Blog użytkownika Blin

Blin Blin 15.09.2018, 14:40
Black Ops - no fun allowed
161V

Black Ops - no fun allowed

Przynajmniej w singlu.

Spoilery.

Uwaga, uwaga - taka z tego recenzja, jak z EA prokonsumencka firma. Takie tam bajdurzenie.

Call of Duty to seria dla growych nizin społecznych. To chyba jasne. Franczyza bez ambicji innych niż zarobienie niewypowiedzianych ilości rubli, czy czego tam. Strzela się, coś tam wybucha, no fajen, fajen. I taki plebejusz sobie kupuje i się cieszy.

I po raz drugi - no fajen. Granie, powiem więcej, lubienie takich gier to nie jest nic złego. Mówię tu ogólnie o molochach pokroju Assassin's Creeda, Battlefielda czy właśnie CoDa. Ambicji stworzenia gry niesamowitej w nich za grosz, ale można pograć. Tylko dobrze byłoby tego braku być świadomym. Bo jeżeli ktoś uznaje jedynie to, co najpopularniejsze, a resztę gier zbywa słowami  "jak mniej znane, to gorsze" lub "no ciekawe, i tak nie zagram", tudzież ogranicza się wyłącznie do tego, co nowe, to trochę, cóż, przykro.

Problem pojawia się jednak na innej płaszczyźnie. Nie chodzi tu o chęć zrobienia czegoś, co będzie uważane za jedną z najlepszych gier w ogóle czy społeczność skupioną wokół gry. Gra może być "tylko" dobra i popularna. A w rzeczywistości jest tylko popularna.

Black Ops kiedyś przeszedłem. Nie potrafiłbym na podstawie tych wspomnień napisać w zasadzie czegokolwiek. Zapamiętałem tę grę raczej cokolwiek tak sobie. Postanowiłem zmierzyć się z nią po raz kolejny, bo przecież obsmarowywanie gierczyn to sama przyjemność.

No i takiego wała. Okazało się, że to, co miałem ochotę skrytykować najbardziej, czyli system strzelania... daje radę. Nie jest to mistrzostwo, ale jednak. Ożeż jasna cho-

"Szczęśliwie" to nie wszystko! Otóż wyobraźcie sobie, że w strzelance dobry gunplay to za mało. Do tego potrzeba jeszcze udanych projektów poziomów.

I teraz ważne. Nie przeszedłem całej gry od początku - szkoda mi na to czasu. Powtórzyłem sobie kilka misji.

Jedziemy. Przeciwnicy to debile, nibycutscenki, niepomijalne cutscenki (niektóre), bohater to ułom i czasami nie potrafi sobie otworzyć drzwi, a innym razem potrafi, brak możliwości przejścia dalej, bo nasi kompani coś tam bajdurzą albo nie nadążają za nami, sekwencje celowniczkowe...

I dlaczego do cholery na rosyjskim statku jest napisane Rusalka, a nie Русалка?

Fabuła jakaś jest. Po zakończeniu gry coś tam się z niej pamięta, chociaż całkiem zapomniałem o istnieniu takiej postaci jak Steiner. Zwrot akcji, kiedy dowiadujemy się, że Reznow zginął w Workucie i zaprogramował Masona może i jest okej, ale to w zasadzie jedyna "okej rzecz". Naturalnie są nieścisłości historyczne, jeżeli chodzi o uzbrojenie, ale ja nie jestem na to zbytnio wrażliwy, bo się nie znam. Jakby ktoś zaczął machać MSBSem, to pewnie dopiero wtedy bym zauważył.

Zakończenie jest... eh.

Ponadto wychwyciłem bardzo rażącą niekonsekwencję. W MW2 był Makarow, to dlaczego tutaj jest Dragowicz zamiast Dragunowa(*)? Chyba muszę za to obniżyć ocenę, 0/10.

Dobra, mniejsza o to. Level design. Level design, czy może wręcz ogólny projekt gry, ssie po sam pęcherz moczowy. Pójdziesz trochę w prawo? Restart. Nie schowasz się w porę, bo wskaźnik poziomu zdrowia jest beznadziejny? Restart. Musisz czekać, aż twoje ziomeczki ruszą dupsko? Alt+F4.

Jakie to jest nudne. Czekanie, aż można zacząć strzelać, bo przecież trzeba wysłuchać Bardzo Ważnego Dla Fabuły I Ogólnie Całego Przemysłu Growego Dialogu Ponieważ Call Of Duty To Stugodzinny Erpeg. Nie, to 5-6 godzinna strzelaninka z przestojami.

Ucieczka w górach jest okropna. Postać przestaje biec po chwili i trzeba wduszać znowu Shifta, przy okazji zatrzymując się na moment. Gud dżob, Treyarch.

Kiedy można już strzelać, strzela się naprawdę dobrze. Selling-point to oczywiście możliwość używania Makarowa, Dragunowa, akaczy, pepeszy czy Mosina. W jednej misji można nawet postrzelać do Niemców.

Graliście kiedyś w tryb polowania w Rainbow Six Vegas? Toż to prawdziwe cudo. Decydujesz, jaki chcesz ekwipunek, wszystko odblokowane od początku. Ustawiasz zagęszczenie wrogów, wybierasz mapę i bum. Jeden cel - wystrzelać wszystkich oponentów. A polski dublaż to luksja.

Można utknąć w FPSie fabułę, która kogoś obchodzi (Half-Life 2, BioShock). Ale nie tutaj. Fabuła wręcz przeszkadza. Bez tych wstawek fabularnych, łażenia i czekania na skrypty ile jest w Black Ops naprawdę gry? Raczej nie za dużo.

Nie mam gniewu na Black Ops 4 za wycięcie trybu dla pojedynczego gracza. Bo akurat multi w Black Ops błyszczy.

"Wskaźnik" zdrowia z singla w multiku prawie nie występuje, co z automatu plasuje ten tryb wyżej. Gra wieloosobowa jest szybka i przyjemna, a hardcore odrobinę to zmienia (zmieniłby zdecydowanie bardziej, gdyby na respawn czekało się do końca rundy). Taka powinna być, polecam i pozdrawiam.

W bibliotece Steama Black Ops i Black Ops Multiplayer widnieją jako osobne pozycje. Ta pierwsza jest do dzbanu, druga jest dobra. Szkoda, że nie można kupić tej ostatniej oddzielnie (świetnie to rozwiązano w Black Ops III - https://store(...)er_Pack/).

Ale jak to, czyżby tryb sieciowy był jakimś niewiarygodnym osiągnięciem w dziedzinie gier komputerowych? Nie. Wywiązał się jednak z tego, z czego miał się wywiązać - strzelania. Strzelania. STRZELANIA! To jest sieciowy efpeesik do popykania, one nie mają mieć ambicji innych niż zrobienie dobrego strzelania. A że ktoś dorzucił do tego słabą kampanię, to już inna historia.

(*) Jaja sobie robię, ale swoją drogą Jewgienij Dragunow, projektant SWD, żył w czasie wydarzeń gry, więc może ma to z tym coś wspólnego. Mimo to nic nie przeszkadzało Treyarch we wrzuceniu do gry FAMASa z lat dziewięćdziesiątych.

W niektórych fragmentach może odrobinę hiperbolizuję, ale singiel Black Ops to naprawdę jest strata czasu. Dlaczego miałbym tracić czas przy takim nudziarstwie, skoro mogę odpalić Zew Prypeci?

https://www.devia(...)98979943

Tagi: call of duty call of duty: black ops

Oceń notkę
+ +4 -

А₵АП РОКИ
Oceń profil
+ +27 -
Blin
Ranking: 594 Poziom: 48
PD: 14682
REPUTACJA: 2743