Blog użytkownika Ashin

Ashin Ashin 25.08.2019, 17:09
Grafika się nie liczy! – najczęściej powtarzane kłamstwo starszych graczy
4416V

Grafika się nie liczy! – najczęściej powtarzane kłamstwo starszych graczy

"Kiedyś to było!", "Gry były kiedyś lepsze, a teraz to beznadzieja", "Ten Fortnite jest dla dzieciaków i powinien umrzeć!". Ile razy ktoś z was czytał coś takiego? Wypociny dwudziestoparoletnich dziadków psioczących jakie to gry są teraz złe i niedobre, a społeczność graczy zepsuta?

Zapewne niejedna młodsza osoba, która lubi grać niejednokrotnie usłyszała ‘Kiedyś gry były lepsze, nie liczyła się grafika, tylko dobra rozgrywka’, lub inne podobne stwierdzenia. Starsi gracze rozpływają się nad grami swojego dzieciństwa, idealizują je i przede wszystkim próbują detronizować nowe hity. No, a bo to teraz ten Fortnite i powinien zdechnąć, a kiedyś gry były takie miodne. Tak Tibia to była gra, a w czasach Tibii była ona antagonizowana i uważana za wylęgarnie patologii. Dziś za to jest wspominana przez wielu dojrzałych graczy z łezką w oku.

Idealizowanie dzieciństwa i wspomnień z nim związanych nie jest niczym nowym i psychologia już dawno o tym mówiła. Zjawisko te nie tyczy się tylko gier, ale praktycznie wszystkiego związanego z naszym życiem. Bo kiedyś dzieci wychodziły z domu, teraz siedzą w kanałach i nie mają dzieciństwa. Bo za moich czasów to była tylko wieczorynka, a nie te RTL7 i chińskie bajki jak można coś takiego puszczać dzieciom? I wiele innych tego typu przypadków. Podobnie jest z filmami, które pamiętamy z dzieciństwa i to samo dotyka gier. Mówimy, że kiedyś były o wiele lepsze i skupione na rozgrywce. Mówi się, że to dziś pazerni na sukces i pieniądze twórcy są źli, a przecież kiedyś gry robiło się z pasji, a nie chęci zysku! Ta jasne….

Jednak co jest największym kłamstwem powtarzanym przez dorosłych graczy? Grafika się nie liczyła! Ważna była tylko rozgrywka. Te stwierdzenie mnie tak wpienia i ma w sobie tyle kłamstw, że warto się na tym skupić. Wiem, że mało kto pamięta pierwsze gry, ja sam także ich nie pamiętam. Patrząc na takiego Ponga ciężko uwierzyć, że ktoś w to grał, jednak był to sukces i przełomowe wydarzenie dla świata gier. Szczególnie, gdy gry te trafiły do domów ówczesnych graczy. Wiele rzeczy było umownych i opierała się na wyobraźni, jednak sam rozwój gier nie zatrzymał się. Pierwsze milowe kroki w rozgrywce cyfrowej ustanawiano w automatach do gier. Dziś relikt przeszłości, kiedyś zetknięcie z bardzo wysoką technologią, której żadne maszyny w domu nie dorównywały. Systemy automatowe miały na celu przyciągnięcie graczy nie tylko rozgrywką, ale także piękną(jak na ówczesne czasy) grafiką, tak by potencjalny konsument chciał spędzać z nią jak najwięcej czasu. Każda rozgrywka to wrzucenie żetonu do maszyny i uruchomienie programu(pierwsze mikrotransakcje?), automaty jednak z czasem zostały wyparte przez rozwijające się konsole domowe, jednak nie był to proces od tak i trwało to sporo lat. Gry przenoszone na konsole domowe często cechowały się gorszą grafiką, jednak dawały namiastkę tego co przeżywaliśmy w automatach, namiastkę tej cudownej elektronicznej rozgrywki i pozwalały choć w małym stopniu zaznajomić się z mechaniką rozgrywki i rozwijać nasze umiejętności. Wielu ludzi wtedy pewnie marzyło, że jak opanuje grę w domu to wysmaruje wrogami ścianę, a jego inicjały będą widoczne dla każdego gracza wpatrującego się w tablicę najlepszych wyników, współzawodnictwo więc także było dość istotnym elementem również w starych grach. Jednak nie o tym teraz rozmawiamy. Jeżeli spojrzymy na stare recenzje(głównie w języku angielskim) zobaczymy zawsze porównania odnośnie grafiki, oraz oceny tejże. Świadczy to jasno o tym, że był to element bardzo istotny dla graczy, bo przecież każdy chciał grać w najnowszą i najładniejszą grę. W przypadku czasów portowania z automatów bardzo często poświęcano całe akapity opisowi różnic między wersją domową i automatową. Skupiano się nie tylko na wiernym przeniesieniu rozgrywki, ale także o zgrozo jak dokładnie przeniesiono grafikę do naszych domowych maszyn.

Zresztą wiele reklam chwaliło się grafiką. Nowe konsole już na plakatach krzyczały jakie mają możliwości graficzne i moce obliczeniowe. Przypomnijcie sobie(albo zobaczcie) stare reklamy z czasów walki Sega kontra Nintendo. Sega do what Nintendo don’t. Czy przechwalanie się 32bitową infrastrukturą konsoli, która chyba tylko na papierze istniała, jednak był to chwyt marketingowy. Ta grafika jest tak dobra, że aż boli! Wraz z wprowadzeniem grafiki 3D wielu twórców przenosiło swoje marki w trzeci wymiar. Powstawały różne potworki, bo nie każdy producent potrafił to zrobić, a niewielu decydowało się na pozostanie w erze 2D. Nawet taki Street Fighter miał swoją przygodę z wersjami 3D, które miały podtytuł jeżeli dobrze pamiętam EX i były wydane przede wszystkim na automaty, doczekały się także wersji na pierwsze playstation. No i zdarzały się osoby, które nie szczędziły ochów i achów nad tymi grami, które generalnie były wybitnie beznadziejne. Podobny los zresztą spotkał serię Mortal Kombat, która koszmarnie poradziła sobie w erze 3D, ale mimo wszystko znalazła swoich fanów, gdzie w dużej mierze swoją popularność zawdzięczała grafice(patrząc na to z perspektywy czasu wyglądającą niezwykle obleśnie w porównaniu do swoich odsłon 2D).

Oczywiście mówimy tutaj o rozwoju technologii, a ktoś może zbić to w łatwy sposób – nowe gry były bardziej rozbudowane. Przecież nie powstałby kultowy Resident Evil w grafice 2D i nie straszyłby tak jak jego wersja 3D. Tam gra stała rozgrywką i klimatem nikt nie przejmował się grafiką, ważne były możliwości. Oczywiście te i nowe przedstawienie akcji były istotne i nie będę kłamał, że nie. Jednak kiedy mówimy o możliwościach przypomnijcie sobie gry typu Roguelike tworzone za pomocą grafiki tekstowej. Odpowiednie przedmioty, postać, czy wrogowie były przedstawieni za pomocą umownych znaków, sama rozgrywka dawała spore możliwości, bo wszelkie przewidziane czynności przez gracza były wykonywane za pomocą komend, których się uczyliśmy. Przyznam wam się szczerze, że wiele z tych czynności dziś nawet nie występuje w grach bo ogranicza je technologia i kontekstowość wykorzystywanych przedmiotów. Skoro grafika nie była istotna, to dlaczego te gry nie osiągały takich sukcesów? Przecież miały wręcz nieograniczone pokłady możliwości i zabawy. Dlaczego gry platformowe, dziś wystawiane na piedestały nie pozostały na poziomie grafiki z NES’a i nie zwiększano po prostu ich możliwości i rozmiarów. No bo chcemy patrzeć na coraz ładniejsze gry i nowe technologie zawsze będą nas jarać. Wystarczy spojrzeć wstecz na recenzje i przywołać w pamięci słowa w stylu ‘te widoki zapierają dech w piersiach’. No, ale nasze wspomnienia wszystko wybielają i dopiero teraz dzieciaki patrzą na grafikę.

No, ale jak już wbijam szpilę w starych graczy (do których sam się zresztą zaliczam), to wspomnę jeszcze o tym jak to kiedyś gry były dłuższe. No nie były wymagały większej cierpliwości, a dobrze opanowana gra mogła zostać zakończona w godzinę, czy dwie. Te zresztą często tak kończyliśmy, bo wybór produkcji był dużo mniejszy, a raczej ich dostęp był dużo gorszy i tego nie da się ukryć. Nawet jeśli gra była kiepska to się w nią grało, bo nie było nic innego i tak wiele potworków technologicznych dziś urosło do rozmiarów gier kultowych. Wiele gier z dzisiejszymi rozwiązaniami stałoby się dużo bardziej przyjemnych.

Oczywiście rozumiem zarzuty, że dziś gry tworzy się maszynowo i powstaje dużo mniej ciekawych i nowych produkcji. Jednak kochani gracze sami sobie jesteśmy winni. Branża od zawsze miała przynosić zyski, a jeśli twórcy zarabiają co roku krocie na kolejnym CoDzie czy Fifie, jeżeli największe zyski przynoszą im mikrotransakcje to dlaczego mieliby ich nie wprowadzać? Czy wy wykonując jakąś pracę odmawiacie przyjęcia wynagrodzenia? Jeśli ktoś wam zapłaci 100zł więcej bo sam chce wam to dać to odmówcie? Oczywiście, że nie. Jednak jak zawsze odbiegam od głównego tematu. Więc podsumujmy wszystko: Drogi graczu starszej daty, prawdziwy gejmerze, prosie patrzący z pogardą na casuali i wypowiadający tyrady jak to kiedyś grafika się nie liczyła i istotny był tylko gameplay – puknij się w czułko bo grafika kiedyś jak i dziś była ważna(jestem wręcz w stanie powiedzieć, że to dziś wielu graczy wybiera regres graficzny, aniżeli kiedyś). Jeżeli kiedyś będziesz mówić jaka jakaś produkcja jest rakowa i jak należy jej się upadek, przypomnij sobie czasy kiedy to Twoją ukochaną grę tak określano i kojarzono z dzieciarnią i prawdziwi undergroundowcy growi mówili jak to kiedyś gry były lepsze. Tego zjawiska niestety się nie zatrzyma, a wojenki wśród graczy są wszechobecne, jednak mam nadzieję, że większość tej społeczności chce po prostu cieszyć się grami, a nie próbować kogoś oczerniać czy obrażać.

Tagi:

Oceń notkę
+ +6 -

Oceń profil
+ +78 -
Ashin
Ranking: 1526 Poziom: 42
PD: 10188
REPUTACJA: 6145