(Bez)Imienne rozmyślania

Przy myszce i padzie

BZImienny BZImienny 29.11.2019, 00:06
Piątkowa GROmada #165 - Vanquish Edition
459V

Piątkowa GROmada #165 - Vanquish Edition

Wprost z Czyśćca przechodzimy do współczesności, gdzie marines walczą z robotami. A w tle tego występuje zakamuflowana japońszczyzna w ilościach hurtowych. Czyli będzie dziwnie, ale tak jak momentami w Metal Gear Rising, dobrze dziwnie. Jakkolwiek nietypowo to nie brzmi.

Witam was w ramach kolejnego odcinka GROmadki, gdzie przeprowadzę was przez jeden z tytułów japońskiego deweloper Plaitinium Games, znanego głównie za sprawą serii Bayonetta, MadWorld czy Metal Gear Rising: Revengeance. Jednak to nie slasherem się dzisiaj zajmę, a wydaną w 2010 na Xbox 360 na PlayStation 3, a później także na Windowsa oraz Xbox One strzelaniną znaną jako "Vanquish". Tytuł, który nabyłem na jednej z promocji wraz z pierwszą odsłoną serii Bayonetta. Bo w sumie przy MGR bawiłem się przednio, tak więc czemu nie skorzystać z okazji, gdy na Steam pojawi się gra Platinium Games. Zwłaszcza na obniżce, i to dość dużej jak na - jeśli omawiamy konwersję na Windowsa - stosunkowo świeży tytuł.

Za co można pochwalić twórców, to zdecydowanie za bardzo kreatywnie zrealizowane interaktywne napisy końcowe, które to aż chce się przebyć w dziwny sposób. Nawet bardziej kreatywnie niż przy opisywanym tydzień wcześniej Painkiller: Black Edition.

Informacja - Zrzuty ekranu pochodzą ze strony gry na platformie Steam. Dodatkowo ogrywałem wyłącznie kampanię.

Pokręcona przygoda

Mamy świat przyszłości, gdzie skutek wyczerpującej się puli zasobów na Ziemi napięcie sięga zenitu, a mocarstwa muszą kierować swój wzrok na inne elementy Układu Słonecznego. Tak robią chociażby Stany Zjednoczone, konstruując wielką stację mającą przetwarzać energię słoneczną - nie uszło to jednak uwadze przedstawicieli innych mocarstw. Z Rosji bowiem wyrusza wielka ekspedycja, która najpierw przejmuje stację, a potem przy pomocy zamontowanego tam działa mikrofalowego atakuje San Francisco - następnie wystosowuje wobec USA żądanie kapitulacji, bo inaczej zaatakowane zostanie Nowy York. W odpowiedzi na tą groźbę wysłany zostaje oddział wyszkolonych żołnierzy, wśród których prym wiodą dwie postacie - zaginiony brat Marcus Fenixa oraz Iron Man z generatorem na plecach i karabinem szturmowym. I to tym drugim wojakiem będziemy sterować przez siedmiogodzinną wyprawę po instalacji przyszłości (na najwyższym poziomie trudności), gdzie przyjdzie strzelać do robotów. A czego się spodziewałeś, jakiegoś ludzkiego komando?

Jak ktoś spojrzy na dewelopera, to od razu pewnie zacznie przypuszczać, że ma do czynienia z osobliwością. I o ile nie jest to poziom pierwszej odsłony serii Bayonetta, tak wciąż jest to tytuł, który można uznać za tyle osobliwy, że ma coś więcej niż typowe filmy akcji, czyli wybuchy. A tych ma na tyle, że nawet po szczodrym obdarowaniu amerykańskiego kina wciąż miałby dużo eksplozji, szalonych pościgów, zwrotów akcji czy dziwnych zachowań. Szkoda przy tym, że nawet na najwyższym poziomie trudności jest to krótka podróż - ta w towarzystwie chociażby "głosu rozsądku Sama" (coś jak pochodzące z Rosji połączenie Sunny z Courtney, obie panie z serii Metal Gear) mija zaskakująco szybko. No i zakończenie, które moim zdaniem daje pewne poletko do tego, by stworzyć w miarę rozsądną i spójną kontynuację.

Podróż tą można wydłużyć nie tyle poprzez próbę zainicjowania odpowiedniego wydarzenia lub niedopuszczenia do niego, za co można zdobyć osiągnięcie, co także szukając łupów (posążki) czy starając się zdobyć jak najlepszy wynik. Dodatkowo są także wyzwania, ale o nich nie opowiem, bo nie brałem w nich udziału. I choć nie ma tu wyborów moralnych (po co one tutaj?) i nie ma wielu ścieżek wyboru, wciąż - ze względu na opisane wcześniej czynniki - warto go przejść więcej niż jeden raz.

Gdy mimo przeważających (?) sił wciąż masz wątpliwości

Vanquish to strzelanina z perspektywy trzeciej osoby z systemem osłon. gdzie często przyjdzie walczyć z grupą 10+ przeciwników, korzystać z wieżyczek czy kombinezonu - otóż główny bohater odpowiedzialny jest nie tyle za projekt, co za wykorzystanie w boju ARS (Augmented Reaction Suit). Ten cud techniki pozwala mu na uniknięcie śmierci w sytuacji krytycznej (nie ma 100% skuteczności), spowalnianie czasu czy bardzo silne uderzenia wręcz - trzeba przy tym pamiętać, że nadużywanie tego grozi przeciążeniem systemu. Co zwłaszcza na wyższych poziomach trudności jest śmiertelne w skutkach, gdyż wrogów albo jest dużo, albo są potężni, a ewentualnie jest ich dużo i są potężni. Dokładając do tego wykorzystywane w późniejszych grach ślizganie się, by przyspieszyć podróż (choć ja preferowałem turlanie się a'la Dark Souls z małym ciężarem) dostaje się narzędzie, jakim można się dowolnie bawić. Sam ze swojej strony mogę polecić "Wzmocniony karabin maszynowy" + obrót + natychmiastowe przycelowanie (co odpala na chwilę "bullet time"), dzięki czemu Sam staje się maszyną do eksterminacji robotów.

Głównym orężem w starciu z robotami oraz wieżyczkami są bronie, które to zgodnie ze znanym schemat dzielą się na krótkodystansowe (np. strzelba), średniego (np. "Wzmocniony" karabin maszynowy) czy dalekiego, jak karabin wyborowy. Bronie te są na tyle różnorodne, że każdy znajdzie tu coś dla siebie - przy czym przy najwyższym poziomie trudności trzeba celować we wrażliwe punkty jak np. głowa robota, bo inaczej dość szybko może się wyczerpać amunicja - a niektóre bronie można przechowywać. Co się zdarza, gdy broń za słaba, albo wrogów za dużo.

Słabość wyposażenia może zostać zanegowana poprze odpowiednie ulepszenia - tego można dokonać na dwa sposoby; znajdując czasem wypadające z wrogów ulepszenia albo zbierając broń (jaką ma się już wyposażeniu), gdy ma się pełny magazynek do niej oraz zapas. Wtedy to powiększa się dostępny zapas amunicji, a czasem także obrażenia - dzięki temu dość szybko można dojść do sytuacji, gdy wrogowie, nawet ci mocniejsi, padają dość szybko (bazowych można spokojnie ubić jednym precyzyjnym trafieniem w głowę - a mówimy tu o najwyższym dostępnych po odpaleniu tytułu poziomie trudności). 

I tak jak w Metal Gear Rising czy Bayonetta, tak także w Vanquish największym skarbem jest mechanika rozgrywki z kategorii tych, których można się bardzo łatwo nauczyć, ale niekoniecznie wyuczyć. Choć tu największym problemem jest jak dla mnie walka wręcz, która została rozwiązana w sposób sprawiający, że jest to broń bardzo sytuacyjna. I to na tyle, że sam skorzystałem z niej chyba tylko wtedy, gdy chciałem nabić jakieś osiągnięcie, co się finalnie nie udało. Dobrze chociaż, że strzelanie jest na tyle przyjemne, a bronie bardzo celne, więc walka wręcz jest tu aspektem, jaki można pominąć - inaczej w slasherach od od nich, gdzie chociażby w MGR to strzelanie jest sytuacyjne. Bayonetty nie skończyłem, ale na ten moment strzelanie tam nie jest aż tak sytuacyjne jak by się wydawało.

Brutalna wysiadka

Zanim zajmiemy się warstwą audiowizualną, parę słów o technikaliach - konwersja na Windowsa nie jest dziełem samego Platinium Games, a brytyjskiego Little Stone Software (odpowiadają także za Valkyria Chronicles: Remastered na Windowsa). I ramach zadania spisali się bardzo dobrze (mówię o stanie obecnym, nie wiem jak było na premierę), bo problemów nie było, rozgrywka jest płynna nawet gdy na ekranie się dużo dzieje, a opcji jest na bogato. I nie jet to wyjątek od reguły jaką są "Gry PG na Steam", bo Metal Gear Rising czy Bayonetta również działają bardzo dobrze.

Skoro pierwszą część mamy za sobą, pora na same wizualia, Co by tu rzec poza tym, że pod tym względem również wypada dobrze - jest na czym zawiesić oko. A w międzyczasie posłuchać odpowiednio solidnie skomponowanej i pasującej do szybkiej rozgrywki muzyki.

Roboty przodem

Tak jak wspominałem tydzień temu w jednej z dyskusji, Vanquish jest tytułem autorów znanych ze swej specyficzności - w końcu twórcy gry ma się w portfolio tak nietypowe tytuły jak MadWorld (jak na platformę, na jaką wyszedł), Bayonetta 1/2 czy Metal Gear Rising. Pozostaje więc pytanie, jakie brzmi następująco "Jak na tle tych produkcji wypada poczciwy Vanquish?".

Względem innych gier od PG jest normalnie, co - jeśli ktoś ma za sobą niektóre z tych tytułów się pewnie z tym zgodzi - niekoniecznie znaczy, że jest normalnie. I tak najprościej można by określić Vanquish, gdzie o ile intryga z początku wygląda na dość standardową, tak występujące w niej postacie czy rozwój historii wygląda dość osobliwie. Każdy z głównych przedstawicieli występujących w grze wnosi nietypowości od siebie, czy to w zachowaniu (Sam palący fajki - którymi to może rozpraszać roboty, nie pytajcie - chyba tylko po to, by wkurzyć swojego kompana) czy dyskusjach w trakcie gry. Ta dobrze zrealizowana dziwność sprawia, że w swoje ręce dostaje kolejne argumenty, by zapoznać się z tą grą - przy czym nie będziecie się łapać za głowę tak często jak przy innym tytule studia, Bayonetta. Tam już przy wprowadzeniu łapałem się za głowę, a potem zadałem sobie to samo pytanie, co członek załogi pewnego rajdowego pojazdu, gdy nagle mu wyskoczył nierajdowy pojazd.

Z moim oszałamiająco dużym...... IQ daleko zajdziemy. A myślałeś, że wypowiem się o innych atutach tej pani?

Tak samo jak przy Metal Gear Rising czy Bayonetta, Plaitinium Games nie zawiodło i dostarczyło - w przypadku Windowsa wspólnie z Little Stone Software - dopakowany akcją tytuł pełen tego, za co pokochaliśmy gry Japończyków. I choć jest to krótka wyprawa, tak zdecydowano warto ją przeżyć - jak więc zdarzy się okazja, nie ma co się zastanawiać i trzeba to brać.

Ankieta

Reguły pozostają bez zmian, czyli następny tekst jest o zwycięzcy (który to wypada następnie z bazy) -  w przypadku remisu na najwyższym miejscu decyduję, który to ze zwycięzców wygrywa (i tylko wtedy głosuje). Ogłoszenie wyników będzie miało miejsce we wtorek dokładnie 4 dni po opublikowaniu tego odcinka GROmady.

  • Piątkowa GROmada - BattleBlock Theater Edition

Wrażenia z ogrywania BattleBlock Theater, sympatycznej platformówki stworzonej przez duet The Behemoth i Big Timber Studio.

  • Piątkowa GROmada - Dark Souls: Remastered Edition

Po długim czasie powracam na poletko serii Dark Souls za sprawą odświeżenia od QLOC starając się odpowiedzieć na proste pytanie - czy jest to dobre odświeżenie.

  • Piątkowa GROmada -  First Person Shooter II Edition

Druga odsłona serii z FPS-ami jako tematem głównym. 

  • Piątkowa GROmada - Serious Sam II Edition

Wrażenia z ogrywania trzeciej (drugiej?) odsłony serii Serious Sam, Serious Sam II, kontynuacji Serious Sam z Xbox (jakby to miało znaczenie).

  • Piątkowa GROmada - Shadow Warrior (2013) Edition

Był Shadow Warrior 2, tak więc pora na Shadow Warrior z 2013 roku. Czyli dobry przykład, jak robić odświeżenia kultowych marek.

  • Piątkowa GROmada - Ubersoldier Edition

Czyli pewny, poniekąd słusznie, zapomniany FPS "Made in Russia" znany jako Ubersoldier (Eastern Front) i wrażenia z ogrywania go ze skupieniem się na drugiej odsłonie.

Tagi: dziwni przeciwnicy Piątkowa GROmada PlatinumGames tps Vanquish

Oceń notkę
+ +30 -

Here comes the RECKONING
Oceń profil
+ +157 -
BZImienny
Ranking: 60 Poziom: 70
PD: 43015
REPUTACJA: 12885