Blog użytkownika Ashin

Ashin Ashin 27.01.2018, 14:02
Pierwsze spotkania z Bayek'iem – Wrażenia z Assassin's Creed Origins
879V

Pierwsze spotkania z Bayek'iem – Wrażenia z Assassin's Creed Origins

Nowy Assassin's Creed miał odświeżyć serię i stać się rewolucją. Nowym wyznacznikiem jakości dla Ubi. Czy się udało? Zapraszam do moich pierwszych wrażeń i podzielenia się własnymi! :)

Zacząłem w tamtym tygodniu zabawę z nowymi przygodami zakonu zabójców. Gra pewnie zajmie mi sporo czasu, bo i pożytkuję 2-3 godzin dziennie na granie, a wygląda to na sporą produkcję. Sam samouczek zjadł mi z 5 godzin, a kolejne 10 było bardziej rozbudowaną nauką rozgrywki i wprowadzeniem w podstawowe zasady rozgrywki. Stała się także wprowadzeniem do historii naszego zabójcy i wszystko wskazuje na to, że w końcu Ubisoft uczy się od Hitchcock'a, a gra nie ma zamiaru zwolnić i dobrze. Ja sam podzielę się wstępnymi wrażeniami, bo znów skrobnę coś jak wszystko zostanie powiedziane i zginę w odmętach internetów zapomniany.

Jak wielu z was wie – seria wzięła sobie do serca głosy fanów i zrobiła sobie przerwę. Postanowili przebudować i rozwinąć rozgrywkę, tak byśmy nie mieli do czynienia z powolnym rozkładem rozgrywki i odgrzewanymi kotletami – które imo zaczynały reprezentować sobą coraz mniej. Bo ja wierzę w powolny progres i drobne zmiany w serii i nie każda potrzebuje wielkiej rewolucji. Natomiast kiedy mówimy o wręcz spłycaniu rozgrywki, nie reprezentowaniu niczego nowego, no to już nie jest progres, a regres. To moim zdaniem spotkało serię o odzianych w biel zabójcach. W którymś momencie bańka pękła, a gracze zaczęli wymagać czegoś nowego. Ubi to zrobiło i przeniosło nas do Egiptu, postawiono na pokazanie początków zakonu.

I w końcu gra oferuje to co chciałem, tak to przynajmniej wygląda. Mamy sporo pobocznych misji, które nie są tworzone na jedno kopyto. Oczywiście ich trzon pozostaje podobny, ale urozmaica to rozgrywka. Będziemy zdobywać posterunki aktualnego faraona, a te zawsze są skonstruowane nieco inaczej. Każdy z takich miejsc może mieć kilku przywódców i poukrywane skarby. Będziemy pozyskiwać pergaminy, czy zwiedzać opuszczone miejsca ze skarbami i chce się powiedzieć, że każde z nich opowiada własną historię. To spora nadinterpretacja, ale rzeczywiście te miejsca są ciekawe i różnią się od siebie. Nawet polowania na zwierzęta cieszą, bo i system craftingu został rozbudowany. Każde nasze zabójstwo, upolowana zwierzyna zwiększa nasz progres i pozwala z czasem rozwijać swoją postać. To tak genialny i prosty ruch, który tłumaczy dlaczego biegamy za pierdyliardem piórek i który sprawia, że nie czujemy bezsensowności tych czynności. Dodatkowo zadania zabójstw są bardziej rozbudowane, teraz za każdym z nich stoi jakiś człowiek, nie pozyskujemy zleceń z budek z ptakami. Każde zadanie poboczne to mała historia i nie zawsze opiera się na eliminacji celu, bo i zdarzy nam się robić coś innego. Ten sam manewr zastosowano w wiedźminie, z którego twórcy zdają się czerpać – i dobrze! Te same zadania wzbogacone o warstwę fabularną, sprawiają że nie czujemy tak monotonii. Wspomniany progres sprawia, że chcemy eliminować przeciwników, zdobywać skarby i inne temu podobne rzeczy. Bo nie oszukujmy się, zbieranie skrzynek w poprzednich częściach było mało istotne i bardzo szybko okazywało się, że lepiej robić zadania niż ganiać po mieście, za marchewką której nigdy nie złapiemy.

Przebudowano również system walki – ten legendarny najsłabszy element każdej serii. Wszyscy zachwycają się jak jest wspaniały, ale jednak brakuje mu wiele do ideału. Jest na pewno inny, a gracze przyzwyczajeni i wychowani na systemie walki z tej serii wręcz uznają go za ambitny – prawda jest taka, że sprowadza się często do mashowania klawiszy i unikania ataków. Prawdą jest, że czuć ciężar broni, że każda ma inny zasięg i właściwości. Jednak gdy spojrzeć na to wszystko bliżej – taktyka schodzi raczej na dalszy plan. Jest to jednak krok w dobrą stronę i odświeżenie konwencji, zresztą walka powinna być w takich grach toporna i powinna być ostatecznością. Wszak wcielamy się w zabójcę, a nie średniowiecznego rycerza, czy samuraja latającego z bronią białą. No, a ja znów poczułem zew przekradania się w tej serii. Od dłuższego czasu narzekam, że Assassyni nie dają podstaw do przekradania się, większość poziomów jest kreowana źle i tworzy mało okazji do efektywnych działań skrytobójczych. Origins wraca do dobrych praktyk i pozwala, a wręcz wspiera takie zadania. Póki co poznałem mały odsetek gadżetów jakie twórcy chcą nam oddać, ale już czuje się zachwycony. Ściąganie przeciwników z łuku, uwalnianie dzikich zwierząt, zwabianie delikwentów gwizdaniem, czy szybkie egzekucje z powietrza. Teraz staje się to możliwe!Co ważniejsze gra na każdym kroku mnie za to nagradza. To lepsze i pewniejsze rozwiązanie, bo walka z wieloma przeciwnikami potrafi być bardzo uciążliwa, a wręcz nieopłacalna. I o to właśnie chodzi w takich grach! I ja jestem strasznie uradowany takim podejściem.

Nie gorzej wypada również fabuła. Baek już jest na podium, jeżeli chodzi o moje top Assassynów. Nie przebił Kenway'a, ale są szanse że to zrobi, albo mu dorówna. Doskonale wprowadzono historię, szczątkowo pokazując aspiracje naszego bohatera. To nie jest wydmuszka, która nagle stwierdziła że będzie walczyć bo zabito mu rodzinę. Baek ma podstawy by być wyszkolonym zabójcą i wojownikiem. Należał do bractwa ochraniającego osobiście Faraona, elitarnych żołnierzy do specjalnych zadań. Nie dziwi więc z jaką łatwością odbiera życie i jak sprawnie potrafi walczyć. Póki co nie wiemy jak i czy dołączy do zakonów Assassynów, albo czy go stworzy, jednak fabuła kręci się wokół tajemniczej organizacji działającej w egipcie. Ci ludzie zabili syna Baek'a i wyruszamy na prywatną vendettę przeciwko oprawcom naszego pierworodnego. Fabuła jednak rozwija się i Ci którzy byli naszym celem są bardzo potężni i zagrażają dobru całego Egiptu, to sprawia że nasze drogi krzyżują się ze wpływowymi osobami, którym los Egiptu nie jest obojętny, a mi mimowolnie mamy stać się wybawcami naszej ojczyzny. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, bo fabuła jest bardzo dobrze poprowadzona i wciąga, a to jest najważniejsze. Mam osobiście nadzieję, że nie spowolni ani na chwilę!

 

Koniec końców AC:O to świetne odświeżenie serii i tchnięcie w nią nowego oddechu. Po raz kolejny czuje ten dreszczyk emocji, pragnę poznawać historię, a nie odhaczać kolejną część, a bo była w dobrej cenie, a bo wypada mimo wszystko znać. Teraz świadomie chcę odkrywać tę grę i sprawia mi to wielką satysfakcję. Wszystko wskazuję, że gra wyląduję bardzo wysoko w moim osobistym rankingu gier na PS4 i dobrze bo czekałem na coś takiego.

P.S. Wczoraj dotarł również do mnie Dragon Ball Z Fighter Z, którym jestem zachwycony. Robiłem podły stream, w sumie nie było widzów, ale nagrywałem to bardziej z myślą o umieszczeniu na ppe. Wrzucam więc nagranie, a już za jakiś czas pełna recenzja tytuły. W niego wgryzę się szybciej pewnie i łatwiej będzie napisać kompetentny tekst o bijatyce, aniżeli o rozbudowanej przygodzie o zemście.

Tagi:

Oceń notkę
+ +24 -

Oceń profil
+ +57 -
Ashin
Ranking: 1584 Poziom: 37
PD: 7078
REPUTACJA: 4602