SKLEP

Blog użytkownika CharyChelak

CharyChelak CharyChelak 30.11.2018, 16:56
Poszanowanie dla klasyki
895V

Poszanowanie dla klasyki

Cały czas nie potrafię zrozumieć ludzi, dla których odwiecznym priorytetem w obcowaniu z grami są aspekty techniczne z oprawą graficzną na czele. Pół biedy, jeśli ów jakość wpływa inwazyjnie na sam gameplay i przykładowo przynosi lepsze rezultaty w rozgrywce wieloosobowej poprzez te niedoścignione 60 klatek.
 

Nie chcąc już zbytnio podpijać do określonej grupy odbiorców napomknę tylko, iż niejednokrotnie zdarzało mi się obcować w mediach społecznościowych z daną częścią graczy i chyba nigdy nie uświadczyłem tam rzetelnej dyskusji o konkretnych elementach składowych najciekawszych produkcji; wszystko zawsze sprowadza się do tekstur, rozdzielczości oraz całej reszty, a sama opowieść, jej uczestnicy, narracja, a nawet w pewnym stopniu gameplay zostają spychane na dalszy plan. Jednak takie podejście wyklucza w jakiś sposób pewien segment gier wideo, czyli klasyki - gry, które z racji swojego wieku nie mogą oferować wymaganych standardów. Oczywiście nie oznacza to, że osoby stawiające na osiągi nie tykają w ogóle leciwych produkcji, ale łatwo rezygnują z ważnych tytułów w niewłaściwy sposób. Sęk w tym, iż te starzeją się w nierównym stopniu, krótko mówiąc; klasyk klasykowi nierówny.

Zastanawialiście się więc, dlaczego w niektóre zasłużone pozycje tak trudno się dzisiaj gra? Może próbowaliście jakieś przeskoczyć, ale nie daliście rady? Bazując na swoich doświadczeniach często lubię wracać do rzeczy, które ogrywałem za małolata 15 lat temu, a ciężko wbić mi się w dosłownie kilkuletni tytuł. Wszyscy bazujemy na określonych wytycznych w kwestii przystępności produktów mających za sobą lata świetności, czyli grafika, dźwięk, efekty, a przede wszystkim sterowanie, które notabene jest chyba swoistą piętą achillesową każdej dyskwalifikowanej przez nas pozycji. Nie łatwo jest przekonać się do archaizmów, próbując okiełznać mechanizmy nieaktualnych rozwiązań, ale za każdym razem zapominamy wtedy o pozostałych wartościach jakie nadały grze jej legendarny status. Ze względu na przesyt i łatwą dostępność gier zazwyczaj skupiałem się na nowościach, zauroczenie sferą retro przyszło więc z czasem. Lwia część hitów z przełomu lat 80. oraz 90. (a już nie wspominając o początkach) mogła pomarzyć o rozwiązaniach zapożyczanych z kinematografii w obecnych produkcjach, dzięki czemu mamy okazję zanurzać się bez końca w wirtualne światy i wdawać w immersję z wielowymiarowymi bohaterami. Nie oznacza to z kolei, że nie było produktów ambitnych z ciekawą narracją, fabułą i wylewającym się z ekranu klimatem.

Właśnie dlatego sięgnąłem po niekwestionowanego klasyka jakim jest Flashback - wydawany w USA z podtytułem The Quest for Identity miał premierę w 1992 roku i jest znakiem tamtych czasów, niedoścignionym wzorem dla platformerów oraz przygodówek. Próg wejścia jest generalnie bardzo wysoki; tytuł najlepiej prezentuje się na dedykowanej platformie, czyli Mega Drive oraz na Amidze. Mówi się, że nawet SNES ustępował pierwowzorowi, aczkolwiek po latach z okazji jubileuszu i licznych wydań na poszczególne platformy ( m. in. Macintosh, PS2, PC), Flashback trafił także na Switcha i według weteranów mających okazję obcować z grą w czasie jej debiutu jest to konwersja bardzo udana. Oferuje ona oczywiście możliwość ustawienia preferencji audio-wizualnych, a zarazem na płaszczyźnie samej rozgrywki, by gracz mógł wybrać czy chce grać z odrestaurowaną ścieżką dźwiękową, bądź oryginalną grafiką. Bardzo ciekawym patentem okazuje się również możliwość cofania się w czasie, kiedy doświadczymy permanentnej śmierci - unaocznia to tylko fakt, że twórcy świadomi poziomu trudności rasowego platformera serwują nowemu pokoleniu stosowne ułatwienie ze względu na możliwą irytację archaizmami. Takie zagrania dają nam do zrozumienia, jak bardzo zmieniło się same środowisko elektronicznej rozrywki oraz my jako gracze - przyzwyczajeni do łatwych i prostych narzędzi, by pokonywać przeciwników szybko, bez namysłu, bez refleksji (bo same zalewanie nas bliźniaczymi aktywnościami, albo znacznikami to już inna para kaloszy). Będąc jednak przy Flashbacku - tytuł nie jest specjalnie długi, na YT są dostępne materiały wideo, na których przygoda pęka w 2-3 godziny. Mi zajęło to co najmniej jeszcze raz tyle i prawdę powiedziawszy przez pierwsze 30 minut miałem wrażenie, że mocno się od produkcji odbiję i zwyczajnie jej nie podołam - save'ów jak na lekarstwo, brak intuicyjnych, minimalistycznych podpowiedzi, co mogło skutkować odpalaniem całego poziomu od początku na wskutek pominięcia gdzieś jednego przedmiotu, w końcu zaś karkołomne sterowanie i poruszanie się postaci, której animacje wydawały się być oddzielone spacjami, wyodrębnione - po każdym biegu, bądź skoku protagonista musiał ustawić się do swojej wyjściowej postawy. Biłem się z myślami na jakie ustawienia postawić, ale koniec końców z racji bycia millenialsem zdecydowałem się na te zremasterowane, dedykowane najmłodszym reprezentantom pokolenia Y.

I im dalej w las, tym lepiej - tytuł nie był co prawda pierwszym, który położył podwaliny pod filmową narrację oraz fabularną wielowątkowość, lecz cały lore i jego prezencja wprawiały w osłupienie i to właśnie ciekawość była kluczowa, by po ten tytuł sięgnąć. Wizualnie robił wrażenie, niczym pierwsze Uncharted, a design leveli nie bez powodu uzyskał status ponadczasowego. Świetnie komponuje się to z linią fabularną, pewną intrygą i wyalienowaniem z racji bycia osamotnionym w obcym świecie, chociaż w jednym z etapów znajdujemy się także na Ziemi. Tym razem to sterowanie zeszło szybko na drugi plan, a w jednej z sekcji kiedy to przemieszczając się metrem mogłem doglądać mapy zaczynała dogrywać kapitalna retrowave'owa muzyka, co wywołało niemałe ciarki. W jednym z etapów musieliśmy podjąć się wyzwania wygrywając wirtualną grę Death Tower żeby otrzymać bilet na lot na wspomnianą Ziemię - był to oczywiście klasyczny etap rozgrywki, a nie potyczka przed konsolą w dosłownym rozumieniu, aczkolwiek pomimo niebłahej opowieści, sam motyw ukazuje pewną sympatyczną lekkość w całej historii, zamiast stawiać po raz kolejny na pompatyczne pokonywanie nadludzi o mitycznych siłach (mimo, że jak wspomniałem, jest to klasyczny etap, gdzie rozprawiamy się z przeciwnikami).

Flashback nie był jedyny - nie tak dawno jeszcze miałem okazję ograć jego protoplastę, czyli Another World, który był chyba jeszcze cięższy w kwestii odbioru i archaiczności. Z perspektywy czasu wiem z kolei, iż zawsze warto stawiać czoła klasykom - inaczej - dawać im oraz sobie szansę na zapoznanie się z tytułami definiującymi ówczesną branżę żeby mieć szerszą perspektywę na nasze hobby. A to nie jeden z powodów, dla których możemy sięgać po klasyki - często gracze wracają do korzeni, uniesieni nostalgią, ponieważ tęsknią za dynamiczną, ciekawą rozgrywką, kiedy to potyczki trwały po 15-20 minut. Multum produkcji z tamtego okresu cechowała nieprzewidywalność oraz losowość, co pozwalało niejednokrotnie zmieniać szyk zabawy. Nie chcę wychodzić na malkontenta, ale wystarczy iż spoglądam na hity z bieżącego roku i wiem że do każdego z nich trzeba przysiąść co najmniej na dwie godziny. Starsi gracze natomiast mają nie tyle sentyment, co chęć pokazania początków swoim pociechom, jeśli takowe oczywiście posiadają. Jest to podobno fantastyczne doświadczenie, móc wspólnie z potomkiem angażować się w swoją pasję i zaszczepiać ją w młodszych odbiorcach (czego wszystkim i sobie jak najbardziej życzę).

Gry, które starzeją się kiepsko były zawsze, są teraz i będą w przyszłości. Miałem kilka sytuacji, kiedy naprawdę nie wiedziałem, jak ugryźć daną pozycję, lecz teraz wiem, że na pewno warto próbować. Jeśli dana seria od początku była dobra i warto się z nią zapoznać, to nie potrafiłbym zrezygnować z debiutów ze względu na brak płynnej animacji, lub kiepskiej rozdzielczości, jestem w tej kwestii odporny, a to niczym operowanie obcym językiem, którego się uczymy - podstawą jest nie wstydzić się go używać podczas rozmowy z innymi, nawet jeśli mamy popełniać przy tym mnóstwo błędów. A wyjątkiem może być jedynie kiepskie sterowanie.

Tagi:

Oceń notkę
+ +42 -

Oceń profil
+ +44 -
CharyChelak
Ranking: 1276 Poziom: 37
PD: 7350
REPUTACJA: 4202
Miesięcznik PSX Extreme