noobkiller's speech

noobkiller noobkiller 21.09.2017, 19:50
Miesiąc z iPhone SE - z perspektywy dotychczasowego użytkownika Androida
712V

Miesiąc z iPhone SE - z perspektywy dotychczasowego użytkownika Androida

Po wieloletnim doświadczeniu ze smartfonami z systemem Android, z dozą lekkiego strachu, zdecydowałem sie na skok w bok.
Długotrwały związek z Xperią mnie zmęczył, więc postanowiłem odpocząć i skusić się na odrobinę egzotyki. Moja nowa relacja trwa już ponad miesiac i póki co, chcę, żeby trwała w najlepsze. Jesteście ciekawi jak mi się w niej wiedzie? Zapraszam do lektury!

Przedmowa

Przyznam, że zaczynam z pozycji laika, ponieważ wcześniej nie miałem prawie ŻADNEGO doświadczenia w tych sprawach z telefonami marki Apple. Komputery to inna bajka, ponieważ miałem tą przyjemność i za każdym razem byłem OGROMNIE zadowolony. Nie byłem jednak do końca, a właściwie to nawet w najmniejszej części, przekonany do romansu z iPhone-em. Czy to przez uprzedzenia? Opinie niektórych znajomych? Gen buntownika? Nieuzasadnioną skłonność do bojkotowania czegoś, czego się nawet nie zna? Ignorancję? Stereotypy? Tak. Przez to wszystko po trochu. I, jak to dosyć często w takich przypadkach, okazało się, że się myliłem.

Nie mam pojęcia jak za granicą, ale jestem świadom dwóch powszechnych, a przy tym ogromnie skrajnych opinii o marce iPhone w naszej biało-czerwonej krainie. Przez jednych to uwielbiany sprzęt, którego system jest wychwalany pod niebiosa, w oczach innych jawi się jako pseudo-luksusowy produkt dla hipsteriady. A jak nam wszystkim wiadomo, prawda często leży gdzieś po środku.

Żebyśmy dobrze się zrozumieli, wyemigrowałem z krainy zielonego robocika nie poprzez to, że system jakoś szczególnie mi nie odpowiadał i miałem dosyć. Wiecie jak to jest, kiedy znacie już coś na wylot. Zaczyna mierzić ciekawość. Człowiek nigdy nie dowie się jak jest naprawdę i jak to "naprawdę" wygląda w jego oczach, dopóki nie przekona się o tym na własnej skórze. Tak więc po paru dobrych latach, gdy nadarzyła się niespodziewana okazja, by kupić nowy telefon, jaką okazała się być kradzież mojego starego urządzenia, nie omieszkałem z niej skorzystać ;)

 

Unboxing

Spokojnie. Pominę ten aspekt, ponieważ uważam to za nudny i niepotrzebny element. Zajmiemy się tylko i wyłącznie konkretami oraz wrażeniami z nimi związanymi. Z pewnością jest wiele rzeczy, których jeszcze nie poznałem albo których jeszcze nie udało mi się dostrzec, więc obeznanych z tym sprzętem użytkowników uprasza się o przymrużenie na to oka.  Dla osób korzystających z Androida natomiast może to być przydatna wiedza.

 

Pierwsze wrażenie

Szczególnie pamiętam moment, w którym rejestrowałem swoje nowe konto (przeklęty XXI wiek). Należało podać numer telefonu, na który ma być wysłany kod, który należało wpisać. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, ciąg paru cyfer, który przyszedł, automatycznie przepisał się z wiadomości do okienka i wystarczyło tylko nacisnąć 'OK'... i było po sprawie. Pierwsze miłe zaskoczenie. Spodobało mi się, że dzisiaj myśli się jeszcze o rzeczach typu "małe, a cieszy". Przepisanie tego nie byłoby tak naprawdę żadnym problemem, a jednak ktoś pomyślał o tym, żeby mi użytkownikowi było wygodnie. Na Androidzie nie doświadczyłem takich udogodnień.

Drugą rzeczą, która zwróciła moją uwagę jest aparat. Jest cholernie szybki, a przy tym robi naprawdę dobre zdjęcia! Przynajmniej w trybie automatycznym, do czego odniosę się trochę później. O Touch ID nie zamierzam zbyt wiele wspominać, ponieważ moja Xperia Z5 Compact też posiadała taką możliwość, ale, jak w każdym takim przypadku, nie byłem zainteresowany podawaniem zbyt wielu danych. 

I oczywiście, co zrobiło na mnie największe wrażenie, słynna i wychodząca obronną ręką, czy raczej głosem, Siri. Niestety Polska nadal traktowana jest jak kraj trzeciego świata, dlatego nasza głosowa asystentka nie rozumie naszego języka. Jeśli jednak jesteś zaznajomiony z angielskim w stopniu chociaż pod-podstawowym, bezproblemowo skorzystasz z dobrodziejstw tej funkcjonalności.

 

Ogólne wrażenia

Przy opisywaniu pierwszego wrażenia celowo nie wspomniałem o szybkości i stabilności systemu. A to z takich powodów, że: a) nie da się tego stwierdzić przy pierwszej styczności ze sprzętem, ponieważ każdy smartfon na początku działa bezbłędnie, b) ajfon też się zacina! Wiem, że niektórym w tej chwili mogłem zburzyć światopogląd, ale uwierzcie mi, sprawa wygląda zgoła inaczej niż można to sobie wyobrazić. Owszem, system zazwyczaj działa szybko i stabilnie, nawet przy wielu aplikacjach cierpliwie czekających w czyśćcu pamięci RAM, aż w końcu zechce mi się je wyłączyć. Jednak w mojej ponad miesięcznej karierze ajfoniarza udało mi się dostrzec dwa zacięcia się aplikacji i jedno wysypanie się i zamknięcie jeszcze innej. Nie pamiętam dokładnie co to były za aplikacje, ale wydaje mi się, że jedną z nich był... budzik. Tak, gdyby to była aplikacja 3rd party, mógłbym to z siebie wyprzeć i wmawiać sobie, że to wina złego kodu, a nie systemu. W tym przypadku jednak nie mam prawa. Co nie?

Teraz rzecz, o której wspomina wiele osób, a ja nie zwróciłem na nią uwagi, czyli... bezpośrednie wejście do menu aplikacji po odblokowaniu telefonu. Kiedyś mogłem sobie pomyśleć "O boże! To nie ma pulpitu!", ale gdy zacząłem korzystać z iPhone, od razu uświadomiłem sobie, jak bardzo mi to wszystko jedno. Sięgając pamięcią wstecz, czy to do Xperii Z5 Compact, czy Xperii Z1, czy to nawet wcześniejszych telefonów, chociażby Nokii z Symbianem (o zgrozo!) i jeszcze starszych, jakoś nigdy szczególnie nie zależało mi na tych wszystkich opcjach personalizacji i szczerze, nie korzystałem z nich w ogóle. Uważam, że wszystko, co jest mi potrzebne i do czego powinienem miec dostęp, mam na wyciągnięcie palca. Czasem mniej znaczy więcej.

Następną kwestią o której warto wspomnieć jest TYLKO JEDEN przycisk fizyczny (poza włączaniem i przyciskami ustawiania głośności) zamiast androidowego paska z opcjami cofania, wracania do menu i wyświetlania uruchomionych aplikacji. Przyznam szczerze, że tego bałem się najbardziej. Myślałem, że ciężko mi będzie nauczyć się obsługi. Strach na szczęście szybko minął. Obsługa, choć z początku sprawiała mi mały problem, okazała się być przyjemna i naprawdę intuicyjna. Żeby wyjść do menu głównego wystarczy nacisnąć przycisk home, żeby wyświetlić odpalone aplikacje, wystarczy wcisnąć go dwa razy, a żeby cofać się podczas nawigacji po aplikacjach albo zamykać okna, wystarczy przeciągnąć palcem po ekranie w dół. W przypadku przeglądarki internetowej, na dole wyświetla się pasek z możliwością cofania, przełączania kart i innymi możliwościami potrzebnymi podczas przeglądania stron internetowych. Przycisk może też służyć jako narzędzie inwigilacyjne NSA do odblokowywania telefonu za pomocą wbudowanego czytnika linii papilarnych. 

Aparat, o którym wcześniej wspomniałem, ma parę przydatnych funkcji Można mieć do niego szybki dostęp poprzez przesunięcie palcem w lewo na pół-odblokowanym ekranie, do którego aby mieć dostęp wystarczy podnieść telefon. Żyroskop fajnie spełnia tutaj swoje zadanie. Kolejną wartą wspomnienia funkcją jest robienie selfie. Przed samym cyknięciem fotki, ekran zapala się na biało, co świetnie pełni rolę lampy błyskowej. Dzięki temu można robić zdjęcia w totalnej ciemności. Mówiąc o aparacie, grzechem by było nie wspomnić o zdjęciach. Oprócz podstawowych zdjęć czy funkcji wykonywania błyskawicznej serii (pomińmy panoramę, taka sama jak wszędzie), warta uwagi jest funkcja Live Photos. Takie zdjęcie oprócz samego obrazka posiada też zapis paru sekund z chwili przed zrobieniem zdjęcia, z dźwiękiem!

Moja ulubiona część, czyli Siri! Żeby wydać jej polecenie, należy przytrzymać przycisk home. Jest jeszcze drugi sposób, który należy włączyć w ustawieniach. Gdy już to zrobimy, wystarczy powiedzieć "Hey Siri!", aby ją uruchomić. Gdy już to zrobimy, możemy wydawać naszej służącej najśmielsze polecenia, a ona, korzystając ze swej sztucznej inteligencji, postara się te najśmielsze polecenia wykonać ;) Wyszukiwanie na Wikipedii, na Google, uruchamianie sklepu czy aplikacji, a przede wszystkim, z czego korzystam najczęściej i nie potrafię się już od tego oderwać, wykonywanie połączeń! Nie trzeba przeczesywać dłuuugiej listy kontaktów. Jest to przydatne zwłaszcza wtedy, kiedy nie mamy zbyt wiele czasu lub/i możliwości, aby patrzeć się w ekran i jeździć nim palcem w nieskończoność.

Jeszcze więcej komfortu sprawiają dodatkowe pomyślane funkcjonalności w stylu "małe, a cieszy", np. wyszukiwanie zdjęć w galerii poprzez obiekty znajdujące się na nich. Wystarczy wpisać w galerii np. "kot", żeby telefon posortował i wyświetlił nam tylko te zdjęcia, na których znajduje się dany obiekt. Przyznacie, że wygodne. Następną z takich komfortowych funkcji jest automatyczne wrzucanie na chmurę naszych notatek i zdjęć. Wiem, że w Androidzie też da się to ustawić, ale... no właśnie. Jak można coś zrobić później, to często odkłada się to na później. I w końcu straciłem telefon, a z nim swoje dane. Tutaj Apple zadbało o moją głupotę to, abym nie stracił, cennych lub mniej, danych.

Aplikacje to ogromnie ważna rzecz w smartfonach. Czasem mam wrażenie, że dla niektórych ważniejsza niż wykonywanie połączeń i pisanie wiadomości czy e-mailów. App Store ma mniejszy ich wybór niż Google Play, ale większość tych, których używam, działa zdecydowanie lepiej. Kto tworzył kiedyś muzykę wie, że FL Studio na Linuksie i Androidzie to, cytując fragment popularnego monologu Zbiegniewa Stonogi: jakieś nieporozumienie. Na iOS za to działa prawie tak dobrze jak na Windowsie. Aplikacja używana dziś przez prawie wszystkich, Messenger, zajmuje ze dwa razy więcej miejsca niż jego Androidowy odpowiednik, i działa też średnio dwa razy lepiej. Żadnych cięć i wysypywania, a zdjęcia i nagrania głosowe wrzucają się szybko i bezproblemowo. Niestety nie ze wszystkimi appkami jest tutaj tak kolorowo, do czego odniosę się później.

 

Nie wszystko złoto...

Siedząc wcześniej na Adroidzie, wiele słyszałem na temat Ajfonów od ich użytkowników. Tradycyjne już stały się gadki o niezawodności systemu, bezkonkurencyjnej funkcjonalności w pracy oraz o świetnych zdjęciach. Jak przeczytaliście już wcześniej, system, mimo, że jest systemem zamkniętym i ściśle przystosowanym do używania na tym sprzęcie, także ma swoje wady.

Przez ten miesiąc sprzęt działał na iOS X, czy iOS 10. System działa co prawda sprawnie, ale w pewnych aspektach jest za Androidem. Zielony robocik już od jakiegoś czasu umożliwia dzielenie ekranu na pół dla działania dwóch aplikacji jednocześnie. Jest to przydatna i naprawdę funkcjalna rzecz. W Jabłku, póki co, nie dostrzegłem takiej możliwości. Jeżeli się mylę, to proszę mnie poprawić. Wydaje mi się, że jednak tej opcji brak.

Kolejnym minusem jest wytrzymałość mechaniczna. Moje czarne BMW < niestety jeszcze nie :( jak węgiel smartfony z linii Xperia miały dwie atutowe karty, które ogromnie cenię - wodoszczelność i spora odporność na uderzenia. Nie znam się na standardach tego pierwszego, ale używałem Xperii podczas małych deszczów, wielkich ulew, podczas kąpieli, a nawet wrzucałem je do basenu i wychodziły z tego bez szwanku. Przyznam, że jeszcze NIE WIEM jak w tym aspekcie sprawdza się iPhone. Jeśli chodzi o drugi aspekt, wypadały mi wielokrotnie z kieszeni, a nawet parę razy z rąk i... także wychodziły bez szwanku. iPhone spadł mi raz... i od tamtej pory nie dziwię się, dlaczego wszyscy noszą te telefony w case-ach. Sam zostałem zmuszony, by taki kupić. Obudowa na jednym z rogów ma brzydkie i nieprzyjemne w widoku zakrzywienie łudząco przypominające nadgryzienie jabłka w logo. Przypadek? Tutaj leci ogromny minus.

Aparat, czyli atut i... zawód. Zdjęcia, jakie są, już wspominałem. O wygodzie używania i paru innych przydatnych kwestiach także. Niestety, jego funkcje są podstawowe, żeby nie powiedzieć: mocno ograniczone. Ups! Robi zdjęcia tylko w trybie automatycznym. Brak tutaj zaawansowanych, czy jakichkolwiek ustawień manualnych. Jeśli więc ktoś liczył na karierę zawodowego fotografia, będzie musiał obejść się ze smakiem. Zdjęcia, pomimo że ładne i robione szybko, niestety są brzydsze niż te robione Xperią Z5C i Z1. Przedni aparat, poprzez oszczędność twórców, ma za małą rozdzielczość, a przez to zdjęcia robione w słabych warunkach oświetleniowych często bywają ziarniste i słabej jakości.

Pisanie wiadomości jest praktycznie takie samo jak w Androidzie. Jednek konkurent wyświetla więcej niż jedną propozycję podpowiedzi, a od jakiegoś czasu podpowiada też emotki, co jest wygodnym rozwiązaniem, jeśli nie chce się nam przeszukiwać tysiąca obrazków, żeby wkleić tylko jeden z nich. Punkt dla Androida.

Kolejną rzeczą jaka sprawdzała się lepiej w moich Xperiach jest... scrollowanie. Na ajfonie jest wyraźnie wolniejsze. Nie jest to duży mankament, ale skoro wymieniałem małe zalety, to zwracam uwagę także na małe wady.

Aplikacje. W pewnych aspektach ajfon robi to lepiej, a w pewnych niestety nie. Mniejszy wybór da się przeżyć, gorszy jest nadzór Apple nad aplikacjami wrzucanymi do sklepu. Dzwoniąc do banku czy do obsługi technicznej swojego dostawcy internetu, na początku zazwyczaj słyszy się groźbę ostrzeżenie, że dla Twojego (taa...) bezpieczeństwa rozmowa jest nagrywana. Jeżeli zgodzisz się na te warunki, dopiero wtedy rozmowa przechodzi do sedna. Z tego co mi wiadomo, Ty także masz prawo wykonać taki zabieg, jeśli poinformujesz na początku rozmówcę. Problem w ajfonie tkwi w tym, że... Apple nie dopuszcza aplikacji nagrywających rozmowy do sklepu! Są co prawda pewne półśrodki polegające na łączeniu połączeń (co wymaga połączenia z jeszcze jednym, specjalnie do tego przygotowanym numerem - taka usługa) i nagrywaniu bezpośrednio na chmurę, ale... jak się domyślacie, jest to opcja wymagająca abonamentu. W Google Play pełno jest za to aplikacji pozwalających nagrywać rozmowy bezpośrednio na telefon, ponieważ ich użycie i ewentualne konsekwencje są regulowane przez indywidualne prawa danych państw. Apple w tym przypadku jednak postanowiło pobawić się w dobrego wujka Stalina i zadecydować o pewnych sprawach za swoich użytkowników. Nieładnie.

 

Podsumowanie

W moim mniemaniu jest to naprawdę dobry sprzęt, który porządnie wykonuje swoją robotę, jeśli wiemy do czego go chcemy używać. Posiada mniejsze możliwości jeśli chodzi o zakres potencjalnych działań, ale skupia się na paru konkretach i wykonuje je nieraz lepiej niż konkurencja. I przede wszystkim wygodniej, choć nie w każdym przypadku. Jeśli chodzi o nieszczęsny fanbase, posłużę się pewnym przykładem. Pewnie wszyscy, albo przynajmniej większość tutaj, pamiętają dzieci Neostrady. W przypadku sprzętów Apple występuje analogiczny przypadek. Jednak to sprzęt i jego funkcjonalność, a nie jego użytkownicy, są najważniejsze przy potencjalnym kupnie i użytkowaniu go. Dlatego złym posunięciem jest ocenianie w ciemno, na podstawie styczności z jakimś iDzieckiem czy nawet całą ich rzeszą. Pamiętam, jak uważałem iPhone za bubel, podczas gdy inni uważali ten sprzęt za bóstwo wśród telefonów. Jak się domyślacie, żadna ze stron nie miała racji. Nie ma sprzętów idealnych.

Jeśli macie pytania lub obiekcje, zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Pozdrawiam,

noobkiller.

 


ATTENTION PLEASE!

Do końca następnego tygodnia umieszczę jeszcze 2 wpisy. Po nich udam się na banicję. Jeśli podoba Ci się to, co piszę na blogu, odnajdziesz mnie za jakiś czas w internecie pod tym samym nickiem ;)

To jeszcze nie pożegnanie, a tymczasem zapraszam na dwuczęściowy finał:

Hipokryzja i ułomność moderacji na PPE. O wybiórczej tolerancji i kolesiostwie słów kilka,

Jak przechytrzyłem PPE. Wpis, po którym dostanę bana ;)

 


A już po przeniesieniu się na inny serwis:

Dogmaty świata gier vol.5,

Króltura: Ergo Proxy.

Tagi:

Oceń notkę
+ +14 -

They see me trollin', they hatin'
Oceń profil
+ +16 -
noobkiller
Ranking: 667 Poziom: 46
PD: 13261
REPUTACJA: 3656