SKLEP

Blog użytkownika Ashin

Ashin Ashin 23.06.2018, 12:38
Gry jako choroba? Czy ta rozmowa ma sens?
887V

Gry jako choroba? Czy ta rozmowa ma sens?

Kontrowersyjny temat, który wielu komentuje bez zastanowienia się i jakichkolwiek konkluzji na ten temat. Warto jednak się na spokojnie przyjrzeć i porozmawiać na spokojnie.

Temat dla wielu kontrowersyjny. Czytając pierwszy raz artykuł o decyzji Międzynarodowej Organizacji Zdrowia nieco podniosłem brew. Nie dlatego, że coś takiego jest wprowadzane, ale ze względu na komentarze ludzi pod tym postem. Doskonalę widać ile osób przechodzi przez 'opasły' artykuł na stronę A4 i jest to przerażające. Jednak czy sam pomysł mnie bulwersuje? Stanowczo nie. Czy mam zamiar mu się przyglądać i zobaczyć co pod 'zaburzenie grania' ma się wpisywać? Stanowczo tak!

Bo spójrzmy na to ogólnie, czy to znaczy że gry będą zakazywane? Oczywiście, że nie. Uzależnień jest mnóstwo zaczynając od alkoholu(w pełni legalny), uzależnienie od telewizji(w pełni legalna), od nadmiernego jedzenia(nikt wam schabowych nie zakazuje prawda?) i wiele wiele innych. Nie ma to na celu zakazywania grania, ale leczenie negatywnych skutków nadużywania danej rzeczy i jest to dobre. Bo wiele takich problemów istnieje. Jednak zanim zaczniecie nazywać mnie Judaszem i zdrajcą pozwólcie, że przyjrzymy się temu tematowi.

Do tego tematu nie możemy podejść pochopnie i 'po łebkach'. Temat jest trudny, bo jak odróżnić pasję i hobby, od uzależnienie od gier. Wiele osób mówi także o chorobach, których wynikiem może być uciekanie do wirtualnego świata. Do takich zaburzeń można śmiało zaliczyć zaburzenia procesu socjalizacji. Osoby, które mają problemy z odnalezieniem się w społeczeństwie często uciekają w świat wirtualny. Nie możemy ukrywać, że takie osoby zaniedbują realne życie, stają się apatyczne, a w ekstremalnych przypadkach gry powodują u nich wzmożoną agresję. Taka debata to także początek traktowania gier poważnie, przecież coś co uzależnia nie może być skierowane tylko dla dzieci. Dodatkowo musi wywołać badania na temat wpływu gier na osoby z różnymi zaburzeniami. Oczywiście one same w sobie nie są złe, bo to nie gry zabijają i się izolują. Jednak zawsze takie zaburzenie ma podłoże psychologiczne i warto to badać. Żadna strzelanina nie była spowodowana graniem, ale może być ważnym czynnikiem zapalającym. Pamiętajcie, że ludzie z różnymi zaburzeniami inaczej postrzegają to co wy widzicie. Alkoholicy także nie rodzą się tacy, to wypadkowa różnych sytuacji w życiu, oraz psychicznych predyspozycji każdego człowieka.

No właśnie nasze preferencje, nasz umysł to ważne zmienne w tym równaniu. Ja mając lat naście grałem w Manhunta i myślę, że wielu kojarzy tę grę. Generalnie animacje egzekucji były tam bardzo dosadne i fotorealistyczne jak na tamte czasy oczywiście. Prześcigaliśmy się z kolegami kto brutalniej ukończy poziom, rozmawialiśmy o najbardziej soczystych egzekucjach(sierpem po jajcach!!) i nie zdziwiłbym się gdyby ktoś był zaszokowany tym faktem patrząc na to z boku. Jednak ja i moi koledzy mieliśmy jasno zaznaczoną granicę między tym co dzieje się w świecie wirtualnym, a tym co dotyczy tego realnego. To ważny czynnik przy stwierdzaniu czy ktoś jest chory. Jeżeli fikcja miesza się z rzeczywistością to już jest spory problem, a im młodszy umysł tym ciężej mu rozgraniczyć takie rzeczy. No nie ukrywajmy. Każdy z nas poza grami miał jakieś pasje, bawiliśmy się na podwórku, ja grałem w Magic The Gathering, czytałem książki i gry pomimo że ważne w moim życiu nie stały się nigdy jego centrum. Natomiast, żeby nie wpadać w pandemię musimy edukować ludzi o tym czym są gry. I tutaj pozwolę sobie odpowiedzieć na jedno z pytań pod moim artykułem o grach dla laików 'po co wrzuciłeś go tutaj, gdzie większość ludzi wie co to gry'. No, a kto ma edukować Twoją mamę czy babcię? Kto ma jej pokazać czym są gry, wskazać artykuł który może zachęci do pomyślenia? TVN? Czy może TVP w którym przedstawiono dziecko dźgające babcie bo była bossem w grze? Telewizja, która zawsze pokaże skrajny przypadek? No chyba nie bardzo. Bo nie da się ukryć, że ekstrema pojawiają się również w naszym hobby i są dzieciaki, które się pogubiły. Jednak kij ma dwa końce, są przypadki ekstremów pozytywnych. Jak szef gildii World of Warcraft, który dostał wysokie stanowisko bo dobrze zarządzał ludźmi i przełożyło się to na wysokie wyniki sprzedaży, to badania pokazujące, że gry ćwiczą refleks. Jednak wszystko z głową.

Wpisywanie grania na listę chorób, to nie wpisywanie grania jako takiego, a zaburzeń z nim związanych. Japonia zmaga się z plagą hikikomori i często jest to związane właśnie z grami. Te wycofane społecznie osoby zamykają się we własnych pokojach, poświęcają całe dni na gry. Boją się zewnętrznego świata, w grze przecież łatwiej zostać kimś. Odpalam GoW'a i jestem bogiem wojny, który pokonał Zeusa. Czy to nie wspaniałe uczucie? Gram 500h w jakieś MMO to na mnie patrzą i widzą mój wspaniały rynsztunek – jestem kimś. Jeżeli się nie powiedzie to wyłączam grę i zmieniam. Kuszące prawda? Bo realny świat jest cholernie straszny i mnie przeraża do dnia dzisiejszego. Lubię od niego się odizolować i pograć, ale kocham także do niego wracać. Żadna aktywność w grze nie zastąpi spotkania się z kumplami. Oczywiście ja pokazałem negatywny przykład, bo są osoby które dzięki grom wyleczyły się z takich problemów. One ośmieliły się wręcz do kontaktów z ludźmi, przełamały swoją nieśmiałość. Bo na początku łatwiej z kimś porozmawiać, kiedy się go nie widzi. Zobaczyć, że ma się coś do zaoferowania, można być lubianym i znaleźć przyjaciół. I ci wirtualni i ci rzeczywiści są ważni. Nie można temu przeczyć, ale nie można skupiać się na jednym aspekcie.

Kolejna sprawa to wszelkie zagrywki producentów. Każdy kto śledzi branżę i interesuje się nią w nieco szerszym kącie wie, że twórcy zatrudniają odpowiednie osoby zajmujące się psychologią. Te mają na celu opracowywanie odpowiednich zagrywek, tak aby gra była bardziej uzależniająca. Różne tego typu aspekty wpływają na dzisiejsze gry. Dzięki takim osobą mamy mikrotransakcje w grach, mobilki mają regenerację energii i ograniczoną ilość działań. Wszechobecność różnego rodzaju rankingów, oraz wbrew pozorom DLC. To wszystko ma na celu przyciągnięcie gracza na dłużej, a także maksymalizowanie zysków z gry. Bo jak wiemy gry to bardzo duży biznes, a firmy nie działają charytatywnie, jak w każdym biznesie liczy się maksymalizowanie zysków(tak wiem powtarzam się). Kolejnym aspektem, którym zajmują się takie osoby jest PR. Sami znacie kampanie reklamowe i uderzanie w różne nuty. Spójrzcie na RED'ów, złotouści chłopcy wykaraskają się ze wszystkiego. Gra się nie ukazuje? 'Spokojnie pracujemy nad jej elementami by była idealna'. Tekst z DLC i zostawieniem chciwości innym? Zagranie marketingowe. Afera wokół Warcrafta stworzona przez Blizzarda? Przypominamy o marce, ocieplamy wizerunek. Zobaczcie wspieramy grę tyle lat po premierze! I z jednej strony jest to dobre, ale ma też koszmarne konsekwencje. Dzisiejszy obraz DLC jest koszmarny, mikrotransakcje pojawiają się w grach AAA, a twórcy coraz bardziej przesuwają granicę i oswajają graczy. Jednym firmom się udaje, jak chociażby Blizzardowi w Overwatch(to typ DLC, który jestem w stanie zaakceptować na szerszą skalę. Grasz odblokujesz, nie grasz możesz zapłacić. Gdyby Tekken miał taki system... : ( ), choć jest to mocno kontrowersyjne i nie można przyjmować takich zagrań bezkompromisowo. Są także firmy jak EA, których Battlefront nie dał rady z wprowadzeniem płatnych mikrotransakcji i został przez nie pożarty. Generalnie zagranie z zawieszeniem ich mogło okazać się dobre, ale niosło za sobą cień ich ponownego wprowadzenia, gdy gra stanie się w miarę popularna. Otóż jak ktoś się wciągnie dużo łatwiej mu wydać pieniądze. Stąd wydaje mi się mocna przecena tytułu, bo zyski miały płynąć z powrotu tego modelu.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo wprowadzenie terminu uzależnienia od gier i jako takiej choroby z nimi związanej sprawi, że różne organizacje będą przyglądać się poczynaniom twórców. Wprowadzanie elementów hazardu, czy celowe uzależnianie od gier będzie rewidowane i być może na tym także zyskamy. Tworzenie gier nie będzie już do końca wolną amerykanką i być może przeprowadzi się stosowne badania, co może zaowocować zyskiem dla nas graczy. Oczywiście nie jest to pewne, ale niesie za sobą wiele możliwości. Badania generalnie na szeroką skalę dotyczące gier i ich wpływu na ludzi, może wprowadzić do opinii publicznej większą wiedzę, a wraz z tym dotrzeć do szerszego grona. Wraz z takimi informacjami, również będą pokazywane pozytywne aspekty grania, a i rodzice może staną się bardziej świadomi.

Podsumowując ten cały bełkot. Nie możemy jako gracze od razu reagować agresywnie na takie przesłanki. Taka choroba nie uderzy w osoby, które siadają po pracy, czy po szkole na kilka godzin do gier, a potem wracają do życia. Fanów, którzy po prostu umilają sobie graniem czas. Natomiast pamiętajmy, że jest cienka granica między byciem entuzjastą, a byciem uzależnionym. Jak każdego hobby gry mają swoje jasne, jak i ciemne strony. W tej branży są wielkie pieniądze, a w dążeniu do zysków firmy potrafią być bezlitosne. Potrafią dążyć po trupach do celu, kosztem innych ludzi. Alarmującym są przesłania o osobach typowo zatrudnionych by gra stawała się bardziej uzależniająca i przytrzymywała nas dłużej przy sobie. Poza tym wszelkie rzetelne badania potrafią być fascynujące. Dzięki nim odkrywamy nie tylko daną dziedzinę, której dotyczy, ale także nasze umysły. Te pozostają do dnia dzisiejszego pełne tajemnic, a temat jest bardzo fascynujacy.

 

 

 

 

Przepraszam jeżeli tekst jest chaotyczny, był pisany przed pracą i na drugi dzień w sobotę z gorączką. Mam nadzieję, że zachęcę was do dyskusji i jak zawsze zachęcam do niej w sekcji komentarzy. Temat jest trudny, dotyczy nas, ale niekoniecznie jest z góry negatywny. Warto zawsze pokłonić się i poczytać. Pozdrawiam! :)

Tagi:

Oceń notkę
+ +32 -

Oceń profil
+ +52 -
Ashin
Ranking: 1677 Poziom: 34
PD: 5639
REPUTACJA: 4323
Miesięcznik PSX Extreme