Tomassowe Bajania

Tomasso_34 Tomasso_34 24.01.2018, 06:59
Republika konsolowa
244V

Republika konsolowa

Zapraszam do lektury mojego opowiadania w temacie gier. Tekst powstał już dawno temu. W założeniu opowiadanie miało się składać z trzech części, ale na dzień dzisiejszy istnieje tylko część pierwsza, którą mam zaszczyt zaprezentować Wam poniżej. Nie ukrywam, że od pozytywnego odbioru części pierwszej uzależniam powstanie dwóch kolejnych. Po lekturze zapraszam zatem do wypełnienia ankiety, która da mi jakiś obraz o jakości mojego opowiadania. Miłego czytania.

- Proszę powstać ! Wysoki Trybun Ludowy wchodzi na salę – donośnym głosem oznajmił strażnik pilnujący porządku na sali rozpraw.

Wszyscy wstali szybko ze swoich miejsc, bez najmniejszego ociągania się, gdyż wiedzieli jaka karę czeka tego, kto nie okazuje szacunku Trybunowi Ludowemu. Na sali panowała zupełna cisza. Słychać było tylko dźwięki wydawane przez skórzane podeszwy Trybuna. Dostojnym krokiem wszedł on na salę i zajął należne swojej osobie miejsce.

- Proszę usiąść – pewnym i stanowczym głosem powiedział strażnik.

Na sali wśród widzów dało się odczuć niepokój i wyczekiwanie na finał dzisiejszej rozprawy. Prokurator, który krył się za stertą akt procesowych wydawał się pewny siebie. Jakby już z góry znał werdykt Trybuna. Siedział pewny siebie w czarnym skórzanym fotelu z herbem Republiki Konsolowej. Taki sam herb widniał nad miejscem spoczynku Trybuna. Herb miał swoją długą i krwawą historię. Stanowił już od wielu lat nieodzowny symbol Republiki, obok takich elementów jak flaga i hasło rewolucji, które pod groźbą kary śmierci tatuowano wrogom republiki na lewym przedramieniu, a jednostką bardziej wywrotowym wypalano rozgrzanym żelazem w akompaniamencie oklasku tłumów. 

Od wybuchu rewolucji, która zmieniła nasz kraj w Republikę Konsolową minęło już wiele lat. Wydawałoby się, że czas leczy rany, jednakże ludzie do dzisiaj pamiętają rzeź Pecetowców. Ulice spływające krwią, mordy na niewinnych graczach, zesłania do obozów reedukacyjnych, z których powrócić udało się tylko najsilniejszym. Terror i prześladowania na wielką skalę na szczęście się zakończyły, ale o wolności nie mogło być mowy, gdyż wszystko w swoich rękach trzymał Wódź Naczelny.

To on mianował Trybunów, którzy w imieniu Republiki mieli sądzić niepokornych graczy. Czyli takich dla których trofea w grach nie miały sensu. Graczy dla których liczyła się tylko zabawa i przyjemność płynąca z grania. Wódz miał jeden cel życiowy – stworzyć społeczeństwo świadome. W jego definicji było to społeczeństwo podporządkowane tylko jednemu celowi – nabijaniu coraz to wyższych leveli poprzez zdobywanie trofeów. Marzyło mu się przyćmienie największych potęg gamingowych ilością trofeów zdobywanych przez obywateli swojej Republiki. Dla tego celu był w stanie zrobić wszystko. Był zdolny do poświecenia nie jednej rzeczy i nie jednego człowieka. 

Na ławie oskarżonych siedział nie jaki Tomasso_34 wraz ze swoim obrońcą. Głowę miał spuszczoną na dół, oczy skierowane ku podłodze. Wyglądał jak człowiek, z którego uszło życie. Był obecny ciałem, ale jego dusza jakby go opuściła i to to dawno temu. Siwe włosy w tak młodym wieku świadczyły o nie lada przeżyciach jakie miały miejsce w jego życiu. Miał ok 30 lat, ale jego twarz pokryta zmarszczkami i dosyć świeżymi bliznami mówiła co innego. Ubrany był w znoszony czarny garnitur. Marynarka wisiała na nim, a na kołnierzyku widać było, że koszula przeszła już swoje.

Większość z nas nie założyła by tej koszuli nawet do prac domowych, ale dla Tomasso_34 ta koszula znaczyła wiele. To w nią ubrany był na swoim ślubie. Był to prezent od ukochanej małżonki. Wyjątkowej kobiety, która swoją dobrocią i pogodą ducha obdarzyć by mogła tysiące osób. Kobiety pięknej i skromnej za razem. Kobiety bez, której Tomasso_34 nie poradziłby sobie w życiu codziennym. Klementynka91 doprawdy była wyjątkową kobietą, bez której Tomasso_34 nie wyobrażał sobie życia, a bez której przyszło mu jednak żyć. Koszula była jedyną pamiątką po bestialsko zamordowanej żonie.

Klementynka91 została porwana w biały dzień wprost z ulicy. Sprawca, bądź sprawcy uderzyli ją tępym narzędziem w tył głowy i nieprzytomną wrzucili do bagażnika. Sekcja zwłok wykazała, że zanim zadano śmiertelny cios nożem w klatkę piersiową była torturowana. Świadczyły o tym ślady na całym ciele, wśród których nie dało się nie dostrzec śladów po przypalaniu papierosem. Ciało znalazł roznosiciel ulotek nieopodal miejskiego cmentarza. Klementynka, kompletnie naga wisiała na najwyższym drzewie powieszona za kostki, głową do ziemi. W toku śledztwa nie ustalono winnych. Sprawa została umorzona.

Tomasso_34 już nigdy nie wrócił do pełni sił psychicznych. Kto z nas byłby w stanie żyć dalej po takiej tragedii. Nerwica, która pojawiła się u niego zaraz po pogrzebie i tak była małą konsekwencją traumatycznych wydarzeń jakie miały miejsce w jego życiu.

- Wysłuchano już aktu oskarżenia oraz świadków obu obrony i oskarżenia. Pora na ostatni etap rozprawy. Panie Prokuratorze proszę o mowę końcową – głośnym i stanowczym głosem przemówił Trybun.

Zza akt wyłonił się wysoki, młody mężczyzna w garniturze skrojonym na miarę. Błękitna koszula. Czerwony krawat. Nienaganna sylwetka. Prokurator LawMaster. 99 level. Najwyższy jaki można osiągnąć w Republice Konsolowej. Tylko Trybuni Ludowi legitymują się levelem nr 100, a to wszystko za sprawą specjalnego Edyktu Wodza Naczelnego jeszcze z okresu krwawej rewolucji, który wzmacniał ich pozycję i na ich działalności opierał funkcjonowanie systemu sprawiedliwości Republiki.

Zwykły obywatel ma nikłe szanse na osiągnięcie 50 levelu. Najwyżsi urzędnicy Republiki, przy aprobacie władzy, są w stanie osiągnąć 99 level. Jeden level, a znaczy tak wiele. Setny level zapewnia pewną złudną otoczkę bezpieczeństwa, gdyż zgodnie z prawem Republiki, Trybuni Ludowi byli niezależni od władzy i nie można było ich odwołać. Sprawowali oni swoje funkcje dożywotnio. Wiadomo, jednak że o długości życia obywatela w Republice Konsolowej decydował Wódz Naczelny. Nie rzadko niepokornym Trybunom, którym wydawało się, że to oni stanowią prawo, przydarzały się różne wypadki losowe.

- Oskarżam obecnego tu na Sali Obywatela Tomasso_34 o działalność polityczną na szkodę Republiki - donośnym głosem grzmiał Prokurator - Swoją wywrotową działalnością znacznie przyczynił się do zachwiania mocno ugruntowanej pozycji naszej Najjaśniejszej Republiki na arenie międzynarodowej.Oskarżony Obywatel stojąc na czele zorganizowanej grupy o charakterze przestępczym miał na celu zdestabilizowanie sytuacji wewnętrznej naszego kraju, czego konsekwencją miało być obalenie rządów naszego umiłowanego Wodza i objecie władzy wbrew Ludowi Grającemu Miast i Wsi Republiki Konsolowej. Jest to działanie haniebne, niegodne Obywatela Republiki. Działanie wbrew interesowi Narodu, który codziennie swoją ciężką i wytężoną pracą udowadnia prawdziwą i niemającą granic miłość do Wodza Naczelnego oraz do ścieżki rozwoju, którą prowadzi On swój Naród na drodze do sukcesu. W toku procesu oskarżenie w sposób wyraźny i nie dający żadnych podstaw do siania wątpliwości, udowodniło iż oskarżony Obywatel Tomasso_34 jest winny zarzucanych mu przestępstw. W czasie trwania przewodu procesowego oskarżony nie wykazał śladów skruchy, nie potępił swojego budzącego zgorszenie zachowania. Nie wskazał on, także współsprawców swoich godnych pogardy czynów. Zdaniem oskarżenia Obywatel Tomasso_34 zasługuje na najwyższy wymiar kary. Wysokie Sądzie, na podstawie art. 160 Republikańskiego Kodeksu Karnego, proszę o wymierzenie oskarżonemu kary śmierci ze skutkiem natychmiastowym. 

Na te słowa prokuratora zgromadzona na sali rozpraw publika zareagowała grobową ciszą, Widzowie byli w tak wielkim szoku słysząc żądanie prokuratora, że nikt z nich, nawet pojedyncza osoba, przez parę chwil nie był w stanie wydać z siebie jakiegokolwiek dźwięku. Wyroki kary śmieci były ogłaszane dość często, ale jeszcze nigdy w historii Republiki Konsolowej żaden prokurator nie żądał dla oskarżonego kary śmierci ze skutkiem natychmiastowym.

Wyrok taki oznaczałby, że Tomasso_34 po zamknięciu obrad przez Trybuna zostanie wyprowadzony na główny plac Republiki - Plac Rewolucji i tam po uprzednim wystawieniu na widok publiczny, w ciągu maksymalnie 8 godzin zostanie publicznie stracony. Czas, określany przez przepisy wykonawcze do Republikańskiego Kodeksu Karnego, niezbędny jest na przygotowanie egzekucji.

W Republice Konsolowej do wykonywania kary śmierci wykorzystywano niewielką komorę gazową o przezroczystych ścianach, aby każdy obywatel mógł zobaczyć w jakich męczarniach konają wrogowie Republiki. Wszystkie egzekucję obowiązkowo były nagrywane. Ten makabryczny materiał wykorzystywano na lekcjach wychowania obywatelskiego w szkołach średnich. Ponadto nagrania prezentowano również w serwisach informacyjnych Republiki. Miały one stanowić przestrogę dla obywateli przed próbą podniesienia ręki na władzę. 

- Dziękuję panie prokuratorze - donośnym głosem przemówił Trybun Ludowi - Proszę o mowę końcową obrony. Udzielam Panu głosu - dostojnym i pewnym ruchem ręki Trybun wskazał na adwokata siedzącego obok Tomasso_34.

Adwokat powstał dość szybko, lecz strachliwie. Był to obrońca z urzędu, który swoje młode lata miał już dawno za sobą. Fakt, że całe życie był adwokatem z urzędu nie świadczył zbyt dobrze o jego umiejętnościach prawniczych. Adwokatami z urzędu są zazwyczaj młodzi absolwenci prawa. Jest to okazja do praktycznej nauki zawodu i szansa na wybicie się i późniejsze świadczenie usług prawniczych na własną rękę. STuaRT nigdy się nie wybił. Nie udało mu się nawet osiągnąć 30 levelu. Pogodził się z faktem, ze do końca swoich dniu będzie miernym adwokaciną z urzędu z jeszcze mierniejszą pensją. Nie wpływało to oczywiście na poziom jego zaangażowania w przydzielane mu sprawy. Zresztą patrząc obiektywnie, jego pensja nie zależała od wyniku sprawy. Nie ważne, czy wygrał proces, czy przegrał, miał zawsze stałą pensję. Jednak był to dobry i uczciwy człowiek.

- Wysoki Sądzie - zaczął swoją mowę STuaRT - wina mojego klienta nie podlega dyskusji. W toku śledztwa przyznał się on do wszystkich zarzucanych mu zarzutów. Obrona nie zgadza się jednak z wymiarem kary zaproponowanej przez oskarżenie. Jesteśmy zdania, że kara dożywotniego pozbawienia wolności będzie najbardziej odpowiednia w stosunku do czynów jakich dopuścił się mój klient. W czasie odbywania kary podda się on resocjalizacji i będzie na nowo podążał drogą prawego Obywatela.W moim kliencie nastąpiła znacząca zmiana wewnętrzna. Nie jest już on tym samym człowiekiem. Z wroga Republiki przerodził się w jednostkę świadomą swojej pozycji w państwie. Wie jaką ścieżką ma podążać, aby być przykładem do naśladowania przez młodszych obywateli, w których umysłach jeszcze do niedawna zasiewał spore wątpliwości. Kara śmierci byłaby przypadku mojego klienta zbyt surowym środkiem karnym..

STuaRT usiadł pośpiesznie na swoim miejscu. Wyszeptał tylko do Tomasso_34:

- Zrobiłem co mogłem. Wybacz. Chyba już wiesz, że wyrok może być tylko jeden.Żadne argumenty, żadne słowa i dowody, nawet najlepszy obrońca nie byłby Ci w stanie pomóc. Zadarłeś z systemem. Próbowałeś go zmienić, nie zniszczyć jak on sam twierdzi. Wódz Naczelny nie wybacza. System, który stworzył przy naszej pomocy i biernej postawie naszych sojuszników zgniata i wdeptuje w ziemię niepokorne jednostki, które stanowią dla niego zagrożenie. Podziwiam Cię Tomasso_34. Jesteś równym gościem. Szkoda, że poznaliśmy się w takich okolicznościach.Może kiedyś odzyskamy nasz kraj dzięki takim ludziom jak Ty, ale na to musimy jeszcze trochę poczekać... 

STuaRT uronił łzę smutku, którą natychmiast otarł w chusteczkę w obawie, że ujrzy ją któryś z wysłanników Wodza obecnych na sali. Tomasso_34 nadal był nieobecny duchem na sali. Samo ciało bez duszy, ciało bez iskierki życia. Siedział nieruchomo i wpatrywał się w podłogę.Chwilę ciszy na sali przerwał Trybun Ludowy zwracając się do Tomasso_34:

- Czy oskarżony chce coś powiedzieć? Ma na to ostatnią szansę.

Tomasso_34 nie zareagował na słowa Trybuna. Ten powtórzył swoje zapytanie:

- Obywatelu! Chcecie coś powiedzieć?

STuaRT mocno szturchnął swojego klienta, aby ten odezwał się choć słowem. Jednak Tomasso_34 nadal milczał. Nagle do sali rozpraw przez uchylone okno wleciała malutka szara ćma. Najzwyklejszy nocny motyl na świecie. Takich jakich pełno jest w naszym klimacie. Tomasso_34 widocznie zadrżał. Przeszły go dreszcze od stóp do głowy. Dreszcze nasilały się wraz ze zmniejszaniem dystansu jaki dzielił jego od malutkiej ćmy. Po kilku dłuższych chwilach i po pokonaniu kilkunastu metrów, ćma usiadła przed Tomasso_34 na jego stoliku.

Tomasso_34 podniósł głowę, którą miał spuszczoną do ziemi przez cały czas trwania rozprawy. Spojrzał w kierunku ćmy. Na twarzy miał wyraz zdziwienia, momentami nawet przerażenia. Tak jakby ujrzał ducha. Nagle mała, szara ćma zaczęła rozpromieniać się coraz mocniejszym i mocniejszym światłem. Światło po chwili stało się tak jasne, że Tomasso_34 musiał przymrużyć oczy i zasłonić dłonią źródło światła. Światło zrobiło się jeszcze bardziej intensywne.

Tomasso_34 zmuszony był zamknąć oczy, gdyż tajemnicze światło oślepiało go całkowicie. Powoli ze światła zaczęła formować się postać. Zaczęła nabierać kobiecych kształtów. Blask światła stawał się powoli mniej intensywny wraz z formowaniem się tajemniczej istoty.Po chwili nie było już małej ćmy. Przed Tomasso_34 stała świetlista postać kobiety o wyjątkowej urodzie. Na jej widok Tomasso_34 wyraźnie się ucieszył. Na jego twarzy było widać uśmiech radości, który nie towarzyszył mu już od bardzo dawna. Wielotygodniowe przesłuchania w Komitecie Bezpieczeństwa Republiki do reszty zabrały mu ochotę do życia, którą prawie już stracił po utracie ukochanej żony. Nagle Tomasso_34 przemówił drżącym głosem do świetlistej istoty:

- Klementynko? To Ty?

CDN...

Tagi:

Oceń notkę
+ +9 -

Paganini pióra i dystansu
Oceń profil
+ +100 -
Tomasso_34
Ranking: 139 Poziom: 62
PD: 31244
REPUTACJA: 17411