Blog użytkownika Ashin

Ashin Ashin 25.04.2020, 17:49
Persona 5 Royal – Naprawmy społeczeństwo!
167V

Persona 5 Royal – Naprawmy społeczeństwo!

Persona 5 była moją pierwszą stycznością z tym spin-offem serii Shin Megami Tensei. Zachęcony pozytywnymi opiniami i drżącym sercem zakupiłem grę i oszalałem na jej punkcie. Błyskawicznie ograłem część pierwszą i dwie części drugie(tak wiem jak to brzmi, ale część 2 rozbili na dwie osobne powiązane ze sobą części). Potem nastał czas Switch’a, a nadciągająca reedycja gry raczej wywoływała we mnie mocne meh….

Co jakiś czas łamie swoje żelazne zasady – nie kupować w przed premierze, nie kupować DLC, nie płacić kilka razy za tę samą grę z drobnymi dodatkami. No i w przypadku Persona 5 myślałem, że nic nie złamie mnie i nie przekona do zakupu edycji Royal. Pomimo kilku zachęcających recenzji byłem raczej sceptyczny, no ale w końcu pękłem. Nie wiem czy bardziej przekonały mnie dwie nowe postacie w historii czy prześliczny artbook z gry, bo maska o której wspominałem w poprzednim wpisie raczej nie. Jednak przysiadłem ponownie i ponownie wsiąknąłem. Podkrążone oczy, myśli kręcące się w koło tego kiedy znów chwycę pada, ponowne odkrywanie wspaniałej historii. Muszę przyznać, że nie zawiodłem się na grze i znów oczarowała mnie całkowicie. Drugie podejście było o tyle przyjemniejsze, że zaznajomiony z mechanikami gry, dużo łatwiej było mi rozporządzać dostępnym w produkcji czasem, o czym opowiem za chwilę. Nigdy nie przestanie mnie jednak zadziwiać zestawienie stylistyki anime/manga z poważnymi tematami jakimi zajmuje się Persona, ani tym jak do takich postaci możemy się przywiązać. Gdyby robili kolejną odsłonę tej serii z tymi samymi bohaterami to biorę grę w ciemno. No, ale po kolei.

O dziwo nie zdarzyło mi się popełnić wpisu o oryginalnej Personie 5 więc pozwolę sobie na dość obszerne opisanie samej gry, mam nadzieję, że przekonam chociaż kilka osób do sięgnięcia po tytuł. Jeżeli chodzi o samą grafikę, jest ładna. CellShading moim zdaniem zawsze starzeje się z gracją, o ile oczywiście odpowiada nam stylizacja manga/anime, bo są jej przeciwnicy to jest naprawdę dobrze. Jednak sama gra świeci w całym designie wykreowanego świata i odważnymi projektami niektórych przeciwników. Bo gdzie zobaczymy peniso potwora w rydwanie? Gdzie spotkamy obok siebie Thora i Anubisa? Persona garściami czerpie z wielu religii, mitów, legend, jak i własnych pomysłów. Zaznajomieni z serią na pewno część przeciwników pozna, a i nie raz pod nosem uśmiechnie się przypominając sobie niektóre postacie. Co więcej same przemierzane przez nas podziemia są bardzo charakterystyczne. Nie będę zagłębiać się we wszystkie bo o tym mógłbym zrobić osobny tekst, ale przybliżę wam sylwetkę pierwszego podziemia, które spotkacie na początku gry. Jest to zamek, wraz z połączonymi lochami, które swoim pokręconym klimatem potrafią wywrzeć wrażenie na niejednym chorym umyśle. Obok standardowych cel i lochów zobaczymy figury pośladków dziewcząt w charakterystycznych japońskich strojach do ćwiczeń, surrealistyczne powierzchnie w komnatach, jak i wszędobylskie obrazy głównego antagonisty tej lokacji. Całość składa się w jedno, kiedy tylko poznamy naszego przeciwnika. Całość świetnie się spaja, a co ważniejsze konwencja gry w postaci odwiedzenia lochów pozwala na sporą dowolność w kwestii tworzenia lokacji, co działa na wielki plus gry.

A muzyka zapytacie? Nucę ją, zdarza mi się słuchać płytki z OST’em dodanej do edycji Pahtom Thieves gry, jest świetna. Doskonale dodaje klimatu grze, ale żeby ją docenić trzeba zagrać. Utwory są różne od bardziej dynamicznych, przez spokojne. Potrafią pokazać beznadziejność sytuacji, natchnąć do działania, czy przyspieszyć tętno podczas walki, jest to jeden z tych genialnych przykładów, gdzie nie wyobrażam sobie gry bez ścieżki dźwiękowej, co w moim przypadku jest bardzo dużym atutem. To nie jest tylko zwykły ambient, to kompetentne pełne utwory, których chętnie potrafię posłuchać.

Jednak w koło czego skupia się gra? Jak każda część Persony skupia się na podróży do wymiaru w którym żyją Persony, odzwierciedlenia naszej osobowości. Każda część gry skupia się wokół innej osoby, której serce będziemy chcieli zmienić. Podczas właściwej rozgrywki przyjdzie nam zawsze zinfiltrować ich zamek(odzwierciedlający ich osobowość, rządze i pragnienia), zdobyć skarb(ucieleśnienie ich pragnień, reprezentujący często dla nich coś ważnego), oraz pokonać ich cień(odzwierciedlenie ich w tym pokręconym świecie). Schemat zawsze się powtarza, ale każdy z wspomnianych pałaców jest inny i stawia nieco inne wyzwania logiczne. Bo oprócz walki będziemy tutaj pokonywać zagadki logiczne, te w większości nie są bardzo trudne i składają się w dość logiczną całość, ale zdarza się kilka absurdalnych.

Sama walka opiera się na turach jak to w rasowym jRPG. Podczas nich będziemy standardowo wybierać pomiędzy atakiem, wykorzystaniem zdolności i oczywiście użyciem przedmiotów. Twistem systemu jest jednak mechanika słabości przeciwników(jak i nas samych). Po udanym uderzeniu w słabość zyskamy dodatkowy atak, a przeciwnik zostanie obalony. By maksymalnie wykorzystać potencjał drużyny możemy przekazywać dodatkowy atak innemu jej członkowi i kontynuować serię ataków w słabości. Jeżeli uda nam się powalić tak wszystkich przeciwników mamy okazję wykonać atak specjalny zadający całkiem przyjemne obrażenia. Dodatkowo warto dodać, że niektóre ataki mogą wprowadzić przeciwnika w specjalny stan np.: elektryczność może sparaliżować wroga. To daje nam dostęp do obrażeń ‘technicznych’(Technical w grze, nie wiem jak lepiej to przetłumaczyć), które działają w podobny sposób jak ataki w słabości. I tak np. podpalony przeciwnik dostanie dodatkowe obrażenia od wiatru i tym podobne zależności. Wszystko to składa się na całkiem przyjemny i zachęcający do kombinowania system walki, dający spore możliwości. Moim jedynym zarzutem jest to, że nie jest do końca od wyeksploatowany i w jednym momencie gra stawia na mechanikę przekazywania rund, pomimo że przez większość gry nawet nie mieliśmy za specjalnie ku temu okazji. Bo warto wspomnieć, że przekazanie dodatkowego ruchu naszemu partnerowi zwiększa jego obrażenia.

Jednak nie samą walką i podziemiami(pałacami) człowiek żyje. W grze postawiono silny nacisk na elementy socjalne w grze. Otóż oprócz zwalczania ludzkiej niegodziwości nasz bohater musi chodzić do szkoły, utrzymywać socjalne kontakty, jak i rozwijać samego siebie. Bo przecież jesteśmy tylko uczniami szkoły średniej. I tak nasz dzień dzieli się z reguły na dwie akcje, którymi możemy względnie dowolnie rozporządzać. Oczywiście nie zawsze ktoś z naszych przyjaciół będzie miał dla nas czas, ale interakcja z nimi pozwala zdobyć nie tylko dodatkowe możliwości, ale także poznać ich samych. No, a jest kogo poznawać, bo każda z postaci jest niezwykła ma swoje aspiracje i osobowość, nie trudno znaleźć tutaj swoich faworytów i myślę, że każdy będzie posiadał innych. Warto wspomnieć, że nie wszyscy sprzymierzeńcy będą walczyć z nami, niektórzy zwolennicy po prostu wspomogą nas swoją wiedzą, co także dodaje smaczku grze i pozwala na rozwinięcie pewnych mechanik.

Na koniec przy samej mechanice gry warto wspomnieć o tytułowych personach. Te mają jak wspomniałem swoje mocne i słabe strony. I o ile nasi współtowarzysze mają przypisane do siebie swoje indywidualne pojedyncze persony, tak nasz bohater podczas walk może przekonać przeciwników by do niego dołączyli. To pozwala na dobranie naszych słabości i silnych stron stricte pod przeciwników, a kolekcjonowanie person ma w sobie urok z kolekcjonowania. Warto również wspomnieć, że wspomniane persony można łączyć ze sobą w inne, poświęcać dla przedmiotów, oraz by wzmocnić już istniejące maski(reprezentacją persony w grze jest jej maska). Co znów przedstawia całkiem ciekawy system rozwoju naszego bohatera.

Jednak co czyni grę Persona 5 Royal tak wyjątkowym przeżyciem? Czy to system walki? Lokacje? Bohaterowie? Wszystko po trochu, a przede wszystkim jej niejednoznaczność. Oczywiście możemy przelecieć przez grę i nie zastanowić się nad niczym bardzo szybko. Jednak zagłębiając się w odniesienia do naszego świata, popkulturę zaczynamy odkrywać wiele głębi w produkcji. Umówmy się to jedyna gra w którą grając i rozpracowując przeciwnika mruczałem pod nosem ‘co za su***n dobiorę mu się do dupy’ i autentycznie czułem złość, bo ktoś taki mógł istnieć. Dla osób chcących zgłębić temat wspomnę tylko, że wszystkie podstawowe Persony naszych towarzyszy, jak i nasza mają odzwierciedlenie w rzeczywistym świecie. Odnoszą się do postaci z książek, baśni czy legend. Co ważniejsze świetnie korelują z aspiracjami i charakterem danych postaci. Nic tutaj nie jest przypadkowe i wszystko ma swoje drugie dno. I naprawdę nie przesadzam, ludzie potrafią tworzyć osobne filmy i artykuły o tym dlaczego dany bohater ma taką Persone i co oznacza jej imię, do czego odnosi się i jak koreluje z jego charakterem. W końcu Persony to ucieleśnienie ich buntu i chęci sprzeciwu wobec otaczającego ich świata, który jest zakłamany i zepsuty.

Co fajniejsze gra ukrywa wiele smaczków dla osób, które już ją przeszły. Spotykamy postacie, które staną się naszymi sprzymierzeńcami podczas przechadzek po mieście. Widzimy je mijające nas na ulicy, kiedy jeszcze nas nie znają i możliwe, że o nas nie wiedzą. Jest to fajny smaczek, którego przy pierwszym przejściu gry nie zauważymy. Sam plot twist z końca gry, mnie osobiście zaskoczył, chociaż miałem swoje podejrzenia. Do samego końca z zapartym tchem śledziłem fabułę, relacje między bohaterami i opowiadaną historię.

Gra jednak nie jest pozbawiona wad. Pomimo diabelnie dobremu designowi zwiedzanych lokacji gra cierpi na straszny backtracking, czasami zakrawający o niepotrzebne błądzenie po pustych podziemiach. No bo tutaj musimy przełączyć guzik, wrócić gdzie byliśmy odblokować coś, wrócić do guzika nacisnąć i przejść znów dalej. Niektóre podziemia są niepotrzebnie rozciągnięte. Jednak to jestem w stanie wybaczyć. Co drażni bardziej to zabieranie nam możliwości prowadzenia postaci w każdym momencie. Są sytuacje w których na potrzeby historii po prostu coś robimy i to zabiera nam jedną z dwóch akcji w grze, a druga jest zmarnowana, bo nie możemy opuścić naszego domu i musimy wykonać coś na jej terenie. Czasami widziałem jak czas, który przeznaczyłbym na coś innego jest przeze mnie marnowany, bo właściwie nie miałem innego wyjścia i ze względu na design gry i jej ograniczony czas umykały mi pewne akcje między palcami. Moim drugim strasznym zarzutem wobec gry jest brak wskazywania wielu rzeczy. Za pierwszym razem dopiero w połowie gry nauczyłem się pewnych mechanik, albo zrozumiałem jak je odkryć i odblokować. Czytanie książek? Spoko raz na miliard razy przeczytasz podczas podróży pociągiem, możesz użyć biblioteki, żeby ich poczytać, ale wieczorem gdy nie możesz opuścić mieszkania? No siadasz na sofie, nie da się, a powiedziałbyś że to dobre miejsce, ale nie bo te na czytanie książek to jedno diabelskie krzesło w domu w którym mieszkasz o którym nikt Ci nawet nie wspomni bo po co ma wspominać? Nagle przed oczami masz wszystkie wieczory w których robiłeś cokolwiek niekoniecznie aż tak potrzebnego by wykorzystać czas. No krew człowieka momentami zalewa i bywa to na początku przytłaczające.

Jednak te drobne wady i brak możliwości momentami maksymalizowania efektów(ech czasami lubię munchkinować nie bijcie no!) i ciągle goniący czas nie przysłaniają genialności gry. Wielu zatwardziałych fanów serii wypowiada się średnio o tej odsłonie serii, jednak czy może być zła skoro wryła się w głowie wielu niezwiązanych z nią? I rozpaliła miłość wielu? Jest to świetna, kompetentna produkcja. Co ważniejsze, jest to nie tylko gra, a opowieść. Opowieść nie tylko o dorastaniu, ale przede wszystkim o naszym świecie, naszych przywarach, o tym jak często na pokaz się zmieniamy. No ludzie przecież na co dzień zakładamy maski, nawet jeśli o tym nie wiemy, wiem że te nie zmieniają się w fantastyczne istoty, ale ile razy zmieniamy się dla innych ludzi? Dlaczego nie zatrzymać się i chwilę zastanowić się? Jeżeli gry są sztuką to ja właśnie dziś po raz kolejny zakończyłem obcowanie z prawdziwym dziełem sztuki i niedługo do niego wracam bo tym razem nie odpuszczę NG+ i zachęcam każdego. Nawet jeśli stylistyka Cię odrzuca, a bawi Cię coś więcej niż gość siadający na pierdzącej poduszce to graj. Jest to świetna produkcja pełna mistycyzmu, odniesień i przede wszystkim zachęcająca do myślenia. Więc co tu jeszcze robisz? Sklep jest tam!

 

A wy macie wspomnienia związane z tą grą? Komentarze są wasze!

******SEKCJA DLA OSÓB KTÓRE PRZESZŁY PERSONA 5******

 

Teraz pytanie czy warto kupić Persona 5 Royal, jeżeli przeszedłem podstawową wersję? I tak i nie, jak zawsze w przypadku takich produkcji. Ta edycja jest przeznaczona przede wszystkim dla osób takich jak ja, które miały wrócić do gry, ale w sumie nie znalazły czasu, teraz jest powód bo to przecież zmieniona wersja gry. Są drobne zmiany, wspomnianych dwóch nowych towarzyszy w tym jeden grywalny. Zmieniono pewne elementy w grze, walki z bossami i trochę układ pałaców. Oddano w nasze ręce dodatkowe narzędzia. Czy to usprawiedliwia ponowne wydanie gry? Nie do końca, jeżeli przeszedłeś, podobało Ci się, ale niekoniecznie chcesz wracać to nie warto wydawać na to swoich szekli. Bo te reedycja nie wprowadza, aż tak poważnych zmian do rozgrywki. Jednak jeśli szukałeś powodu by wrócić to na pewno warto się nią zainteresować. Mam jednak wrażenie, że to ma być ostateczna szpilka dla osób, które nie były do końca przekonane czy kupić tę grę. Dodali dodatkowe smaczni, przedstawili wersję kompletną, więc to dobry powód by zachęcić do zakupu gry. I tak pałac Okumury jest jeszcze bardziej irytujący.

Tagi:

Oceń notkę
+ +10 -

Oceń profil
+ +62 -
Ashin
Ranking: 1533 Poziom: 38
PD: 8080
REPUTACJA: 4960