Blog użytkownika Parapet

Parapet Parapet 21.10.2018, 14:52
Gry a dzieci - w co grać, kiedy zacząć, itd.
1235V

Gry a dzieci - w co grać, kiedy zacząć, itd.

Od ostatniego wpisu minęło trochę czasu. Do kolejnego zabierałem się kilka razy, jednak zawsze wypadało coś innego, ale w końcu się udało. Tym razem postanowiłem poruszyć problem dzieci-graczy. Temat jest, przynajmniej dla mnie, niezwykle ciekawy, gdyż jestem ojcem trójki małolatów i często staję przed różnymi dylematami. Pytań jest mnóstwo, więc postanowiłem przekazać Wam swoje spostrzeżenia i z chęcią poznałbym Wasze argumenty do poruszonych kwestii.

Wiek

Zacznijmy od podstawowego problemu – kiedy wdrożyć dzieciaka w świat gier? Osobiście uważam, że to indywidualna decyzja każdego rodzica. Moi starzy mieli takie dylematy głęboko w poważaniu i bawiłem się na konsolach od dzieciaka. Nie pamiętam dokładnie, ale strzelam, że miałem ze cztery może pięć lat, gdy pierwszy raz zetknąłem się grami. Pokazał mi je starszy brat, który ciorał z kumplami w bodajże Ponga. Tak czy siak, za gówniarza zaliczyłem mnóstwo gier – różne części Mario, Contrę, nieco później, ale też za młodu grałem np. w Residenty. Żyję dalej, nikogo nie zabiłem, ba, jestem chyba najłagodniejszą osobą pod słońcem. Czy jednak pozwoliłbym swojemu dzieciakowi, nawet temu najstarszemu, który ma już 11 lat, zagrać np. w GTA V czy Resident Evil 7? Krótko pisząc, nie!

Obecnie gry są dojrzalsze, mają szczegółową grafikę i nie brakuje w nich naprawdę mocnych scen, które, moim zdaniem, mogą się mocno zakorzenić w psychice młodego człowieka. Dlatego uważam, że np. oglądanie i uczestniczenie w torturach we wspomnianym GTA zdecydowanie nie jest widokiem przeznaczonym dla dzieciaków. Z drugiej strony, nie przekreślam wszystkich gier, w których występuje przemoc. Bawię się z najstarszym w Castle Crashers, on ze swoimi ziomami gra w Fortnite’a itd. W tego typu produkcjach mamy jednak do czynienia z kreskówkową grafiką, myślę, że łatwiej jest mu przez to odróżnić fikcję od rzeczywistości. Poza tym, jak wspomniałem, ma już 11 lat i głowę na karku. Nie wykazuje żadnych przejawów agresji, ma w sobie mnóstwo empatii i nawet ślimaki zbiera z chodnika, by ich nikt nie podeptał…

No dobra, w tym przypadku młody nie jest już jednak wcale taki młody, więc jest trochę łatwiej. Drugi w kolejności ma niecałe pięć lat i aktualnie podejmuje pierwsze growe próby. Uważam, że jest to odpowiedni wiek do rozpoczęcia przygody. Dziecko ma już dłonie, którymi może jako tako ogarnąć pada, a do tego kuma to i owo. Nie jestem specjalistą, więc nie wiem czy warto dawać gry młodszym osobom, ale czytałem ostatnio artykuł na temat problemów z mową wywoływanych przez telewizję, smartfony itd. Coś w tym jest. Przy pierwszym dziecku nie przejmowałem się tego typu rzeczami i żeby dać sobie dychnąć, to puszczało mu się bajkę i był spokój. Dzieciak faktycznie nie chciał za bardzo mówić i rozgadał się dopiero po ukróceniu czasu spędzanego z telewizją i wizytach u logopedy. Nie polecam więc „karmić” dzieciaków obrazkami puszczanymi z jakichkolwiek ekranów. Wiek 4-5 lat myślę, że jest OK. Na początek warto pobawić się z nim np. w grach z serii LEGO, samochodówkach pokroju Forza Horizon czy prześwietnych platformówkach z Raymanem (Origins i Legends rządzą na całej linii!). Naturalnie mowa o 2 może 3 godzinach w tygodniu. U swojego nie stwierdzam żadnych skutków ubocznych. Mówi, bawi się z kolegami z przedszkola, nie dopomina się gier – ot, taka rozrywka w wolnej chwili, jak znudzi mu się rysowanie czy układanie klocków.

Trzecie dziecko ma dopiero kilka miesięcy, więc przez parę następnych lat nie ma w ogóle tematu.

Ile czasu może grać dzieciak?

Przed chwilą wspomniałem, że ten młodszy bawi się grami przez 2 czy 3 godziny w tygodniu i tego się trzymajmy. Starszemu pozwalam na więcej, ale ma jasno nakreślone zasady – najpierw szkoła i nauka, a później przyjemności. Jak zgarnie pałę – tydzień bez grania. Jak dwóję – dzień bez grania. Od trójki wzwyż jest OK i może grać przez godzinę dziennie, a w weekendy 2 do 3 godzin. System działa. Młody chodzi do piątej klasy i może nie jest orłem, ale 4 i 5 zgarnia regularnie. Do tego lubi chodzić na pole (czy tam dwór) i bawić się w realu. Tylko z nami coraz rzadziej spaceruje, bo „robimy mu siarę”.

Wspólne granie

Teraz czas na być może najważniejszy temat – wspólne granie. Dla mnie jest to super sprawa. Człowiek ma mnóstwo obowiązków i mało wolnego czasu, więc grając z dzieckiem można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli spędzić czas z młodym, a przy okazji zaspokoić swoje growe żądze. Niestety różnie z tym bywa. Ja zazwyczaj gram w nocy, gdy młodzi śpią, a w weekendy zaś wolę gdzieś się przejść czy w inny sposób spędzić czas z dziećmi, np. wyskoczyć do kina ze starszym na Star Warsy czy powydurniać się z młodszym. Pogoda jednak nie zawsze dopisuje, więc w pochmurne dni jest to fajna forma spędzenia czasu. A w ogóle w co można grać razem? Cóż, w mnóstwo tytułów, bo nie wszędzie musi być co-op - frajdę można mieć grając np. na zmianę albo kibicując młodemu. O Raymanie i Castle Crashers (to dla starszych) już wspomniałem. Ale świetna zabawa jest też w Rocket League, Forzie, Need for Speed, LEGO, Burnoucie czy Spelunky. Genialne są też gry imprezowe z PS4 – chodzi o PlayLink (Wiedza to potęga i To jesteś Ty!). Super sprawa do rodzinnego ciorania, nawet najmłodszy się jara robiąc selfiaki, rysując itd. Minus to konieczność posiadania odpowiedniej liczby telefonów.

Fortnite

Na osobny akapit zasługuje Fortnite. Dla mnie to zaraza straszna! Nie mam nic do battle royale, czasem pogram w PUBG, a ostatnio w nowego CoD-a. Fortnite jednak do mnie nie trafił, ale do starszego dzieciaka i jemu podobnych już tak. Co w tym złego? Wszystko! Cała szkoła gra w produkcję studia Epic Games, dzieciaki umawiają się na wieczorne sesje i działają. Grają już praktycznie tylko w to, a że ja nie lubię, więc ostatnio ciężko mi namówić syna do wspólnego giercowania (chlip, chlip). Przepadnij i zgiń Fortnicie ty niedobry!

Podsumowanie

Na koniec chciałbym powiedzieć jedno – nie uważam za złe pozwalanie dziecku na gry i wspólne spędzanie czasu w ten sposób. Warto jednak pamiętać o umiarze i nie pozwalać na wszystko jak leci. A i jeszcze jedno, kategorycznie zabraniajcie starszym dzieciakom inwestowania kieszonkowego w mikrotransakcje. Ze złem trzeba walczyć! :)

Tagi: dzieci Fortnite gry dla dzieci stary dziad

Oceń notkę
+ +30 -

Oceń profil
+ +22 -
Parapet
Ranking: 1667 Poziom: 40
PD: 9229
REPUTACJA: 1112