Blog użytkownika Parapet

Parapet Parapet 01.01.2019, 13:35
Święta, święta i po świętach, czyli moje podsumowanie 2018 roku
176V

Święta, święta i po świętach, czyli moje podsumowanie 2018 roku

Koniec roku, tudzież początek nowego, są czasem rozmaitych podsumowań, więc i ja postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze do tematu.

Life is life

Minione dwanaście miesięcy były dla mnie czasem poważnych zmian – zarówno w normalnym życiu, jak i w growej egzystencji. W pierwszym przypadku mowa o dwóch trzęsieniach ziemi. Pierwsze wstrząsy przyszły jakoś w kwietniu, gdy po kilku latach spędzonych u starego pracodawcy postanowiłem zmienić zajęcie, a właściwie to kompletnie się przebranżowić. Właściwie odkąd skończyłem szkołę, w ten czy inny sposób moje życie zawodowe było związane z komputerami – to jakieś grzebanie przy drukarkach, to dłubanie przy raportach, to coś tam. W końcu, po chyba dwunastu latach spędzonych w dwóch firmach, miałem już dość ciągłego gapienia się w monitor. Doświadczenia w innych branżach nie miałem żadnego, ale postanowiłem spróbować sił w szeroko pojętej budowlańce (wat?!). O dziwo udało się mniej więcej miesiąc po rozpoczęciu poszukiwań. Trafiłem do małej firmy, w której, krótko pisząc, pracuje się z blachą. Robota lekka nie jest, ale tego mi było trzeba. Paradoksalnie, pomimo ciężkiej, fizycznej pracy, jestem mniej zmęczony niż dawniej. Mam więcej chęci do życia, zazwyczaj tryskam dobrym humorem, m.in. dzięki pracy w zgranej ekipie wariatów. Do tego wypłatki też są w porządku, więc zmiana na wielki plus. Robo w korpo chyba jednak nie jest dla mnie. Szkoda jedynie, że dotarło to do mnie po kilkunastu latach...

Drugim ważnym wydarzeniem, które spotkało mnie w 2018 roku były narodziny córeczki. Nie jest to pierwsze, a trzecie (i ostatnie) dziecko, ale za to pierwsza dziewczynka. Na ten temat nie ma się co rozwodzić. Każdy, kto ma dzieci wie, że to miłość nie do opisania. Nie inaczej jest w tym przypadku. Młoda dziś ma już pół roku, rośnie jak na drożdżach i ogólnie daje radę!

This is for the players

Nieodłącznym elementem mojego życia są także gry, więc w podsumowaniu roku nie mogło ich zabraknąć. W tym momencie muszę Wam podziękować. W jednym z poprzednich wpisów, część z Was wspomniała w komentarzach o handheldach, jako dobrym sprzęcie dla zapracowanych ludzi. Jakoś na początku listopada postanowiłem kupić Switcha i odleciałem. Faktycznie jest to maszyna bajka dla zabieganego rodzica-gracza. Zeldę (wspaniała!) zaliczyłem w kilka tygodni łupiąc po pół godzinki przed pracą i na posiadówach w kiblu. Teraz ogrywam Mario+Rabbids, bo akurat ostatnio wjechała promocja na eShopie. Nie jest to mistrzostwo świata, ale gra się fajnie i z pewnością nie żałuję tych 80 zł. Następny w kolejce jest naturalnie Mario Odyssey, a później druga Bayonetta. Tak czy siak, konsolka była strzałem w dziesiątkę. Telewizor wieczorem zajęty, bo żona ogląda The 100? Odpalam Switcha. Pojadło się za dużo sałatki w święta i WC wzywa? Biorę Switcha. Dzięki za radę ziomale i ziomalki z PPE!

Święta. Boss dał nam wolne dwa tygodnie, więc w końcu mam czas, by grać jak nawiedzony. Naturalnie dzieci nie pozwalają na zbyt długie ignorowanie, ale w ostatnich dniach udało mi się konkretnie przysiedzieć przy konsolach, zwłaszcza przy XOne. Kupiłem Dead Cells. Na razie pograłem jakieś 10 godzin i zaliczyłem dopiero pierwszego bossa, ale produkcja wciąga niesamowicie. Z pewnością starczy mi na kilka długich miesięcy. W Black Ops 4 ostatnio też dużo cisnąłem. Tytuł ogólnie jest chyba hejtowany za mikropłatności i coś tam, ale mam na to wywalone. Kupiłem podstawową wersję niedługo po premierze i do dziś bawię się zacnie bez wydawania dodatkowej gotówki. Treyarch chyba najlepiej z wszystkich ekip Acti umie w multik. Brak kampanii nie przeszkadza mi ani trochę, bo od czasu Modern Warfare 2 jakoś żaden singiel mi nie siadł w kolejnych CoD-ach, no może kampania z Infinite Warfare było naprawdę spoko, no ale nieważne. Black Ops 4 jak dla mnie również na duży plus. Poza tym zaliczyłem w ostatnich dniach Castle Crashers Remastered (jedna z moich ulubionych gier z X360, więc musiałem zagrać w „ulepszone ediszon”), Never Alone z Golda (spoko, ale szału nie ma) i The Gardens Beetwen z Game Passa (fajna ale krótka i prosta).

W RDR 2 jeszcze nie grałem. Spider-Man również czeka na swoją kolej. Niemniej i bez ogrywania tych tytułów wiem, a właściwie to czuję, bo wiedzieć nie wiem skoro nie grałem (lol), że GOTY należy się God of War. Zazwyczaj o większości gier zapominam bardzo szybko, ale nowy Kratos wrył mi się w banię, jak Kret w rurę kanalizacyjną. Uwielbiam serię od samego początku, ale to co dostałem w zeszłym roku rozpier%$#$%$# mnie na drobne kawałeczki. Kto nie grał ten dzban, jakby powiedział pewien popularny youtuber.

Miło wspominam jeszcze Forzę Horizon 4. Ogólnie wolę poprzednie trzy części, ze względu na mniejszy nacisk na aspekty sieciowe, aczkolwiek ta marka trzyma niebotycznie wysoki poziom jeżeli chodzi o zręcznościowe ścigałki i nie inaczej jest w zeszłorocznej odsłonie.

Ogólnie rok 2018 uważam za jeden z najlepszych w życiu. Spotkały mnie praktycznie same dobre rzeczy, zagrałem w kilka naprawdę mocnych gier, nie wyłysiałem, a dodatkowo dołączyłem do społeczności PPE.pl. Do miana najaktywniejszego użytkownika mi daleko, niemniej portal odwiedzam codziennie, z wielkim zamiłowaniem chłonę Wasze blogi i zażywam obowiązkową porcję newsików. Liczę, że w tym roku będzie podobnie, więc na koniec życzę Wam i sobie udanego 2019, w którym, mam nadzieję, zagramy w szereg kozackich tytułów. 

Tagi: Forza Horizon 4 god of war nintendo switch podsumowanie roku

Oceń notkę
+ +8 -

Oceń profil
+ +18 -
Parapet
Ranking: 2552 Poziom: 31
PD: 4366
REPUTACJA: 1009