Blog użytkownika Parapet

Parapet Parapet 16.09.2018, 16:57
Gracz 30+
1639V

Gracz 30+

Niedawno odbyłem rozmowę ze znajomym z pracy o tym, jak to było dawniej. Życie bez smartfonów, nieustanna zabawa z innymi dzieciakami z osiedla, wyprawy do lasu, taszczenie metalowych prętów zwiniętych ze spółdzielni, by koleś z drugiego końca miasta mógł je nam pospawać w bramkę do hokeja, itd. Krótko pisząc, doszliśmy do klasycznego wniosku, że "kiedyś to było lepiej", choć nie jestem tego pewien do końca, ale mniejsza, bo ja nie o tym...

Tak czy siak, rozmowa ta natchnęła mnie do napisania tego bloga, w którym postaram się porównać swoje dawne życie gracza, z tym obecnym. Nie wiem po co, ale może kogoś to zaciekawi.

Oprócz wymienionych we wstępie czynności (+ oczywiście wielu, wielu innych), jednym z hobby z dzieciństwa było granie. Pegasus, Commodore 64, PC z przyciskiem "Turbo", itd. Kilku chłopaków z naszej "bandy" mogło się pochwalić tego typu wynalazkami. Czasami po szkole zagrywaliśmy się więc w Mortal Kombat, Duck Tales, Contrę itd. Było fajnie, ale lepiej wspominam późniejsze lata. Kieszonkowe wzrosło, konsole były mocniejsze, a gry fajniejsze. Miłość do gamingu rosła w najlepsze, na co pewnie wpływ miał też rozpad naszej ekipy z podwórka. Jeden kolega wyjechał do USA, do tego doszły dziewczyny. Czasu na wspólne szaleństwa było mniej (czyt. spotykaliśmy się właściwie tylko na weekendowych popijawach), więc w tygodniu można było grać w najlepsze, robiąc przerwy na naukę i dziewczynę.

Po szkole średniej sprawy potoczyły się bardzo szybko. Poważny związek, wspólne mieszkanie, praca, szkoła zaoczna, aż w końcu ślub i dziecko. Z czasem doszła jeszcze dwójka pociech i toooooooona obowiązków. Jak wygląda życie gracza w takich warunkach? Nie będę owijał w bawełnę - jest ciężko. Po pierwsze praca. 10 godzin dziennie, 6 godzin w soboty, czasami nadgodziny. Wstaje człowiek rano i do wieczora ma posprzątane, bo jeszcze po robocie trza się umyć, wyskoczyć do sklepu i pomóc w nauce. Na granie nie zostaje wiele czasu, bo pasuje jeszcze coś się pobawić z młodymi, przytulić się do żonki, może obejrzeć kolejny odcinek serialu (obecnie Castle Rock - polecam). Zostaje tylko noc, ale wyspać też się trzeba, więc godzinka grania to maksimum, co można wyrwać dobie przy takim cyklu życia, a i to nie zawsze się udaje, ponieważ to człowiek zmęczony, to dziecko chore, to coś tam.

Krótko pisząc, nie jest łatwo być dorosłym graczem z dziećmi, ale ma też to swoje plusy. Po pierwsze, pieniądze. Ciężka praca popłaca, więc nie narzekam na zarobki. Żona też pracuje. Choć wydatków jest mnóstwo, to i tak można sobie pozwolić miesięcznie wydać na gry nawet i 400 zł, choć akurat tyle nigdy nie wydałem. Po drugie, selekcja. Brak czasu zmusił mnie do bycia wybrednym jak cholera. Dawniej grałem we wszytko jak leci. Teraz jedną grę przechodzę nawet kilka miesięcy (Dark Souls 3, heloł), więc szkoda mi czasu na badziewie i dobrze mi z tym. Nie zawiodłem się chyba na żadnej kupionej w ostatnich latach produkcji. Po trzecie, oszczędność. Pisałem wcześniej, że stać mnie na granie, jak nigdy w życiu. Brak czasu i selekcja tytułów sprawia jednak, że nowości kupuję naprawdę rzadko (ostatnio God of War - GENIALNY!). Zazwyczaj nabywam więc interesujące mnie produkcje rok, dwa po premierze, a więc po taniości. Mało tego, najstarszy dzieciak też gra, kupuje gry zdecydowanie częściej niż ja za ciułane kieszonkowe, więc, choć gusta mamy różne, to  czasami skorzystam z jego biblioteki (chociażby seria FIFA). Poza tym od czasu do czasu pykamy razem - teraz walczymy w weekendy w Castle Crashers Remastered i jest superowo. Ponadto w ogóle nie ma mowy o wypaleniu. Gram mało, ale strasznie to lubię. Choć brzmi to jak tani tekst z reklamy, to krótka nocna sesja w Gearsy czy Uncharted naprawdę pozwala mi się odprężyć po ciężkim dniu.

Sumując. Życie się zmienia, w pewnych aspektach na plus, a w pewnych na minus, ale da się być graczem, nawet mając miliard obowiązków. Mało tego, pod wieloma względami życie dorosłego gracza jest lepsze niż młodocianego, choć przyznam szczerze, że brakuje mi tych emocji z dzieciństwa, gdy dopiero odkrywałem elektroniczną rozrywkę. Teraz rzadko kiedy czuję się zaskoczony podczas zabawy, w końcu przez te wszystkie lata ograłem setki tytułów, niemniej jest fajnie.

Tyle ode mnie i proszę nie dojedźcie mnie za bardzo w komentarzach, w końcu to mój pierwszy blog :)

Tagi: stary dziad

Oceń notkę
+ +131 -

Oceń profil
+ +18 -
Parapet
Ranking: 2690 Poziom: 31
PD: 4366
REPUTACJA: 1005