Blog użytkownika goSciuPlayer

goSciuPlayer goSciuPlayer 16.07.2020, 18:17
Beta Access - Hyper Scape i Worms Rumble
96V

Beta Access - Hyper Scape i Worms Rumble

Bety to mile widziane rozwiązanie, zarówno dla twórców, jak i fanów. Przyjrzyjmy się wczesnym wersjom gier Hyper Scape i Worms Rumble.

Beta testy są ostatnimi czasy bardzo popularne. Testowanie gry, znajdowanie bugów i otrzymywanie nowych pomysłów, a to wszystko po niskich, a może nawet i żadnych kosztach, to mile widziane rozwiązanie dla developerów. Mnie ostatnio beta testy zaczęły bardziej interesować i się zapisałem na kilka z nich, w tym do Hyper Scape i Worms Rumble. Pytanie, jakie one są i czego można się spodziewać po pełnych wersjach na podstawie tego, co jest dostępne teraz.

Hyperscape

 

Ubisoft Forward był nawet nawet. Solidne trailery mieszane co chwila z czymś, co sprawia, że chce się natychmiast usnąć. No i nie daruję braku Raymana. Nigdy. Jednym z ciekawszych ogłoszeń było pokazanie światu nowego Battle Royale (ungh, ile można?) w futurystycznym świecie - Hyperscape. Pokaz był porządny i zachęcił, żeby przynajmniej spróbować zagrać, kiedy tylko gra wyjdzie. Na co nie trzeba było długo czekać, bo beta została wypuszczona natychmiast i to bez potrzeby zapisywania się do niej. Nic tylko odpalić Uplaya, pobrać pliki gry i testować.


Hyperscape oferuje wiele “unikalnych” rzeczy. Czemu “unikalnych” w cudzosłowie? Cóż, wiele z cech i mechanik gry było już spotykane w poprzednich BR-ach. Hyperscape przede wszystkim zmienia jak są one wykorzystywane.

Najważniejsze z nich to umiejętności. Podobną mechanikę widzieliśmy między innymi w Apex Legends, ale tam skille były przypisane do postaci. W Hyperscape umiejętności te nazywane są “hackami” i zamiast być dostępne od początku gry, trzeba je znaleźć, tak jak się to robi z brońmi. I haków, i broni możemy mieć tylko po dwie sztuki, więc trzeba starannie wybierać swój ekwipunek. Kolejną mechaniką jest fuzja. Jeśli znajdziemy kolejny egzemplarz broni lub haka, który już mamy w ekwipunku, możemy je ze sobą połączyć w celu otrzymania mocniejszego narzędzia.

W końcu doczekaliśmy się *jakiegoś* Super Monkey BallW końcu doczekaliśmy się *jakiegoś* Super Monkey Ball.

Tyle, że jest ogromny problem - mapa. To chyba największy minus tej gry. Niby niemal w każdym budynku oznaczonym na minimapie na pomarańczowo możemy coś znaleźć, ale samo szukanie tych lokacji bez włączania mapy co parę sekund to mordęga. Wszystko wygląda tak samo, nie wiadomo, gdzie się obecnie znajdujemy, gubimy się w miejskim gąszczu na każdym kroku. Żeby nie mieć problemów ze znalezieniem broni i z nie zgubieniem się, najlepiej lądować w największych lokacjach. Tyle, że tam roi się od ludzi, który przylecieli po najlepszy loot. Kolejnym problemem mapy jest to, jak mało otwartej przestrzeni jest dostępne. Walka toczy się w futurystycznym mieście, w którym jest pełno ciasnych zaułków i ukrytych przejść. Trochę poprawia tę sytuację fakt, że gra zachęca nas do przemieszczania się po dachach. Nadal wiążę się to z problemami, takimi jak utrudniony dostęp do broni czy różne wysokości budynków. Ogółem, ciężko jest z wypatrywaniem przeciwników na daleki dystans. Co jest szczególnie złą wiadomością dla ludzi, którzy najlepiej się czują na pozycji snajpera. Czyli między innymi mnie.

Niby wszystko widać, a nic nie widaćNiby wszystko widać, a nic nie widać

Ostatnią ważną rzeczą, o której trzeba wspomnieć to integracja z Twitchem. Jeśli wśród twoich przeciwników są streamerzy, ich widzowie mogą zadecydować o specjalnych wydarzeniach na mapie. Nieskończona amunicja, niska grawitacja i podobne eventy mogą się wydarzyć podczas meczu w zależności od głosów widzów. Niby fajny twist, ale z drugiej strony można się spodziewać manipulacji, dając swoim ulubionym streamerom warunki, w których czują się najlepiej. 

Gracze opadają tak powoli, jak opada mój entuzjazmGracze będą opadać powoli, tak jak i powoli opada mój entuzjazm

Jak na kolejny już Battle royale, gra ma potencjał. Nie osiągnie co prawda takich sukcesów jak Fortnite, PUBG czy Apex Legends, ale swoje grono fanów znajdzie. A jeżeli developerzy postarają się o to, by poprawić mapę, to może i sam więcej pogram.

Worms Rumble

 

Teaser z marca napawał mnie nadzieją. W końcu kolejna gra z Wormsami. Poprzednie, całkiem udane, lecz pełne nie do końca dopracowanych mechanik, W.M.D. było już martwą grą. Nowa gra tchnęłaby trochę świeżości do serii, a serwery znów by się zapełniły.

Ale potem pojawił się pełny trailer.


To nie było to, na co wszyscy czekali. Zamiast znanej i lubianej formuły z poprzednich odsłon, mamy dostać grę PvP z walką w czasie rzeczywistym. I do tego ma mieć Battle Royale.

Zanim przejdziemy dalej, ustalmy sobie jedno. Worms Rumble to nie jest gra, która należy do głównej serii. Sami twórcy, z którymi można pogadać na oficjalnym Discordzie Team17 nazywają Rumble “odskocznią”, tak jak odskoczniami były Worms 3D (czy tym bardziej Worms Forts: Oblężenie) czy też Worms: Crazy Golf. Więc jeśli jesteś jedną z tych osób, które teraz zwiastują śmierć serii, uspokój się, przemyśl sytuację i nie panikuj. Worms nie odejdą w niepamięć z powodu spin-offa.

Skoro to mamy już z głowy, pora przyjrzeć się samej grze. Beta Worms Rumble jest mocno okrojona względem pełnej gry. Jest tylko jedna mapa, tylko tryb Deathmatch, tylko osiem broni: Kij bejsbolowy, Bazooka, Rusznica, Strzelba, Karabin szturmowy, Granat, Bomba bananowa i Święty granat ręczny. Broni typowo Wormsowych bardzo niewiele. Żadnych Owiec, Staruszek i tym podobnych. Developerzy obiecują, że arsenał w becie nie reprezentuje w pełni tego zawartego w pełnej grze. Miejmy nadzieję, że tak właśnie będzie.

Walka wygląga mniej więcej takTak wygląda zazwyczaj walka. Dużo wybuchów.

Kolejnym ograniczeniem, tym razem też tym, które będzie w pełnej grze, będzie brak możliwości niszczenia terenu. Zamiast tego część obiektów, które obleka warstwa pomarańczowej tekstury, będzie zniszczalna. Trochę to mało, ale ma sens. Gdybyśmy dali 32 graczom (limit miejsc w Deathmatchu) swobodną możliwość pełnej destrukcji terenu, nie dość, że zaraz cała mapa zostałaby zrównana do poziomu morza, to jeszcze najpewniej serwery nie mogłyby wytrzymać takiej ilości ciągłego wyliczania zmian w terenie. Zamiast tego otrzymujemy kratki, okna, podłogi i ściany, które możemy niszczyć, by robić skróty pomiędzy przestrzeniami. Do tego zazwyczaj w połowie meczu dostajemy event, który w jakiś sposób też zmienia poziom.

Tak jak w W.M.D. w Rumble są elementy, do których można się schowaćTak jak w W.M.D. na mapie są elementy, do których można się schować

Co do samego gameplayu, którego wszyscy się obawiali - nie jest źle. Naprawdę, nie jest źle. Co prawda mam wrażenie, że jedne bronie są dużo celniejsze niż inne, ale to może wynikać z tego, że mam kiepskiego cela i nadrabiam to po prostu ciągłym trzymaniem guzika mając w ręku karabin. Warto też wspomnieć, że brakuje kolejnych mechanik klasycznych Wormsów, między innymi wiatru i wody.

*BONK!* Go to horny jail!*BONK!* Go to horny jail!

Ogółem, Worms Rumble ma potencjał, ale ma jeden poważny problem. Nie jest zbytnio Wormsowy. Zamiast robaków można by umieścić dowolne inne postaci - spotykanych w każdym BR “millenialso-zoomerowo” wyglądających ludzi, jakieś zwierzaki, trolle, czy jakieś całkowicie nowe twory i ta gra nadal by miała ten sam nastrój. Generyczny, nijaki. Na ten moment za mało Wormsów w Wormsach. Szczególnie w takim momencie jak ten. Wormsy na swoje 25. urodziny nie powinny dostawać spin-offa. Rumble powinno było powstać rok temu, gdy hype na Battle Royale był większy, a w tym roku robaki dostałyby pewnoprawną grę, by świętować swoją długą historię.

Tagi: beta testy Hyper Scape recenzja Worms Rumble

Oceń notkę
+ +2 -

Oceń profil
+ +1 -
goSciuPlayer
Ranking: 2513 Poziom: 33
PD: 5310
REPUTACJA: 141