ilość ciosów jest słaba, przez co V jest mniej różnorodny. Jeśli jakimś szalonym cudem powróci w DMC 6 (bo gdyby nie mała ilość ataków, to walka nim byłaby genialna) to na pewno byłby jeszcze lepszy. Na marginesie, ludzie wymyślają jakieś brednie, że V nie lubi walczyć z demonami i boli go ich zabijanie. To bzdura. On tak samo jak Nero i Dante uwielbia kopać im tyłki, lecz inaczej to okazuje. A i zdobywanie SSS jest nim stosunkowo łatwe.

Znalezione obrazy dla zapytania devil may cry 5 V

Także mamy dwie wady tej gry. Zbyt mała różnorodność ciosów i mała ilość misji V oraz brak zmiany protez Nero w locie. I niestety nie żyjemy w idealnym świecie. Ta gra też ma wady. Każda ma wady. Nawet ten cały przehypowany Wiedźmin 3 (jak ktoś racjonalnie myśli, to zobaczy dużo wad), który moim zdaniem jest ok.

Gra ma dużo niewidzialnych ścian, co jest do dupy. Kamera kolejny raz jest rozwalona. To już tradycja serii, że kamera jest dziwaczna. W DMC 1 najbardziej mi się nie podobała. Rozumiem, że to miało być na wzór starych RE bo to miała być czwarta odsłona, ale tutaj po prostu szkodzi. To nie miał być horror, tylko gra akcji. Może klimat być, ale kamera bardzo denerwowała. W DMC 2 kamera to czyste zło. Sama namierza i przykleja się do wroga oraz statyczna kamera zrobiona gorzej, niż w jedynce. Paskudztwo ! DMC 3 i 4 mają już większą swobodę, lecz dalej są momenty statycznych kamer, co utrudnia w walce. W DMC 5 kamera jest lepsza. Głównie jest za plecami bohatera, ale czasami gdy namierzamy przeciwnika zza naszymi plecami, to kamera automatycznie się zmienia w dość denerwujący sposób. A i przy bossach kamera czasami nie pokazuje całej areny. Przy jednym bossie wydawało mi się, że arena jest strasznie mała a potem się dziwiłem. Jest też ten sam problem, który był już przy czwórce. Capcom znowu nie dał możliwości przechodzenia misji innymi postaciami niż tymi, dla których były dedykowane. Dam tu w przykładzie DMC 3. Można marudzić na Vergila w trójce, lecz można przejść nim wszystkie misje, w których przechodziło się jako Dante. W czwórce był ten problem. Z jednej strony to miała być opowieść o Nero a czerwony to była rola poboczna, lecz fajnie by było przejść nim misje, w których grało się Nero. I na odwrót. W Special Edition jedynie Vergil przechodzi wszystkie misje ale z tego powodu, że jest sam i nie ma kumpli. Dalej jest ten problem. Przez to np. Dante i Trish nie mają możliwości walczyć z Sanctusem. Tutaj tak samo. Są tylko dwa wyjątki, z czego jeden to tylko dwie postacie. Może Capcom to w końcu zauważy i dorobi możliwość przejścia tych etapów jako inne postacie. I to chyba moje jedyne problemy z tą grą.

 

Osobno zostawiłem kwestię mikrotransakcji i Dr. Dausta. Dr. Faust to kapelusz, dzięki któremu Dante strzela z czerwonych kul oraz może je mnożyć (chyba że oberwie). Also robi też pozy z Jojo. Czy to złe ? Nie. Ten kapelusz może wam ocalić życie na trybach Hell and Hell oraz Dante Must Die. Po wymaksowaniu poprzednich odsłon nie ma na co wydawać kasę. Tutaj mamy problem rozwiązany. I jest też ta mechanika wskrzeszania, która została przez pewnego recenzenta zagrywką Pay2Win (Quaz). Głównie przez to, że można wskrzeszać się za pomocą waluty w grze. Jakie to jest głupie. Jest też druga waluta, czyli nasze klasyczne złote kule. I teraz się zapytam: KTO NORMALNY UŻYWA WSKRZESZEŃ W DMC ?!!!! Wskrzeszenia zawsze obniżały wyniki i tutaj jest to samo. Każdy fan serii nie użyłby tej możliwości, bo to uniemożliwia zdobycia rangi S za pokonanie misji. Gdy ich użyjemy, pojawiają się premie typu 0.8. To zniechęca do wskrzeszania. A propos czerwonych kul, jest łatwy sposób na wyfarmienie kasy. W misji 13 używasz Fausta na przeciwnikach i rozwalasz kapelusze, otrzymując mnóstwo kasy. W ciągu 5 min zdobyłem chyba 400 000 orbów. W ciągu godziny można zdobyć miliony. Zatem te mikrotransakcje są zbędne i to bardzo. I czy mam jakiś problem, że są one ? Powiem wprost: Mam to głęboko w d..ie. .Chciałem dostać dobrą grę i dostałem. Sam mam kilka gier z mikrotranakcjami, przy których nieźle się bawiłem a nie kupiłem wewnętrznej waluty. Ani razu. Tu nie są nachalne i nie ma wielkiego grindu, bo tu dalej zdobywa się dużo kul. Strzelam że sam fakt ich istnienia sprawił, że część osób przestało być zainteresowanymi tą grą, lecz pewnie kupili DMC 4 SE, bo był tak ukryte, że ich nie zauważyli.

Podobny obraz

A teraz przeciwnicy i bossowie w tej grze. To może być coś ala porada i wypadałoby o nich wspomnieć. Przeciwnicy w tej grze są różnorodni i przyjemnie się z nimi walczy. Jest tylko kilka przeciwników, których nie cierpię. Dla porównania w DMC 3 mało było przeciwników, z którymi lubiłem walczyć. A oto i oni. Nie podobał mi się Behemoth, chociaż z czasem przywykłem do niego. Sporo skakać i dużo uników. To moja rada. Można też nim walczyć na blisko, lecz ten stwór jest bardzo chaotyczny. Lusachia to coś ciężkiego. To, że atakować z broni białej to jedno. Po jego obaleniu, mamy krótki czas na zadanie mu sensownych obrażeń a sam potwór zadaje denerwujące ciosy. Zwłaszcza wybuch, którego nie potrafię ocenić odległości. Piekielna Judecca też jest męcząca. Sporo kontruje i teleportuje się. Ciężko mu zadać cios, gdy leży. Od razu się teleportuje. Ma też jeden cios na odległość, lecz najlepiej być w powietrzu podczas jego trwania. A z czasem Judecca przyzywa więcej przeciwników. Więc wydaje wam się, że to tyle ? Nie widzieliście Fury. Pamiętacie denerwujące Blitze z DMC 4 ? Tutaj mamy coś gorszego. Obrona przed nim jest prawie niemożliwa. Szybko się przemieszcza i gdy staje się niewidzialny, nie otrzymuje obrażeń. Także szybko robi unik przed ciosem i trzeba liczyć na szczęście, żeby go choć raz trafić. Już wyjaśniam taktykę na to zło. BTW jestem ciekaw komu przyjemnie się walczy z Fury. Jako Nero: Albo bierzcie Bykowca i go cały czas używacie (lecz ciężko obronić ataki z powietrza), albo używajcie Ragetime'a wzmocnionego i Niszczycielskiej Broni. Jeśli chodzi o Dante: Używajcie lodowej tarczy Króla Cerberusa. Gdy zamierza zniknąć, od razu szykujcie palce by zrobić lodową tarczę. V nie potrzebuje porad, bo w swych misjach nie ma tych potworów. No są w krwawym pałacu, lecz nie znalazłem dla nich taktyki jako V. Będę szukać. Poza tymi skazami, reszta potworów jest całkiem niezła. Cieszy też powrót wrogów z DMC 1-3. Wraca Nobody (trochę męczące ale fajnie się z nimi walczy), wracają kosiarze z DMC 3, którch uwielbiałem w tej grze. Ale tylko wersję przeżutą, normalną i drącą się. Powracają też... znaczy Pyrobat jest bardzo podobny do Flambatsów z DMC 2, z którymi lubiłem walczyć. Ba, wracają też nożyce grzechu z DMC 1. Bardzo lubię z nimi walczyć, lecz zawsze je zostawiam na koniec. Pojawiają się też Proto Angelo i Scudo Angelo, które są widocznym nawiązaniem do Nelo Angelo. Zwłaszcza Proto, które są dobrym wyzwaniem. Cała reszta wypada świeżo i fajnie się walczy.  A co do bossów, są naprawdę dobrzy. To ci lepiej wykonani bossowie. W DmC byli oni okropnie zrobieni i w tym konkurencyjne Metal Gear Rising wygrywało (BTW jedyny slasher Platinum, które lubię bo Bayonetta mi nie podeszła a Nier: Automata to moje największe rozczarowanie). Zacznę od Goliatha.

Znalezione obrazy dla zapytania goliath dmc 5

Goliath to spoko przeciwnik. Jego miejscówka (zrujnowany kościół) ma najwięcej rozwalanych elementów i wyglądają świetnie. Wielkolud ma też dość dziwny zasięg ciosów. Wydaje mi się, że jego ciosy mają tak naprawdę dłuższy zasięg. Mimo wszystko fajnie się z nim walczy. Polecam kręcić się wokół niego. Jego ataki są powolne z przodu ale szybko się obraca. Boss z charakterkiem. Also ma też moje znienawidzone wybuchy jak prz walce z Berialem. Muzyka mi się podoba w walce z nim.

Podobny obraz

Artemis to coś jak Sanctus. Ten Boss był ok. Wygląda świetnie ale bywa momentami męcząca. Trzeba dużo skakać. Atakować ją najlepiej z dystansu. Muzyka jest ok.

Znalezione obrazy dla zapytania dmc 5 nidhogg

Nidhogg jest całkiem spoko. Podoba mi się koncept pasożyta Klifota i walczy się z nim całkiem dobrze (jako V). Nasyła sporo innych korzeni, bo sam mało atakuje. Polecam być często w ruchu. Jego muzyka jest dobra. A i zabawne było drwiny gryfa, że Nidhogg jest głupi (bo jest).

Podobny obraz

Elder Geryon Knight to mój ulubiony boss jako V. To jest ten koń z DMC 3 oraz dosiadający go Cavaliere Angelo.  Walka z nim to dobre wyzwanie a muzyka przy nim jest genialna. Generalnie też tu trzeba dużo skakać i w momencie, gdy szarżuje. Strzela też kulami czasu oraz sam spowalnia czas, co w obrębie jego działania się teleportuje. Jak jesteście spowolnieni i strzela w was, to mogiła.  

Znalezione obrazy dla zapytania devil may cry 5 gilgamesh

 

Gilgamesh, czyli demoniczny metal połączony z klifotem . Tak, to jest ten metal z czwórki, z którego były zrobione rękawice Dantego. Walka z nim to takie bardziej efektowne starcie z Metal Gearami. Trzeba mu najpierw atakować nogi, by potem osłabł i atakować w słąby punkt. Warto też strzelać w jego czułki. Uważajcie też na grzbiet. Muzyka była ok

Znalezione obrazy dla zapytania cavaliere angelo dmc 5

Cavaliere Angelo ze wszystkich bossów ma chyba najlepszą muzykę. Chociaż nie. Drugą. Sama walka z nim to też wyzwanie. Ma dwa rodzaje strzałów. Pocisków i piorunów. Walka na blisko to albo atakować po bokach lub w momencie gdy sam atakuje. To kontruje jego ataki. Skubany dużo się teleportuje. Nawet w ten sposób szarżuje. Radzę też atakować go, gdy ładuje pioruny. Jak nie osłabł, uciekać od niego. Odradzam też atakować w jego tarczę. Jego wygląd to geniusz. Szkoda że sam kawaler jest strasznie małomówny.

Mamy też standardowo bossrush. Co to za DMC bez bossrusha ? Tutaj jest dość zubożały, bo tylko trzech bossów mamy.

Znalezione obrazy dla zapytania dmc 5 malphas

Malfas to coś chorego. Połączenie demona z pisklakiem (BTW tak na początku miał wyglądać Griffon w DMC1). Używa dużo teleportów i szarż, lecz można je łatwo ominąć. Polecam też spowalniać czas, bo szarże są denerwujące i potężne. To prosty boss. Muzyka jest bardzo dobra. Ma w sobie nutkę tajemnicy i strachu

Znalezione obrazy dla zapytania dmc 5 cerber

Kolejny jest Król Cerber. To coś jak Cerberus z DMC 3, lecz posiada też moc ognia i błyskawic. Walka z nim jest ciężka i można się wymęczyć. Fajne jest też to, że każdej mocy używa inaczej. Ognia na blisko, lodowej na dystans a elektrycznej to mieszanka tych dwóch. Zawiodła mnie tutaj muzyka. Nie jest w dużym stopniu zła. Jest dobra, ale ze wszystkich utworów wypada chyba najsłabiej. Ktoś trochę przesadził z elektroniką.

Znalezione obrazy dla zapytania dmc 5 urizen

No i Urizen. Są z nim chyba 5 walk, w których trzy są założone że ciebie pokona. Pierwsza to próba rozwalenia jego kryształu jako Nero. Druga to to samo, lecz potem Urizen wstaje z tronu i jest dość agresywny. Trzecia to walka jako Dante i też założenie jest jak w pierwszej. Czwarta walka to po prostu pokonanie go jako Dante. Ostatnia walka to ostateczne starcie Dante z Urizenem, które jest epickie. Muzyka w każdej walce jest epicka a miejscówka w ostatniej walce dodaje klimat. 

Wypadają one świetnie. Macie dwa z nich

Znalezione obrazy dla zapytania dmc 5 nightmare griffon and shadow

Kolejnym bossem są trójca: Gryf, Cień i Koszmar, broniący ostatniego bossa. To starcie wywołało u mnie najwięcej emocji i smuciła mnie walka z nimi. Generalnie jak graliście w DMC 1, to wiecie jak z nimi walczyć. Wyjątkiem jest Koszmar, bo jest w formie golema a nie gluta. Muzyka to mistrzostwo. To są utwory walki z Koszmarem, Gryfem i Cieniem z DMC 1, lecz zremixowane. 

Ostatnim bossem jest moja ulubiona postać w serii i najlepszy antagonista w serii. Jest to......Vergil. I zanim do niego przejdę, opiszę go. Specjalnie zostawiłem na koniec, bo Vergil zawsze był, jest i będzie moją ulubioną postacią. 

Znalezione obrazy dla zapytania dmc 5 vergil

Vergil jest takim jakiego znamy z trójki, lecz tym razem poznajemy jego powód pogoni za mocą i walki na śmierć i życie z Dante. Wszystko związane z jego przeszłością, która w przeciwieństwie do swego brata, nie była wesoła. Utrata matki (choć uważał, że go porzuciła), zaginięcie, powód jego istnienia, rozdzielenie od brata, z którym rywalizował za dzieciaka. To wszystko miało na nim znaczenie. Z resztą, lepiej zagrać i samemu się dowiedzieć. Mogę też wprowadzić was w błąd. Nie jestem perfekcyjny w przekazywaniu informacji. No więc, walka z nim....określę to tak. To pomieszanie pierwszych trzech walk z nim + walka Dontego i Virgila (nie wiem jak fandom go nazywa), ale dużo lepiej zrobiona. Na to ostatnie wskazuje np. Używanie Dopplegangera czy klona. Nie ma innych broni (Beowulf, Force Edge), lecz potrafi dać w kość. Dam stwierdzenie, że to najtrudniejszy boss w grze. Długo nie mogłem go pokonać. Mimo to walka z nim jako Dante wydaje mi się prostsza niż Nero. Tak, Nero też z nim walczy i o ile jako Dante mam wyćwiczoną tą walkę (Udało mi się go pokonać na S na Dante Must Die i wkrótce na Hell and Hell), tak jako Nero nie. I ciężko mi się nim walczy jako jego syn. Oficjalnie Vergil to ojciec Nero. Ciekawa jest ich relacja. W walce długo używał DT, tracił równowagę (wylatywał, wiecie o co chodzi) po 3-4 ciosach i rzadko się męczył (ale męczył). Muzyka z nim...a raczej utwory, bo Vergil ma dwie walki-dwa utwory. Pierwsza to taka elektronika i wypada nawet dobrze. Nie ma startu do utworów z trójki (Moja ulubiona to pierwsza walka, potem druga i na koniec trzecia) oraz dalej brzmi lepiej, niż to losowe darcie mordy w DmC.

Druga piosenka jest duuuużo lepsza. Najpierw grane skrzypcami a potem odpala się zremixowany Devil Trigger, który pasuje.

A i cieszę się, że dalej głos podkłada mu Dan Southworth i wypada lepiej, niż w trójce. Chociaż trochę brakuje mi jego wersji przeziębionej. Co do Vergila: Smuci mnie to, że nie będzie grywalną postacią. I moje zdanie na ten temat komuś się nie spodobało i oczywiście strzelił mi minusa. Postanawiam wyjaśnić. Moje niezadowolenie jest takie, bo w DMC 4 SE dodatkowe postacie są zrobione doskonale i Vergilem najlepiej mi się z nich grało. Z resztą w DMC 3 też był grywalny, co było takie sobie ze względu na jego powolność. Katana powinna być szybka a tu ma jakiś paraliż. Najlepiej działał zestaw Force Edge + Yamato. W DMC 5 jego moveset już starczy, albo wystarczyłoby lepiej jeszcze dopracować i mógłby zasiąść obok tych trzech panów z okładki. Ba, pececiarze dokopali się do plików oraz zrobili mody i mogą nim grać. Gdy to zobaczyłem, byłem pewny, że będzie postacią DLC i na to liczyłem. I zawiodłem się. Fajnie, że dostajemy pełny produkt za pełną cenę, ale dla Vergila i jego odmiennego gameplay'u wydałbym tę parę złotych. A tak to czekać aż Capcom zdecyduje się na jakąś wersję Special i umieści go wraz z Lady i Trish. I zanim skończę wam pisać... chyba bym to recenzją nazwał. Tyle opisuję i samą grę i moje wrażenia, że poszłoby pod recenzję. Nieważne. Zanim skończę, wspomnę też o kilku niezbyt ważnych rzeczach, które mi się podobały.

Znalezione obrazy dla zapytania dmc 5

Relacja Nero i Dante dalej jest tak dobra, jak w czwórce i nie jakiś poematów o zmianie życia czy coś. Cieszył mnie bardzo widok starych przeciwników z DMC 1 i 3. Sama gra jest naostrzona smaczkami z poprzednich odsłon. Walka z Gryfem itd. kojarzy się z walkami z bossami + ta genialna muza, aż w końcu sam Dante stwierdza, że czuje się jakby by na Mallet Island. Mamy już tradycyjnie przebicie klaty Dantego mieczem czy czymś innym (w tym przypadku macką). W notatnikach Nico można dowiedzieć się np. że Sparda miał 3 miecze. W listach Morrisona poznajemy przeszłość Dantego i nosił przez pewien czas Tony Redgrave. Tak nasz białowłosy miał nazywać się na samym początku. Obecność postaci z anime jest cieszy. Morrison, widocznie opalony i jakoś mi to nie przeszkadza. Głos pasuje do czarnego jak ulał i chyba wolę tę wersję. Patty też wraca i kończy 18. Hmm ciekawe czy łowca demonów się z nią umówi. W anime powiedział taką kwestię: ,,Jeśli skończysz 18 lat, może się z tobą umówię". Nasz bohater nadal kocha jazdę na motocyklu. Pizza w DMC. Nico w notatkach pisze, że jej ojciec mieszkał w Fortunie i ważniejsze były dla niego badania niż wiara w Spardę. Na dodatek zaprojektował miecze rycerzy Zakonu Miecza. To córka Agnusa. Król Cerber wspomina też o Berialu i Baelu. Z resztą polecam luknąć na notatki Nico. Przyjemnie się czyta. Z kolei nie podobała mi się cenzura panienek. A zwłaszcza Lady. Sony jest jakieś dziwne, że brutalność lubi a nagość już nie. Przynajmniej można zobaczyć jej.….. nie, lepiej przestanę o tym gadać i przejdę do podsumowania.

Devil May Cry 5 dalej sprawia mi masę frajdy. Spodziewałem się dobrej gry a dostałem jedną z najlepszych gier tego roku (a może i jedna z najlepszych gier, w jakie grałem). Capcom widocznie pokazuje, że się poprawił i wraca na szczyt. Oby wyszły kolejne odsłony DMC i nie musielibyśmy czekać z 10-11 lat. Polecam piątkę z całego serca. 

Znalezione obrazy dla zapytania dmc 5

Mała aktualizacja: Udało mi się zdobyć platynę w tej grze, z czego bardzo się cieszę. Teoretycznie powinienem dać już grę do sprzedaży, ale nie zrobię tego. Zbyt dobrze przy tej grze się bawię, zbyt długo czekałem na tę odsłonę i dalej będę grać. Co nie znaczy, że rzucam inne gry, o nie. Myślę teraz nad kupnem Mortal Kombat 11 lub Resident Evil 2 Remake. A w  przygotowaniu jest też mój kolejny blog, za który....prawdę mówiąc mnie znienawidzicie. Dajcie znać czy gra wam się podobała lub nie. Jestem ciekaw. I zdaję sobie sprawę, że ten blog też nie jest perfekcyjny, zatem uwagi mile widziane.

A teraz wybaczcie, idę przechodzić krwawy pałac. Do zobaczenia ! 

 

 

Tagi: Devil May Cry 5

Oceń notkę
+ +14 -

Oceń profil
+ +55 -
Evo24
Ranking: 864 Poziom: 43
PD: 11253
REPUTACJA: 3071