Blog użytkownika Ashin

Ashin Ashin 12.04.2021, 17:50
Super Smash Bros Ultimate[NDS]
99V

Super Smash Bros Ultimate[NDS]

Smash Bros to jedna z tych serii, które poznałem u kumpla dzięki emulatorowi N64. Tej fantastycznej konsoli nie posiadałem w swojej kolekcji, ale pogrywałem na niej w przybytku w którym można było wynająć konsole na godziny. Fajny sprzęt, a i już pierwsza część Smash Brosa była dla nas fascynującą podróżą w ciekawy świat.

Kto czyta czasami moje teksty wie, że jestem entuzjastą wszelkich bijatyk. Nie jestem najlepszy, gram w miarę. Zresztą obywatel Hofi niemiłosiernie leje mnie w Mortal Kombat, ale gry uwielbiam. Uważam je za jedne z najlepszych doświadczeń jeżeli chodzi o wspólną grę na jednej kanapie. Co prawda kiedyś rościłem sobie marzenia jak to fajnie będzie grać z ludźmi z całego świata, ale jednak nie jestem typem gracza internetowego i jakoś niespecjalnie mnie to bawi, chyba że w znajomym gronie. Natomiast dość długo czaiłem się z zakupem na mojego Switcha Smash Brosa widziałem świetne recenzje, miałem dobre wspomnienia, ale mimo wszystko dość długo wstrzymywałem się. Nie miałem dość czasu by poświęcić jej tyle uwagi na ile zasługuje. I ojjj nie zawiodłem się. Gra jest świetna, to powrót do pięknych czasów, gdy samotny wilc miał co robić w bijatyce. Tak więc zapraszam na wspaniałą podróż do świata Nintendo, gdzie Solid Snake dostaje po czerepie od postaci z Game & Watch, a Mario i Link tylko myślą jak podejść do swojego pojedynku. Zainteresowani? Zaczynamy!

Grafika na Switch nie należy do najlepszych. Oczywiście jeśli spojrzymy na standardy konsol typu XBO, czy PS5, albo na możliwości dzisiejszych komputerów. Jednak nazwanie jej brzydką jest dużym nadużyciem. Sprytni programiści często słabość przekuwają w atut. Stylizowana grafika i przepiękna kreskówkowa animacja zawsze działa na mnie pozytywnie i bardzo często dużo wolniej się starzeje. Piękno przemija, ale estetyka bywa ponadczasowa. Tak jest tutaj, chociaż postacie są wykonane w różny sposób. Mamy tutaj do czynienia z swoistym kolarzem różnych stylów przedstawiania postaci. Od starusieńkich znanych z ekranów monochromatycznych postaci, przez bajkowego Mario, na dość realistycznym Snake’u. Wszystkie postacie są wykonane z dbałością o detale, a nawet co bardziej realistyczni bohaterowie wyglądają świetnie. Również ze względu na sposób przedstawienia walki z większej odległości niż znamy to z klasycznych bijatyk 1v1. Areny to inny wymiar piękna. Wszystkie nawiązują do konkretnych znanych fanom Nintendo tytułów i ileż tam jest smaczków. Są tam też mapy które pamiętam z klasycznej odsłony jak chociażby plansza z serii Pokemon dziejąca się na dachu na którym z windy co jakiś czas wyskakują pokemony, wykonując przypisaną sobie akcję. Co prawda ze względu na dynamizm rozgrywki nie zawsze jesteśmy w stanie obserwować co dzieje się na ekranie, gra pozostaje bardzo dynamiczna, ale widoki są naprawdę przepiękne. Aż ma się ochotę zatrzymać i nawet ponieść konsekwencje porażki, żeby poobserwować.

Udźwiękowienie to inna sprawa. Także jest wykonane świetnie. Muzyka w tle to utwory również z znanych produkcji na Nintendo. Są świetne, dobrze dobrane. Czasami można mieć pewien dysonans, natomiast warto pamiętać, że to uczucie będzie nam w tej produkcji(jak i każdej, która skupia się na łączeniu kompletnie różnych uniwersów). Kiedy podejdziemy do tego w odpowiedni sposób, będziemy cieszyć się rozgrywką w pełni. Dialogów tutaj właściwie nie ma. Znane odzywki postaci i tyle. Nie mówimy tutaj o pełnym dubbingu w story mode. Ten poznamy raczej z wiadomości głosowych i to w zupełności wystarczy. Czasami mniej znaczy więcej.

Jeżeli ktokolwiek nie zna zasad, które panują w Smash Bros już spieszę z tłumaczeniem. Gra to bijatyka arenowa(arena brawler jeżeli dobrze pamiętam profesjonalne określenie na tego typu gry), która naprzeciw sobie stawia do czterech przeciwników. Ich zadaniem nie jest ukrócenie paska zdrowia przeciwnika, a wybicie go poza arenę tak by ten nie mógł na nią wrócić. Większość z postaci posiada sporo ciosów, które zmieniają ich pozycję, pozwalają przemieszczać się w powietrzu. Tak więc na początku zadanie to może wydawać się niemożliwe. Chyba, że gracie z kimś bardzo niedoświadczonym. Każda z postaci natomiast ma licznik procentowy, który powiększa się wraz z otrzymywanymi ciosami. Ten sprawia, że ataki wybijające postać wyrzucają ją na większy dystans. Po osiągnięciu pewnego poziomu może zdarzyć się, że wybicie poskutkuje automatycznym pokonaniem przeciwnika bez możliwości powrotu. Natomiast dobrze obstawiając koniec planszy na który oponent chce powrócić możemy ten proces przyspieszyć. Pomimo tego, że może się to wydawać powolne to same procenty podbijają się dość szybko i mecze potrafią rozwiązywać się bardzo szybko. Istnieje jeszcze specjalny tryb walki na punkty życia. Wtedy zmniejszenie poziomu punktów życia przeciwnika automatycznie kończy mecz, bez potrzeby wyrzucenia go za arenę.

Jak możemy jednak tego dokonać? Każda z postaci posiada indywidualne move set. Ataki wykonujemy każdym w taki sam sposób za pomocą dwóch klawiszy ataków, lub łącząc je z wychyleniem analoga w konkretną stronę. Gra dodatkowo wykrywa czy jesteśmy w powietrzu, czy biegniemy, czy atak wykonujemy z miejsca. I to właściwie tyle. Większość postaci posiada podobne rozłożenie ataków. Tak więc praktycznie w tych samych miejscach znajdziemy ataki wybijające, jednak warto pamiętać, że są one wykonywane w całkowicie indywidualny sposób. Ponieważ każda z postaci posiada inne wartości skoku, szybkości, sposób poruszania się i wspomniane ataki. Pomimo podobieństw w ich efekcie działanie jest indywidualne dla każdej postaci. Inaczej atakuje się bumerangiem Linka, inaczej strzela z działka MegaMana, jeszcze inną trajektorię obiera ognista kula wystrzelona przez Mario. Prowadzi to do całkowicie innych doświadczeń podczas grania każdą z przeogromnego roasteru postaci w tej grze i myślę, że każdy znajdzie kogoś kto będzie mu odpowiadać i będzie go bawił podczas zabawy i rozgrywki. Każdym ponieważ gra się w zupełnie inny sposób, pomimo prostoty rozgrywki. Bo każdym wykonamy wszystkie ciosy ze względu na prostotę sterowania, ale sama rozgrywka będzie mocno zróżnicowana. No i warto wspomnieć, o ataku specjalnym dla każdej postaci. Te możemy wykonać po wypełnieniu specjalnego paska i zawsze powiązane są z przyjemną i efektowną animacją. Na koniec wspomnę o przedmiotach rozsianych po planszy. Te zawsze działają w taki sam sposób. Są one bardzo zróżnicowane. Może to być broń biała, miotana, coś co zwiększy nasze statystyki na krótką chwilę, czy także broń palna. Wszystkie takie znajdźki są powiązane ze znanymi grami od Nintendo co jest dodatkowym smaczkiem.

Wiecie już jak grać, więc może warto przejść do trybu fabularnego w grze. Ten nie jest rozdmuchany jak w przypadku np. kampanii w Mortal Kombat. Nie będziemy tutaj przeżywać epickich przygód oglądać przerywników filmowych i tym podobnych rzeczy. Samą grę otwiera animacja wprowadzająca w całą sprawę. Otóż bliżej niezidentyfikowana istota zamknęła wszystkich(prawie) bohaterów i uwięziła ich dusze. Za ich pomocą może tworzyć ich kopie i łączyć je z duszami innych postaci. Masakrze ucieka Kirby, który jest naszą pierwszą dostępną postacią. W tym momencie trafiamy na planszę i możemy wybrać jedną z 3 dostępnych ścieżek. Na każdej z nich będziemy walczyć z pierwszą możliwą do odblokowania postacią. Po czym pozostałe dwie ścieżki tymczasowo zostaną zablokowane. Dzięki temu prostemu zabiegowi nie będziemy zmuszeni do grania Kirbym gdyby nam nie odpowiadał, ale możemy wybrać dodatkową postać z trzech dostępnych, a dodatkowo uczy nas pierwszego rodzaju spotkań. Możliwość zmiany wojownika wywołujemy z menu z poziomu mapy lub tuż przed walką z przeciwnikiem. Po pierwszej walce będziemy mogli zacząć poruszać się dostępną ścieżką. Większość walk, które w tym momencie stworzymy będą połączone z tzw. spiritami, czyli duszami przeciwników. Te urozmaicą rozgrywkę i po pokonaniu będą mogły wzmocnić naszą postać. Każda z napotkanych dusz jest w ciele jednej z grywalnych postaci. To właśnie dusza definiuje zmienne w walce. Niektóre wprowadzą zmniejszenie przyczepności na planszy, inne zaś sprawią, że będziemy walczyć z pomniejszymi przeciwnikami, jeszcze inne wprowadzą specjalne elementy na planszy, co urozmaica rozgrywkę i poszczególne walki. Po wygranej odblokowujemy duszę, którą możemy przypisać naszej postaci.

Dusze dzielą się na dwa rodzaje – podstawowe i dodatkowe. Podstawowe dusze definiują ilość dusz dodatkowych jakie możemy wyekwipować, oraz bonus do siły i obrony naszej postaci. Te dusze mogą zwiększać swój poziom za pomocą korzystania z nich podczas walk, oraz za pomocą przedmiotów, którymi możemy je ‘karmić’. Maksymalny poziom duszy to 99. Mogą one ponadto posiadać dodatkowe zdolności, na przykład zwiększenie obrażeń jakiegoś konkretnego typu obrażeń. Warto również zauważyć, że wszystkie dusze główne są podzielone na 4 ‘gatunku’ - czerwone, niebieskie, zielone i szare. Te podtypy działają mniej więcej jak papier – kamień – nożyce. Szare są neutralne i nie mają ani słabości, ani przewagi nad pozostałymi. Czerwone są silniejsze od zielonych, ale słabsze od niebieskich. Niebieskie przegrywają z zielonymi. Ma to realny wpływ na statystyki naszego wojownika, więc warto mieć kilka dusz wyekspionych. Dusze dodatkowe dodają nam kolejne perki. Te są różne, mogą wyłączać jakieś konkretne zmienne w walce, zwiększać typy obrażeń, mogą także sprawić, że rozpoczynamy walkę z jakimś konkretnym przedmiotem dodatkowym. Każda z dodatkowych dusz zabiera konkretną ilość slotów na nie, które posiada dusza główna, co czasami może skutkować zrezygnowaniem z dwóch takich perków na rzecz jednego.

Skoro wiemy już jakie możliwości mamy co do wyboru i customizacji postaci warto wspomnieć o samej mapie, którą będziemy przemierzać podczas gry w tym trybie. Przypomina to planszę z gry planszowej, ścieżki są ściśle wyznaczone, oraz niektóre ścieżki mogą być zablokowane. Te odblokować będziemy po zdobyciu konkretnej postaci, lub spirita, lub odnajdując przełącznik. Większość odblokowanych ścieżek zostaje zaznaczonych i pokazanych na mapie, więc wątpię żebyśmy się tutaj zgubili lub musieli na siłę szukać dostępnej ścieżki. Walki na samej mapce nie są obowiązkowe, jednak zachęcam do ukończenia wszystkich. Praktycznie każda nagradza nas dodatkowymi duszami wojowników. Walki, które będą odblokowywać dodatkowych zawodników są oznaczone odpowiednią ikonką więc w wielu przypadkach możemy skupić się tylko na walkach blokujących drogę i dążyć tylko do odblokowywania postaci. Aczkolwiek trochę stracimy.

Warto tutaj jednak wspomnieć o tym, że poziom trudności jest tutaj niezwykle nierówny. Osoby omijające walki mogą działać na swoją szkodę. Bo o ile wbicie głównej duszy na poziom 99 to dość prosta sprawa za pomocą przedmiotów, o tyle dodatkowe perki mogą mocno wpłynąć na poziom trudności niektórych walk. Szczególnie gdy pominiemy perk, który całkowicie blokuje dany efekt na planszy, a te potrafią być naprawdę upierdliwe. To jedna sprawa, natomiast zdarza się, że na naszej drodze spotkamy piekielnie trudne walki, o których ludzie wręcz piszą na forach. Z jednej strony pociesza to, że nie my jako jedyni męczymy się z nimi, z drugiej są one słabo wyważone. Dla osoby, która chce odblokować wszystko walka z taką Pauline może być przejściem przez piekło. I sam walcząc z nią mam wrażenie, że wygrałem nieco ‘na pałę’ pomimo oglądania kilku filmików jak to zrobić. Inne mogą wymagać użycia konkretnej postaci bo w innym przypadku będą zbyt trudne by skończyć je, ze względu na swoje zasady. Bywa to niezwykle frustrujące i strasznie irytuje. Oczywiście to pojedyncze walki i można praktycznie bez nich ukończyć ten tryb, w większości przypadków nie są one warte zachodu, ale warto wspomnieć, że na naszej drodze spotkamy takie przerywniki i będziemy mieli ochotę przegryźć pada na pół. Pomimo wszystko dla graczy takich jak ja ten tryb rozgrywki będzie źródłem wielu godzin zabawy.

Warto wspomnieć także o dość mocno rozbudowanej scenie turniejowej w tę grę. O ile dobrze pamiętam, już za czasów N64 były pierwsze zalążki entuzjastów turniejowych tej gry. Jednak cała bańka wybuchła w momencie przejścia serii na GameCube’a i dość długo to część z tej platformy w postaci Super Smash Bros Melee była uznawaną za najlepszą inkarnację serii. Powiem wam szczerze, że byłem w szoku jak wielka jest scena turniejowa tej gry. Tabelki tierów postaci zmieniały się dość regularnie, były postacie wręcz banowane na turniejach. Mnóstwo poradników jak grać z innymi graczami, odkrywających meandry mechaniki i bardziej zaawansowanych zagrań w tej grze. Warto spojrzeć chociażby z ciekawości. Takie rzeczy dowodzą jak fajnym, a zarazem trudnym do uzyskania jest efekt easy to learn, hard to master(łatwy do opanowania, trudny do osiągnięcia mistrzostwa). I jak pozornie proste gry nabierają głębi w rękach fanów i osób, które chcą współzawodniczyć z innymi graczami(na myśl przychodzą mi od razu Rocket Jumpy z Quake’a).

Dla osób, które nie chcą niszczyć przyjaźni i wchodzić na profesjonalną scenę turniejową pozostają jednak pojedyncze potyczki z komputerem, oraz walka na wspólnej kanapie wraz ze znajomymi i to w zupełności wystarczy. Bo ta gra posiada niezwykle niski próg wersja i można ją przedstawić praktycznie każdemu, również osobą całkowicie nie powiązanym z grami, czy co pewnie częstsze bijatykami. Tutaj zabawa jest przednia, rozgrywki są szybkie i dynamiczne, a przede wszystkim łatwe do przedstawienia. Wiele postaci przedstawionych tutaj ludzie będą kojarzyć i jestem w stanie sobie wyobrazić, że praktycznie każdy znajdzie kogoś dla siebie. Od smutnego poważnego pana, który będzie musiał grać Snakem, przez wyluzowanego siostrzeńca, który rozpozna postacie z Splatoon, a młodsza siostra wybiera księżniczkę Peach i oczywiście to tylko sztampa, ale daje pewien obraz różnorodności postaci, które zresztą każdy w mniejszym czy większym stopniu będzie kojarzyć(ktoś nie zna Mario?). Jest to także genialna gra na spotkania ze znajomymi. Znów rozkładamy konsolę uruchamiamy grę dwa meczyki i już każdy potrafi grać i nie denerwuje się bo nie wychodzą mu kombosy. Wytrawni gracze będą szukać dodatkowych technik i sposobów dominowania na planszy, ale nawet takich przy odrobinie szczęścia będą mogli pokonać również Ci mniej zaawansowani, co według mnie jest atutem gry. Poza tym bawić może się przy gierce więcej niż 2 osoby!

Jednak wszystko co dobre tak i mój wywód o tej grze(a lubię o niej mówić!) zmierza ku końcowi. To czego żałuję to to, że zakupiłem ją tak późno i nie zdecydowałem się szybciej na jej pozyskanie. To kawał naprawdę fajnego kodu i może nie jest to najambitniejsza bijatyka w jaką grałem i nie przebije ona Tekkena, czy Mortal Wombat, ekhem Kombat(nie mogłem się powstrzymać ;)). Jednak pozostaje kompetentną i przede wszystkim miłą rozgrywką. Czymś co bardzo chętnie odpaliłbym ze znajomymi i pobawił się przez trochę przy kilku piwkach. Bez irytacji i potrzeby udowodnienia czegokolwiek. Łatwe i przejrzyste zasady stają się atutem przy niezobowiązujących rozgrywkach. Gra cieszy fajną oprawą graficzną, jest kolorowa i wiele się na niej dzieje. W większości przypadków nie dostaniemy oczopląsu patrząc na to wszystko i będziemy się bawić świetnie. Co fajniejsze również gracze, którzy nie grają ze znajomymi znajdą tutaj trochę rzeczy do roboty i poświęcą na tę produkcję trochę czasu co według mnie jest dużym atutem. To jeden z tych starych tytułów gdzie sporo rzeczy musimy odblokować i chyba każdy zrobi to z dużą przyjemnością. Myślę, że z czystym sumieniem mogę polecić tę grę każdemu.

 

A wy? Graliście w Super Smash Bros? Może nie koniecznie w tę odsłonę. Jak podoba wam się kopanie tyłków w słusznej sprawie w wykonaniu księżniczki Peach? : )

P.S. Streamek sobie na chwilę obecną odpuścimy. Może do momentu jakieś naprawdę fajnej gierki na PS4, którą pozyskam i będę mógł z tymi kilkoma osobami zapoznać i pogadać trochę o głupotach i grach. W końcu kupię Like a Dragon obiecuję! :)

Tagi:

Oceń notkę
+ +2 -

Oceń profil
+ +76 -
Ashin
Ranking: 1491 Poziom: 41
PD: 10009
REPUTACJA: 5995