Blog użytkownika Ashin

Ashin Ashin 28.06.2020, 14:05
Vampyr – Wizualizacja nastoletniej fantazji.
570V

Vampyr – Wizualizacja nastoletniej fantazji.

Chyba każdy przechodził przez etap fascynacji  wampirami. Enigmatycznymi smutnymi istotami, przez wielu niezrozumiałymi, cierpiącymi przez wieczność. Brzmi to jak opis swojego życia dojrzewającego nastolatka, ale te opowieści miały i mają swój urok. Klimat wiktoriańskiej Anglii. Do dziś jeżą mi się włosy gdy oglądam wywiad z wampirem, otwieram podręcznik do Wampira Maskarady i kiedy odpalam Vampyra….

Gra nie jest idealna to już mówię na wstępie. Ogrywałem ją na ps4 i myślałem, że konsolę wyrzucę przez najbliższe okno oglądając kolejny loading. Nie pomagała ścieżka jaką obrałem, ale o tym w części spoilerowej. Pomimo to klimat wylewający się na każdym kroku, ciekawa choć prosta opowieść zachęcała do brnięcia w tę produkcję. Natchnienia są widoczne doskonale i fani systemu walki z serii Souls bardzo szybko się tutaj odnajdą. Walka jest bardziej prymitywna, ale na tyle przyjemna by ją odkrywać i trochę kombinować. Jednak po kolei bo już zaczynam biegać bez ładu i składu.

Graficznie gra nie urywa niczego. Modele postaci są dobre, ale daleko im do wybitnych. Bardzo mocno kuleje w moim odczuciu mimika twarzy. Dość istotna w tego typu opowieściach, postacie niespecjalnie potrafią przekazać emocje, są sztywne i mało przyjemne. Lokacje także nie uraczą nas różnorodnością. Jednak ze względu na konwencję twórcy są usprawiedliwieni. W końcu przemierzamy wiktoriański Londyn, który moim skromnym zdaniem został oddany idealnie. Widzimy brudne uliczki, wszystko skąpane jest we mgle i brudzie. Dodatkowo ciekawie przedstawiony jest tryb ‘detektywistyczny’, czy jak gra określa wampirzych zmysłów. Wtedy przeważają odcienie szarości, a nasz szlak pokazuje schnąca na ziemi posoka. Ta jest w pewnym sensie niemym świadkiem naszych czynów, orędownikiem wydarzeń które stały się niedawno, czy też drogowskazem do bezpiecznych części miasta. Zabieg nie dziwi, wszak jesteśmy wampirami.

Co do udźwiękowienia nie mam zastrzeżeń nie jest ono ani wybitne, ani słabe. Gdzieś w tle coś sobie plumka, nie jest to soundtrack który uruchomiłbym w samochodzie, a gra raczej stawia na udźwiękowienie aktorów. Ci są podstawieni dobrze i nie znalazłem nikogo kto by mnie zirytował. Do tego świetni akcent angielski, który osobiście uwielbiam. Ta maniera mowy jest dla mnie niesamowita i przepięknie dopełnia całego doświadczenia.

 

O ile sama grafika i muzyka nie wypada źle, technikalia już są pełne moich wątpliwości. Pomijam fakt, że podczas używania teleportacji blokujemy się na ścianach, a raczej rogach budynków. Jestem w stanie jeszcze to usprawiedliwić, że może twórcy nie chcieli nadużyć, że nasz Jonathan zmienia się w mgłę, a nie niematerialnie skacze przez czasoprzestrzeń. O tyle crashe gry są już dość irytujące., szczególnie gdy gramy dość szybko i przemieszczamy się między lokacjami. To jeszcze bym przeżył, ale wyobraźcie sobie walkę na skraju dwóch lokacji. Twórcy umieścili tam przeciwnika, ten walczy na odległość, więc kiedy doskoczymy próbuje tworzyć dystans i cofa się na inną lokację. Doskakujecie do przeciwnika atakujecie, przechodzicie przez lokacje, emocje sięgają zenitu, loading i crash. No to nie są pojedyncze przypadki. Problemy z wczytaniem tekstur, czy niemożność przewijania dialogów(irytujące przy drugim przejściu gry, lub przy kilkukrotnej rozmowie z jednym NPC). Koszmarny autoaim, który potrafi przesądzić o porażce. No, ale to nie jest zła gra. Te błędy się zdarzają, ale nie są ciągłe. Jednak warto o tym wspomnieć, bo momentami idzie się zirytować.

Sama fabuła to już inna para kaloszy. Nie jest to wybitna produkcja pod kątem fabularnym, ale jest przyjemna. Przede wszystkim początek. Nie mówimy tutaj o historii w stylu od zmierzchu do świtu z tępymi wampirami. Fani World of Darkness będą mieli tutaj pożywkę. Bo gra ma dość fajne postacie, chociaż niektórym szczególnie wampirzym można byłoby poświęcić więcej czasu antenowego. Wcielimy się w postać Jonathana Rheid’a, młodego lekarza. Jest on specjalistą od krwi(o zgrozo) opanował i wprowadził innowacyjne sposoby transfuzji krwi. Służył jako lekarz na wojnie i podczas powrotu do domu został przemieniony w nieumarłego, krótko po przemianie zabija swoją siostrę. Jego celem jest odkrycie co się właściwie stało, kto odpowiada za jego przemianę i jak wygląda świat z całkowicie nowej perspektywy. Nasz bohater jest przepełniony wątpliwościami i zagubiony w czym przypomina nieco gracza. Jednak w grze istnieje mocny dysonans ludonarracyjny. W pierwszych minutach gry sam bohater dziwi się, że może przemienić się w mgłę i przemierzyć krótki dystans, zauważa że jego umiejętności są nienaturalne, aby stwierdzić po kilku próbach że może opanować mdłości. Mija niewiele chwil by zaczął zmieniać swoją krew we włócznię, tworzyć z niej tarczę i kilka innych umiejętności. Bez wstępu narracyjnego, bez nauczyciela pomagającego opanować możliwości. Po prostu kupiliście w drzewku i jest spoko. Trochę to słabe w grze, która stawia na fabułę….

Sama rozgrywka podzielona jest wyraźnie na huby w których eksplorujemy miejsca i poznajemy mieszkańców. Ci mogą prosić nas o pomoc, oraz wymagać opieki lekarskiej. Jako lekarz możemy podawać im wspomniane medykamenty w celu poprawienia sytuacji w dzielnicy(fabularnie Londyn jest opanowany przez hiszpankę). To doda nam trochę doświadczenia i co najważniejsze poprawi jakość krwi. Poznając lepiej NPC odkrywając ich tajemnice, czy wykonując dla nich zadanie poprawiamy ich jakość krwi. Pasek ten odpowiada za przydzielone doświadczenie, jeżeli zdecydujemy się ich hmmmm spożyć(?), oczywiście taki akt wywrze efekt na całej dzielnicy po dniu(czyli kiedy zdecydujemy się odpocząć i rozdać doświadczenie). W im gorszym stanie dzielnica tym częściej pojawiają się tam dzikie bestie, oraz sami łowcy wampirów. Fabularnie nie ma to większego wpływu, ale samo przemierzanie miasta staje się na pozór cięższe.

 

Drugą częścią gry jest przemierzanie ulic poza hubami. W tych możemy się nadziać na pojawiających się wrogów, czasami na jakieś spotkania z potencjalnymi mieszkańcami dzielnic. Ci zawsze pozostają w tych samych miejscach i ich uwolnienie najczęściej sprowadza się do zabicia otaczających wrogów. Gra stara się to uwarunkować fabularnie i te opowieści bywają dość ciekawe. Warto szperać bo w grze możemy tworzyć lekarstwa, serum(wspomagające nas w walce) i ulepszać nasz oręż, który znajdziemy, lub wykupimy.

Sama walka potrafi przysporzyć problemów, ale przeciwnicy raczej są powtarzalni i kiedy przyswoimy ich ruchy będziemy w stanie unikać, lub kontrować ich ataki. W zależności od rodzaju broni będziemy mogli atakować i wykorzystać broń dodatkową(pistolety, bronie obuchowe), bądź w przypadku broni dwuręcznych kontrować ataki. Przeciwnicy posiadają dwa paski – jeden zdrowia, drugi zaś wytrzymałości. Ten drugi spada dużo szybciej, ale zmniejszając go do zera mamy możliwość wgryźć się w przeciwnika i wyssać krew. Ta stanowi swoistą manę dla naszych zdolności specjalnych. Nasz bohater zaś posiada 3 wartości. Ilość krwi – wspomniana mana na zdolności specjalne, wytrzymałość – wykorzystywaną podczas ataków i uników, regeneruje się gdy nie wykonujemy gwałtownych akcji, oraz życie – tego tłumaczyć nie muszę.

Dużo ciekawsze są walki z bossami. Każdy z nich jest wyjątkowy i stara się wykorzystać inne mechaniki jakie poznaliśmy w grze. Potrafią być oni piekielnie trudni, a za każdym z nich stoi jakaś historia. Dużo mniej przyjemni są minibossowie przedstawiający nowy rodzaj przeciwnika. Ci często mają swoje imię, zdarza się że są powiązani fabularnie z jakąś historią, jednak ich celem jest przedstawienie po prostu nowego rodzaju przeciwnika, którego będziemy spotykać w grze. Szczerze? Wolałbym więcej prawdziwych bossów, będących swoistą zagadką logiczną jak do nich podejść.

Jednak czy jest to gra złą? Nie. Jest przeznaczona przede wszystkim dla fanów takich klimatów. Ja bawiłem się dobrze i pierwsze przejście gry było dla mnie wspaniałą przygodą. Wspomniane błędy techniczne pomimo, że karygodne to nie są aż tak częste by nie móc ukończyć gry i by co chwilę przerywały rozgrywkę. Są wręcz bardziej widoczne w drugim przejściu gry, gdy poruszamy się pewniej i szybciej. Gra posiada swoją atmosferę i jest przeżyciem ciekawym i prawdziwą ucztą dla fanów tego typu historii. Szkoda, tylko że mimo wszystko intryga jest grubymi nićmi szyta i wiele rzeczy pozostaje niewyjaśnionych, chociaż sama opowieść spaja się w całość.

 

*******Część spoilerowa*********

 

Sama gra chce zostać ukończona dwa razy. Ja osobiście za pierwszym razem wybrałem próbę bez ofiar śmiertelnych(nie wysysając żadnego NPC, chociaż przy tym sposobie gry znów mówimy o dysonansie ludonarracyjnym. Nasz John ma problem by wyssać npc, ale nie ma problemu w drenowaniu łowców wampirów). Ten typ rozgrywki cechuje się dużo wyższym poziomem trudności i walki z praktycznie każdym bossem i przeciwnikiem wymagają naszej uwagi. Doświadczenia prawie zawsze jest mało i wyłapujemy go praktycznie wszędzie. Za każdym razem kusi pasek jakości krwi NPC dumnie pokazujący, że za wypicie tego NPC otrzymamy praktycznie za darmo 2000xp, gdzie w innym wypadku musimy na niego harować. Chociaż osobiście polecam ten sposób przejścia gry za pierwszym razem, zdaję sobie sprawę, że przejście jako zły wampir jest dużo łatwiejsze. Sam w tym momencie jestem jednoosobową armią i walcząc z bossami, których poziom był przytłaczający podczas przejścia bez ofiar w tym momencie góruje nad nimi doświadczeniem i umiejętnościami. Drobne błędy, które wcześniej kosztowały mnie pół hp w tym momencie przypominają ugryzienie komara. I w pewnym sensie rozumiem ten zabieg, ale sprawia że przejście jako dobra istota jest bardzo ciężkie. Sama fabuła nie wydaje się, aż tak mocno zmieniać bo jej trzon pozostaje taki sam, pomimo, że powinien drastycznie się zmieniać. Decyzje, które podejmujemy są dość pozorne i nie mają większego znaczenia. To sprawia, że gra traci na głębi, a co uważniejszy gracz będzie zauważać wiele nieścisłości w sposobie zachowania bohaterów niezależnych wobec nas i to jest mój największy zarzut wobec tej gry. Szkoda, bo chętnie poznałbym bardziej świat wypełniony ekonami, czy skalami.  Jest to przyjemna podwalina pod całe uniwersum. Jednak gdy na wyciągnięcie ręki mamy bardziej kompetentne(World of Darknes(Świat Mroku) np. Wampir Maskara) uniwersum, jest sens tworzyć drugie tak bardzie podobne do pierwowzoru?

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +16 -

Oceń profil
+ +65 -
Ashin
Ranking: 1447 Poziom: 39
PD: 8741
REPUTACJA: 5186