Blog użytkownika Matador

Matador Matador 06.02.2021, 14:59
Filmy wszech czasów #2 - "Obcy 8 pasażer Nostromo"
951V

Filmy wszech czasów #2 - "Obcy 8 pasażer Nostromo"


Jeśli kiedyś polecisz daleko w Kosmos i z jakiegoś powodu będziesz chciał, aby ktoś Cię usłyszał, porzuć nadzieje - w Kosmosie nikt nie usłyszy Twojego krzyku...

 

Witajcie  w kolejnej odsłonie filmów wszech czasów. Jak już wiecie, dzisiaj zagościł u Nas jeden z najbardziej znanych i przerażających horrorów swoich czasów - "Alien" lub w polskiej wersji językowej: Obcy - 8 pasażer Nostromo.

Film który nie tylko straszył i przeniósł horror na innym poziom, ale który do dzisiaj, jest przykładem i wzorem, jak nawet prostymi środkami, można budować i stopniować napięcie. Ale jak to bywa z filmami - każdy ma swoją historie ;)

Scenariusz do filmu napisał Dan O'Bannon, który podczas pisania miał problem z wizualizacją potwora, mordującego załogę Nostromo. I kiedy w ręce wpadły mu obrazy szwajcarskiego malarza - Hansa Rudolfa Gigera. Ten nie wiele myśląc, pokazał je reżyserowi Ridley'owi  Scott'owi. 

Scott zafascynowany pracami Gigera, które idealnie wpasowywały się w klimat, jaki chciał uzyskać reżyser, nie tylko poprosił Gigera, aby ten stworzył projekt Obcego, ale i część scenografii.  

Z początku w scenariuszu Obcy nazywany był "Star-beast" - czyli Gwiezdna Bestia, ale ta nazwa tak ciążyła i nie pasowała Danowi O,Bannon'wi, że zdecydował się nazwać kosmicznego potwora, po prostu "Obcy" lub jak go nazywała ekipa Nostromo - Ksenomorf - czyli" obcy kształt". I trzeba przyznać, że był to naprawdę świetny ruch, ponieważ ta dość specyficzna gra słów, idealnie pasowała do wzorca, jakim w tym wypadku był kosmiczny "Obcy".

Sama budowa scenariusza była dość prosta. Mówiąc w uproszczeniu, mieliśmy ekipę kosmicznego transportowca, która odbierając dziwne sygnały, zbacza z kursu i ląduje na planetoidzie, gdzie spotyka ślady obcej cywilizacji, oraz Obcego który wykorzystuje ciało jednego z członków załogi, do swoistych "narodzin" i po przejściu do swojej końcowej formy, zaczyna zabijać członków załogi statku. W tle przewijał się motyw silnej i walczącej z potworem kobiety, oraz ukryta misja, obecnego w załodze androida, który docelowo ma za zadanie pozyskać Obcego do badan i zawieźć na Ziemie.

I choć sam scenariusz brzmi dość ciekawie, to jednak nie wystarczyłby sam w sobie, gdyby nie postać reżysera -  Ridley'a Scott'a. 

Dzisiaj to już reżyser legenda i twórca długiej listy filmów, które zdobyły kina i uznanie widzów na całym świecie. Ale kiedy Scott zaczynał produkcje "Obcego", miał zaledwie na swoim koncie prace jako scenograf, trochę reklam telewizyjnych, kilka wyreżyserowanych odcinków serialu dla stacji BBC i kostiumowy "Pojedynek" - swój pierwszy kinowy film.

"Pojedynek" co prawda przyniósł Scottowi 1977 r. nagrodę w Cannes, za najlepszy debiut reżyserski, ale sam film opowiadający historie 2 zwaśnionych Huzarów, okazał się finansową klapą.

Ale debiut filmowy Scotta okazał się ważny zupełnie z innych powodów. Pierwszy to  zafascynowanie Scotta dziełami naszego rodaka i pisarza, oraz obieżyświata i kapitana statków - Józefa Konrada. Scott po prostu czerpał z niego garściami. "Pojedynek" to zaadaptowane na potrzeby filmu opowiadanie Kondrada, a "Nostromo" to tytuł jego powieści, choć w filmie - jest to nazwa statku. Zaś szalupa ratunkowa "Narcissus" którą w finale ucieka Riplay, to kolejna inspiracja Konradem.

Takich nawiązań które stosuje Scott, jest oczywiście o wiele więcej i przewijają się przez większość jego filmów, dobitnie pokazując jak ważna jest dla niego twórczość naszego rodaka.   

Scott znany był też niesamowitego przywiązania uwagi do detali, bo tak jak S. Kubrick którego Scott był fanem, uważał że każdy, nawet najmniejszy element ma znaczenie w filmie. I tak jak aktor musi przekonać widza do swojej roli, tak scenografia ma oddziaływać na widza. Stąd tez w "Pojedynku" znajdziemy scenografie i mundury wiernie odwzorowujące czasy Napoleońskie, a jego perfekcjonizm przeniesie się później na resztę filmów, w tym omawianego dzisiaj - "Obcego".

Ale ta dbałość i pietyzm miał swoja cenę, do dzisiaj wielu aktorów współpracujących ze Scottem, źle wspomina, niekończącą się ilość powtarzanych scen.

Samo spotkanie Scotta i Gigera uważa się za swoiste zrządzenie losu i jeden z kluczowych elementów, który przyczynił się do sukcesu Obcego.  Urodzony w Szwajcarii artysta, uznawany jest dzisiaj za jednego z najoryginalniejszych twórców, który wypracował swój własny "biomechaniczny" styl. Ten swoisty kolaż organicznych struktur, groteskowych kreatur, niepokojących futurystycznych pejzaży i odniesień do erotyki, stał się znakiem rozpoznawczym Gigera.

Ale Giger nie tylko czerpał inspiracje ze swojej wyobraźni, ale wspomagał się z absyntem i opium, które odkrywały przed nim nowe tereny surrealizmu. Jednak jeśli chodzi o filmowego potwora, jak przyznał sam Giger, Ksenomorf urodził się podczas powtarzającego się snu, w którym bezwzględnie prześladował twórcę.

I choć wiele pomysłów Gigera weszło finalnie do filmu, to jednak nie obeszło się bez wewnętrznej cenzury. Zawarta w niektórych pomysłach erotyka, nie przypadła do gustu producentom. Jedna ze scen, miała zawierać erotyczne zachowania Obcego względem Ripley.  I choć sama Sigurney odmawiając, żartobliwie powiedziała: że może dopiero w Obcym 5 - to jednak wytwórni pomysł wydał się zbyt kontrowersyjny i wylądował w koszu.

Ale to nie jedyny problem z przeniesieniem wizji Gigera na plan filmowy. Jednym z nich, był problem pokazania w odpowiedniej skali statku, oraz Space Jockey'a - olbrzymiego Obcego siedzącego w swoistej maszynerii. A ponieważ do specyficznych problemów, są potrzebne specyficzne pomysły, w kilku scenach zamiast dorosłych aktorów pojawiają sie dzieci ubrane w skafandry kosmiczne. Dzięki czemu różnica wzrostu, spotęgowała jeszcze bardziej kolosalne rozmiary scenografii.

Choć wygląd Obcego potrafił przerazić każdego na sali kinowej, to jednak nie potrafił tego zrobić z kotem Ripley, który ku utrapieniu reżysera, niespecjalnie zwracał uwagę na filmową maszkarę . I tutaj posłużono się sprytnym wybiegiem, ukryty w makiecie Obcego owczarek niemiecki, zdecydowanie przypomniał kotu kto tu rządzi i z sukcesem nastroszył futro rudzielca. Dzięki czemu z pewnością zyskał sympatie reżysera, choć niekoniecznie - kota :-)

Scott który wręcz obsesyjnie podchodził do swojej pracy, tak bardzo chciał uzyskać naturalny efekt zaskoczenia na twarzy aktorów, że kiedy kręcono scenę w której Obcy wydostaje się klatki piersiowej jednego z bohaterów filmu - zwyczajnie nie powiedział o tym aktorom. John Hurt, jeden z niewielu wtajemniczonych w niecne plany reżysera i jednocześnie pierwsza ofiara Obcego, przyznaje, że miał duży ubaw kręcąc tą scenę.  Oblani owczą krwią, zszokowani i zaskoczeni sytuacją aktorzy, nawet nie specjalnie się musieli starać, aby zagrać przerażenie. Dzięki temu wybiegowi  oraz świetnym efektom specjalnym - scena narodzin Obcego, została uznana w wielu plebiscytach, za jedną z najbardziej przerażających scen i słusznie przyczyniła się do zdobycia Oscara.

 

W pierwowzorze scenariusza, postacie były napisane "uniwersalnie" i mogły pasować do każdej płci, jedynie  postać Ripley miała być z założenia męska. Jednak kiedy Scott został reżyserem i dyskutowano w Wytwórni podział ról i płci, jeden z producentów zaproponował, aby Ripley była dla odmiany kobietą. Pomysł bardzo skwapliwie podchwycił Scott, dzięki czemu finalnie Ripley jest kobietą, a świat filmu dostaje nowy archetyp - silnej i walecznej kobiety.

W filmie pojawiają sie 2 role kobiece. Kiedy Veronica Catwright czyta scenariusz, jest przekonana że zagra filmową Ripley. Dopiero kiedy  scenarzysta i reżyser prostują sytuacje, aktorka jest bardzo zawiedziona, i choć przyjmuje role "Lambert" to do końca zdjęć, pomiędzy nią i Sigurney powstaje dość nieprzyjemna atmosfera. Co będzie miało przełożenie na późniejszą współprace na planie.

W czasie montażu wycięto scenę, w której "Lambert" policzkuje Ripley. Jak sie okazuje, Pani Catwright zgodnie ze sztuką aktorską " nie udawała" i wypłaciła prawdziwego i siarczystego liścia Sigurney, która miała później uzasadniony żal do koleżanki z planu. Niestety Pani Catwright, przez długie lata nie mogła oglądać tej sceny, wspominając przyjemne chwile ;-) ponieważ usunięta scena, powróciła dopiero w wersji reżyserskiej, kilkadziesiąt lat później.

Końcówka filmu względem oryginalnego scenariusza, również przeszła poważne zmiany. W jednej z wersji, Ripley miała dojść do kapsuły i film miał sie skończyć. Jednak Scott nalegał aby film przedłużyć i wprowadzić więcej dramaturgii, umieszczając w kapsule razem z Riplay Obcego, który po wygranej walce, miał usiąść za sterami i głosem Ripley nadać komunikat na Ziemie. Na szczęście tak sie nie stało, dzięki czemu Ripley stała sie filarem następnych części. 

Wybór przez Scotta, nieznanej nikomu Sigurney Weawer do roli Ripley, wzbudził w Wytwórni duże wątpliwości i Scott musiał sie niezłe napracować, aby postawić na swoim. Finalnie Weawer wzorcowo wywiązuje sie ze swojej roli, a jej postać staje się jedną, z najbardziej lubianych postaci filmowych w historii kina.

Z postacią Ksenomorfa wiązał sie jeden, dość poważny problem. Kiedy zastanawiano sie nad jego słabymi punktami i nad potencjalnymi sposobami uśmiercenia monstrum, jednym z pomysłów, było użycie broni palnej. Jednak w przestrzeni kosmicznej, gdzie strzelanie mogłoby by uszkodzić statek i przy okazji zabić załogę, takie działanie wydało sie zbyt ryzykowne. Aby temu przeciwdziałać, Obcy zamiast krwi, zyskał kwas i jednocześnie jeden ze swoich znaków rozpoznawczych. Co z drugiej strony, pozwoliło pokazać, że człowiek nawet pozbawiony broni, potrafi być skuteczny, odpowiednio adaptując sie do sytuacji.

Scott nadał filmowi specyficzny rytm. Długie i niespieszne prowadzenie kamery, leniwie prowadziły widza od sceny do sceny, usypiając jego czujność. Widz nabiera trochę podejrzeń, kiedy Kane,  jeden z  członków załogi, zostaje zarażony jakimś pasożytem. Jednak z powrotem traci czujność, bo oto Kane cały i zdrowy, pojawia sie na posiłku w kantynie. 

Później następuje kulminacja sceny i nagle widz wie, że dał sie oszukać, że dał sie zwieść uśmiechniętym buziom. Że film go podszedł i zamiast przyjemnej kolacji, dostał wyrwane wnętrzności i bryzgająca posokę, a tuż przed nim pojawił sie dziwny stwór. Ale na razie widz odetchnął, chwila zagrożenia minęła, dziwny stwór gdzieś sobie poszedł, nic więcej złego przecież nie może się zdarzyć. I to kolejny błąd widza, bo za chwilę okazuje się, że obecny na pokładzie Android, nie tylko przeciwstawia sie człowiekowi, ale nawet za cenę życia załogi, chce dostarczyć Obcego na Ziemie.

I nagle widz zamiast jednego wroga ma dwóch. Żeby było tego mało, ludzie nie mają za bardzo czym walczyć z Ksenomorfem, który zamiast krwi, ma przeżerający wszystko kwas, a jego wysuwająca sie szczęka, pozbawia ludzi głów. Ale widz wierzy, że jeszcze będzie dobrze. Kiedy jednak z załogi pozostaje tylko jedna bezbronna kobieta i jej rudy kot - nadziei już nie ma. Bo Film prowadząc widza przez wszystkie postępujące po sobie nieszczęścia, umiejętnie odebrał mu wszystko co miał. Ale czy na pewno?

Widz zaczyna być zdezorientowany, ale jak to? jedna i bezbronna kobietka ma mieć jakieś szanse w konfrontacji z kosmicznym potworem? to przecież niemożliwe!. Ale kiedy krok po kroku, obserwuje działania Ripley, nagle wzbiera w nim nadzieja, już nie jest bezstronnym i słabym obserwatorem. Jest żądnym zemsty widzem, który chce zadośćuczynienia.  Za krzywdy które doznał, za strach który przeżył i za bezradność którą czuł, widząc zabijanych członków załogi. Bo to była przecież też jego załoga! 

I kiedy Ripley w ostatnich dramatycznych chwilach, jest bliska triumfu, ten sam widz, który jeszcze chwile temu, kulił sie ze strachu i czekał na dopełnienie przeznaczenia. Jest gotów wstać z fotela i samemu wykopać Obcego w kosmos. 

Tak właśnie reżyser po mistrzowsku, poprowadził każdego z nas. Najpierw wciągnął nas niepostrzeżenie w misternie utkaną siec, po czym odbierając z pozoru wszystko - dał siłę i nadzieje, bo tak właśnie działa magia kina ;)  

Kiedy Scott zaczął myśleć nad muzyką do "Obcego", jego pierwszym wyborem był Howard Blake, z który już wcześniej współpracował przy "Pojedynku". Jednak po dłuższym zastanowieniu, postanowił poszukać kogoś z większym doświadczeniem. Jego wybór padł na Jerry’ego Goldsmitha, znanego i szanowanego kompozytora. Autora muzyki do "Star Treka", "Planety Małp" i "Omena" za którego otrzymał Oscara.

Kompozytor chętnie wziął sie do pracy i ukończył dzieło jeszcze przed końcem zdjęć do filmu. Scott jednak nie był zadowolony. Goldsmith pracujący wcześniej przy Star Treku, uważał ze Kosmos jest piękny i tajemniczy i takim go uczynił w "Obcym". Ale to było zupełne przeciwieństwo wizji Scotta, który poprosił Goldsmitha o dość poważne zmiany i nadanie muzyce aury strachu, zaszczucia i mroku.

Finalnie muzyka jest duszna i ciężka, pełna psychodelicznych dźwięków i nieustającego zagrożenia. Scott otrzymuje 10 utworów, z których tylko kilka znajdzie w filmie, ale jest zadowolony z efektu. A Film dostaje kolejny mocny atut, który w połączeniu z narracją Scotta, grą aktorów i efektami specjalnymi, wznosi straszenie widza, na wyższy poziom. 

 

Film ukończono w 1979 r.  i co ciekawe, nie miał oficjalnej premiery. Zamiast tego zorganizowano akcje marketingową, w ramach której wynajęto kino "Egyptian", gdzie przez 48h odtwarzano film non-stop. 

W kinie na czas seansów, umieszczono część rekwizytów z filmu, które niestety jakiś bogobojny widz, uznał za diabelskie i w imię Boże - radośnie podpalił. Na szczęście pożar szybko ugaszono, a nikomu nic sie nie stało. Co ciekawe, sam incydent ucieszył wytwórnie, która uznała że to dobry znak - bo film odpowiednio przemawia do wyobraźni widzów :-) . Jedna z historii wspomina też o bileterze stratowanym przez panicznie uciekających z sensu ludzi - ale należy to raczej traktować z przymrużeniem oka ;) Co ciekawe, w kinie pojawiła sie też ekipa filmowa, jednak jak cała reszta chętnych, musiała nie tylko stać w długiej kolejce, ale i zapłacić za seans  z własnej kieszeni.

Film okazał sie wielkim sukcesem, odciskając piętno w historii kina i kreując nowe kariery. Ridley Scott z początkującego reżysera, stał sie nowym atrakcyjnym nazwiskiem w Hollywood, a swoją karierę pchnął o całe lata świetlne.

Sigurney Weawer stała sie nowym symbolem i ikoną silnych umiejących sobie radzić w każdej sytuacji kobiet. Podobnie jak u Scott'a, jej kariera właśnie sie zaczęła, a Hollywood stanęło przed nią otworem.

Veronic'a Catwright jako najlepsza aktorka drugoplanowa, została nagrodzona Saturnem i podobnie jak reszta załogi Nostromo, znalazła sie na celownikach Hollywoodzkich wytwórni filmowych.

"Obcy" nie tylko rozpropagował prace Gigera na całym świecie, ale też stworzył nowy trend, rozwijający biomechaniczny styl zapoczątkowany przez Gigera. Zaś postać Ksenomorfa trafiła na stałe do szeroko pojętej pop-kultury.

Sam film stał sie klasykiem w swoim gatunku i szybko zdobył rangę kultowego - podobnie jak wspomniany w poprzednim blogu "Top Gun", został wpisany jako dziedzictwo Biblioteki Narodowej USA, co samo w sobie, jest bardzo dużym wyróżnieniem. 

Scott tworząc "Obcego" nie tylko stworzył filmowego potwora, ale i potencjał jaki powstał po premierze filmu. Przez lata wokół filmu, urosło całe Uniwersum w postaci: zabawek, komiksów, książek i gier, zaś film dorobił sie z różnym skutkiem, kilku kontynuacji i spin-offów - ale, to już zupełnie inna historia ;)

                                                                                           ***

Jak już niektórzy wiedzą, urodziłem sie kiedy jeszcze żyły na świecie dinozaury, dzięki temu "Obcego" widziałem w kinie gdzieś w okolicy 1986 r. czyli 7 lat po premierze. Niestety, ale polska rzeczywistość miała na imię cenzura i walczyła z zachodem, często złośliwie opóźniając premiery. Koniec końców, film w Polsce także sie pojawił, i podobnie jak resztą świata, wystraszył i wstrząsnął polskim widzem. A ja byłem jednym z nich, stając sie wiernym i oddanym fanem, nie tylko talentu filmowego Ridleya Scott'a, ale i całego uniwersum spod znaku Ksenomorfa ;) 

Dla wszystkich chętnych, link do pierwszej części cyklu:

Filmy wszech czasów #1 - "Top Gun" - Blog użytkownika Matador - PPE.pl

Ps. Będąc w Szwajcarii, nie zapomnijcie odwiedzić Gruyères i Chateau St.Germain, gdzie znajduje sie Muzeum Gigera i Mekka fanów jego twórczości ;) 

Tagi: obcy Obcy - film Obcy 8 pasażer Nostromo Obcy 8 pasażer Nostromo - film

Oceń notkę
+ +53 -

Oceń profil
+ +140 -
Matador
Ranking: 62 Poziom: 73
PD: 49639
REPUTACJA: 58281