Tomassowe Bajania

Tomasso_34 Tomasso_34 20.08.2015, 19:02
Tomassowe Bajania #1
415V

Tomassowe Bajania #1

Biorąc pod uwagę fakt, że ostatnimi czasy ciągnie mnie mocno do pisania i dzielenia się przy tej okazji z odbiorcami moimi opiniami i odczuciami, postanowiłem stworzyć własną serię blogów. Plan jaki sobie założyłem może nie jest ambitny, bo zakłada publikację jednego wpisu w miesiącu, ale dla mnie to i tak będzie  wyczyn, bo nie wiem czy znajdę w każdym miesiącu temat do omówienia. Powód prosty. Nigdy nie pisałem regularnie.Stąd moje obawy.

Według słownika języka polskiego „bajać” oznacza „opowiadać niestworzone rzeczy; ględzić, pleść bzdury”. Pisać zamierzam o wszystkim co akurat w danym czasie mnie zainteresuje i skłoni do przemyśleń, ale postaram się też nie uciekać za daleko od tematyki gier. W związku z faktem, iż mogę ględzić, pleść bzdury i opowiadać niestworzone historie – taka, a nie inna nazwa tej serii. Tomassowe Bajania czas zacząć.

Na pierwszy ogień idzie wielbiona przez niektórych, a przez innych nienawidzona, produkcja karaoke – Singstar oraz moje przemyślenia egzystencjalne.

Wpis ma charakter osobisty. Miejscami, aż nadto osobisty...

Według słów utworu wykonywanego przez wybitnego polskiego aktora Jerzego Stuhra – śpiewać każdy może. Niektórzy uzupełniają ten zwrot o frazę – ale nie każdy powinien.  A ja mam takie zdanie – jak lubisz śpiewać to śpiewaj, nie przejmuj się gadaniem ludzi, bo lepiej jest coś robić, nawet źle, niż nic nie robić, krytykować wszystkich w około i udawać eksperta w danej dziedzinie, w której ma się cząstkową wiedzę! Należy trzymać się tylko jednej zasady – tam gdzie kończy się Twoja wolność, zaczyna się wolność drugiej osoby.

Wielu rzeczy bałem się w swoim życiu i odrzucałem je nawet ich nie próbując. Wpływ miał na to mój zgubny pogląd, iż należy liczyć się z opinią większości i za wszelką cenę być akceptowanym przez jak największe grono osób z jak największej liczby środowisk oraz wewnętrzny lęk przed nowościami. Po wielu latach tkwienia w błędnym kole zaczynam żyć po swojemu. Staram się mieć gdzieś opinię innych osób. Liczą się tylko dla mnie opinie najbliższych mi osób i moje wewnętrzne poczucie szczęścia.

Gdybym nadal kierował się głównie opinią środowiska to nie odkryłbym w sobie jednej ze swoich pasji jaką jest bieganie. Mam prawie 100 kg wagi, nie prowadzę życia typowego sportowca, gdyż nie mogę zrezygnować z takich przyjemności życia codziennego jak czekolada, słodka kawa, napoje gazowane i tłuste jedzenie. Potrafię je ograniczyć, ale nie wyeliminować całkowicie ze swojej diety. Już trzeci rok staram się biegać regularnie. Przez cały zeszły rok udało mi się przebiec ponad 1000 km. Biegam 10 000 m w czasie poniżej 1 h. Nie jest to fenomenalny wynik, ale uważam, że dla człowieka, który przez blisko 20 lat życia był dość mocno otyły to jest to dobry wynik. Ze śpiewaniem było podobnie. Jakaś część mnie chciała śpiewać, ale inna cząstka bała się nieprzychylnej opinii otoczenia i w rezultacie zawsze opuszczałem imprezy karaoke i nigdy nie śpiewałem. Dzięki mojej pięknej narzeczonej zacząłem śpiewać w Singstarze i nie wstydzę się tego. Wyję do mikrofonu, nie trafiam w dźwięki, ale bawię się przy tym wybornie.

Nie potrafię śpiewać, nie mam poczucia rytmu, nie lubię tańczyć, ale okazjonalnie lubię podrzeć ryja do mikrofonu. Uspakaja mnie to. Pozwala wyładować wszystkie złe emocje, które zdarza mi się często zabierać z biura do domu. Dzięki Singstarowi miło spędzam czas ze swoją drugą połówką. Sam prawie nigdy nie śpiewam. Jakoś mnie nie bawi indywidualne darcie papy. To tak jakby samemu pić piwo. Wiadomo, że w doborowym towarzystwie smakuje zdecydowanie lepiej.

Singstar to cudowna forma spędzenia czasu w gronie przyjaciół. Duży dobór urozmaiconych utworów, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie to podstawa dobrej i udanej zabawy. Przez ostatnie 10 miesięcy udało mi się zgromadzić 12 płyt z serii Singstar. Na każdej znajduje się ok. 30 utworów. Niektóre niestety się powtarzają, ale mimo tego daje mi to olbrzymią kolekcję utworów do śpiewania. Dociekliwi czytelnicy zapytają pewnie, jaką płytę cenię sobie najbardziej? Wybór będzie ciężki lub nawet niemożliwy do dokonania, dlatego wskażę w tym miejscu 3 płyty, które lubię najbardziej:

Singstar Queen – 25 utworów

Moje ulubione:

 ... I want it all ...

 ... We are the champions ...

 ... Who wants to live forever ...

Wydawać by się mogło, że płyta karaoke z utworami tylko jednego zespołu nie ma prawa bytu. Nic bardziej mylnego! Jeśli mamy do czynienia z tak kultowym zespołem jak Queen, który posiada tak bogaty repertuar, takowa płyta ma jak najbardziej sens. Ba! Jest ona często i gęsto lepsza niż nie jedne składanki karaoke. Magia Frediego robi robotę. Płyta zapewnia długie godziny zabawy. A jak nawet ktoś nie lubi śpiewać, to przebywając w gronie imprezowiczów singstarowych ma szanse na posłuchanie dobrej, starej muzyki. Na pewno nie będzie się nudził.

Singstar Mistrzowska Impreza – 30 utworów

Moje ulubione:

... Clean Bandit Feat. Jess Glynne – Rather be ...

... Ed Sheeran – Lego house ...

... Jula – Za każdym razem ...

Największym plusem tej najnowszej odsłony Singstara jest obecność na płycie zarówno utworów anglojęzycznych jak i polskich (aż 10 polskich utworów). Jest to nowość, gdyż do tej pory polskie utwory znajdowały się na osobnych składankach. Nie wiem jak sytuacja miała się na PS2, bo wtedy nie miałem styczności z Singstarem. Może wtedy były już składanki polsko – zagranicznie. Nie wiem, nie wypowiadam się na ten temat.  

Singstar Pop Edition – 30 utworów

Moje ulubione:

... Bon Jovi – Livin’ on a prayer ...

... Chris De Burgh – Lady in red ...

... Rockwell – Somebody’s watching me ...

Jest to moja pierwsza płyta z karaoke, więc może dlatego padł na nią wybór, gdyż zaważył sentyment jakim ją darzę. Każdy znajdujący się na niej utwór prześpiewałem już dziesiątki razy. Wywołuje ona u mnie pozytywne emocje. Stanowi taki „wehikuł czasu” do beztroskiego weekendu, trampolinę do wspólnego uśmiechu z ukochaną. Aha ! I powód najważniejszy. Przy tej płycie pierwszy raz w życiu przekonałem się jak to jest stracić głos :-)

A wracając do biegania. Teraz jest ono w modzie. Gdy pierwszy raz zabierałem się za bieganie w 2006 roku było zupełnie inaczej. Gdy biegałem po mieście ludzie dziwnie się na mnie patrzyli. Niektórzy komentowali mój bieg osobie towarzyszącej na ucho. Jeszcze inni kierowali w moją stronę głupie teksty, które ich zdaniem miały mi dać do zrozumienia, że jestem kretynem który się przemęcza, choć nie musi. Zdarzały się teksty w stylu – „lepiej byś się do roboty wziął, a nie tak biegasz bez sensu”. Sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej w 2013 roku, gdy po dwuletniej przerwie postanowiłem znów oddać się wir joggingu. Biegało już wtedy w mojej mieścinie mnóstwo osób. Dzięki wiernemu kompanowi treningowemu o imieniu Rob… trwam na trasie biegowej już 3 rok i zamierzam biegać tak długo dopóki nogi i reszta ciała nie odmówią mi posłuszeństwa.

Czemu właściwe  o tym wszystkim piszę? O bieganiu, o śpiewaniu? A dlatego, żeby dodać komuś odwagi. Skoro ja – były grubasek z obecnie lekką nadwagą i ciągłym, lecz na szczęście trochę mniejszym, brakiem pewności siebie i zmniejszającym się, choć niestety nadal obecnym lękiem przed zmianami i nowościami w swoim życiu, znajduje w sobie siłę na rzeczy, które kiedyś były dla mnie nieosiągalne, takie jak bieganie i śpiewanie karaoke, to znaczy, że każdy ma w sobie siłę do zmian. Siłę do życia takiego jak się chce, a nie takiego jakie można mieć. Czasami mam wrażenie, ze przespałem swoje życie. Ale zaraz po tym przychodzi myśl, że widocznie tak musiało być, abym zrozumiał jego piękno. Abym zrozumiał radość płynącą z życia. Bo tylko poznając smutek dowiadujemy się jak ważne dla człowieka jest uczucie szczęścia i jaki ma ono wpływ na jego losy.

Morał tej historii jest taki – nie przejmuj się opinią innych ludzi. Jeśli chcesz coś robić to to rób, a nie myśl tylko o tym. Nie odkładaj marzeń na później, bo to później może nigdy nie nastąpić. Realizując swoje marzenia pamiętaj, aby nie krzywdzić innych ludzi swoimi osądami, które w większości mają tylko na celu dowartościowanie swojej osoby. Traktuj innych w taki sposób w jaki chciałbyś być traktowani. Ja staram się tak żyć…choć nie zawsze mi to wychodzi.

Śpiewam, choć nie potrafię. Biegam, bo lubię. Piszę mimo tego, że nie wiem, czy umiem.

Pozdrawiam

Tomasso_34

Tagi:

Oceń notkę
+ +17 -

Paganini pióra i dystansu
Oceń profil
+ +102 -
Tomasso_34
Ranking: 153 Poziom: 65
PD: 35718
REPUTACJA: 17451