Blog użytkownika Slepak

Slepak Slepak 22.11.2018, 15:15
Rynek konsol okiem "zielonego szczawika"
319V

Rynek konsol okiem "zielonego szczawika"

Na portalu widać stosunkowo dużą aktywność osób, które z zacięciem wartym lepszej sprawy próbują ewangelizować na siłę innych użytkowników. Dość często dochodzi do sytuacji, w której wywiązuje się "ognista" dyskusja o przewadze jednej konsoli nad inną. W tym wpisie postanowiłem przedstawić swój punkt widzenia rynku.

Czy ekskluzywne gry sprzedają konsole?

Odpowiedź na to pytanie jest częściowo zawarta w tym co napisałem o działaniach Microsoftu.

Sony sprzedając konsole, tak naprawdę, sprzedaje nowe doznanie, coś czego nie było wcześniej. Czasem jest to nowy sposób prezentacji gry na konsoli (gry 3D w PSX, czy gogle VR przy PS4), czasem jest to wyższa rozdzielczość powodująca, że gry na nowej konsoli dają efekt "Woow!", ale zawsze, z generacji na generację towarzyszą temu gry, których nie ma na innych systemach. To taki rodzynek w cieście, on nie ma sprzedać konsoli, on ma spowodować aby kupujący poczuł się wyróżniony, mógł w pełni doświadczyć tych nowych wrażeń, które oferuje nowa technologia. Dlatego w ofercie Sony kompatybilność wsteczna jest traktowana jak coś niezrozumiałego, coś co kłóci się z ich wizją rozrywki. Z drugiej strony Japończycy jak nikt inny potrafią dostrzec trend. Jest moda na retro? Ok, wyprodukujemy dla Was retro konsolę. Tak działa Sony, tak działa Nintendo. Każda kolejna generacja konsol musi mieć coś nowego - coś co pozwoli na nowe doznania. Jest to ryzyko, jednak przy odpowiedniej dozie rozsądku i konsekwencji to się opłaca.

W tym samym czasie Microsoft działa chaotycznie, coś w co pompuje miliony dolarów po kilku latach uśmierca jako niesprawdzony eksperyment. Niestety konsumenci nie lubią jak traktuje się ich jak króliki doświadczalne, a na dodatek działa się niespójnie. W poprzedniej generacji Microsoft miał swój efekt "Woow!" - bez wątpienia był nim kinect. W jeszcze wcześniejszej było to udostępnienie rozgrywki online. Co oferują w tej? Kompatybilność wsteczną? No cóż, koneserów gamingu to nie przyciągnie, może skusi retromaniaków, ale uczciwie przyznajmy - to nisza. Gry na żądanie? Hmm... Nowości tu jak na lekarstwo, starsze, ok. roczne tytuły to produkty, które ograno na PC (za zachętą i przyzwoleniem samego MS) lub - o zgrozo - można ograć u konkurencji, więc znów, największych fanów cyfrowej rozgrywki, nie ma co do tej usługi przekonać. Hasło "Play anywhere" to już prawdziwy żart sam w sobie - dla kogo ma być ta usługa? Dla właścicieli PC? Oni tego nie potrzebują - mają kompa, który najczęściej będzie oferował lepsze doznania niż konsola. Dla właścicieli telefonów? Cóż... khem... no tak... nowych telefonów z Windows już nie będzie, a stare... są za słabe żeby uruchomić porty gier z Androida, a co dopiero coś na Windows...

I tu pojawia się dość interesujący obraz - Sony faktycznie sprzedaje konsole i akcesoria do nich. Posiada tytuły ekskluzywne, oferuje tym samy coś co może przyciągnąć fanów i koneserów gier video. Microsoft sprzedaje usługę gier na żądanie, ale brakuje mu produktu, który może przyciągnąć niezdecydowanych, brakuje gamingowej "Gry o tron", niestety sama najmocniejsza konsola na rynku nie wystarczy.

Czy ekskluzywne gry sprzedają konsolę? Odpowiedź jest - niestety - twierdząca. Warto jednak pamiętać, że tu nie chodzi nawet o grę, o taki czy inny tytuł, tu chodzi o doznanie.

Dlatego osoby takie jak ja zdecydują się na Xboxa, bo Game Pass zaoferuje im setki gier, w które nie grały wcześniej, dając tym samym nowe doznania. Dlatego część graczy zdecyduje się na Xboxa X, bo w ich odczuciu grafika oferowana przez tą konsolę da im lepsze doznania, niż to co oferuje PS4 Pro.

Warto też pamiętać, że doznania są subiektywne i ewangelizowanie na siłę nie ma sensu. Jeżeli ktoś wybrał XOX, bo w jego odczuciu grafika w grach jest lepsza to cholernie trudno będzie go przekonać o tym, że nie ma racji, nie sprawdzą się nawet najbardziej racjonalne przykłady. Podobnie jest z wyborem PS4 dla ekskluzywnych tytułów. Tłumaczenie mu, że przecież są inne gry nie ma sensu - on grając w te wybrane tytuły doznaje czegoś czego nie zaoferują mu inne tytuły.

Ludzie kupują, bo tak robi większość

Coś w tym owczym pędzie jest ale nie tłumaczy on wszystkiego. Moda na określony produkt, sposób spędzania czasu, czy w końcu usługę pojawia się i znika. Sądzenie, że kilka milionów ludzi kupiło konsolę danego typu, bo tak zrobili inni jest... nieco dziecinne. Z pewnością efektu "śniegowej kuli" nie można lekceważyć, jednak należy pamiętać, że nie jest on przyczyną, a raczej skutkiem działań rynkowych.

Konsola, jak większość dzisiejszych gadżetów elektronicznych, nie jest produktem pierwszej potrzeby, stąd jej sprzedaż i popularność wynika z wpasowania się producenta w rynkowy trend i zapotrzebowanie konsumentów lub skuteczne stworzenie wrażenia potrzeby zakupu tego czy innego urządzenia.

Moda na posiadanie konsoli raz jest większa, raz mniejsza. Potrzeba posiadania takiego sprzętu zmienia się wraz z wiekiem i statusem życiowym użytkownika. Co więcej, jak wszystkie produkty na rynku konsole podlegają cyklom życia: pojawienie się na rynku - wzrost sprzedaży - szczyt popularności - stopniowe nasycenie rynku - spadek sprzedaży - koniec wsparcia. Prawidłowe działania w pierwszych dwóch etapach życia konsoli, przy jednoczesnych błędach konkurencji, mogą spowodować efekt śniegowej kuli. To właśnie się dzieje obecnie na rynku konsol.

Dziś część ludzi kupi konsolę Sony, bo takie mają znajomi, a to daje szereg możliwości, od pogrania po sieci, po pożyczenie gry, czy w końcu wspólną rozmowę nt. jakiegoś tytułu.

Mityczna, śniegowa kula to efekt - nie przyczyna.

Przyszłość

Sony ma spójną wizję działania - nie sądzę aby coś się w tej kwestii zmieniło. Czego się spodziewam? Cóż - biorąc pod uwagę dotychczasowe działania tego producenta - lepsze wsparcie dla VR, natywne 4K, tytuły ekskluzywne i wsparcie dla 8K na zasadzie upscalingu. Takie parametry nie będą dla mnie zaskoczeniem, a raczej kontynuacją działań w ramach obranej strategii. Przypuszczenia te dodatkowo potwierdzają potencjalne daty premiery nowej konsoli. Końcówka 2019 roku to okres, kiedy telewizory 8K pojawią się w topowej ofercie czołowych producentów, początek 2020 roku powinien przynieść stopniowy spadek cen tych urządzeń, a kolejny rok ich upowszechnienie. Logiczne wydaje się więc wsparcie dla 8K już w tej generacji, a w kolejnej dążenie do natywnego wykorzystania tej rozdzielczości.

Microsoft jest nieprzewidywalny - o projekcie nowej konsoli przecieki słychać już od blisko 2 lat, nieco mityczne Scarlett jest jednak bardzo mgliste. Na chwilę obecną pojawiają się informacje o wsparciu gry w chmurze, o dalszym rozwoju usług związanych grami na żądanie, jednak brak informacji o konkretach technicznych. Inaczej ma się sprawa z ruchami Zielonych na rynku gier - tu widać konkrety, jednak od przejęcia studia do wyprodukowania gry, w szczególności gry AAA, minie kilkadziesiąt miesięcy. Na ostatniej imprezie w Meksyku przekaz był stosunkowo jasny - nie mamy nic do powiedzenia o nowej konsoli ale mamy do zaoferowania zajefajne usługi. Przewrotnie może się okazać, że nową konsolę od Zielonych zobaczymy dopiero pod koniec 2020 roku, data ta pokrywała by się z wypuszczeniem nowych, tym razem już ekskluzywnych tytułów.

Ciekawy jest natomiast inny ruch - zapowiedź Xboxa One bez napędu. To moim zdaniem ruch spójny z prezentowaną ostatnio linią - sprzedaży gry jako usługi (tak wiem, że nie wszystkim się to podoba). Pomyślmy - zamiast zestawu konsola z grą za 899 zł w promocji, zestaw z półrocznym game passem za 649 zł? Co istotne - tak skonstruowana oferta nie będzie kierowana do obecnych graczy, ona ma dotrzeć do tych, którzy jeszcze z taką rozrywką nie mieli zbyt intensywnej styczności. A co powiecie na konsolę z game passem za 69 zł miesięcznie? Nie realne? Nie koniecznie - taką usługę już oferują w USA. Miej sobie człowieku PC, my zaoferujemy Ci konsolkę z dostępem do gier za 15 euro miesięcznie. To może zmienić układ sił na rynku, bo zmieni cenę wejścia do zabawy. Że w Europie będzie trudniej? Cóż wystarczy odpowiednia umowa z Orange lub T-Mobile i taka oferta z miejsca otrzyma zasięg ogólnokrajowy, a nawet ogólnoeuropejski. Może pojawić się zarzut, że operator nie będzie miał z tego zysku, jednak dla operatora taki zestaw napędzać będzie sprzedaż usług sieciowych. Świadomy gracz raczej nie skorzysta z takiej propozycji ale zabiegany rodzic, czy kochający dziadek? Oni nie tworzą społeczności graczy, ale nieświadomie mogą pomóc w budowaniu następnego pokolenia użytkowników konsol, pokolenia, które będzie już do game on demand przyzwyczajone.

Mało realne? Cóż, dla mnie ekran dotykowy w komputerze to coś nienaturalnego, dla mojej 4-letniej córki... jego brak oznacza, że laptop się popsuł. Na zasadzie analogii - dla nas gry na żądanie to dziwoląg, dla następnego pokolenia mogą być one standardem.

Przy odpowiednim rozegraniu MS może wygrać nie generację ale pokolenie graczy.

Za nim rozpęta się piekło...

Za nim zwolennicy Niebieskich zmieszają mnie z błotem, a Zielonych zjedzą... powyższy wpis jest tylko moim widzeniem rynku. Jako, że jest to spojrzenie danej jednostki ludzkiej ma ono charakter subiektywny i nacechowane jest własnym doświadczeniem, a także w jakimś tam stopniu moimi oczekiwaniami. W związku z tym czytający nie musi się z nią zgadzać, nie musi jej popierać, może się o niej wypowiadać i krytykować, oczekuję jednak, że będzie to robił w sposób ogólnie przyjęty za kulturalny. Ze swojej strony chętnie podyskutuję, istnieje naprawdę duża szansa, że w ramach dyskusji dowiem się czegoś ciekawego :)."

* https://infow(...)emu-ps4/

** https://www.ppe.p(...)zen.html

*** przy czym rozdzielczość 1080p w większości tytułów była upscalowana

**** znaczna ilość tytułów nadal korzystała z zasady upscalingu

Tagi: Microsoft playstation sony Xbox

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +15 -

Oceń profil
+ +6 -
Slepak
Ranking: 3493 Poziom: 27
PD: 3018
REPUTACJA: 812