Blog użytkownika Ashin

Ashin Ashin 06.07.2017, 19:54
Moje guilty pleasure – Devil May Cry(2013)
305V

Moje guilty pleasure – Devil May Cry(2013)

Guilty Pleasure - termin trudny do przetłumaczenia na Polski. Jednak jest bardzo popularny szczególnie w Ameryce. Odnosi się głównie do kultury filmowej, ale bardzo ładnie przyjął się wśród fanów gier. Odnosi się do produkcji uznanych szeroko za kiepskie, ale które sprawiają nam niesamowitą radość. Widać to szczególnie wśród fanów horrorów klasy B.

Kiedy seria Devil May Cry wychodziła nie byłem na nią zahajpowany w przeciwieństwie do mojego przyjaciela, który od razu oszalał na punkcie Dantego. Niejednokrotnie męczył mnie jaka ta gra może być świetna i w ogóle, ale ja wiedziałem swoje – to nie to! Myliłem się bardzo. W momencie gdy trzecia odsłona serii pojawiła się na komputery osobiste dostała się w moje ręce i zrozumiałem swój błąd. Utonąłem w osobowości charyzmatycznego i zadziornego półdemona. Nie ukrywam pokochałem nonszalancki styl Dantego, był na tyle nietypowy by przykuć uwagę, a zarazem na tyle swojski by nie przeszkadzać. To była Japońska gra i miała znane fanom japońszczyzny dziwactwa, ale nie były one na tyle drażniące by odstraszyć osobę, która reagowałaby na te dziwactwa histerycznie. Gra miała klimat, ciekawych przeciwników i cięty język Dantego. To było piękne. Nic dziwnego, że bardzo szybko po zakupie PS2 zająłem się częścią pierwszą i nienawidzoną przez wielu częścią drugą. Gry były dobre, a część pierwsza cechowała się świetnym gotyckim klimatem. Dwójka okraszona sporymi kontrowersjami nie była złą produkcją. Ludzie atakowali DMC2 bo Dante reklamował nową kolekcję ubrań znanej wtedy marki(jeżeli dobrze pamiętam to był Wrangler?), a nie było to dla graczy normalne, oraz brakowało o zgrozo Dantego. Część gry prowadziliśmy inną postać i za to również fani atakowali grę.

Część czwarta serii również nie okazała się wielkim sukcesem. Gracze znienawidzili nowego bohatera Nero. Narzekali, że Dante stracił pazur, a gra odeszła od gotyckiej stylistyki. Z jednej strony rozumiem ich rozżalenie, w końcu miał być to lepszy i świetniejszy DMC na nową wtedy generację konsol, a ludzie zawiedli się. Gra była przyjemna i ciekawa. Umiejscowienie jej w uniwersum DMC było dobre i dodawało smaczku, a spotkanie i sterowanie Dante sprawiała wiele radości. O ile lepiej przyjęto by tę grę jako: Nero's Journey z dopiskiem Devil May Cry zupełnie jak w seriach Legacy of Kain. Lokacje dalej były ciekawe i wiele tutaj charakterystycznych bosów, ale problemem stała się chyba zbytnia nachalność japońskiej stylistyki, która momentami mogła wręcz drażnić. Jednak gracze nie zapominali o marce, która wyrobiła sobie już mocną pozycję na rynku. Niewiele pomagały remastery gier i wydawanie gier w wersjach HD(sam posiadam kompilację trzech części na PS3). Nic dziwnego, że w końcu zdecydowano się na odświeżenie serii. W tych czasach dość popularnym stawało się resetowanie marek i rozpoczynanie ich na nowo. Capcom stwierdził, że oddanie marki Devil May Cry europejczykom jest świetnym pomysłem, bo spojrzą oni na tę postać w nowy sposób i przedstawią grę na nowo. No i się zaczęło.

Devil May Cry(2013) to świetna gra, ale kiepska opowieść o łowcy demonów Dante. Umówmy się, świat gry jest genialny. Ja kocham limbo i jego przedstawienie, wrogowie są genialni, a Mundus to po prostu poezja, jako przedstawienie go w postaci nowoczesnego demona. No i motyw z uzależniającym napojem. Ludzie, to jest po prostu genialne. Gdyby to była zupełnie inna marka, to bym dostał chyba spazmów z rozkoszy patrząc na kreację tego świata i chciał więcej i więcej i więcej. System walki, też jest bardzo dobry. Jest systemem znanym z trójki, z kilkoma nowościami i nowym podejściem do walk. Do naszej dyspozycji oddano co prawda niewielki w porównaniu do poprzednich części arsenał podzielony na potężną demoniczną broń – idealną do walki z jednym silnym przeciwnikiem, oraz broń anielską – przystosowaną do walki z grupą przeciwników. Nie zabraknie znanych nam Ebony i Ivory, oraz ikonicznego Rebellion'a – jako najbardziej uniwersalnej broni. Wszystko teoretycznie tutaj jest i wszystko gra, a fabuła wydaje się na pierwszy rzut oka o wiele dojrzalsza niż w poprzedniczkach.

No właśnie 'niby'. Gra na zmianie stylistyki i przede wszystkim całkowitemu przeredagowaniu bohaterów straciła swoją magię. Dante tutaj to emo-nastolatek mający 20parę lat i marnujący swoje życie. Jest świadomy swojego pochodzenia i że w jego krwi płynie krew demona. Jedna w zestawieniu z swoim pierwowzorem, który z wbitą kosą w przedramię miażdży przeciwników ten wydaje się totalną pipką. Wbije mu się coś w rękę to piszczy jak baba i płacze, co chwilę marudzi i nie chce wziąć sprawy w swoje ręce, tak naprawdę momentami drażni. To nie butny młody półdemon świadomy swojej potęgi i wykorzystujący ją. To chłopaczek, który przeżywa burzę hormonów. Dużo bliżej swojego pierwowzoru jest Vergil, który dalej jest kut..., jest wredny. Ma swój plan i chce manipulować przyszłością Dantego. Dalej ma ambicje by zapanować nad światem i zawładnąć ludźmi, jako rasą nieidealną. Tutaj ma nieco inne sposoby, ale aspiracje pozostają bardzo podobne.

To wszystko tworzy bardzo groteskowy obraz w mojej głowie. Z jednej strony chcę znów być postacią, którą znam i pokochałem. Chce gwizdać na Cerbera i kazać mu iść do budy. Pokazać środkowy palec wielkiemu demonowi, oraz zostać przebitym przez swój miecz i jakby nigdy nic wstać i skopać tyłki w słusznej sprawie. Z drugiej strony nowa kreacja świata DMC jest fascynująca. Genialna projekcja świata demonów, poprawnie wykonany system walki, który już znam i bardzo lubię. Dobrzy i zapadający w pamięci antagoniści – Mundusie jesteś perłą tej gry! Bardziej dojrzałe podejście do odbiorcy i wiele innych atutów, ale brak tutaj czegoś. Brak tego co pokochałem przed laty. Dlaczego nie mogę mieć dwóch serii Devil May Cry. Dlaczego nie mogą równolegle się rozwijać. Dlaczego nie mogą to być alternatywne światy. Kupowałbym obie w ciemno. No, ale Capcom woli robić w wała swoich fanów, ściągać z nich nieuczciwie kasę, zamiast pielęgnować wspaniałe serie. Dla mnie Dante to jedna z ikon i to ten z białą grzywką. Nie zamykam się na tego nowego, o ile równocześnie będą rozwijać oba wyobrażenia. Jeżeli musiałbym wybrać wole tego klasycznego.

Szkoda, że wielu fanów nie dało szansy grze i zamiast konstruktywnej kryty wylał się hejt. Być może nie zobaczymy już nowych odsłon żadnego z wyobrażeń Dantego. Być może nie będę mógł zwiedzić Limbo i jego fascynujących tajemnic. Być może nie obrażę znów wielkich czyhających na mnie demonów i nie zgłębię tajemnic dziedzictwa Spardy. Szkoda, bo pozostałem w rozkroku i mogę jedynie powracać i męczyć regularnie części gier, które już znam bardzo dobrze.

Tagi:

Oceń notkę
+ +7 -

Oceń profil
+ +57 -
Ashin
Ranking: 1598 Poziom: 36
PD: 6935
REPUTACJA: 4617