Blog użytkownika Ashin

Ashin Ashin 15.07.2017, 13:24
Czy gry powinny być realistyczne?
202V

Czy gry powinny być realistyczne?

Wybuchające beczki? Bogate wilki, które śmiało mogą zakupić sobie kilka owiec? Opadający alarm po kilku sekundach od zabicia jednego ze strażników?

Niejednokrotnie z ciekawością oglądałem filmiki o absurdach w grach. Te wybuchające beczki, które nie mają prawa istnieć, czy wybuchające samochody po strzale w ich bak. Gry przyzwyczajają nas do wielu absurdów. Wspomniane wybuchy, znikający pościg po przemalowaniu samochodu, czy 'obcinanie' włosów z łysej postaci na osobę z końskim ogonem. Wyeliminowanie strażnika poza wzrokiem jego partnerów nie budzi żadnych wątpliwości, a alarm wzniesiony podczas naszej akcji bardzo szybko opada, a straż wraca do poprzednich zajęć bez większych zobowiązań. Niejednokrotnie wielu twórców materiałów internetowych wyśmiewa różne podejścia do gier, znane w różnych gatunkach. Praktycznie każdy z nich ma jakieś swoje absurdy. Wspomniane wybuchowe przedmioty są elementem wielu FPS'ów, skradankowe absurdy to maksyma gier stealth action, w cRPG niejednokrotnie znajdziemy w truchłach wilków złoto, bądź różne przedmioty. Śmiejemy się z tego i wytykamy, czy jednak są to tak złe podejścia?

Wyobraźcie sobie w tym momencie świetną skradankę. Inflirtrujecie bazę wroga. Zakradacie się i strażnicy poruszają się na patrolu, w jednym z momentów rozdzielają się i w tym momencie wkraczacie wy. Dusicie antagonistę i przerzucacie go przez ramię. Chowacie do jakiś krzaczorów i czekacie na drugiego przeciwnika. Ten wraca na miejsce i po chwili zaczyna się niepokoić szuka Johna, strażnika którego wyeliminowaliście. Zgłasza wszystko przez krótkofalówkę informując resztę strażników o dziwnym zajściu, jednak nie podnosi alarmu. Oczywiście bezskutecznie poszukuje swojego partnera, ale wy wykorzystujecie jego nieuwagę i eliminujecie wroga. Nie mija wiele chwil, a jego przyjaciele zaczynają dobijać się przez krótkofalówkę. Wzburzenie w bazie zaczyna się rozpętywać, a część ekipy przeszukuje monitoring, zwiększone patrole przeszukują teren. To przecież baza wojskowa, a członkowie ochrony mają ze sobą cały czas kontakt i są świetnie uzbrojeni. Szybko zauważają waszą cichą akcję, a w bazie rozpętuje się alarm. Żołnierze chodzą w oddziałach minimum trzyosobowym, każdy obserwuje każdego. Kamery są obserwowane przez kilku ludzi i cały czas obserwują. Słyszysz rozmowy żołnierzy, zostałeś namierzony kilka metrów wcześniej, a żołnierze przeszukują teren. Oczywiście starasz się przemieszczać, a o cichej eliminacji wrogów nie ma mowy. Grupy mimo wszystko są zbyt duże. Pościg się zazębia, a wystająca zza rogu lufa zdradza Cię. Umierasz. Zaczynasz od początku. Mijasz strażników i zaczynasz przechodzić przez kolejne pomieszczenia w bazie, ktoś jednak na kamerach zauważa Twój ruch. Sytuacja zaczyna się powtarzać w kółko, a za każdym razem rozpoczynasz rozgrywkę od nowa. To misja samobójcza i taką pozostanie. Jak sądzicie fajnie wyglądałaby taka rozgrywka w Metal Gear Solid? A może lepiej pasowałaby do serii Splinter Cell?

No właśnie, śmiejemy się z pewnych absurdów w grach, które wręcz stały się nieodzownym elementem danego gatunku. Tworzymy o nich memy i wyśmiewamy, często ludzie wręcz wytykają to jako błąd. Wiadomo, kiedy śmiejemy się z tego, rozumiejąc że taka mechanika nam pomaga nie ma żadnego problemu. Gorzej gdy nie zdajemy sobie z tego sprawy. Gry to pewna konwencja, ma być spójna i ma nas bawić. Część z nich ma na celu zmuszenie nas do refleksji swoją konwencją, inne zaś wystawić na próbę nasz refleks i umiejętności zapamiętywania. Nie wyobrażam sobie w pewnych grach realizmu. Pomyślcie, że po jednym uderzeniu w nos nasz wojownik w Tekkenie chwyta się za niego, a kilka celnych ciosów w szczękę sprawia, że padasz. Jest sens uczyć się wielu kombinacji, skoro można bez problemu wykończyć przeciwników kilkoma celnymi uderzeniami? Jaka grywalność miałaby skradanka w której jeden alarm praktycznie kończy grę? FPS w którym padamy po jednym strzale, a ilość przeciwników jest przytłaczająca. No właśnie moim zdaniem grałoby się w to trochę słabo.

Część gier stawia również na realizm, połączony z znanymi absurdami. Te gry często stają się atakiem wielu kpin. Gra realistyczna, a samochody wybuchają po kilku strzałach. Gdzie w Metal Gear Solid karton staje się idealnym kamuflażem. Natomiast to działa na rzecz rozgrywki, która ma być przyjemnym i wymagającym w pewnym stopniu doznaniem. Gry turborealistyczne również powstają, ale nie zbierają one szerokiej publiczności wokół siebie. Są różnego rodzaju symulatory przeznaczone dla fanów. Tam możemy siedzieć w krzakach godzinami czekając na sarnę, czy pilotując samolot przez kilkanaście godzin lecąc z Tokio do Waszyngtonu. Te gry raczej nie uraczą wielu graczy swoją rozgrywką. Dlatego zanim wyśmiejecie jakiekolwiek podejście do gry odpowiedzcie sobie jak wyglądałaby rozgrywka bez tego udziwnienia.

 

A jakie jest wasze podejście do absurdów z gier? Jakie znacie, które was bawią? Może, któregoś z nich nie możecie zdzierżyć, albo gdy widzicie taki element w jakiejkolwiek produkcji od razu przestajecie w nią grać?

Tagi:

Oceń notkę
+ +9 -

Oceń profil
+ +57 -
Ashin
Ranking: 1601 Poziom: 36
PD: 6938
REPUTACJA: 4617