Tomassowe Bajania

Tomasso_34 Tomasso_34 29.03.2017, 07:29
Opowiem Wam pewne historie #1
171V

Opowiem Wam pewne historie #1

Zapraszam do zapoznania się z moją nową serią blogów, gdzie publikować będę bajki i opowiadania własnego autorstwa. Na początek chciałbym się z Wami podzielić bajką, którą napisałem dla mojej dobrej przyjaciółki, która jest fanatyczką zdrowego i ekologicznego odżywiania oraz wielkim wrogiem polityki. 

"Legenda Alkalicznego Królestwa" 


Dawno, dawno temu, gdy na świecie zabrakło już smoków, ale byli już wredni urzędnicy, gdzieś na Kujawach lub Pomorzu – nie pamiętam zbyt dobrze, w pięknym zamku żyła sobie Księżniczka Sajra. Jej poddani ją uwielbiali. Mogli całymi dniami zachwycać się jej urodą. Była tak zjawiskowo piękna, że masz czego żałować drogi czytelniku, że nie było dane twym oczom jej ujrzeć. Długie piękne nogi, blond włosy, oczy świecące niczym gwiazdy na niebie, usta słodkie jak maliny. Księżniczka miała czterech braci. Była najmłodsza i najbardziej kochana przez swoich rodziców. Musisz wiedzieć drogi czytelniku o niezwykłym zwyczaju panującym w Alkalicznym Królestwie. Otóż to na tronie zasiadała tutaj pierworodna córka Pary Królewskiej. A więc to śliczna i młodziutka Księżniczka Sajra miała po abdykacji swej matki Królowej Lusesity objąć tron Alkalicznego Królestwa. Była to kraina niezwykła. Pełna łąk, lasów i jezior. Na żyznej ziemi okrzemkowej rosły różne rodzaje zbóż. Wszystkie gatunki świata prócz pszenicy, która uzależnia i była w Alkalicznym Królestwie zakazana pod rygorem wiecznego wygnania z owej cudownej krainy mlekiem i miodem płynącej. Musisz jednak wiedzieć drogi czytelniku, że księżniczka Sajra miała również siostrę o której nie miała pojęcia, aż do pewnego opłakanego dla niej w skutkach dnia. Glukozia, takie imię nosiła nieślubna córka Króla Tadeo. Była on owocem miłości Króla z niezbyt urodziwą wiejską dziewką. Na nieszczęście Glukozi odziedziczyła ona urodę po mamie. Jako dziecko z nieprawego łoża nie mogła brać udziału w sukcesji władzy, jednak jak to bywa w życiu, nie chciała przyjąć tego do wiadomości. Obsesją jej życia było knucie jak zostać Królową Alkalicznego Królestwa. Wiedziała, że aby marzyć o objęciu tronu musi w jakiś sposób pozbyć się ślicznej Księżniczki Sajry.

Jak to miała w zwyczaju, Księżniczka Sajra każdego poranka zbierała polne zioła. Była z niej zielarka z krwi i kości. Całymi dniami mogła hasać po łąkach w poszukiwaniu zdrowych ziół. Zabierała zawsze ze sobą flakonik esencji Mistrza Bacha, który uczył ją ziołolecznictwa. Zioła dodawały jej siły i animuszu. Pech chciał, że owego dnia przemierzając kolejne połacie łąk upuściła swój flakonik z cudownymi ziołami. Na taką okazję czekała od dawna zła Glukozia. Śledziła Księżniczkę Sajrę od jakiegoś czasu w nadziei, że przytrafi się jej sposobna okazja, aby ją otruć i spróbować przejąć władzę w Królestwie jako bękart królewski. Biorąc pod uwagę fakt, że w Alkalicznym Królestwie tron zawsze obejmowała kobieta, gdyby wyeliminowała Księżniczkę Sajrę miała duże szanse na objęcie władzy pomimo tego, że była córką króla z nieprawego łoża.

Glukozia przygotowała specjalną magiczną miksturę, która miała uroczą Księżniczkę Sajrę posłać na tamten świat. Był to straszny chemiczny związek. Sorbinian potasu, syrop glukozowy, mączka chleba świętojańskiego, biały cukier oraz masa tłuszczy utwardzonych. Połączenie tych składników z czarną magią jaką władała Glukozia gwarantowało przerwanie życia nawet najbardziej zdrowej osoby w całym Królestwie. Taką osobą była Księżniczka Sajra. Eko i fit to były jej ulubione słowa. Odżywiała się zdrowo i prowadziła zdrowy tryb życia. Chleb przaśny na praskórce, roszponka, cukinia to były stałe elementy jej menu. Glukozia wlała swoją śmiercionośną miksturę do flakonika Księżniczki Sajry. Wymieszała dokładnie z jego zawartością i powiesiła na drzewie w widocznym miejscu, aby mieć pewność, że młodziutka Księżniczka skosztuje jej trucizny i wyzionie ducha. Zgodnie z jej planem Księżniczka wracając do zamku bez trudu odnalazła zatruty flakonik. Nie wszystko jednak poszło zgodnie z planem Glukozi, gdyż Księżniczka nie skosztowała natychmiast zatrutej esencji, będąc z dala od poddanych zupełnie sama na leśnej polanie.

Zbliżała się pora obiadowa i Księżniczka Sajra musiała czym prędzej wracać do zamku. Na obiad zwykła jadać alkaliczne gołąbki w sosie z ziemi okrzemkowej. Popijała często posiłek naparem z lipy, aby ogrzać swe kruche ciało. W zamku panował potworny i przenikliwy chłód. Wiecie jak ciężko jest ogrzać taki kamienny zamek? Nie zdajesz sobie sprawy drogi czytelniku jakie to karkołomne przedsięwzięcie. Ty zapewne siedzisz teraz w ciepłym domu ogrzewanym ciepłem z elektrociepłowni, gdzie spalają węgiel brunatny, żeby Ci tyłek nie przemarzł. W Alkalicznym Królestwie ogrzewano komnaty tylko drewnem, bo drewno jest ekologiczne, a węgiel brunatny zanieczyszcza atmosferę. Ale wracając do głównego wątku. Pech chciał, że Księżniczka Sajra chciała spróbować jak będzie smakować rozgrzewający napar z lipy w połączeniu z esencją Mistrza Bacha. Wlała kilka kropel zatrutej przez wredną przyrodnią siostrę esencji do kielicha z naparem i skosztowała zatrutej mikstury. Reakcja jej organizmu na truciznę była natychmiastowa. Spuchły jej wargi. Na twarzy pojawił się trądzik, a jej skóra była pomarańczowa jak po solarium (w Alkalicznym Królestwie było ono zakazane, bo powodowało nowotwory). Te skutki uboczne to był pikuś w porównaniu z faktem, że zapadła w śpiączkę.

Spytasz pewnie czcigodny czytelniku czemu Księżniczka zapadła w śpiączkę, a nie umarła? Pewnie Cię to nurtuje ? Mnie też to nurtowało. Po całym zdarzeniu spędziłem długie godzinny w moim laboratorium na analizie jaka substancja uratowała urodziwą Księżniczkę Sajrę przed śmiercią. Uratowała to może zbyt duże słowo, ale ja uważam, że po stokroć lepiej jest zapaść w śpiączkę niż kopnąć w kalendarz. Ale to tylko moje skromne zdanie. Myślisz pewnie drogi czytelniku, że Księżniczkę ze śpiączki wybudzi pocałunek prawdziwej miłości, jak to ma miejsce w innych bajkach? A gówno prawda. Nie ma tak łatwo! Książę oczywiście będzie potrzebny, aby wybudzić naszego śpiocha, ale będzie musiał się wysilić, a nie tylko przyjść i pójść w ślinę z piękną Księżniczką Sajrą. Wracając do dywagacji co uratowało Księżniczkę przed podróżą w stronę światłą, pragnę nieskromnie wspomnieć, że to ja Sir Tomasso, nadworny poborca skarbowy Alkalicznego Królestwa i wasz narrator w jednej osobie odkryłem, że to ziemia okrzemkowa, którą regularnie spożywała kilogramami Księżniczka, uratowała ją od śmierci. Trucizna rozłożyć się miała w jelitach Księżniczki Sajry powodując jej bolesną śmierć. Jednak jelita Księżniczki były tego dnia zupełnie zatkane ziemią okrzemkową, gdyż Księżniczka cierpiała na zaparcia. Owa ziemia zadziałała jak naturalny filtr (podobnie jak filtr do wody z kranu). Przefiltrowała truciznę Glukozi i ta w mniejszym stężeniu podziałała na Księżniczkę. Nie zabiła, lecz uśpiła.

Mądre głowy w całym królestwie rozmyślały jak wybudzić Księżniczkę ze snu. Pewnie was nie zdziwi jak wam powiem, że Glukozia była wściekła. Jej cały misterny plan poszedł w pizdu. Księżniczka, choć w śpiączce to nadal żyła, więc ona nie mogła ubiegać się o prawa do tronu. Biedna popłynęła do odległego zamorskiego kraju zwanego Ameryką. Jakie było jej zdziwienie, gdy odkryła że jej śmiertelne mikstury nie działają na tamtejszych mieszkańców. Byli na nie genetycznie odporni. Ba! Mikstury pełne białego cukru i tłuszczy utwardzonych wręcz im smakowały. Zapijali się nimi cały czas. Glukozia założyła sieć kawiarni, gdzie serwowała mieszkańcom Ameryki ich ulubiony napój – kawę. Napój ten w Alkalicznym Królestwie uchodził za śmiertelną miksturę, która zapychała żyły i powodowała śmierć, a tu był przysmakiem. Glukozia miała pełno hajsu i już nie miała ochoty na objęcie tronu. Wolała być bogata i nic nie robić. Szkoda, że nie popłynęła do Ameryki zanim postanowiła otruć Księżniczkę Sajrę. A właśnie Księżniczka…

Pewnie chcecie wiedzieć, czy się obudziła? Pewnie nie będę oryginalny, jeśli powiem, że tak. Obudziła się po wielu latach śpiączki. Obudził ją specjalny eliksir, który sporządził pewien Książę wywodzący się z prastarego rodu Kaszubskiego. A na imię miał Donald. Książę Donald herbu Tasak. Posiadał on ogromną wiedzę magiczną, choć krążyły plotki, że ma wilcze oczy i służy Panom Germańskim, miał on jednak dobre serce. Wymyślił miksturę, która miała wybudzić Księżniczkę Sajrę ze śpiączki. Jak mówiłem miał on dobre serce, ale pusty skarbiec. W zamian za antidotum mające zbudzić Księżniczkę ze snu zarządzał olbrzymiej ilości złota. Podobno było mu potrzebne do wykupienia z Moskiewskiej niewoli swojego wiernego kompana Broniosławia herbu W.S.I. (Władza, Seks, Inwigilacja), ale jak było naprawdę to nikt nie wie, oprócz tych dwóch panów.

Sama mikstura nie należała do tanich i najłatwiejszych do sporządzenia. Głównym jej składnikiem była woda kokosowa. Kokosy książę Donald musiał sprowadzić z odległego o setki kilometrów Królestwa Piotra i Pawła (para przystojnych gejów). Zdobycie kolejnych ważnych składników takich jak guma guar oraz zakwas do przaśnego chleba na płaskórce nie stanowiło problemu. O wiele gorzej było wejść w posiadanie łez młodego jerzyka. Książę Donald, aby zdobyć ten składnik musiał się uzbroić w cierpliwość, gdyż jerzyki większość swego życia spędzają w locie, a lądują tylko w okresie letnim, aby wysiedzieć swoje młode. Zdobycie łez młodego jerzyka wymagało od niego wspięcia się na wysokie drzewo, gdzie para jerzyków uwiła gniazdo. Przy pomocy pieprzu wywołał u młodego ptaka płacz. Drogocenne krople umieścił we flakoniku, który schował głęboko do kieszeni. Następnie zmuszony był wziąć nogi za pas, gdyż państwu jerzykom nie podobało się, że ktoś napastuje ich nowo narodzone dziecko. Ucieczka Księcia Donalda była komicznym widokiem, który zapewnił mi nie lada rozrywkę. Żałuję jedynie, że Książę był dobrym biegaczem, gdyż liczyłem że zostanie trochę bardziej podziobany, bo jakoś nie przepadałem za nim. Miał dziwne oczy. Przypominały oczy wilka. Może to był mój powód mojej nieufności do jego osoby.

Zdobycie ostatniego składnika zostało zlecone mojej osobie przez Parę Królewską. Miałem się udać do Zielonego Królestwa, które oddalone było od mojej ojczyzny o setki mil morskich. Moja misja polegała na zdobyciu garści sierści niezwykłego psa Króla Zielonego Królestwa – Seteriusza. Pies wabił się Fefik (dziwnie imię jak na psa króla), a jego sierść w świecie uchodziła jako wspaniałe źródło błonnika i witaminy D. Król Seteriusz nie chętnie dzielił się cudowną sierścią swojego psa, ale gdy powiedziałem mu, że w zamian za garść sierści swojego ślicznego, ale niezbyt mądrego psa, będzie mógł spędzić weekend w górach z Księżniczką Sajrą, jak już się oczywiście obudzi, to bez wahania przystał na moją propozycję.

Moja misja zakończyła się powodzeniem. Książę Donald sporządził cudowne antidotum najszybciej jak umiał, a że nigdy nie należał do najbardziej pracowitych osób to trochę czasu mu to zajęło. Zaszczyt wybudzenia Księżniczki Sajry przypadł Mistrzowi Bachowi. Delikatnie i z wyczuciem przy pomocy pipety skropił usta Księżniczki cudowną miksturą Księcia Donalda. Na początku nie było żadnej reakcji, Księżniczka Sajra jak spała tak spała (pewnie jesteście ciekawi, czy chrapała? … trochę tak). Jednak po paru minutach oczekiwania na cud, takowy się ziścił. Księżniczka otworzyła oczy i jakby nic się nie stało zapytała:

- Możecie mi podać koktajl z roszponki? Strasznie chce mi się pić.

Radości nie było końca. Alkaliczne Królestwo odzyskało swoją uroczą Księżniczkę. Zabawa i radość trwały jeszcze wiele dni. Ja też się cieszyłem, ale moja radość miała drugie dno. Zabawa i radość sprzyja zakupom, a zakupy to dodatkowe wpływy podatku VAT do kasy Królestwa.

Tak oto kończy się historia Księżniczki Sajry. Każda bajka ma morał. I ta opowieść go posiada – jedzcie ziemię okrzemkową, bo może wam uratować życie.

Tagi:

Oceń notkę
+ +7 -

Paganini pióra i dystansu
Oceń profil
+ +100 -
Tomasso_34
Ranking: 139 Poziom: 62
PD: 31233
REPUTACJA: 17411