Blog użytkownika Ashin

Ashin Ashin 14.10.2017, 14:35
Thea: The Awakening – gdyby słowianie spotkali cywilizację.
206V

Thea: The Awakening – gdyby słowianie spotkali cywilizację.

Od zawsze chętnie sprawdzam polskie produkcje, jestem w nich zakochany. Kocham jak rozwinęła się branża w naszym kraju i jak wiele świeżego spojrzenia do niej wnosimy. Pamiętam Polan, jak świetne bawiłem się przy nich i jak niejednokrotnie przy drugiej części śmiałem się co rusz odkrywając mrugnięcia okiem do Polskiego odbiorcy. Dziś mamy mocne marki jak chociażby Wiedźmin, którego kochają miliony, jednak bez nas graczy nigdy do tego by nie doszło...

O grze Thea czytałem swego czasu w znanym magazynie o grach, zapowiadała się bardzo ciekawie i wydawała się murowanym hitem. Z czasem jednak wspomnienia zatarły się i zapomniałem o grze, która wydaje mi się, że przeszła bez większego echa. Na szczęście CDP wyprzedawało się na PGA i za 15zł kupiłem swoją kopię tej gry. Nawet gdyby miała się okazać kiepska to za te 15zł i tak zwróciłyby się piękne pocztówki i mały plakat A4 z gry. Niewiele miałem do stracenia, więc chętnie zakupiłem grę. Po kilku partiach jestem gotowy by ją opisać i podzielić się z wami moimi przemyśleniami na temat tej Polskiej produkcji.

Na pierwszy rzut oka gra może wydawać się klonem cywilizacji, podobna heksagonalna mapa, jakieś grupy przedstawione za pomocą umownych modeli i rzeczywiście na pierwszy rzut oka gra ma wiele z nią wspólnego. Dopiero detale zaczynają sprawiać, że Thea staje się unikalnym doświadczeniem. Niestety w grze nie założycie dodatkowych wiosek, przyjdzie wam jedynie sterować pierwszą usadowioną w losowym miejscu na mapie. Wasze ekspedycje zawsze mają 5 ruchu, ta ilość może ulec zmniejszeniu gdy oddział jest przeciążony, lub spaść do zera gdy jakaś postać będzie nosić za dużo ekwipunku. Bo ważnym elementem w Thea jest to, że każdy z naszych mieszkańców ma swój indywidualny ekwipunek i udźwig, a także zdolności. Te wpływają na różne zdarzenia losowe, a nie zawsze jedynym rozwiązaniem jest walka. Pomimo tego, że 'perswazja' będzie odbywać się jak normalna walka, to już różne zdolności będą wpływać na statystyki naszych postaci. I tak świetny wojownik Vaclav, którego boją się nawet smoki w teście 'perswazji' okaże się bezużyteczny, jego punkty wytrzymałości będą miały wartość 3, a atak w ekstremalnym przypadku 0, natomiast Bogumiła Twoja zielarka w takim teście będzie miała przytłaczające statystyki i wysoki poziom ataku. Walka i takie testy są rozwiązane za pomocą prostej gry karcianej. Każdy z naszych podopiecznych jest przedstawiony jako karta. Ma swoje statystyki ataku i punktów życia. Naszych podopiecznych losowo równomiernie gra rozdzieli na dwie 'ręce' jedną ofensywną i drugą defensywną. Postacie w ręce ofensywnej wychodzą na stół i od razu po rozstawieniu wszystkich kart mogą atakować, nie mają natomiast dostępu do specjalnych zdolności. Na podstawie statystyk naszych wiernych na kartach defensywnych pojawią się różne zdolności, będziemy mogli ogłuszać przeciwników, usuwać karty z jednej z rąk, a nawet wystawić na pole walki, jednak w pierwszej fazie walki te postacie nie będą mogły zaatakować. Po naprzemiennym rozstawieniu wszystkich kart te po kolei będą atakować, kolejność rozstawiania jest dość istotna, bo karty zadają sobie obrażenia po sąsiedzku. Jest to istotne, bo czasami warto wystawiać karty z wysokim współczynnikiem ataku na samym początku lub końcu, bo mogą mieć mało życia, a wtedy atak ich nie sięgnie. Po walce jednostki, które otrzymały obrażenia mogą otrzymać rany, które utrzymują się na mapie. W przypadku kolejnego spotkania przed wyleczeniem te mogą mieć zmniejszone punkty życia. Dodatkowo jeżeli rany okażą się dotkliwe nasza postać może umrzeć. Jeżeli nie obozujemy, a poruszamy się dalej te szanse z każdą rundą rosną i możemy stracić wojaka, którego pielęgnowaliśmy podczas długich wypraw. Obóz pełni również rolę zbieracką, bo bezczynne ranne postacie mogą się szybciej leczyć, ale te w pełni zdrowe mogą zbierać okoliczne dobra naturalne, tak by nie czekać bezczynnie.

Sam rozwój wioski jest dość prosty. Wszyscy mieszkańcy mogą zająć się jedną z trzech rzeczy: zbieractwem, wytwarzaniem i budowaniem. Tutaj istotne staną się dwie zdolności: zbieractwo(serio?) i rzemiosło. Poszczególne przedmioty do wytwarzania odblokowujemy za pomocą punktów badań, które zdobywamy za wygrane walki i zakończone eventy, podobnie sprawa ma się z budynkami. Drzewko jest dość rozbudowane, a dobrze rozwinięte zapewni nam naprawdę szeroką gamę umiejętności. Możemy wytwarzać wtedy jedzenie różnego rodzaju, a także przedmioty. Użyte do przepisu materiały wpływają na właściwości przedmiotu, więc im lepszych materiałów użyjemy tym lepszy będzie oręż i uzbrojenie jakie mamy. Podobnie sprawa ma się z tworzonymi artefaktami i biżuterią, to użyte materiały nadadzą im różne właściwości, dlatego warto kombinować i sprawdzać różne możliwości i efekty tworzonego rynsztunku. Kolejne budowle stawiane w wiosce mogą zwiększać statystyki jej mieszkańców, usprawniać zbieractwo, czy przyciągać nowych mieszkańców. Ci to niestety dość deficytowe dobro. Nowi mieszkańcy będą powstawać z dzieci(odkrywcze prawda?) te losowo możemy zdobyć podczas różnych eventów(np. ratując z rąk orków), bądź pozyskać z budynków, które zwiększają szansę na pojawienie się ich. Po dorośnięciu(które chyba również następuje losowo, albo za pomocą kosmicznego skryptu, którego nie opanowałem) będzie musiało mieć nadaną jedną z trzech dróg, albo zostanie wojownikiem, albo zbieraczem(rolnikiem?), albo rzemieślnikiem. To staje się dość istotne bo na tej podstawie zostaną wylosowane dla niego statystyki, stworzona karta postaci oraz nadane imię.

Jak wspominałem podczas naszych podróży ekspedycjami będziemy odwiedzać różne miejsca i ciekawe lokacje, a także wykonywać zadania główne i poboczne. Te generowane są losowo, a mapa cały czas zmienia się i odkrywa nowe lokacje. Na niej znajdziemy różne skarby, oraz leża potworów w których będą się spawnować niezależne potwory. Warto je odwiedzać, nawet jeżeli wyzwanie nie jest szczególnie trudne, każde takie spotkanie ukończone pomyślnie daje nam punkty rozwoju. Przeciwnicy poruszają się po mapie i mogą zaatakować naszą wioskę, lub też ekspedycje. Ważnym staje się także to, że takie zdarzenie może dotknąć nasze ekspedycje i wioskę losowo, a te są różne od trzęsień ziemi, przez napady bandytów po spotkania z magicznymi istotami.

Wygrać możemy na dwa sposoby, z tego co zdążyłem zauważyć. Wykonując misję kosmicznego drzewa, lub osiągając zwycięstwo dzięki rozwojowi spełniając odpowiednie warunki. Po ich wypełnieniu gra się kończy i mamy możliwość zdecydowania czy chcemy kontynuować zabawę dalej rozwijając nasze plemię, czy też zakończyć grę i przejść do statystyk rozgrywki. Dodatkowo możemy wykonywać zadania dla naszego bóstwa, które wybraliśmy na początku gry, jest ich 8 ale na początku dostępne są tylko dwa. To definiuje nasze bonusy, a wykonanie w całości zadania bogów oddaje do naszych rąk specjalną jednostkę związaną z naszym bóstwem. Z reguły to potężne magiczne istoty, które wyjątkowo możemy wyekwipować. Co ciekawe w nasze szeregi czasami mogą dołączyć dodatkowo istoty magiczne, oraz zwierzęta.

Niestety gra nie jest pozbawiona wad. Na początku gra wydaje się dość trudna i monotonna. Nasze rundy są zdecydowanie za krótkie, nie możemy za daleko oddalać się od wioski, bo ekspedycje nie mają wystarczająco dużo żywności by przeżyć poza wioską długo, a surowce wokół niej zamykają się do drewna i żywności. Nie możemy powiększać naszych wpływów, więc żeby wydobywać wartościowsze surowce musimy wysyłać ekspedycje czasem naprawdę daleko, jednak na początku gdy mieszkańców mamy bardzo mało jest to niemożliwe i blokuje rozwój naszej małej wioseczki. Brakuje materiałów do budowy budynków, a złe rozdysponowanie punktów rozwoju owocuje mocnym spowolnieniem gry. Jednak sama w sobie jest spójna i przyjemnie przysiada się przy niej raz na kilka godzin i rozgrywa kilka tur. U mnie wywołała syndrom jeszcze jednej tury za każdym razem gdy przy niej przysiadałem. Fajne mechaniki wprowadzają odświeżenie do znanej wielu konwencji rozgrywki. Klimat słowiański kupił mnie w całości, a pogrywające w tle ambienty są świetne. Jeżeli nie znacie, a będziecie mieli okazję grę dostać za grosze to na pewno warto się w nią zaopatrzyć. Z tego co wiem, twórcy zbierają na drugą część tej produkcji i poważnie rozważam wsparcie ich. A tymczasem kochani, moja grupa wojów czeka na podboje, tak więc sława bracia!

P.S. Takie gry przypominają mi jak piękną historię skrywamy w naszym narodzie. Niestety wiele wspomnień i zapisków o wierzeniach słowiańskich przepadło, jednak warto o nich pamiętać i kultywować na ile się da. To nasz skarb narodowy. Ludzie jarają się chińskimi bajkami, podniecają historią i wierzeniami innych narodów, a my sami skrywamy piękne i przerażające wierzenia. Pamiętajcie o tym, wszyscy jesteśmy dziećmi Światowida! :)

Tagi:

Oceń notkę
+ +5 -

Oceń profil
+ +56 -
Ashin
Ranking: 1639 Poziom: 36
PD: 6734
REPUTACJA: 4491