Blog użytkownika Matador

Matador Matador 26.07.2020, 14:21
Ghost of Tsushima - recenzja okiem gracza
197V

Ghost of Tsushima - recenzja okiem gracza

Japonia to specyficzny kraj, pełen seksualnych dziwactw, swoistych obyczajów, a nawet imperialistycznych zapędów. Ale co by o niej nie powiedzieć, to wszystkich urzeka swoją kulturą, przywiązaniem do honoru, ciężkiej pracy i dyscypliny. 


A słysząc słowo Japonia, również pomyślimy o kwitnących wiśniach, japońskim anime, grach, Godzilli, Kamikadze, japońskim kinie, no i Samurajach - a wiele z tych wymienionych rzeczy, urzekło mnie lata temu.

Japonią zainteresowałem się z początku poprzez filmy, za sprawą wspaniałego reżysera Akira Kurosawy i innych podobnych reżyserów. Bo chyba każdy zna takie filmy jak: "Tron we Krwi, Ran, Siedmiu samurajów, Rudobrodego, Ukryta forteca" czy setki podobnych. To filmy opisujące feudalną Japonię, historie ukazujące mroczne strony Cesarstwa i klany wyrzynajace się na wzajem. Gdzie wielu Samurajów z powodu utraty Pana, stawało się Roninami, często grabiąc i mordując niewinnych. To historie pełne Hamletowskich nawiązań, tragedii i bratobójczych knowań. Ale też opowieści o sile, honorze i waleczności Samurajów. 

Ale waleczność Japończyków to nie tylko Samuraje, ale również potomkowie Samurajów, czyli żołnierze walczący w czasie 2 wojny światowej - co również docenił filmowy zachód, stąd takie filmy jak "Piekło na Pacyfiku" i kilka podobnych, ukazujących wielkie oddanie Cesarstwu i Japonii.

To również "Boski wiatr" czyli osławieni "Kamikadze" - piloci samobójczych samolotów i piloci Kaitena - czyli samobójczej torpedy podwodnej. To Swoista kultura przywiązania do honoru i walki do samego końca za Cesarza i Japonię - potrafiła determinować żołnierzy do oddawania życia - jak na Samuraja przystało. Bo każdy Japończyk czuje jakąś wieź ze swoimi przodkami z których wielu było Samurajami. Ale jak wiadomo, to nie powstało z niczego, setki lat feudalnej Japonii i hierarchicznej kultury klanowej, wytworzyła u Japończyków bardzo silne powiązania kastowe, umocowane w honorze, który stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych cech Japończyków.

Dzisiaj Japonia przechodzi kolejną metamorfoze. Tak jak kiedys obecność zachodu zmieniła oblicze Japonii - zmiatając z powierzchni ziemi nowymi technologiami, jak armatami, czy bronią palną - sławnych Samurajów. Tak dzisiaj Japonia, coraz bardziej ugina się pod siłą wpływów zachodniej kultury. Co nie bardzo mi się podoba, bo jak tak dalej pójdzie, za 50-lat obecna Japonia, pozostanie tylko w filmach, muzeach czy grach. 

A gry video to również domena Japończyków, którzy dali nam świetne konsole i tysiące gier, z pośród których każdy z Nas, coś dla siebie znalazł. Było też już gry o Samurajach, ale nigdy takiej, żebym mógł się nią zachwycić. Tak było - aż do teraz.

Kilka dni temu, w dzień premiery GoT, moja kochana żonka wpadła do domu, oświadczając dumnie - że kupiła mi grę (nikt mnie tak nie rozumie jak zona ;) ). Oczywiście tą gra była Ghost of Tsushima. 
Początek nie był łatwy, bo gra i konsola miały swoje wymagania. Najpierw ściąganie patcha, później obowiązkowa instalacja aktualizacji ps4 i wreszcie mogłem odpalić grę.

Na  początku dostałem pierwsze fabularne - obligatoryjne lanie, później drugie i wyspa stanęła przede mną otworem. Nie będę się rozpisywał o fabule, bo nie chce przypadkiem zaspoilerować. Za to napisze o moich odczuciach z gry, bo przegrałem już ok 40h i jestem już przy końcu gry.

Jest coś co ta gra robi absolutnie wspaniale, to budowanie atmosfery za pomocą grafiki. Ale co ciekawe, gdyby ją porównywać do innych gier, to GoT ma bardzo słabe tekstury, a sama gra jest praktycznie pozbawiona teselacji - dlatego spotkamy tam płaskie tekstury kamieni i inne bardzo słabe tekstury. Ale wiecie co? to nie ma żadnego znaczenia! bo Socker Puch to mistrzowie! tak zbudowali grę, że tego nie widzisz!. Ciągle jesteś oszołomiony feerią kolorów, malowniczych pejzaży, niesamowitych widoków i lokacji.

I to nie jest tak, że jedziesz pół godziny koniem, żeby coś zobaczyć, bo w GoT za każdym rogiem i w każdym kącie mapy, spotkasz wspaniałe miejscówki. Wiec stajesz i podziwiasz, ruszasz dalej a za chwilę pojawia się następna. Myślisz sobie: pewnie to tyle, ale tak nie jest, ta gra jest praktycznie zbudowana z takich miejsc, że nie sposób ich nie podziwiać. Do tego zmienna pogoda i noce, z połyskującym światłem księżyca na łanach traw, drzew czy mgły spowijającej teren. Ta gra to po prostu jedno wielkie dzieło - wysmakowanego artysty. 

Ta olśniewająca grafika to też nie przypadek, bo z jednej strony mam nam dać przyjemność z grania, ale z drugiej strony, zakryć pewne mankamenty jak.np powtarzalność niektórych czynności: walka z Mongołami czy bandytami, odbijanie wiosek i ratowanie wieśniaków. Wiec aby nam to trochę wynagrodzić, gra dała nam wspominane wcześniej widoki i krajobrazy - bo zawsze fajniej robić z pozoru nudną misje - w pieknym otoczeniu :) 

Ale mi to absolutnie nie przeszkadzało, uratowani wieśniacy często podawali nam na mapie nowe ciekawe lokacje, a nasze działania podnosiły nam poziom naszej Legendy - tak abyśmy finalnie mogli stać się legendarnym Duchem Tsushimy. Do tego szybciej rozwijaliśmy nasze umiejętności - bo dużo walcząc nabieramy coraz więcej wprawy. 
No i tutaj dochodzę do tego co najbardziej mnie urzekło w grze, bo choć świetne widoki i lokacje to  miód na moje oczy, to najważniejszą dla mnie, stała się - walka. Oczywiście na początku kiedy nasza postać jest słabo rozwinięta, walka może być uciążliwa i lepiej wtedy grac jak Shinobi - z ukrycia. Co też jest fajne, ale ma mało wspólnego z bycia Samurajem. 

Dlatego kiedy już ogarnąłem kilka technik, to po Wyzwaniach które kończyły się śmiercią nawet 5-ciu wrogów na raz, z resztą wrogów walczyłem  już otwarcie. Bo walka jest naprawdę przemyślana, mamy 4 postawy, które przełączamy bardzo szybko, każda jest ukierunkowana na inny rodzaj przeciwnika, oczywiscie możecie walczyć jedną, ale przy mocniejszych przeciwnikach nie zmieniając postawy, szybko polegniecie. 

To również pierwsza gra, dzięki której poczułem się jak Samuraj, zimna krew, delikatny wykrok z parowaniem i mój miecz jest zanurzony w przeciwniku. Bo gra nagradza własnie takie starcia, misterne parowanie w ostatnim momencie czy też uchylenie, to droga do pokonania każdego przeciwnika. Ale jakby ktoś nie czuł się na siłach, lub nagle pojawiło z 10 wrogów na raz, to mamy jeszcze do dyspozycji inne możliwości: rzucane noże, bomby, łuki, dzwonki, dym czy zatrute strzałki.

Tylko od Nas zależy jak będziemy grac. A z czasem staje się naprawdę coraz trudniej, bo przybywa wrogów, są bardziej agresywni i lepiej uzbrojeni . Dlatego im więcej walczycie i zdobywacie punktów techniki, tym lepiej będziecie przygotowani, więc jeśli macie okazje - to walczcie. Ale nasza postać może się rozwijać nie tylko walcząc czy wykonując misje, możemy szukać ciepłych źródeł siarkowych, które podniosą nam poziom zdrowia, szukać nor lisów, szukać kapliczek, czy bambusowych stojaków - które wyćwiczą nam nasze zdolności manualne, bo aby ściąć 3 razy bambus, musimy wcisnąć w odpowiedniej kolejności i czasie kombinacje przycisków - co wydaje się z początku trudne, ale po kilku próbach każdy sobie poradzi, w nagrodę - podnosimy trwale nasz poziom ducha.

Musze tu wspomnieć jeszcze o jednym ciekawym aspekcie gry. Otóż jak wiadomo nasz bohater jest Samurajem, jednak aby skutecznie walczyć z wrogiem, musi złamać kodeks Samuraja i walczyć z ukrycia, zabijając i walcząc zdaniem niektórych ważnych postaci w grze, w sposób - nikczemny i niehonorowy. Wspominam o tym, bo gra dość mocno wyróżnia to w sposób negatywny. Być może ma to graczowi nakreślić, jak ważna jest dla Samurajów honorowa walka - która notabene, przyczyniła się do upadku Tsushimy. I jak wiele musi poświęcić nasz Samuraj, aby uratować wyspę. To przy okazji obnaża też taktykę wojenną Samurajów, którzy przyzwyczajeni do walk jeden na jeden, nagle starli się z wrogiem, którzy walcząc sprytem i nieczystymi zagrywkami - pokonał Samurajów na ich własnym terenie. Ale tak się wygrywa wojny czy bitwy, ludzie z honorem często giną na placu boju, a Ci niehonorowi ale sprytni, idą dalej.

A wracając do stopnia trudności, są 3. Ja gram na normalnym i na początku gra się dosyć łatwo, ale jak wspominałem, na drugiej części wyspy, robi się sporo trudniej. Wrogowie są bardziej agresywni i napierają coraz większą liczbą - wtedy to własnie zaczyna się prawdziwy test naszych umiejętności. Przeciwnicy mają lepsze uzbrojenie, a do Mongołów dołączają tzw. "Kapelusze" którzy maja umiejętności Samurajskie - wiec walka z nimi może być dość wymagająca. W niektórych misjach, nawet tych pobocznych, trafimy na pojedynki z Bossami, a te potrafią być naprawdę fajne i wciągające. Tak bardzo, ze kiedy się kończyły, to było mi zwyczajnie zal - bo miałem jeszcze cały zapas adrenaliny i chęć aby pokonać takich kilku pod rząd :)

Jedną z ciekawych mechanik występujących w grze, jest - wiatr, który zastępuje nam mini mapę. I jest to doskonałe posuniecie ze strony Sucker Punch. Bo wiatr nie tylko nam wskazuje drogę do celu, ale jest też kolejnym graficznym elementem upiększającym grę. To nie tylko liście i kwiaty, które wspaniale wirują, prowadząc nas w odpowiednim kierunku, to też widoczne wstęgi wiatru niczym w "Wind Walker". A razem z niesamowitymi pejzażami, to kolejna cegiełka budująca fantastyczne doznania wizualne.

Ale GoT to nie tylko grafika i piękne widoki. To też misje i zadania, które umieszczone we wszystkich zakątkach wyspy, umiejętnie prowadzą nas w ciekawe miejsca. Oprócz głównych misji, są też oczywiscie misje poboczne, które zrobimy w 5 czy 10 minut, są i takie, które trwają przez większą cześć gry, kiedy wspomagamy ważne postacie poboczne. I to są naprawdę bardzo fajne wieloetapowe misje, bo np. tropimy zabójczynie która zdradziła swojego Mistrza i kraj, odkrywamy spisek na jeden z klanów, czy też ratujemy członka rodziny jednej z głównych postaci, która zaopatrzy nas w nowe narzędzie do wspinaczki.

Ale z misjami czy też z szukaniem znajdziek, jest o tyle ciekawie, że gra nas za wszystko wynagradza. Otrzymujemy punkty techniki lub chwały, talizmany czy materiały potrzebne do upgradowania sprzętu - tutaj nic nie robisz po nic i to jest fajne! . Dlatego dla mnie, eksploracja to bardzo przyjemny element gry. Do tego dochodzi zdobywanie nowych zbroji, z czego każda ma swoje unikalne właściwości, ulepszanie broni i rozwijanie ekwipunku.

Swoja postać możesz zbudować jak Ci pasuje, od Ducha który atakuje z ukrycia, po łucznika szyjącego do wrogów ognistymi strzałami, lub dumnego Samuraja stającym oko w oko z wrogiem - wybór należy tylko do Ciebie. 

I na koniec - Ghost to Tsushima choć zrobione przez zachodnie Studio, to najbardziej Japońska gra w jaka grałem. Wszystko w niej jest spójne i Japońskie. Genialnie pokazana filozofia i szukanie mądrości poprzez układanie Haiku, nawiązania do religii i wierzeń - opowieści o Buddzie, demonach czy boskich posłańcach. To również pokazanie poprzez konflikt, 2 różnych kultur - Japończyków i Mongołów i wszystkich związanych z tym konsekwencji wojny, jak śmierć, głód czy utrata człowieczeństwa. Wszystko to choć okraszone pięknymi widokami, jest równocześnie przestrogą przed agresją, chorą ambicją czy nieposkromioną od tysięcy lat - chęcią dominacji. I nie zapominajmy o jednym, choć Samuraj i jego kodeks fajnie brzmi, to Samuraj ma być perfekcyjną maszyną do zabijania, ciągle samodoskonalący się, zawsze gotowy do walki i do wojny, która cytując klasyka - nigdy się nie zmienia.

To wszystko razem, daje nam grę bardzo wyjątkową, artystycznie genialną, ze świetną grywalnością, z małymi mankamentami z którymi boryka się każda gra z otwartym światem. A jednak bardzo spójną i klimatyczną, do tego bardzo przyjazną graczom, poprzez przyjemne sterowanie, odpowiedni balans trudności, czy wynagradzanie naszych wysiłków za eksploracje. To gra dla każdego, bo każdy może znaleźć tutaj coś dla siebie, orientalna przygodę, widoki zapierające dech, sztukę walki czy filozofię.

Może nie od razu, może za miesiąc lub dwa, lub kiedy ceny bardziej spadną, ale absolutnie każdy powinien spróbować zostać Samurajem i Duchem Cuszimy :).

Ocena 9.5/10

Ciekawostka: Na początku XX wieku (27-28 Maja 1905 r.) odbyła się  Bitwa pod Cuszimą, gdzie japońska flota, pokonała Rosyjską. 

Tagi: recenzja Ghost of Tsushima

Oceń notkę
+ +13 -

Oceń profil
+ +103 -
Matador
Ranking: 111 Poziom: 66
PD: 36643
REPUTACJA: 36252